Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [527] [528] [529] [530] [531] [532] (533) [534] [535] [536] [537] [538] [539] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Aga, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 25.11.2007, godz: 18:15

Do Quique

Na wszystko potrzeba czasu. Twój ból minie. Zawsze po rozstaniu z ukochanym człowiekiem serce pęka na tysiące małych kawałków. Daj sobie trochę czasu. Nauczysz się sztuki powolnego zapominania, choć na razie próbujesz na siłę utrzymać każde wspomnienienie. To normalne. Pomodlę się za Ciebie. Spróbuj oddać Swój ból Bogu, zaufaj Mu. Cierpienie uszlachetnia, a "każda łza uczy nas jakiejś prawdy". Niebawem znów zaczniesz cieszyć się życiem, bo przecież słońce przyświeca wszystkim. Trzymaj się ciepło.

2481 )
 Do Madzi i Quique, e-mail: mp36@tlen.pldata: 25.11.2007, godz: 16:25

Odezwijcie się na maila, to coś spróbujemy poradzić. Nie obiecuję szybkiej odpowiedzi, ale postaram się odpisać, jak najszybciej:)

2480 )
 do Quique, lat 22, e-mail: biedroneczka85@op.pldata: 25.11.2007, godz: 14:50

Odezwij się na mojego maila.Coś poradzimy, a tymczasem śliczna główka do góry;)

2479 )
 Quique, lat 21data: 25.11.2007, godz: 11:09

Teraz ja napisze cos od siebie.
Jak poradzic sobie z samtnoscia i bolem rozstania z ukochana osoba. Nie potrafie zrozumiec i pojac czemu nagle bez wyraznego powodu przestala kochac, czemu mowi ze to jest definitywny koniec. Nie bylo miedzy nami zadnych klotnii ani zgrzytow. Tak poprostu po 2 miesiacach wakacji wrocililsmy i okazalo sie ze jej przestalo zalezec kiedy moje uczucie sie nie zmienilo a moze nawet sie spotegowalo. Nie potrafie zapomniec choc bardzo chce to zrobic. Popelniam najgorsze bledy. Wlocze sie wieczorami sam po miescie. Owszem mam znajomych ktorzy chca mi pomoc ale jesli ja sam sobie nie pomoge to ich szczere checi sa daremne. Moje pasje, poczucie wlasnej wartosci, sila przebicia, pewnosc siebie, marzenia odeszly razem z nia. Los okradl mnie nie tylko z milosci ale takze z tego co mialem najcenniejsze w sobie. Kazdego dnia staczam sie coraz nizej. Jestem obrazem nedzy i rozpaczy....prosze pomozcie bo musze sie podniesc

2478 )
 wojtek, lat 24, e-mail: wojtekg1983@wp.pldata: 24.11.2007, godz: 22:25

witam

Chciałbym pojechać do genewy na taize. Czy mozna sie jeszcze gdzies zapisac? chodzi o warszawe

pozdrawiam

2477 )
 pinona, lat 20, e-mail: paulina1987@gazeta.pldata: 24.11.2007, godz: 21:19

Mam prośbę do was drodzy źródełkowicze, mój chłopak i poniedziałek idzie na ciężką operację kręgosłupa do szpitala w zakopanym. Oczywiste jest że będę chciała go odwiedzić ale jest mały problem w zakopanym byłam tylko kilka razy w życiu i nie za bardzo się orientuję - żeby nie powiedzieć że w ogóle się nie orientuję i gdzie jest ten szpital, i mam prośbę jakby ktoś był tak miły i mi wyjaśnił jak się dostać do szpitala uniwersyteckiego z dworca autobusowego? byłabym bardzo wdzięczna, i proszę również o modlitwę o pomyślne zakończanie operacji

2476 )
 Madzia, lat 18, e-mail: magdalewandowska1@wp.pldata: 24.11.2007, godz: 20:43

Postanowiłam tu napisać bo już nie wiem co robić.. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Nie radze sobie z nauką, już nie panuje nad swoim zachowaniem, nad swoim życiem. Ranie przyjaciół i już nawet nie mam ochoty z nimi rozmawiać. Jest dziwnie i nie potrafię opanować sytuacji. Staram sie uczyć, ale nie moge sie zupełnie zebrć do powtórki do matury. Wszystko jest takie trudne. Sama nie poznaje mojego zachowania, ranie tych których kocham i czasami nie wiem co mną kieruje gdy tylko chce im sprawić przykrość. Czasami mam wrażenie że nienawidze świata i mojego życia. Czasami już tylko płakać, ale ciągle udaje że jest w porządku, że sobie radze. Musze być niezłą aktorką bo nikt nie zauważył że coś jest nie tak. A jest bardzo nie tak. Im bardziej zuje że chciałabym być bliżej Boga, tym jestem dalej.. Już jestem bardzo daleko, a wśród ludzi udaje że jest świetnie. Czy oni są naprawde tacy ślepi że nie widzą jak wewnątrz cierpię..? Już nie wiem co robić, zostałam z tym wszystkim zupełnie sama.. Proszę przynajmniej o modlitwę..

2475 )
 wojtek, lat 24, e-mail: wojtekg1983@wp.pldata: 24.11.2007, godz: 18:41

witam

chciałbym pojechac na Taize do genewy. czy ktos z Was wie gdzie jeszcze w warszawie mozna sie zapisac na wyjazd i jakies spotkania przedwyjazdowe?

pozdrawiam
wojtek

2474 )
 kaisa, lat 24, e-mail: iunona@onet.eudata: 23.11.2007, godz: 21:01

Kasiu nie martw się owszem bywają takie chwile kiedy wszystko nas dołuje nie mamy sensu i celu, ale pamiętaj nie masz co się smucić jesteś bardzo młoda, całe życie przd tobą, upadki ale i wzloty. Mam radę znajdż sobie jakieś fajne hobby - np. kupywanie książek, które ciebie interesują, stwórz sobie biblioteczkę.Może pochodz na basen, pobiegaj, jazda konna - uwolni sięwtedy udowodniony hormon szczęscia albo poczytaj kawały. Uwierz mi czasem teżjest smutno wydaje mi się, że nikt mnie lubi ....ale wtedy według naszej wiary przychodzi zły bo właśnie jego domenąjest zakłócić spokój naszego życia. Kasiu może zapisz się do grupy , oazy spotkasz tam wielu ludzi. Pozdrawiam i mam cichą nadzieję, że coś zaradziłam.

2473 )
 adamos, lat 34data: 23.11.2007, godz: 20:31

hej Kasiu już trzeci raz sie zabieram żeby coś odpisać na twój wpis i nie wiem co napisać bo niema takich słów które potrafią natychmiast uleczyć ból i zasypać przepaść ludzkiej samotności .... wiesz każdego człowieka czasem spotyka niezrozumienie samotność poczucie odrzucenia ale wiem też że jest Ci bardzo trudno bo młodość i bez
smutnych doświadczeń nie jest łatwa..... Uderzyło mnie bardzo twoje stwierdzenie że czujesz sie nikomu niepotrzebna , nie znam sytuacji ,pewnie masz prawo tak myśleć ale z własnego doświadczenia wiem też że ból czasem zasłania nam prawdę . Bo nigdy nie jest tak byśmy byli niepotrzebni, tylko czasami ludzie którzy żyją wokół nas nie potrafią o tym mówić ani tego okazywać ale potrzebują nas i jeszcze nie należy zapominać że nigdy nie jesteśmy sami kiedy cierpimy Jezus jest bardzo blisko nie czuć tego ani nie widać ale z perspektywy czasu gdy patrzy sie na bolesny okres życia to jest sie o tym przekonanym. Życzę Ci Kasiu aby trudności minęły ból sie rozpłynął a smutek zamienił sie w radość .Wiem co to znaczy nie chcieć żyć też kiedyś cierpiałem ale wiem że żyć jest warto tyle radości jakie mnie potem spotkało dziekuje Bogu że mi wtedy pomógł i moglem to wszystko zobaczyć powodzenia.

2472 )
 Kasiuniaaa;(, lat 16, e-mail: cichy_przyjaciel@o2.pldata: 23.11.2007, godz: 15:19

Witam wszystkich...
Chciałam was prosic o modlitwe i o rade boo jusz sama nie wiem coo mam ze soba zrobic..;( wszystko mnie coraz bardziej denerwuje i nikt mnie nie rozumie... zgubilam gdzies na zakrecie swoj sens zycia i nie chce mi sie jusz zyc... nikt sie o mnie nie troszczy i czuje sie strasznie niepotrzebna...;( blagam pomozcie...;(

2471 )
 Angelka, lat 21data: 23.11.2007, godz: 13:15

Prosze o wsparcie duchowe i modlitewne o godzinie 17.45 dziś bo mam ważny egzamin a to wsparcie mi się przyda;)Dziękuję i pozdrawiam

2470 )
 Eladata: 22.11.2007, godz: 09:36

"Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą
niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się
Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie
uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego
uczestnictwa. Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca..., musi ze
swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim
życiem i śmiercią przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z
sobą samym, musi siebie «przyswoić», zasymilować całą
rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona
się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko
uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż
wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i
tak potężnego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej),
skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek, nie zginął,
ale miał życie wieczne (por. J 3,16)"5. Nie zaniedbujmy codziennego
spotkania z Jezusem, który na nas czeka. W nim jest cel naszego życia.

Fragment rozważań z cyklu "Rozmowy z Bogiem" ks. F. F.Carvajala.

2469 )
 majaca nadzieje, lat 27, e-mail: dziewczynao2@vp.pldata: 21.11.2007, godz: 21:29

Prosze Was goraco o modlitwe, w pewnej intencji, sytuacji,bo chyba niewiele moge sama zdzialac, chetnie z kims pogadam.Pozdrawiam Trzymajcie sie.papa

2468 )
 Elka, lat 30data: 21.11.2007, godz: 19:11

Proszę o modlitwe o rozpoznanie woli Pana Jezusa, o wzmocnienie wiary i mądrą miłość.

2467 )
 M, e-mail: drzewko3@vp.pldata: 21.11.2007, godz: 16:37

ŚPIESZMY SIĘ
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że ważne się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny


Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Jan Twardowski

2466 )
 M., lat 24, e-mail: koteczzeek@interia.pldata: 21.11.2007, godz: 14:51

(...)
Czym są pożegnania, przyjacielu? Jeszcze raz obejmuję spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna, wystające grzbiety książek na półce. Myślę poprzez narastający w uszach szum. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.
(...)
Za to wszystko ma swój koniec......

2465 )
 Ewadata: 21.11.2007, godz: 08:33

Do Anuli lat 40 .

Rozumiem Cię,zdarza się tak ,że osoby żyjące w rodzinach są równie samotne jak te,które mieszkają same.
Podaj proszę jakiś kontakt do siebie.
Dziękuję.
Ciepło pozdrawiam.
Miłego dnia dla wszystkich źródełkowiczów.
Z Bogiem.

2464 )
 wędrującadata: 20.11.2007, godz: 22:13

To prawda lot samolotem to niezapomniane uczucie. Oh te widoki. Cały lot jest ekscytujący. Nie zapomnę widoku Alp, poprostu bajka. Cudowne doświadczenie. Jak do tej pory po górach jedynie stąpalam ( z ogromną radością). Miałam okazję wędrowac równiez po Alpach ale z góry widać całokształt dzieła Bożego - mozna popaść w zachwyt. Pozdrawiam wszystkich
www.mojewedrowanie.bloog.pl

2463 )
 Ewa, lat 18data: 20.11.2007, godz: 20:54

Proszę o modlitwę za przyjaciółkę która jutro ma egzamin którego bardzo sie boi...

2462 )
 Angelka, lat 21data: 20.11.2007, godz: 17:11

Prosze o modlitwę za pomyślne zdanie egzaminu który jest dla mnie bardzo ważny i odbędzie sie jutro;)

2461 )
 Monikadata: 19.11.2007, godz: 18:53

Wracalam niedawno do domu z urlopu. Lecialam z Berlina. Chcialabym sie podzielic z Wami przepieknym widokiem, ktory widzialam. Kiedy samolot wystartowal byla godzina czwarta po poludniu robilo sie szaro. Po paru minutach znalezlismy sie wysoko i nagle pojawilo sie slonce i az do Glasgow. Niesamowite to ze pod nami czarne chmury, a wokol samolotu swiecilo slonce. Musialam zaslonic okno. Po dwoch godzinach samolot znizal lot i bylo juz ciemno. z pewnoscia Ci ktorzy lataja moga tez opowiedziec swoje przezycia co widzieli podczas lotu. Np chmury przypominajace pustynie. Cos pieknego. A co kazdego lotu widza lotnicy tylko pozazdroscic.

2460 )
 Aga, lat 21, e-mail: feta0@op.pldata: 19.11.2007, godz: 17:25

Jestem Agnieszka mam 21 lat studiuje pedagogike specjalną.Kocham piesze wędrówki po górach,uwielbiam przebywać na łonie natury.Lubie taniec,muzyke i dobrą kawe.Szukam bratniej duszy z którą mogłabym o wszystkim pogadać.Gorące pozdrowienia:)

2459 )
 Gosia, lat 32data: 19.11.2007, godz: 15:42

Dziekuje Ci Boże za chwile slabosci i zwatpienia, poniewaz w Tobie znajduje sile by znow sie podniesc. Dziekuje za lzy, ktore czasem plyna po moich policzkach. Dzieki Tobie, Boze wiem , ze pewnego dnia znow usmiech zagosci na mojej twarzy. Dziekuje, ze sluchasz mnie- chociaz ja tak czesto nie chce posluchac Ciebie....

2458 )
 do Anuli lat 40, e-mail: dagi_dagi@interia.eudata: 19.11.2007, godz: 10:51

Anula mysle ze powinnas docenic to ze masz rodzinę.. pomimo trudu, wiesz mi lepiej to niz byc samotnym w wieku 30 lat, dobrze ze sa jeszcze rodzice, ale samotnosc bywa dobijająca, brak perspektyw, jakiegos celu, pogorszenie zdrowia, dla kogo zyc dla kogo się starać?
zobacz plusy, mając rodzinę czujesz się potrzebna, ktoś bliski obok jest, nie jestes traktowana jak samotny dziwak, masz dla kogo ładnie wyglądać, masz zabezpieczony byt ,bo we dwoje zawsze łatwiej.. a sama miałabys duzo cieżej..

minusy? brak czasu i spotkań z mężęm? moze w waszym małzeństwie jest rutyna? wszystko wokół pracy...za mało rozmów, czasu dla siebie, myśle ze nie mówicie szczerze o tym czego potrzebujecie, faceci sa czesto niedomyślni, kobieta ma intuicję i bardziej dostrzega, porozmawiaj z mężęm, zaproponuj by znalazł czas na kino, na spacer, warto sie trudzic, nie zniechęcaj sie jego odmówą, znajdz odpowiednie momenty na zachętę, zadbaj bardziej o wygląd chocby on tego nie dostrzegał- dla siebie, dla przyjaciół! , czasem sama wybierz sie na wystawę , do kina i podziel z mężem wrażeniami, moze wtedy go zaciekawisz..
Ty tez musisz miec pasję, jesli jestes zmęczona zyciem, smutna i on to widzi , to jemu łatwiej uciekac w pracę. napewno on tez popełnia błędy bo nie dostrzega Ciebie,jest mało otwarty.. dlatego ktos musi byc mądrzejszy, ktos musi zadziałac, mysle ze jestes kobietą mająca energię i odwagę. Mozesz coś zdziałac, nie badź bierna, w koncu jest Ci zle w obecnym stanie , zmień coś choćby dla siebie samej, jesli mąż nie chce, warto cos zrobic dla siebie. Te pragnienia pojawiły sie nie na darmo, wypróbuj rózne metody na zmianę waszego zycia i Twojego samopoczucia.
Masz prawo byc szczęsliwa..z modlitwą!

2457 )
 anula, lat 40data: 18.11.2007, godz: 22:55

jest mi bardzo smutno i ciężko..choć mam rodzinę w komplecie,to czuję się samotna...dzieci już mają swoje zajęcia,,mąz wiecznie zapracowany,,a ja,,obowiązki i praca,dom i,,znowu jestem sama...mam oparcie w przyjażni ale nie w mężu,,,to takie smutne...proszę o modlitwę...

2456 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 18.11.2007, godz: 19:22

Wszystkim moim imienniczkom, życzę w ten dzień wszystkiego dobrego! :)

2455 )
 jdata: 18.11.2007, godz: 16:28

w ciszy i samotności można wiele usłyszeć, przemyśleć, wyciągnąć wnioski.......byle nie trwało to za długo. Niech Ci radośni , szczęśliwi pomyślą o swoich znajomych, kórzy czekają na mały odruch serca.

2454 )
 :-(, lat 32data: 18.11.2007, godz: 13:02

JA MAM TERAZ CISZE... I SAMOTNOŚĆ ..I SMUTEK.. ŻE RADOŚC I GWAR PRZEMINĘŁY.. PYTANIE DLACZEGO BYŁY.. GDZIE PODZIAŁA SIĘ NADZEJA??? ZNÓW SIĘ NIE UDAŁO :( NIE MA JUŻ PRZYJACIELA, MIAŁ CAŁE MOJE SERCE....:(

2453 )
 Piotrdata: 18.11.2007, godz: 09:22

18-latku, rozumiem, że Ci ciężko, ale w tym momencie popadasz w użalanie się nad sobą. Skoro jest Ci źle w klasie, ale już nie chcesz jest zmieniać, co w sumie nie dziwi, poszukaj znajomych gdzie indziej. Nie zmieniaj tylko otoczenia, ale zmień czasem też coś w sobie - choćby sposób patrzenia na rzeczywistość. A może właśnie większość Twoich problemów ma początek w Tobie?

2452 )
 Janko, lat 40, e-mail: saltans@o2.pldata: 17.11.2007, godz: 21:37

"Statki, które mijają się w biegu, w przelocie do siebie coś mówią.Daleki znak, syreny zew w ciemnościach się gubią. Tak to i my w życiu-oceanie mówimy coś, ktoś nas słyszy;potem znów ciemność i cisza".
/A.Longfellow/
Prawda ?

2451 )
 desperatka, e-mail: isc_i_padac@wp.pldata: 17.11.2007, godz: 21:02

Do 18-latka wiem co czujesz, jednak jedyne co możesz zrobić to być silny.

2450 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 17.11.2007, godz: 18:03

Bardzo proszę o modlitwę za duszę zmarłego wczoraj Proboszcza Ks. Prałata Jerzego Siedleckiego z Parafii Opatrzności Bożej przy ul. Dickensa w Warszawie. Był wspaniałym człowiekiem i księdzem. Do ostatniej chwili pomimo cięzkiej choroby i cierpienia uśmiechnięty i życzliwy dla każdego człowieka.

2449 )
 18-latekdata: 17.11.2007, godz: 17:17

Dziękuje wam za słowa otuchy szkola nie jest taka zła jeśli chodzi na nauke z reguły sie wyrabiam z nia gorzej klasa :( dodam tutaj ze juz rok nie zdalem i przenioslem sie to nowa szkola nowa klasa i nie mogę się tam wyluzować zawsze jestem zestresowany i to mnie tak dołuje :(

2448 )
 do onadata: 17.11.2007, godz: 15:42

moj mail karina2006małpainteria.pl

2447 )
 onadata: 17.11.2007, godz: 15:13

Do Kariny.Czy możesz mi podać twój email ?

2446 )
 Karinadata: 17.11.2007, godz: 12:52

prosze wysztkich o modlitwe w intencji mojej kolezanki, dostała atak zapalenia jelita grubego, co jakis czas sie to pojawia i trudno to wyleczyc,
ma 1,5 roczne dziecko, jest wykonczona, biegunki i mdłości.
Leki skutkują na chwile i chyba tylko Pan Bóg moze ją uchronic od najgorszego...
proszę o zdrowas w tej intencji!
dziekuje!!!!!!!

2445 )
 Kejti, lat 16, e-mail: kate_blow@poczta.onet.pldata: 17.11.2007, godz: 00:53

18- latek- doskonale Cię rozumiem. Też najchętniej nie chodziłabym do szkoły. To cięzkie- tyle nauki i w ogole... Ale gdy mam takiego doła, gdy tak mnie nachodzi, zaczynam patrzeć na wszystko z dystansem: Przeciez kiedyś będę miło wpomniać czasy szkolne - jak to wtedy było fajnie... Wiesz- do szkoły wcale nie trzeba chodzić z przymusu. Pomyśl, że w Afryce dzieci sa analfabetami. Więc ciesz się, że Ty mas zokazje sie kształić. Powiem Ci tyle :WEŹ SIE W GARŚĆ!!! Bo takie użalanie do niczego nie rpowadzi... jedynie do większej derpesji. Przeżyjesz jakoś szkołę. Każdy przezyje. A jak brakuje Ci towarzystwa to skrobnij do mnie czasem na maila - zawsze chętnie coś Ci napisze:P Wiesz, taka cyber- koleżanka ;]

2444 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 17.11.2007, godz: 00:18

Oddalam sie Bogu calkowicie, wybierajac nie zycie karmelitanki, ale nie wybierajac niczego. Oznaczalo to: niech bedzie, jak Bog chce. W zdaniu tym miesci sie cala przyszla Marta Robin.

2443 )
 :), lat 27data: 16.11.2007, godz: 18:25

Do 18,
Musisz sie spytac siebie samego, dlaczego tak jest ze jest Ci zle w szkole, np dlaczego nie masz przyjaciol, masz wysoki poziom w szkole?, duzo pracy?, sprobuj znalezc zrodlo Twoich problemow a potem po troszeczku je rozwiklac.
Ja tez kiedys bylam w liceum, potem na studiach i bylo ciezko jak nie wiem, duzo pracy, material nie do opanowanie, brak prawdziwych przyjaciol. zawsze jest jakies wyjscie.Co do nauki warto podzielic material na czesci, robic notatki, nawet krotkie, uczyc sie systematycznie, robic krotkie przerwy(wyjsc na dwor, posluchac muzyki) Rozejrzyj sie dookola napewno jest ktos kto tez tak jak Ty czuje to samo, prawdziwych przyjaciol trzeba szukac, czasem sa kolo nas i przechodza codziennie a my ich nie dostrzegamy, mam nadzieje ze niedlugo kogos znajdziesz.Trzymaj sie!

2442 )
 mo, e-mail: eyesneverdry@interia.eudata: 16.11.2007, godz: 17:22

do 18-latek
Nie przejmuj sie , postaraj sie rozejzec dookola, a na pewno znajdzie sie ktos, kto rownie jak Ty jest samotny i potrzebuje rozmowy , obecnosci, przyjazni, czy nawet milosci. Czesto (szczegolnie niektorym ludziom) odnalezc sie w nowym "swiecie" . Ciezko przystosowac sie gdy ludzie, z ktorymi ma sie kontakt wyznaja inne wartosci, ale pamietaj, ze nie jestes sam, badz silny i uwierz w siebie a zobaczysz, ze wszystko bedzie dobrze.
Z modlitwa, mo.

2441 )
 18-latekdata: 16.11.2007, godz: 14:08

pomóżcie prosze juz nie moge sobie w tym wsystkim poradzic czuje sie taki zdołowany szkołą tym ze jestem sam i nie mam prawie nikogo:(((( zadnuch prawie kumpli ani nic tak się źle czuje w tej szkole ze nie wiem najchętniej wagarowałbym cały czas ale to zadne wyjście juz nie wiem co mam z tym zrobic tak jest beznadziejnie tylko w weekendy moge jakos odpoczac

2440 )
 bea, e-mail: beatuskaa@poczta.fmdata: 16.11.2007, godz: 11:35

wychowana w porządnej katolickiej rodzinie... szkoda ze wierzą bardziej "nowoczesnym" prądom oszukując siebie. Niestety niektóre dziewczyny tak sie boja panicznie zostać same ze podejmą kazdy krok by tylko zatrzymac faceta, mysle ze jesliby im na sobie zalezało nie sprawdzaliby siebie w łóżku... chyba ze chcą tylko razem pomieszkac pobyc na codzien a sprawy małzenskie zostawiają w spokoju, ale kto tak robi dziś?

z drugiej strony czy małżęństwo opiera sie tylko na seksie? po co sie sprawdzac jesli zalezy mi na czyimś dobru, jesli go/ją kocham? po za tym seks zaczyna się od mózgu! wzajemne poszanowanie drugiej osoby, wspolne dobro wystarcza aby dopasowac sie w łóżku, i czerpac pełna satysfakcję z miłosci cielesnej, wiec po co zaczynac dzien od kolacji?
nie ma tez gwarancji ze para zostanie razem i co wtedy grzechy na sumieniu? porażka, utrata czystości, dziewictwa, godności, egozim i traktowanie partnera gł jak przedmiot do uzywania cielesnych przyjemności. A potem osoba zraniona moze juz nikomu nie zaufać.. albo nie ma zadnej gwarancji ze po slubie nie będzie rozwodu i zdrady małzonka, gdyż wczesniej nie poszanowali przykazań, to co ich teraz będzie obchodzić wierność małzeńska?

Jesli ktos nie nauczy się szanowania ciała partnera przed slubem to cieżko by był w pełni oddany w miłosci w małżenstwie, do wszystkiego trzeba sie uczciwie przygotwac a małżeństwo to sakrament przed Bogiem i czyż nie najwazniejsza jest miłosc dla człowieka..? po co ją budowac na grzechu?
grzech zostawia po sobie zawsze złe owoce, bo szatan za chwile przyjemności chce cżłowieka ponizyc, zniszczyc zdolnośc kochania a wyzwolic egoizm..i niektórzy się temu tak łatwo poddają.
gdyby mi chłopak tak przed slubem zaproponował to juz wiem ze chodziłoby mu głownie o moje ciało, o przyjemność, Nie uwierzyłabym mu więcej.
A życie wspolne to przede wszystkim codziennosc wzajemnego słuzenia sobie, szacunek, wtedy i seks moze byc piekny i udany..
wiec po co przyspieszac cos co będzie nasze całe życie..wiele, wiele nocy...czy nie warto czekać na coś pięknego zgodnie z wolą Bożą?

2439 )
 Baśka, lat 27data: 15.11.2007, godz: 20:08

Wpisuję się tu pierwszy raz.Kolejna moja kuzynka wychowana w porządnej katolikiej rodzinie postanowiła zamieszkać "na próbę" z chłopakiem. Mam wiele znajomych , którzy tak postępują. Nie rozumiem tego. Znają wartości chrześcijańskie, wiedzą , że źle robią, ale co tam -facet ważniejszy.jestem ciekawa jak wygląda ich spowiedź?Aha, dodam , że w wszystkich przypadkach nie ma przeszkód, aby wziąć ślub kościelny. Przecież nie chodzi o wielkie weseliska, tylko o ślub , nawet cichy, byle by żyli zgodnie z wiarą.

2438 )
 taka, lat 21data: 15.11.2007, godz: 00:28

Jestem częstym gościem na tej stronce.. dotychczas tylko czytałam wpisy... jednak dzisiaj wydarzyło się coś, o czym chciała bym napisać. Mam 21 lat. Przez 5 lat byłam w związku z mężczyzna, którego kochałam ponad wszystko. Raz było gorzej, raz lepiej-wiadomo. Od dwóch lat nie byliśmy oficjalnie parą, jednak spotykaliśmy sie i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu... Powiem wprost... seks był nieodłącznym elementem naszego związku, również przez te dwa lata. Dzisiaj dowiedziałam sie, że prawie rok już mnie oszukuje, okłamuje, jest po prostu z inną. Jedna noc spędzał ze mną... następną już z Nią. Obie byłyśmy niby tymi jedynymi, najukochańszymi. Bardzo boli... przyjęłam to z pokorą jako kare ze życie w grzechu przez 5 lat. "Miłość jest ślepa" - DZIEWCZYNY OTWÓRZCIE CZASAMI OCZY BO WARTO!
Pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów.

2437 )
 Mariadata: 14.11.2007, godz: 21:37

Przyłączam się do głosów poprzedników, że choroba w domu to nie koniec świata. Kto stracił rodziców ten wie, jak dopiero ciężko jest po ich śmierci. Czlowiek oddał by wszystko, żeby mogli pobyć jeszcze trochę na tym świecie. Strata matki to jest rana, która nie zabliźnia się pomimo upływającego czasu. Moja mama leżała chora i zdana na mnie kilka lat, ale większy ciężar odczuwam teraz, kiedy jej już nie ma. Dlatego, choć czasem rzeczywiście ciężko podołać wszystkim obowiązkom, nie narzekajmy, przecież nas tez to samo może czekać w przyszłości.
Dobrej nocy:)

2436 )
 choroba w domudata: 14.11.2007, godz: 20:13

chce jeszcze dodac do poprzedniego postu wazną rzecz, moze my kiedys bedziemy starzy, niedołężni, umysłowo obciążeni i bedziemy potrzebować troskliwej opieki bliskich.. aby nas nie oddali do domu starców.. jesli my bedziemy pamiętac o naszych rodzicach, Bóg pobłogosławi i nasze dzieci nie będą nas traktowac jak niepotrzebne starocie. Co siejesz to zbierać będziesz.. niech miłość bedzie odważna, wymagająca ale za to pełna, prawdziwa a nasi bliscy to odczują i to bedzie najlepsza nagroda dla nas, ich wdzięćzność a jesli oni z racji umysłu nie potrafią dziękowac to sam Bóg widzi i odda podwójnie!

kochajmy cierpliwie chorego- bo w ten sposób kochamy Jezusa..

2435 )
 choroba w domudata: 14.11.2007, godz: 20:05

do wszystkich mających chora mamę, babcie lub tate.. w domu.
Bądźcie mężni i wytrwali..
Bóg czasem uczy nas w ten sposób miłosci bezwarunkowej. Poza tym czy nasi rodzice nie zasługuja na opiekę chocby z racji tej ze nas wychowywali, przewijali, tulili do snu, troskliwie sie opiekowali w chorobie..?
To jest miłosc, wyrażana poprzez opiekę nad chorym, w nich jest sam Jezus!
kto wie czy taka opieka- służba choremu nie bedzie naszym biletem do nieba,darowaniem kar za grzechy- przeciez w słuzbie wyraża sie miłosc blizniego, poza tym jest to nasz obowiązek wobec rodziców wynikający z IV przykazania. Rodziców trzeba kochac i szanowac nie tylko gdy sa pełni sił, gdy mogą nas wesprzec finansowo albo pomoc w gospodarstwie..
Jezus daje nam szansę czynienia miłosierdzia, słuzby która jest najtrudniejszym sprawdzianem naszej miłosci. Daje tez siły do jej pełnienia.
To tak jak matka zajmuje sie nieraz całe swoje zycie niepełnosprawnym dzieckiem... chory rodzic bedzie żył do jakiegoś czasu.
Podziwiam brzeskich rodziców małych pięcioraczków, (www.piecioraczki.pl) które sa powaznie chore, jedno dziecko niewidome, dwoje ograniczone intelektualnie i pozostałe dwoje pod stałą opieką z powodu niedorozwoju, poddawane rehabilitacji.. Rodzice mimo to kochaja kazde z osobna pełną miłoscia i walczą o ich normalne zycie...
Nasi rodzice tym bardziej zasługują na wysiłek z naszej strony. A Bóg odda nam w swoim czasie.
Nie poddawajcie sie pomimo trudu, ale przyjmijcie ten krzyż jako wolę Bożą, chory w domu tak naprawde jest błogosławieństwem Bozym choc trudno to znieść ale własnie to jest miłosc!!
Kiedys w przysżłym zyciu za chorego w domu Bogu podziękujemy!!!
uwierzcie! i proście GO o siłę do dawania siebie. Jesteście przez to błogosławieni!

2434 )
 Berenika, lat 36data: 14.11.2007, godz: 14:35

Do smutnej-mala
Piszesz że nie masz już siły ,bo masz w domu chorą Mamę .Ja rozumiem że jest Ci trudno i wiem co to znaczy ,bo sama mam w domu chora Mamę ,która od prawie 5 lat leży cały czas w łóżku po przebytym wylewie.Myślę jednak że nie powinnaś się załamywać i napewno jest wiele osób które będa Cię wspierać .Bóg napewno Ci w tym pomorze .Trzymaj się pozdrawiam serdecznie.

2433 )
 Aniadata: 14.11.2007, godz: 13:41

I ja Was kocham!
Taki dziś dzień dobry na wyznania.... pozdrawiam :))

2432 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej