Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [530] [531] [532] [533] [534] [535] (536) [537] [538] [539] [540] [541] [542] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 poziomka, lat 22data: 31.10.2007, godz: 18:24

do d_
podziwiam Cię i to wszystko do czego udało Ci się dojść, każdy dzień na uczelni - wypracowany własnymi rękoma. Podziwiam, że się nie poddałaś. Też podchodzę do życia w taki sposób, że powinno się walczyć o przyszłość do końca, tak bardzo jak tylko starcza sił. Często jednak ostatnio upadam. Kiedy zajmuję się notatkami na studia, spacerem, kiedy na chwilę zapominam, choć nie... zapomniam to chyba złe słowo... kiedy oddalam od siebie pragnienie bliskiej osoby przy sobie, której nie ma i uczę się zająć sobą, innymi, i kiedy jestem już pełna nadziei, że Bóg przygotował mi coś pięknego, wkracza echo znajomego głosu - "i co nie szukasz już kolegi (w domyśle chłopaka)?". Wtedy smutnieję. WEiem, ze chciałaby dla mnie jak najlepiej, ale... nie potrafi się powstrzymać o tych pytań, zupełnie jakby uważała, że ja tego nie pragnę... jakby wydawało się jej, że tylko jej zależy żeby mieć zięcia... to boli... po takich rozmowach, kiedy nie ptorafię przekonać jej do swojego zdania (zawsze ma wymówkę) - płaczę... z bezsilności, z braku milości, cierpi na tym poczucie mojej wartości, czuję się neipotrzebna... Ona tego nei rozumie... albo nie chce zrozumieć... uwaza, ze to ja robie cos nie tak, ze moje zwiazki nie trwają tak krótko, że ja dziwnie rozmawiam z chłopakami, jak 15-latka, a nigdy nie była ze mną na żadnym spotkaniu... Wydaje mi sie, ze mam poprawne stosunki z Bogiem, bywam na każdej mszy św. w niedzielę, moi rodzice nie zawsze... kiedyś powiedzialam jej, że ta samotnosc, to moj krzyż, każdy ma swój, a moim są nieudane związki... nie chce pamietac co mi odpowiedziała - po tym uznała, że powinnam iść już tylko do zakonu skoro mowie takie rzeczy... Nie staram sie jej juz przekonywać, bo i tak mi sie to nie uda... Proszę Was tylko o modlitwę, bym w końcu znalazła z mamą wspólny język, którego nigdy nie miałyśmy... :(.

2363 )
 Słów kilka ..., lat 30data: 30.10.2007, godz: 21:56


A ja chciałbym napisać coś od siebie, może także kilka myśli na wzięcie pod rozwagę ...

Nie mozna porównywać doświadczeń ludzi, czasem to co potrafi kogś zniszczyć, doprowadzić do totalnego upadku ktoś może poradzić sobie z tym bez trudu, nie da sie zrozumieć tego przez co ktoś przechodzi bez zrozumienia całej sytuacji...
Sam dośwaidczyłem przykrych rzeczy od osób które uważały sie za wielkich katolików... i czasem należacych do wspólnot niby dzięki którym są "tacy wspaniałomyślni" czyli neokatechumenat!!!
Czasem czyjeś słowa i nauki nie są poparte czynami, a chyba nie tak powinno być tym bardziej jeśli się ktoś uważa za wierzącego i praktykującego.
Sam nie chciałbym sie przedstawiać w dobrym świetle i uważam sie za grzesznika i to większego kalibru!

Mam uraz do tych ludzi ( neokatechumenat ) do tego co próbowali wmówić, że są ważniejsi niż ksiądz i ich nauka także, a coś najgorszego to przyjmowanie Komunii Świętej na siedząco !!! coś co powinno być niedopuszczalne!, jak można uważać się za ludzi szerzących wiarę i żadać przyżeczeń aby nie mówić co się dzieję na takich spotkniach bo to tajemnica...
i to ma być Kościół Powszechny !!! to dla mnie jest niezgodne z wyznaniem wiary...
Owszem że Kościół jest atakowany i niszczony także od środka... wspomniała o tym s. Faustyna Kowalska i także się bardzo przejechałem na postępowaniu pewnych księży i to zakonnych.
Całe szczęście że tylko raz tak przyjęłem Komunię Świętą , Ona powinna być przyjmowana na klęcząco wtedy ma się także większą pokorę i szacunek!!!

Dla mnie Msza Święta ale w Kościele to jest coś co daje radość !!!

2362 )
 Monikadata: 30.10.2007, godz: 17:20

Pozdrawiam wszystkich Zrodelkowiczow z ziemi ojczystej. Prosze o modlitwe za moja rodzine. Jestem na urlopie ale jest to smutny czas tak bardzo mi brakuje braciszka. Zaraz bedzie moj drugi brat i cala rodzina bedzie w komplecie w tym trudnym czasie. Marze jeszcze zeby pojechac do Czestochowy w tym krotkim czasie do Krolowej Polski i pojade w poniedzialek. Ojej niestety Krakow i Zakopane innym razem bo przeciez trzeba w nocy spac. I jeszcze znajomi w Kielcach marze zeby ich odwiedzic. Tyle jest pomyslow a tak bardzo brakuje czasu.

2361 )
 do d_, e-mail: karina@interia.pldata: 30.10.2007, godz: 16:43

d_
Pięknie napisałaś, pomimo trudów jesteś zahartowana i dzielna. Mysle ze najłatwiej jest narzekać i nic nie robic tylko oczekiwać samych pomyslności. Zycie własnie najpełniej realizuje sie w trudach, zmaganiu sie z przeciwnościami, to jest chrześcijańskie powołanie, na łatwizne każdy "głupi" by poszedł, ale przecież najbardziej cenne jest to co zdobywa sie cieżka pracą. Po za tym Pan Bóg nie jest czarodziejem który ma spełniac nasze wszystkie plany i marzenia, Bóg nas smaga dla naszego dobra, bo tylko w ten sposób mozemy nauczyc sie kochać. MYslę ze szybko dojrzałaś dzięki tym przeciwnościom i wielu równolatków mogłoby CI pozazdrościc i od Ciebie się uczyć :). papatki!!

2360 )
 szarotkadata: 30.10.2007, godz: 16:36

Bardzo prosze o modlitwe w bardzo pilnej sprawie. Bóg zapłac!

2359 )
 Ola, lat 21, e-mail: olgi2002@tenbit.pldata: 30.10.2007, godz: 12:23

Z gory przepraszam za mojego poprzedniego posta, mialam dola, wiecie jak to jest czasem za granica z dala od swoich... ale teraz wierze, ze jeszcze bede szczesliwa i znajde tego jedynego, dla ktorego i ja bede ta jedyna

2358 )
 d_, lat 20data: 29.10.2007, godz: 20:30


do Kamili
piszesz,że Twoje życie jest beznadziejne..bo co?? bo troszke się pokomplikowało i trzeba troche powalczyć i stawić jemu czoła??..takie jest życie..nie rozkłada się bezradnie rąk..rodzice Ci nie chcą dalej finansować studiów, nie masz pracy i miłości..i dlatego wątpisz,że Bóg Cię opuścił?? pracy jest wszędzie dookoła, wystarczy chcieć i nie gardzić nią..podziękuj rodzicom za to, że Ci wogóle finansowali..bo ja nie miałam takiej możliwości..marzyłam o studiach dziennych,ale wiedziałam, że nic z tego, bo potrzebna jest kasa, a poza tym musiałam się zająć domem, bo "mamusia" tego nie potrafiła zrobić..i co też miałam załamać się? nie, wręcz przeciwnie, znalazłam prace i studiuje zaocznie..brne do przodu..a pomimo tych licznych kopów, które dostaje od życia, nigdy nie powiem, że jest beznadziejne, życie jest piękne, kocham je tak mocno jak i Boga, który dał nam ten dar...a miłośc, też jej jeszcze nie znalazłam,ale wierze,że ona gdzieś na mnie czeka..jak i na każdego...nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba tylko szerzej otworzyć oczy...kiedy wydaje Ci się,że wszystkie drzwi są zamknięte, nie zapomnij o otwartym oknie...pozdrawiam cieplutko :)

2357 )
 betkadata: 29.10.2007, godz: 17:50

chciałam zacytowac słowa- wspomnienia naszego Piotra - pielgrzyma, tak pieknie opisuje swój pobyt w San Giovanni, mam nadzieje ze nie bedzie to uchybienie bo bez Jego zgody, ale czytałam to pod wrażeniem i z nostalgią :

" Do S.Giovani Rotondo przyjechaliśmy pod wieczór.
Po kolacji o godz.20.30 poszliśmy na różaniec do kościoła. Mieliśmy do przejścia jakieś 300 metrów pod górkę. Było już ciemno.
Kiedy tak szliśmy poczułem, że ogarnia mnie niesamowite uczucie zadowolenia, radosci, spokoju i pomyslałem, "że chciałbym tu zostać, na dłużej". Przy wejściu do kościoła uderzył nas zapach fiołków unoszacy sie w powietrzu. Uklękliśmy w ławkach z tyłu. Pełen kościół ludzi. Gorąco. Powietrze gęste od zapachu świec. Światła przygaszone.
I to uczucie niepowtarzalności chwili. Wzruszenie pomieszane z zachwytem. Rozpoczęła sie modlitwa różańcowa pod przewodnictwem o.franciszkanina.
Po włosku, ale ludzie obecni byli z różnych państw, a każdy modlił sie głośno we własnym języku. Niesamowite wrażenie.
Nigdy dotąd z taką mocą nie modliłem sie na różańcu, tak gorąco z taką miłością.
I myślałem sobie "Ojcze Pio jesteś tu widzisz nas, słyszysz ,wysłuchaj moich próśb z którymi tu jestem, wstaw sie za mnie i za tych wszystkich którzy mnie o modlitwę prosili". Chciałem tak trwać i trwać w tym uniesieniu, w tej zadumie i rozmodleniu.
W tym odczuwaniu Boga. Wiem że nie zapomnę tego uczucia do końca życia.
Lecz nie koniec na tym przeżyć tego wieczora.
Po skończonej modlitwie i błogosławieństwie zeszlismy do podziemi - do grobu ojca Pio, po drodze mijając konfesjonał w którym o.Pio spowiadał.
I wiesz jakie mieliśmy szczęście?
Ten sarkofag jest normalnie otoczony kratą, taką klatką, a w tym dniu był wyjatkowo otwarty, bo był to 20 wrzesnia! dzień w którym o.Pio otrzymał stygmaty!
Mogłem ukleknąć , dotknąć płyty nagrobnej, przywitać sie tak blisko ze świętym.W rece miałem kartki z intencjami. Położyłem je na płycie nagrobnej i modliłem sie w tych intencjach.
Po wyjściu z kościoła wybrałem sie na samotny spacer po mieście. Spokojnie bez pośpiechu, szedlem medytując...
Tak dobrze sie czułem, że mogę tam być. wiedziałem na pewno, że kiedyś tu wrócę..."

2356 )
 Kamila, lat 20, e-mail: kamii_19@onet.eudata: 29.10.2007, godz: 16:31

Właśnie dziś odkryłam że moje życie jest beznadziejne. Nie dość że od kilku miesięcy nie pracuje bo nie moge znalezć pracy to jeszcze nie mogę dokończyć studiów bo rodzice nie chą mnie dalej finansować. Co ja takiego zrobiłam że nic mi się nie udaje ???? Bóg mnie opusił ?? Nie mam nic miłości ,pracy, nawet głupich studiów. To po co ja zyje ?? !!Tylko nie piszcie tych głupot że wszystko się ułoży bo skonam

2355 )
 Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 29.10.2007, godz: 16:23

Rozpal ogień...

Tak pięknie jest dawać siebie każdego dnia
zapełnić sobą wyciągnięte ręce
ogrzewać słowem zimne dłonie ...
i jeszcze bardziej zziębnięte serca.

Rozpalać ogień
...w duszy kominku,
rozjaśniać ciemność
blaskiem dobroci i miłości
co dzień od nowa
zasypiać i budzić się ... dla Jezusa.

Tak, życie jest naprawdę piękne tylko wtedy,
gdy wiemy dla kogo żyjemy
... gdy kochamy Go całym sercem
i mamy pewność że On kocha nas.

... dzięki Ci Panie
za dar mojego życia zakonnego.
Pozdrawiam i zapraszam na naszą stronkę
www.dar.religia.net

Z płomieniem modlitwy.

Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji





2354 )
 Berenikadata: 28.10.2007, godz: 19:15

"To śmieszne, jak śmiesznym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się dlaczego świat zmierza do piekła. To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co jest napisane w gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.
To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia.
To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć: "wierzę w Boga" - i nadal iść za szatanem który tak a propos również "wierzy", że jest Bóg.
To śmieszne, jak możesz wysłać tyle "dowcipów" przez e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełznany ogień, ale kiedy zaczynasz przesyłać rzeczy dotyczące Pana Jezusa ludzie dwa razy zastanawiają się, czy podzielić się nimi.
To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyberprzestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony do Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.


MYslę, ze powinniśmy się czasem nad tym zastanowić.... "W świecie, który wciąż chce zyskać na czasie trzeba nauczyć się tracić czas dla Boga." Czy potrafimy?

2353 )
 berenika, lat 25data: 28.10.2007, godz: 14:43

Nawrócenie grzesznika jest większym cudem niż wskrzeszenie zmarłego. W tym ostatnim przywraca się do życia ciało przeznaczone do śmierci, w pierwszym zaś duszę przeznaczoną do życia wiecznego.

Jeśli światło nawrócenia zapali się w twym sumieniu, opłakiwał będziesz przeszłość i z tęsknotą pragnął dóbr przyszłych. Jeśli pragniesz żyć nowym życiem, opłakuj dawne grzechy.

Ból z powodu grzechów, z powodu niewdzięczności okazanej Panu, wzrastał będzie proporcjonalnie do łask, jakich ci On udzieli; wspomnienie twoich win będzie zawsze przed tobą.

Jeśli Bóg zechce powołać cię do siebie z życia nieuporządkowanego, nadejdzie moment w którym znajdziesz się sam na sam ze sobą i z wyrzutami swego sumienia.

Nie wystarczy porzucenie grzechu; koniecznym jest, abyś oczyścił sumienie z wszystkich uczuć, jakie z niego pochodzą. Nawróć się w twym sercu, które jest źródłem wszelkiego działania. Tylko głęboki i intensywny żal dokona w tobie oczyszczenia. Uczyń żywą twoją pokutę, jeśli chcesz, aby zniszczyła w tobie to wszystko, co ma związek z grzechem. Więcej słodyczy przynosi opłakiwanie swych grzechów, niż ich popełnianie.

Najtrudniejszym grzechem do uzdrowienia jest to, że nie czujemy się grzeszni. Łzy współczucia Jezusa wylane zostały nie tylko nad Łazarzem, ale nad wszystkimi, którzy mieli odrzucić zmartwychwstanie mimo Jego zapewnienia.

Żałuj za swoje grzechy, gdyż Bóg oczekuje cię z otwartymi ramionami. Tego, co ukrywasz przed światem, nie możesz ukryć przed Bogiem. Unikaj tego świata z taką samą energią, z jaką wpierw go szukałeś. Myśl o twoich grzechach niech budzi w tobie uczucia bólu i pokory, ale równocześnie zaufania w Bożą dobroć.

Skrucha, która wywołuje skrupuły, nie prowadzi do doskonałości, jeśli nie będzie połączona z pełnym miłości zaufaniem w dobroć Boga. Żal za twoje winy, bez miłości Boga, nie miałby żadnego znaczenia dla życia wiecznego. Może najpełniejszym twym nawróceniem będzie postawienie Boga w miejsce siebie, w centrum swoich zainteresowań. Oddaj się całkowicie Bogu, mój drogi, w tej resztce życia, jaka ci pozostała; nie wiesz ile jeszcze będziesz żył, a przecież może to być bardzo krótko.

Twoje nawrócenie może polegać także na przejściu od życia frywolnego, zmysłowego, bez zasad, do życia pokornego, umartwionego, uregulowanego.

Nie odkładaj nawrócenia na koniec życia; naśladowałbyś kogoś, kto ryzykuje swoimi dobrami z nadzieją, że wszystko odzyska przy ostatnim zagraniu.

Nie nadużywaj czasu, aby w dniu sądu nie zwrócił się on przeciwko tobie. Nie czekaj na czas, gdyż czas nie czeka na ciebie. Ci, których Bóg oczekuje cierpliwie, ukarani będą tym surowiej, jeśli się nie nawrócą.

Dopóki masz czas, nawróć się do Boga, który cię woła i jest gotów cię przyjąć. Jeśli zgrzeszyłeś, popraw się dziś, nie czekaj do jutra.

Nie rozpaczaj z powodu przeszłości, uczyń z niej natomiast skarb. Bóg pragnie uczynić z ciebie nowe stworzenie ze starego materiału. Z kamieni odrzuconych i niepotrzebnych, pragnie zbudować nową świątynię twego życia.

Pamiętaj, że nie ten otrzymuje dar chwały, kto rozpoczyna, ale ten, kto wytrwa do śmierci. Wielu po nawróceniu rozpoczynało dobrze, ale mało jest takich, którzy nadal trwają w tym postanowieniu. Porusz swoje sumienie. Bądź wytrwały w czynieniu dobra, gdyż nagrodzona zostanie tylko wytrwałość. Wytrwałość jest tą królową, która właśnie otrzymuje koronę chwały.


2352 )
 tav, lat 25data: 28.10.2007, godz: 02:00

czekam na niego, wyszedł i nie wiadomo gdzie jest...modlę się...proszę o wsparcie dla niego

2351 )
 poziomka, lat 22, e-mail: sloneczko1853@buziaczek.pldata: 27.10.2007, godz: 22:47

do Agi - pięknie napisane... "bez ciebie nic nie jest na właściwym miejscu"... tylko jak to uporządkować, poukładać? Jak pomóc sobie nie krzywdząc innych?

2350 )
 agadata: 27.10.2007, godz: 21:00

bez Ciebie wszystko jest na niewłasciwym miejscu...skrusz moje serce

2349 )
 zwylky czlowiek, lat 21data: 27.10.2007, godz: 20:58

Bardzo proszę o modlitwę mam już dosyć pewnej nijakiej sytuacji, a właściwie czegoś czego nie ma, bardzo bym chciał aby "to" sie wyjaśniło i aby nie robić bałaganu w głowie ...

Dziękuje.

2348 )
 Natalia, lat 20, e-mail: szlagierek87@interia.pldata: 27.10.2007, godz: 20:23

witam wszystkich:)
od pewnego czasu w moim życiu zaczyna się ukłądać tak cudownie, że aż się czuje w tym wszystkim Palec Pana Jezusa. z powodu mojej wady wymowy(jąkanie) przedtem miałam straszne zdanie na mój temat, że jestem gorsza od innych, ale On mnie w tym wszystkim nie opuścił. teraz wiem, że kiedy Jemu odda się wszystko to pokazuje nowe możliwości, o których się nawet nie wiedziało. daje mnóstwo radości, bo jest Ktoś, kto Cię nigdy nie opuści i przez cały czas się toba opiekuje:)
za to chwała Panu!

2347 )
 nieszczęśliwa, lat 26data: 27.10.2007, godz: 13:46

Do Kasi
Dziękuję za odpowiedzieć odnośnie umowy o pracę iw ypowiedzenia itd.
Pozdrawiam :)

2346 )
 o rekolekcje!!, e-mail: beatusa@poczta.fmdata: 27.10.2007, godz: 13:06

czy ktos z was wie o jakiś rekolekcjach dla młodziezy starszej - 30 latków? albo dla pracujących studentów? moze ktos wie kiedy beda najblizsze rekol wspolnoty Miłosci? jesli tak prosze o namiary na maila! miejsce obojętne gdzie byle w Polsce..pozdrawiam gorąco wszystkich !!!!! zapewniam o modlitwie!

2345 )
 Eladata: 27.10.2007, godz: 12:56

do Bezimiennej
Zaczynasz nowe życie z Jezusem :) wspaniale jest mieć przy sobie tego Miłosiernego Opiekuna i świadczyć swym życiem o Jego Nieskończonej Miłości. On sam przyszedł do Ciebie w osobie tego księdza a Ty otworzyłaś Mu swoje serce. Niech Twoja przyjaźń z Nim trwa już na zawsze.

"(...)Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
BO TY JESTEŚ ZE MNĄ(...)''

2344 )
 Bezimienna, lat 36data: 26.10.2007, godz: 21:59

"Najłatwiej zobaczyć krzyż na ramionach Jezusa.Trudniej juz u bliżniego.Ale najtrudniej jest zobaczyć swój krzyż .Zobaczyć i uwierzyć że stał się on naszym zbawieniem" Powyższy tekst pochodzi z książki pt: ...aby nie ustać w drodze ... rozpoczełam właśnie tak bo wydaje mi śię że pasuje do mojego życia .Urodziłam się w biednej patologicznej rodzinie .Matka zostawiła mnie w starej szopie kiedy miałam zaledwie trzy lata .Głodną i chorą ,znalazła mnie opieka społeczna zaalarmowana przez sąsiadów .Miałam wiele szczęścia bo szybko trafiłam do rodziny adopcyjnej .Rodziny w której panowało ciepło ,dobroć ,miłość i to co najważniejsze głęboka wiara.Miałam wszystko czego zapragnełam ,najlepsze zabawki,najpiękniejsze ubrania ,i w takiej atmosferze dorastałam .Było mi chyba jednak zbyt dobrze,chciałam coraz więcej i więcej....kiedy rodzice nie byli w stanie dawać mi już wszystkiego co chciałam ,zaczełam się buntować.Zmieniłam towarzystwo mając 15 lat zaczełam pić alkochol,i nie widziałam tego że niszczę własne żyćie .Z czasem zaczełam kraść ,już wtedy nie widziałam Boga ,nie był mi do niczego potrzebny,tak mineło kilkanaście lat aż do czasu kiedy przy kolejnej kradzieży zostałam złapana. Co wtady czułam ...niewiem ,żal do rodziców ,do siebie ,do Boga.Trafiłam do zakładu karnego ,to był dla mnie koszmar ,tak strasznie się wtedy bałam...i właśnie wtedy przyszedł do nas wspaniały Ksiądz ,nie odrazu mu ufałam ,ale pomału ze spokojem przywracał mi wiarę ,zaczełam uczęszczać na msze,modlić się ...i zrozumiałam że to jest właśnie mój krzyż...krzyż który pomaga mi niesć Jezuś .Dziś jestem już zupełnie innym człowiekiem ,zaczełam wszystko od początku i wiem że gdziekolwiek jestem Pan jest przy mnie.

2343 )
 Magda, lat 20data: 26.10.2007, godz: 17:27

Dziękuję za Twoje słowa "starsza koleżanko" :) dały mi one wiele do myślenia. Faktycznie jeśli miłości nie ma to nie można ciągle o tym mysleć i czekać bezczynnie, bo to jest tak naprawde bez sensu. Trzeba w czasie tego oczekiwania się rozwijać i mimo że to trudne to znaleźć w sobie siłę. Dziekuję, że mi to uświadomiłaś. No i jednocześnie odkrywać radość w codziennych czynnościach, sytuacjach, bo przecież tak naprawde każdy dzień jest inny :) no i starać się otaczać dobrymi ludźmi, na których można polegać. Ja niestety jestem w takiej sytuacji, że właśnie takich osób brakuje w moim otoczeniu i pewnie to jest mój główny problem, ale jakieś oznaki sympatii też otrzymuje także to powinno być dla mnie jakimś pocieszeniem :) a jeśli takiej radości sama w sobie nie znajdę to faktycznie wątpię w to, że facet nagle pomógłby mi ją odnaleźć.
A co do Twojej sytuacji.. hmm.. chyba jedyne co mogę powiedzieć, żeby podnieść Cię na duchu to chyba to, żebyś nigdy nie myślała, że to co przeżyłaś poszło na marne i było bez sensu.. bo wszystko ma sens.. i nawet jeśli faktycznie tak jak mówisz straciłaś ukochanego mężczyznę to przecież wiele Cię to nauczyło, tego co z nim przeżyłaś nikt Ci nie zabierze, a będziesz bogatsza o to doświadczenie :** no i popatrz na mnie ja nawet nie mam się narazie na czym uczyć i czego pamiętać, bo jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie to u mnie to jest totalna klapa, a doświadczeń praktycznie zero. Dlatego spójrz może właśnie z tej strony na to wszystko..:)
Raz jeszcze dziękuję za Twoje słowa :) pozdrawiam Cię gorąco i życzę, byś znalazła swoją prawdziwą miłość :**

2342 )
 Emilkadata: 26.10.2007, godz: 14:26

Witam i zapraszam wszystkich serdecznie do siebie na
www.wglabczlowieka.konto.pl chciałabym Was zachęcić do współtworzenia tej
strony, do dzielenia się swoimi przemyśleniami, problemami, abyście
pozostawiali komentarze, dzielili się spostrzeżeniami w poruszanych prze ze
mnie tematach oraz pozostawiali swoje świadectwa... Cieplutko pozdrawiam.
Emilka

2341 )
 Natalia, lat 24data: 26.10.2007, godz: 00:19

Hej! co do Aniołów to moge dodać od siebie, że od jakichś dwóch miesięcy regularnie, czasem codziennie odmawiam własnie litanie do Anioła Stróża, przed nią zawsze mówię do Niego własnymi słowami- to bardzo ważne!- o tym, że Mu dziękuję za to że się mną opiekuje i odpowiada na moją wzmożoną modlitwę i prośbę o wstawiennictwo oraz prowadzenie! Proszę Go o to bym mogła otrzymywać więcej światła, przestrogi, więcej dobrych natchnień, aby walczył razem ze mną, gdy będą mnie nachodzić pokusy.. żeby chronił mnie gdy idę ulicą.. Następnie odmawiam litanię właśnie a jesli jej przy sobie nie mam(bo mam ze sobą zwykle książeczke z modlitwami Ojca Pio) , to wtedy odmawiam tę znaną modlitwę "Aniele Boże Stróżu mój". W sytuacjach gdy mam się spotkac z kimś nowym, bądź z jakichś względów obawiam się spotkania, to modlę się wcześniej prosząc Anioła o pomoc! i powiem Wam, że Jego pomoc jest NAMACALNA! Przychodzi prawdziwy spokój, światło, poczucie bezpieczeństwa, pewność, że wszystko pójdzie dobrze.. i jak sie okazuje również ta osoba z którą mam się spotkać jest odmieniona, znajdujemy wspólny język, nie ma niepotrzebnych barier. Anioła można prosić o pomoc w różnych naprawdę sprawach. Ja polecam Jemu też kwestię tego czy spotkam osobę która chciałaby ze mną wspólnie stworzyć piękną wspólnotę miłości. Proszę Anioła o to aby- jeśli ta osoba istnieje- jeśli Pan dla mnie taką przewidział- abyśmy się spotkali i aby nic temu spotkaniu i naszemu poznaniu się nie przeszkodziło. W razie gdyby jednak Pan miał dla mnie inną drogę, niech sie spełni zgodnie z Jego wolą! Anioł Stróż kocha nas i raduje się z naszej miłości ku Niemu.Towarzyszy nam w modlitwie, w przeżywaniu Mszy Świętej i w każdej innej sekundzie naszego życia. Czy to nie jest niesamowite? :-)

2340 )
 Do Koniczynkidata: 25.10.2007, godz: 18:59



Możesz się modlić ale do Anooła Stróża swojego, jest nawet taka Litania, tak jak też jest Koronka Anielska, do wszystkich Chórów Anielskich, mi ona kiedyś pomogła w chorobie ...

Naprawdę unikaj książek z imionami aniołów, nawet kiedyś widziałem takie księgi anielskie z imionami na każdy dzień i godzinę, albo wielką księgę aniołów w tym aniołów upadłych... kto wydaje coś takiego? choc przyznam się, że chciałem kilka lat temu ją kupić, na szczęście tego nie zrobiłem.

Pozdrawiam Cię !

... i Innych

2339 )
 Koniczynkadata: 25.10.2007, godz: 17:29

Dziękuję Ci bardzo za przestrogę. Nie zakładałam takiej opcji w ogóle ale szczerze mówiąc te imiona były zaskakujące...chyba dam sobie z tym spokój i nie będę wnikać w takie sprawy...nie mam aż tak pewnej wiary aby umieć odróżnić i zauważyć niebezpieczeństwo a często są to pułapki...jeszcze raz dziękuję za radę:)

2338 )
 ...data: 25.10.2007, godz: 16:40

Do wszystkich tych co śnią wam się sny , których odczytujecie znaczenie w internecie , ale wogóle wszyscy przeczytajcie. Napewno nie wierzecie w sny, których znaczenie odczytujecie własnie w internecie widzicie sami , że obok nich są min. horoskopy i wróżby . Poprostu tam mieszka szatan . Przecież kościół odrzuca te horoskopy i wróżby. Więc czy normalne to jest , żeby ktoś normalny postawił obok tych snów własnie te wróżby , nie sądzę. Jesli weszliście w to za bardzo to wyjdzie z tego jak najwcześniej bo szatan was omota . Poprostu módlcie się , modlitwa potrafi zmienić życie. Jesli będziesz unikał zła jakie jest we wrózbach a się modlił , będziesz mógł omijać błędy nie znaczy to że nie będziesz ich popełniał . Człowiek jest osobą kruchą ale bez modlitwy łatwiej o grzech . A modląc się stajesz się silniejszy. Nie ma innego życia jak Bóg przykazał . Pa.

2337 )
 Agnieszkadata: 25.10.2007, godz: 14:43

Czy ktoś zna się dobrze na komputerach lub jest Informatykiem?

2336 )
 anula, lat 29, e-mail: ank7@tlen.pldata: 25.10.2007, godz: 09:50

Witam wszystkich bez wyjątku!!jak BÓG da i przejde ostatnią rozmowę kwalifikacyjna to od listopada zmianiam miejsce zamieszkania (i prawie całe zycie).dokąd jade nie znam nikogo ani miasta.jest to dla mnie wyzwanie...ale nie do niepokonania..prosze o wsarcie modlitwne..jesli by ktos sie znazazł szczególnie z PŁOCKA(inne osoby tez miło widziane) i chciał sie odezwać to bardzo chętnie..gg 11905740. pozdrawiam anula
PS. zycze duzo usmiechu :)

2335 )
 anula, lat 29, e-mail: ank7@tlen.pldata: 25.10.2007, godz: 09:48

Witam wszystkich bez wyjątku!!jak BÓG da i przejde ostatnią rozmowę kwalifikacyjna to od listopada zmianiam miejsce zamieszkania (i prawie całe zycie).dokąd jade nie znam nikogo ani miasta.jest to dla mnie wyzwanie...ale nie do niepokonania..prosze o wsarcie modlitwne..jesli by ktos sie znazazł szczególnie z PŁOCKA(inne osoby tez miło widziane) i chciał sie odezwać to bardzo chętnie..gg 11905740. pozdrawiam anula
PS. zycze duzo usmiechu :)

2334 )
 Do Konieczynki, lat 30data: 24.10.2007, godz: 23:21



Witam Cię!
...i także inne osoby


Mam taka małą uwagę, nie wiem skąd wzięłaś imię tego anioła.... jeśli z książek poświęconej takiej tematyce to to bardzo nieodpowiednie źródło....

Imiona aniołów to sprawa głównie kabały i tym podobne.

Każdy ma swego Anioła Stróża i imię nie jest ważne, Kościół wymienia tylko imiona trech Archaniołów a imiona innych to spekulacje raczej niekorzystne.

Niestety tak się nieszczęśliwie składa że kiedyś sie tym taże interesowąłem i to bardzo ślepa i nieodpowiednia droga ...a już hore jest coś takiego, że osoby piszące książki niby o imoionach aniołów i tym czym się zajmują wpadli na pomysł nawet kart tarota z aniołami !!!! Obłęd!

Powinnaś uważać, nawet bardzo, a najlepiej porozmawiaj z osobą kompetentną czyli dobrym księdzem!
Pozdrawiam !

2333 )
 Piotrdata: 24.10.2007, godz: 23:15

Fakty są, jakie są. Napisałem o swoich krewnych, choć to już przeszłość, aby wzmocnić swój przekaz. Nie pisałem nazwisk itp, ale opisałem sytuację. To nic złego. Tutaj raczej chodziło o to, żeby przestrzec przed ucieczką w związek, bo czas ucieka, a także, żeby nie budować związku na kłamstwie, a może właśnie przede wszystkim chodziło o prawdę między ludźmi. Wiek akurat nie grał tu pierwszorzędnej roli. Był co najwyżej jakimś dodatkiem.
Praktyka pokazuje, że niestety z wiekiem człowiek, zwłaszcza samotny, dziwaczeje, ale faktem jest, że to wcale nie musi zależeć od wiosen na karku. W przypadku opisywanego małżeństwa były i inne czynniki, ale moja ciotka była wybitnie wyczulona na punkcie swojego wieku i starzenia się, jak zresztą grono jej koleżanek. Takie dziwne towarzystwo. Nie było w tym żadnego uogólnienia, ale konkretny przypadek, więc niezbyt rozumiem zarzutu uogólniania.

2332 )
 :)data: 24.10.2007, godz: 21:24

W każdym wieku można być skostniałym, to zależy od charakteru i podejścia do życia. Życie bez nadziei, optymizmu staje się smutne, to od człowieka zależy czy chce tak żyć czy patrzeć w przyszłość z nadzieją. Niektórzy ludzie bardzo lubią wszystko zrzucać na wiek, raz mówią, że są za młodzi, a po paru latach, że już za starzy. Jak mówi przysłowie " złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy". Jak ktoś jest dojrzały to i młody, i późniejszy wiek jest dla niego odpowiednim czasem:) Aha i Piotrze nie podsumowuj tak ostro swoich krewnych i to publicznie, i nie uogólniaj, że ma to związek z wiekiem, w każdym wieku spotakasz wiele dobrych i złych małżeństw.

2331 )
 koniczynkadata: 24.10.2007, godz: 21:18

Hej! Chciałam podzielić się z Wami moją radością. Z pewnych zbiegów okoliczności zaczęłam interesować się Aniołami. Jakoś wczesniej nie zastanawiałam się nad tym, ze ja także mam swojego Aniołka...ale właśnie dzięki tym róznym wypadkom weszłam na stronę dotyczącą Tych przecudownych istot Bożych i zaczęłam chłonąć te informacje..niczym gąbka wodę z wielką radością serca i ogromnym spokojem ducha...odkryłam, że mój niebiański Przyjaciel ma na imię Umabel i już jakby na to nie patrzeć ochrania mnie 17 lat:) czuję ogromny dług wdzięczności za ten jak dla mnie długi czas i właśnie w tym miejscu chcę Ci bardzo za wszystko podziękować:) Być może dla niektórych wyda się to dziwne ale zrozumie mnie tylko osoba, która wierzy...co wieczór dziękuję swojemu Aniołowi za cały dzień, za wszystkie radości i smutki przezyte...i co ciekawe mój Umabel jest patronem osób samotnych, których otwarte serce jest gotowe przyjąć nową, dobrą miłość. "Każdy z nas zapewne znalazł się w takiej sytuacji, gdy osamotniona dusza tęskniła za kimś bliskim i pragnęła przeżyć miłość piękną, czystą i romantyczną. Tak przykry okres w naszym życiu wcale nie musi trwać długo, gdyż dobry Bóg widząc gotowość serca, posyła swoje Anioły, które pomyślnie splatając okoliczności sprawiły,aby dwie istity mogły spotkać się na wspólnej drodze życia. Samotność jest czasem przemyśleń, analizy swego życia oraz momentem dogodnym na wsłuchanie się w pragnienie duszy." Czy Wy również na codzień odczuwacie Anielską obecność?? Cudowne jest to, że BOg tak wiele nam oferuje abyśmy trwali przy Nim:) W życiu nie ma przypadków...:)

2330 )
 Kasia, lat 32, e-mail: kreciolek@op.pldata: 24.10.2007, godz: 18:57

Art. 33 kodeksu pracy:

Przy zawieraniu umowy o pracę na czas określony, dłuższy niż 6 miesięcy, strony mogą przewidzieć dopuszczalność wcześniejszego rozwiązania tej umowy za dwutygodniowym wypowiedzeniem.

Czyli jeśli nie ma przewidzianej mozliwości wypowiedzenia w umowie to nie można jej rozwiązać - ale za wypowiedzeniem.
Jest możliwość rozwiazania za tzw. porozumieniem stron.

2329 )
 nieszczęśliwa, lat 26data: 24.10.2007, godz: 18:41

Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie: czy umowę o pracę na czas określony (rok) można wypowiedzieć czy to jest niemożliwe. Słyszałam różne pogłoski. Dokładnie że sa ustępstwa czyli że umowa musi być zawarta na okres dłuższy niż 6 m-cy i w umowie musi być klauzula a mianowicie: strony zastrzegły w umowie możliwość rozwiązania tej umowy za wypowiedzeniem. Co wtedy gdy tylko jeden z tych warunków jest spełniony. Proszę o odpowiedź.

2328 )
 Piotrdata: 24.10.2007, godz: 14:42

Strach, obawa nie jest niczym dziwnym - tylko głupi się nie boi. Bez tego byłoby trudno przeżyć. W przypadku 30-latków i starszych nie ma się co dziwić - im dalej w las, tym więcej drzew. Życie tylko zwiększa nasz bagaż, a nie zmniejsza, więc on siłą rzeczy mniej lub bardziej rzutował. Piszesz o wygodzie, bezpieczeństwie życia z rodzicami itd - to występuje w wielu przypadkach, ale nie sądze, żeby to były decydujące czynniki. Ja bym raczej spojrzał na zranienia emocjonalne - zarówno te na linii ja-rodzice, jak i ja-partner(ka). One, w moim przekonaniu, bardziej rzutują niż czynniki zewnętrzne, choć i te nie powinny być pomienięte. Zresztą w takich przypadkach wiek już nie ma większego znaczenia, choć ból z nimi związany może, z wiekiem, stawać się coraz większym ciężarem. Czyż mam mieć pretensje do zranionej osoby, że jest ostrożna, choćby i za bardzo? Raczej nie. Ostrożność i obawy to naturalne bezpieczniki. Gdy się zranisz, będziesz, choćby niewiele, ale jednak uważniejsza. Tu pojawiają się dwie kwestie - przesadnej ostrożności i cierpienia jako ubogacającego doświadczenia. Pierwsza jest zrozumiała o tyle, o ile traumatyczne doświadczenie jest stosunkowo "świeże" i nie jest związane z innymi nierozwiązanymi problemami. W innym przypadku możliwe jest błędne koło cierpienia - już cierpię, więc będę unikać potencjalnego(!) źródła cierpienia (w tym przypadku - miłości, związku), a ponieważ pragnę miłości, będę cierpieć jeszcze bardziej, bo jednocześnie chcę jej uniknąć. To droga donikąd.
Sprawa cierpienia, które ma nas ubogacić, już wcześnie poruszałem, więc nie będę się nadmiernie rozpisywał. Jednak taka perspektywa, choć z punktu widzenia bolesna, jest istotna dla człowieka-wierzącego, chrześcijanina. Gdyby Hiob nie wierzył Bogu, mimo, po ludzku patrząc, niezawinionych cierpień, bólu rozrywającego serce i duszę, nie wierzyłby mocniej i w końcu pewnie by się odwrócił od Boga. Jednak tego nie zrobił, choć ciężar, który na niego spadł, praktcznie go przygniótł, zmiażdzył.
Z poczuciem beznadziei, bezsilności, o upływającym czasie nie wspomnę, wiąże się pokusa ucieczki. Ucieczki od problemów, ucieczki w pracę, narkotyki itp. Może też to być ucieczka w "związek". Czemu cudzysłów. Bo nie chodzi tu o związek, ale o formę, który mimo braku prawdziwej treści, ma uspokoić wewnętrznie. Pół biedy, gdy jednak jakaś szansa na miłość, jakiś fundament, się pojawi. Jednak ile może trwać i jak się może skończyć taki spektakl pozorów? Jakie szkody wyrządzi w życiu obojga? Znalazłem poniekąd odpowiedź. Nie musiałem daleko szukać. Ponad rok temu pochowany został brat mojej mamy. W jakimś sensie był to nieszczęśliwy splot doświadczeń jego i żony, a fundamentem tej tragedii było kłamstwo. Nie było ono bezpośrednim powodem, ale stało się tym kamykiem, który spadł ostatecznie jako lawina. Nigdy nie układało im się idealnie, choć lepiej było, gdy byli osobno - on w delegacji, ona na miejscu. Jak się okazało - wyszła za mąż z litości - to właśnie kiedyś wykrzyczała mojej mamie, podczas jakiegoś spięcia; swoją drogą to raczej on się nad zlitował, bo ona ani specjalnie piękna, ani już młoda nie była, bo miała 32 lata w owym czasie. Był jej praktycznie potrzebny tylko i wyłącznie jako reproduktor (doczekali się córki), czasem towarzysz, ale przede wszystkim jako skarbiec, z którego można czerpać pieniądze szerokim strumieniem. Tego się nigdy nie dowiedział, a może nie chciał tego widzieć. Była dla niego wszystkim, choć on dla niej praktycznie nikim. Tak zresztą go traktowała - jak powietrze, kolejny mebel w mieszkaniu. To wszystko miało swój tragiczny finał. Stryj miał bardzo poważny wypadek. Przykuty do łóżka żył jeszcze 2 miesiące po wypadku. Ona zapewniała go o trosce i miłości, a ostatecznie go zostawiła, bo, jak tłumaczyła, musiała wyjechać do Anglii i zarobić na rodzinę, bo mąż nie był w stanie; po tygodniu przestała dzwonić do niego, a później w ogóle nie odbierała jego telefonów. Po jej wyjeździe, miesiąc po wypadku, jego stan się pogorszył. Rozżalony, rozgoryczony i zraniony, umarł miesiąc po jej wyjeździe. Tej tragedii i on był winien, ale gdyby w tym faktycznie była miłość, zarówno jedno, jak i drugie, przy każdej nadarzającej się okaji, nie topiłoby smutków w alkoholu, a w konsekwencji nie byłoby może tej niepotrzebnej i przedwczesnej śmierci. To tylko skrót, bo już nie chciało mi się rozpisywać, ale powinien pokazać, jak ważne jest to z kim i dlaczego się wiążemy. To prawdziwa miłość, niepozbawiona refleksji i myślenia, powinna być podstawą.
Bardzo ważne są chęci do działania, a przede wszystkim działanie jako takie. Inaczej nic się nie stanie, nie zmieni. O wierze już nawet nie wspomnę, bo dla wierzących jest to chyba oczywiste.

2327 )
 do samotnych, lat 30, e-mail: akacyje@interia.pldata: 24.10.2007, godz: 11:13

tez podoba mi sie wpis tej Osoby- do Magdy.
jest w tym duzo mądrych kwestii. Dziwi mnie tylko to co piszesz ze wszystko straciłas i musisz zaczynać od zera..? przeciez nie straciłas wykształcenia, zdobytych doswiadczeń, wspomnien z podrózy..byłas zwiedziłas..czegos sie nauczyłas, wydoroslałas to bardzo wiele!! chyba zycie nie polega na tym by co roku podrózowac, miec dobra pracę..
zycie to trud wiec teraz masz moznosc tego wypróbować. Pan pokazał Ci ze powodzenie moze byc chwilowe, uczucie nie musi byc miłoscią. Mozesz sie tym dzielic. Zgadzam sie ze trzeba pracowac nad sobą zanim sie podejmie poważna decyzję..
Jeszcze chciałabym poruszyc jeden problem osób wieku 30 lat.. niestety sama tego doswiadczam na sobie i widze u innych.. w tym wieku coraz trudniej zgodzic sie na zycie , na trudnosci, młodsze osoby jakos spontanicznie wchodza w zycie a 30 laktowie starsznie wyważają.. na ile sie opłaci byc z tą osobą?, co mogę zyskać, wymagania wzrastaja coraz bardziej, obawy ze nie poradzimy sobie bo małe pensje..jak bedziemy zyc? itp wiec trzeba szukac osoby zaradnej która nas zabiezpieczy.. boimy sie trudu coraz bardziej z wiekiem!
a osoby młode nie wybiegaja naprzód az tak daleko i im łatwiej sobie zycie ulożyć, nie przesadzają w oczekiwaniach. W konsekwencji tego starsze osoby coraz bardziej boją sie odpowiedzialności..i zostaja same. Jesli ktos nie zdecyduje sie na ułozenie zycia w wieku 25-26 lat to potem coraz trudniej dac szansę drugiej osobie... Człowiek przyzwyczaja sie do rodziców ze są, że wspomogą a jak ich zabraknie bedzie musiał sam sie troszczyc wiec trzeba sie ustawic znalezc dobrą, zaradną zonę aktywną zawodowo, albo zaradnego męża. Wymagania stają sie grubo przesadzone
bo zeby do czegos dojsc trzeba sie natrudzic samemu, rzadko komu na starcie wszystko sie układa.. a wy co o tym myslicie?

2326 )
 jacek rocker, lat 26, e-mail: rockersjezusa@buziaczek.pldata: 24.10.2007, godz: 09:55

Chciałem cosik napisać ale mi myśl uciekła. :)
Pomyślałem właśnie o wierze. I nie chodzi ino o wiarę w Boga, chodzi o wiarę w człowieka. Ja staram się tym kierować, nie zawsze wychodzi, bo wiadomo nikt nie jest doskonały. Czasem ta moja wiara w drugiego człowieka wypowiedziana przeze mnie na głos zabrzmi dość naiwnie i infantylnie. Ale cieszę się z tego, bo może ktoś się uśmiechnie, gdy to usłyszy. Na przykład kiedy nie zastanę kogoś w domu to mówię w biurze że poszli do pracy. Wszyscy wiedzą, że to bezrobocie z pokolenia na pokolenie ale czasem ktoś się uśmiechnie. Zdecydowanie lepiej jest tak powiedzieć niż nikt na mnie nie czekał i ze gdzieś się "szwendają"...
Tak samo proponuję przenieść te myślenie na tutejszy grunt. Jeśli piszę to mówię sam do siebie: "ale będzie odpowiedzi!" :) I przez to samo mój wpis staje się deko inny od wszystkich a przez to... sami osądźcie jaki.
I nie myślcie że to instruktaż, każdy pisze jak chce, ale proszę was o więcej wiary w ludzi tu przebywających.
God Bless You All !!!

2325 )
  do " do Magdy"data: 24.10.2007, godz: 01:46

madre slowa....pomocne... naprawde czasami dobrze jest uslyszec cos od kogos starszego...chocby troszke...

2324 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 24.10.2007, godz: 00:00

DO AGI: Dziękuję za te słowa:

" Każdego poranka
dostajemy szansę na nowe życie
i od nas zależy,czy zaświeci słońce.
Pomimo chmur - walcz,
bo życie nie kończy się na kłopotach,
a słońce świeci ponad nimi. "

Ludzie! więcej optymizmu! Może ktoś odbierze mnie źle, jednakże swego czasu zaglądałam tu częściej, jednak ostatnio pesymizm pojawiający się na tej stronie jest przerażający. Każdy niesie ze sobą swój bagaż doświadczeń i przeżyć nie da się porównywać i nawet tego nie chcę kwestionować. Jednakże jesteśmy ludźmi wiary! Gdzie w nas radość?? Boża radość?? Nauczmy się wreszcie cieszyć drobnymi rzeczami, a świat od razu ukaże nam się w innych barwach!
:)

2323 )
 jamonia, lat 21, e-mail: jamonia@poczta.onet.pldata: 23.10.2007, godz: 23:24

Witam Was słonecznie!:) Czytałam Wasze wpisy i cieszę się, że są jeszcze tak wrażliwi
i głębocy ludzie jak Wy:) To naprawdę napełnia nadzieją, że jeszcze wiele promyków możemy rozpalić w ludzkich sercach...Jednak sami nie obudzimy słońca w naszym
i cudzym życiu...Możemy tego dokonać tylko razem!!Masz swoje pasje?Piszesz?Jesteś wolontariuszem? Masz ciekawe pomysły?A może po prostu chcesz się podzielić najprostszymi doświadczeniami, które mogą pomóc komuś innemu? Nie zamykaj się. Działaj!Pomóż tworzyć stronę www.obudzslonce.bnx.pl . Masz wiele do zaoferowania innym ludziom...swoją wyjątkowość! Nie ma nic bardziej niepowtarzalnego i cennego. Podziel się sobą i rozpal nadzieję w innych, że są jeszcze ludzie, którzy pragną żyć pięknie i wierzą, żę jest to możliwe! Zajrzyj koniecznie i napisz coś od siebie:) Pozdrawiam październikowo:)

2322 )
 nieszczęśliwa, lat 26data: 23.10.2007, godz: 20:29

Do słonecznik

Doskonale cie rozumiem, jestem w tej samej sytuacji. Też podjełam decyzję o odejściu z pracy choć wiem że dzisiaj jest cięzko znaleźć nową ale na razie nikt o tym nie wie i jak w między czasie znajdę coś nowego to od razu składam wypowiedzenie chyba że dłużej nie wytrzymam i odejdę zanim znajdę coś nowego. Naprawdę czasami mam dość, atmosfera napięta aż w powietrzu czuć niezdrową woń. Słonecznik 3maj się, pamiętaj nie jesteś sama. Pomodlę się za ciebie. Każdy z nas ma anioła stróża, on nam pomoże w potrzebie. Mój ojciec który jest już u Boga czuwa nade mną, czuję to. Już dawno miałam ochotę rzucić tę pracę i powiedzieć im co o tym wszystkim myślę ale się powstrzymywałam ostatkiem sił, nieraz miałam oczy pełne łez ale na siłę powstrzymywałam je aby nikt ich w pracy nie zobaczył. Po co, co by to zmieniło, nic. Słonecznik 3maj się. Musimy być silne choć to wszystko bardzo trudne. Pozdrawiam cię serdecznie. Buziaki.

2321 )
 do Agidata: 23.10.2007, godz: 19:34

Piękny ten wiersz.

2320 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.10.2007, godz: 18:33

Witam Was :)
Znalazłam kiedyś ten wiersz na stronce Adonai,ma on głęboki sen,warto w niego spojrzeć,przemyśleć i coś zaczerpnąć z tej postawy.

" Od jutra "


Od jutra będę smutny, od jutra.

Dzisiaj jednak będę szczęśliwy :
Do czego służy smutek, do czego?
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr?
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro?
Może jutro będzie wszystko jasne
Może jutro zabłyśnie już słońce.
I nie będzie żadnego powodu do smutku.
Od jutra będę smutny, od jutra.
Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy
i powiem do każdego smutnego dnia:
Od jutra będę smutny.

Dzisiaj nie.

Wiersz napisany przez pewnego
żydowskiego chłopca w gettcie - 1941 r.


Refleksja

Spójrz głęboko w to co się znajduje w tych słowach.
Dla mnie to piękne,bardzo mądre słowa zawarte w postawie.Ten wiersz jest bardzo ważny,chłopiec doszedł do takich przemyśleń.Ile on mógł mieć lat? Nieważne ile ale widać jak dojrzał wewnętrznie.Sytuacja go zmusiła,getto - obóz zagłady.Co ten mały musiał czuć,myśleć gdy tam był,co musiał doświadczyć w takich skrajnych warunkach...
Musiał siebie samego pocieszać.Zobacz co on mówi.Wiedział w jakiej sytuacji się znajduje,że jest tak ciężko,że nie wiadomo czy przeżyje ale wzbudza akty nadziei,próbuje szukać światła do życia...
może wszystko się ułoży,może nie będzie powodu do zmartwień,może słońce zabłyśnie...
Dlatego on nie chce martwić się o jutrzejszy dzień,o to co w nim znajdzie i mówi,że od jutra będzie smutny,dzisiaj NIE.To próba trzymania się przy życiu.Wiesz ja uczę się od tego chłopca,przekaz tego co powiedział jest bardzo znaczący.Staram się te słowa mieć w pamięci,w sercu.
Chopiec zostawił po sobie coś dla drugiego człowieka - wartościowego,prawdziwego - wymiar postawy.
Zobacz jakimi kategoriami myśli chłopiec - on zbudował nadzieje,próbuje ile się da odsuwać smutek,mimo nieprzychylnej sytuacji,on walczy,mówi słowa,że od jutra będzie smutny,dziś próbuje mimo wszystko być szczęsliwy,szuka światła,a każdego następnego dnia będzie to przesuwał ile tylko można...żeby walczyć,żyć i się nie martwić bo może się rozpogodzi los i nadejdzie szczęście...
Polecam pod Twoją refleksję te słowa chłopca,zaczerpnij z nich.

Chodzi o to by nie dręczyć się zmartwieniami,kłopotami...a mimo wszystko próbować być szcześliwym TERAZ,DZIŚ a nie kiedyś... Każdy dzień ma wartość i trzeba próbować być wdzięcznym za wszystko co się ma.
Odsuwać smutek od siebie,budować nadzieje,walczyć o każdy dzień mając pogode ducha:)

Pozdrawiam Was serdecznie:)


2319 )
 poziomka, lat 22data: 23.10.2007, godz: 17:22

Było już dobrze, a nawet bardzo... uśmiechałam się do obcych ludzi, nie przejmowałam się niektórymi sprawami... Dzisiaj są gorsze dni... znowu czuję, że nie mam siły... cierpliwości... odwagi by podnieść twarz... Proszę Was o modlitwę...

2318 )
 do Magdydata: 23.10.2007, godz: 06:27

Przeczytalam Magdo to co napisalas i praktycznie sa to moje mysli sprzed 10 lat. Pamietam to zagubienie i bezskutecznosc poszukiwan kochanego chlopaka. Niby wszystko bylo ze mna ok, powinnam byla cieszyc sie zyciem ale wciaz, jak mi sie zdawalo nie bylo ku temu powodow bo nie bylo kogos z kim moglabym dzielic sie radosciami i smutkami. Dzisiaj mam trzydziesci lat, wiele z moich marzen sie spelnilo, ukonczylam studia, mialam ciekawe prace, zaczelam podrozowac, najpierw po Europie a pozniej wyjechalam za ocean, spotkalam tez tego wysnionego mezczyzne ale wciaz bylam nieszczesliwa. Zadziwiajace prawda. Teraz kiedy wszystko stracilam i musze budowac zycie od poczatku dokladnie od fundamentow udziele Ci rady jako starsza kolezanka. Po pierwsze trzeba wierzyc ze Pan Bog ma dla nas wspanialy plan, po drugie opierajac sie na pokorze budowac swoja wartosc, doksztalcac sie, poznawac nowych ludzi bo po to jest ten czas na ziemi aby sie rozwijac i wymagac od siebie wiecej anizeli inni by od nas wymagali, a po trzebie uczyc sie radosci ducha, bo jest ona kluczem do wszystkich lask. Jezeli majac 20 lat czujesz sie nieszczesliwa to wierz mi ze nawet jak spotkasz tego jedynego i spelnia sie wszystkie Twoje marzenia tez nie bedziesz umiala poczuc sie szczesliwa. szczescia trzeba szukac w sobie, a dopiero potem szukac go w otaczajacym swiecie. Jest takie madre przyslowie ze jak komu z rana tak i do wieczora. Rob wszystko aby ranek twojego zycia byl radoscia i wierz mi ze nikt poza Toba nie jest w stanie zmienic nic, tylko Ty jedna. szukaj ludzi ktorzy wnosza swiatlo w zycie i ucz sie od nich radosci. Jezeli zas chodzi o milosc, to musisz przygotowac sie na rozczarowania ale tez na walke, bo milosc to wyzwanie.
I tak naprawde sama milosc w zyciu to za malo aby byc szczesliwa, musisz byc tez mezna kobieta, silna kobieta, czyli taka ktora potrafi czekac i w czsie tego czekania dorastac, rozwijac sie. BO MEZNA KOBIETE KTORZ ZNAJDZIE, JEJ WARTOSC PERLY PRZEWYZSZA. Wierz mi tej ziemi potrzeba silnych, zdecydowanych, radosnych i wytrwalych kobiet.

2317 )
 blue, lat 32, e-mail: amerigo@onet.eudata: 23.10.2007, godz: 05:46

Wydaje mi sie, ze nie zasluguje na milosc, bo nie potrafie kochac siebie, ludzi i Boga. Moje zycie wewnetrzne to potworne cierpienie. Czuje sie jakbym nigdy nie zyl.

2316 )
 Prośba o modlitwę!data: 22.10.2007, godz: 22:53



Bardzo proszę o modlitwę za pewną osobę, ona jest chora i potrzebuje wsparcia, ma na imię Ania i jest nauczycielką, a dokładniej katechetką....

Proszę o to dla niej... i z góry dziękuję!

BÓG zapłać za modlitwę!

2315 )
 mg, lat 18, e-mail: floryda89@wp.pldata: 22.10.2007, godz: 21:23

"Odwaga... to nic innego,
jak tylko siła pozwalająca
pokonać niebezpieczeństwo, lęk,
niepowodzenie, niesprawiedliwość
i nadal wewnętrznie wierzyć,
że życie przy wszystkich
swych smutkach jest dobre;
że wszystko ma swój sens,
nawet jeśli przekracza to
nasze rozumienie;
i że zawsze jest jakieś jutro."
Dorothy Thompson

mi chyba brakuje tej odwagi, czasami pojawia się lecz zanim wyciągnę po nią rękę ona znika... by pojawić się ponownie. może w końcu zdołam ją dosięgnąć.

2314 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej