Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [531] [532] [533] [534] [535] [536] (537) [538] [539] [540] [541] [542] [543] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Bezimienna, lat 36data: 26.10.2007, godz: 21:59

"Najłatwiej zobaczyć krzyż na ramionach Jezusa.Trudniej juz u bliżniego.Ale najtrudniej jest zobaczyć swój krzyż .Zobaczyć i uwierzyć że stał się on naszym zbawieniem" Powyższy tekst pochodzi z książki pt: ...aby nie ustać w drodze ... rozpoczełam właśnie tak bo wydaje mi śię że pasuje do mojego życia .Urodziłam się w biednej patologicznej rodzinie .Matka zostawiła mnie w starej szopie kiedy miałam zaledwie trzy lata .Głodną i chorą ,znalazła mnie opieka społeczna zaalarmowana przez sąsiadów .Miałam wiele szczęścia bo szybko trafiłam do rodziny adopcyjnej .Rodziny w której panowało ciepło ,dobroć ,miłość i to co najważniejsze głęboka wiara.Miałam wszystko czego zapragnełam ,najlepsze zabawki,najpiękniejsze ubrania ,i w takiej atmosferze dorastałam .Było mi chyba jednak zbyt dobrze,chciałam coraz więcej i więcej....kiedy rodzice nie byli w stanie dawać mi już wszystkiego co chciałam ,zaczełam się buntować.Zmieniłam towarzystwo mając 15 lat zaczełam pić alkochol,i nie widziałam tego że niszczę własne żyćie .Z czasem zaczełam kraść ,już wtedy nie widziałam Boga ,nie był mi do niczego potrzebny,tak mineło kilkanaście lat aż do czasu kiedy przy kolejnej kradzieży zostałam złapana. Co wtady czułam ...niewiem ,żal do rodziców ,do siebie ,do Boga.Trafiłam do zakładu karnego ,to był dla mnie koszmar ,tak strasznie się wtedy bałam...i właśnie wtedy przyszedł do nas wspaniały Ksiądz ,nie odrazu mu ufałam ,ale pomału ze spokojem przywracał mi wiarę ,zaczełam uczęszczać na msze,modlić się ...i zrozumiałam że to jest właśnie mój krzyż...krzyż który pomaga mi niesć Jezuś .Dziś jestem już zupełnie innym człowiekiem ,zaczełam wszystko od początku i wiem że gdziekolwiek jestem Pan jest przy mnie.

2343 )
 Magda, lat 20data: 26.10.2007, godz: 17:27

Dziękuję za Twoje słowa "starsza koleżanko" :) dały mi one wiele do myślenia. Faktycznie jeśli miłości nie ma to nie można ciągle o tym mysleć i czekać bezczynnie, bo to jest tak naprawde bez sensu. Trzeba w czasie tego oczekiwania się rozwijać i mimo że to trudne to znaleźć w sobie siłę. Dziekuję, że mi to uświadomiłaś. No i jednocześnie odkrywać radość w codziennych czynnościach, sytuacjach, bo przecież tak naprawde każdy dzień jest inny :) no i starać się otaczać dobrymi ludźmi, na których można polegać. Ja niestety jestem w takiej sytuacji, że właśnie takich osób brakuje w moim otoczeniu i pewnie to jest mój główny problem, ale jakieś oznaki sympatii też otrzymuje także to powinno być dla mnie jakimś pocieszeniem :) a jeśli takiej radości sama w sobie nie znajdę to faktycznie wątpię w to, że facet nagle pomógłby mi ją odnaleźć.
A co do Twojej sytuacji.. hmm.. chyba jedyne co mogę powiedzieć, żeby podnieść Cię na duchu to chyba to, żebyś nigdy nie myślała, że to co przeżyłaś poszło na marne i było bez sensu.. bo wszystko ma sens.. i nawet jeśli faktycznie tak jak mówisz straciłaś ukochanego mężczyznę to przecież wiele Cię to nauczyło, tego co z nim przeżyłaś nikt Ci nie zabierze, a będziesz bogatsza o to doświadczenie :** no i popatrz na mnie ja nawet nie mam się narazie na czym uczyć i czego pamiętać, bo jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie to u mnie to jest totalna klapa, a doświadczeń praktycznie zero. Dlatego spójrz może właśnie z tej strony na to wszystko..:)
Raz jeszcze dziękuję za Twoje słowa :) pozdrawiam Cię gorąco i życzę, byś znalazła swoją prawdziwą miłość :**

2342 )
 Emilkadata: 26.10.2007, godz: 14:26

Witam i zapraszam wszystkich serdecznie do siebie na
www.wglabczlowieka.konto.pl chciałabym Was zachęcić do współtworzenia tej
strony, do dzielenia się swoimi przemyśleniami, problemami, abyście
pozostawiali komentarze, dzielili się spostrzeżeniami w poruszanych prze ze
mnie tematach oraz pozostawiali swoje świadectwa... Cieplutko pozdrawiam.
Emilka

2341 )
 Natalia, lat 24data: 26.10.2007, godz: 00:19

Hej! co do Aniołów to moge dodać od siebie, że od jakichś dwóch miesięcy regularnie, czasem codziennie odmawiam własnie litanie do Anioła Stróża, przed nią zawsze mówię do Niego własnymi słowami- to bardzo ważne!- o tym, że Mu dziękuję za to że się mną opiekuje i odpowiada na moją wzmożoną modlitwę i prośbę o wstawiennictwo oraz prowadzenie! Proszę Go o to bym mogła otrzymywać więcej światła, przestrogi, więcej dobrych natchnień, aby walczył razem ze mną, gdy będą mnie nachodzić pokusy.. żeby chronił mnie gdy idę ulicą.. Następnie odmawiam litanię właśnie a jesli jej przy sobie nie mam(bo mam ze sobą zwykle książeczke z modlitwami Ojca Pio) , to wtedy odmawiam tę znaną modlitwę "Aniele Boże Stróżu mój". W sytuacjach gdy mam się spotkac z kimś nowym, bądź z jakichś względów obawiam się spotkania, to modlę się wcześniej prosząc Anioła o pomoc! i powiem Wam, że Jego pomoc jest NAMACALNA! Przychodzi prawdziwy spokój, światło, poczucie bezpieczeństwa, pewność, że wszystko pójdzie dobrze.. i jak sie okazuje również ta osoba z którą mam się spotkać jest odmieniona, znajdujemy wspólny język, nie ma niepotrzebnych barier. Anioła można prosić o pomoc w różnych naprawdę sprawach. Ja polecam Jemu też kwestię tego czy spotkam osobę która chciałaby ze mną wspólnie stworzyć piękną wspólnotę miłości. Proszę Anioła o to aby- jeśli ta osoba istnieje- jeśli Pan dla mnie taką przewidział- abyśmy się spotkali i aby nic temu spotkaniu i naszemu poznaniu się nie przeszkodziło. W razie gdyby jednak Pan miał dla mnie inną drogę, niech sie spełni zgodnie z Jego wolą! Anioł Stróż kocha nas i raduje się z naszej miłości ku Niemu.Towarzyszy nam w modlitwie, w przeżywaniu Mszy Świętej i w każdej innej sekundzie naszego życia. Czy to nie jest niesamowite? :-)

2340 )
 Do Koniczynkidata: 25.10.2007, godz: 18:59



Możesz się modlić ale do Anooła Stróża swojego, jest nawet taka Litania, tak jak też jest Koronka Anielska, do wszystkich Chórów Anielskich, mi ona kiedyś pomogła w chorobie ...

Naprawdę unikaj książek z imionami aniołów, nawet kiedyś widziałem takie księgi anielskie z imionami na każdy dzień i godzinę, albo wielką księgę aniołów w tym aniołów upadłych... kto wydaje coś takiego? choc przyznam się, że chciałem kilka lat temu ją kupić, na szczęście tego nie zrobiłem.

Pozdrawiam Cię !

... i Innych

2339 )
 Koniczynkadata: 25.10.2007, godz: 17:29

Dziękuję Ci bardzo za przestrogę. Nie zakładałam takiej opcji w ogóle ale szczerze mówiąc te imiona były zaskakujące...chyba dam sobie z tym spokój i nie będę wnikać w takie sprawy...nie mam aż tak pewnej wiary aby umieć odróżnić i zauważyć niebezpieczeństwo a często są to pułapki...jeszcze raz dziękuję za radę:)

2338 )
 ...data: 25.10.2007, godz: 16:40

Do wszystkich tych co śnią wam się sny , których odczytujecie znaczenie w internecie , ale wogóle wszyscy przeczytajcie. Napewno nie wierzecie w sny, których znaczenie odczytujecie własnie w internecie widzicie sami , że obok nich są min. horoskopy i wróżby . Poprostu tam mieszka szatan . Przecież kościół odrzuca te horoskopy i wróżby. Więc czy normalne to jest , żeby ktoś normalny postawił obok tych snów własnie te wróżby , nie sądzę. Jesli weszliście w to za bardzo to wyjdzie z tego jak najwcześniej bo szatan was omota . Poprostu módlcie się , modlitwa potrafi zmienić życie. Jesli będziesz unikał zła jakie jest we wrózbach a się modlił , będziesz mógł omijać błędy nie znaczy to że nie będziesz ich popełniał . Człowiek jest osobą kruchą ale bez modlitwy łatwiej o grzech . A modląc się stajesz się silniejszy. Nie ma innego życia jak Bóg przykazał . Pa.

2337 )
 Agnieszkadata: 25.10.2007, godz: 14:43

Czy ktoś zna się dobrze na komputerach lub jest Informatykiem?

2336 )
 anula, lat 29, e-mail: ank7@tlen.pldata: 25.10.2007, godz: 09:50

Witam wszystkich bez wyjątku!!jak BÓG da i przejde ostatnią rozmowę kwalifikacyjna to od listopada zmianiam miejsce zamieszkania (i prawie całe zycie).dokąd jade nie znam nikogo ani miasta.jest to dla mnie wyzwanie...ale nie do niepokonania..prosze o wsarcie modlitwne..jesli by ktos sie znazazł szczególnie z PŁOCKA(inne osoby tez miło widziane) i chciał sie odezwać to bardzo chętnie..gg 11905740. pozdrawiam anula
PS. zycze duzo usmiechu :)

2335 )
 anula, lat 29, e-mail: ank7@tlen.pldata: 25.10.2007, godz: 09:48

Witam wszystkich bez wyjątku!!jak BÓG da i przejde ostatnią rozmowę kwalifikacyjna to od listopada zmianiam miejsce zamieszkania (i prawie całe zycie).dokąd jade nie znam nikogo ani miasta.jest to dla mnie wyzwanie...ale nie do niepokonania..prosze o wsarcie modlitwne..jesli by ktos sie znazazł szczególnie z PŁOCKA(inne osoby tez miło widziane) i chciał sie odezwać to bardzo chętnie..gg 11905740. pozdrawiam anula
PS. zycze duzo usmiechu :)

2334 )
 Do Konieczynki, lat 30data: 24.10.2007, godz: 23:21



Witam Cię!
...i także inne osoby


Mam taka małą uwagę, nie wiem skąd wzięłaś imię tego anioła.... jeśli z książek poświęconej takiej tematyce to to bardzo nieodpowiednie źródło....

Imiona aniołów to sprawa głównie kabały i tym podobne.

Każdy ma swego Anioła Stróża i imię nie jest ważne, Kościół wymienia tylko imiona trech Archaniołów a imiona innych to spekulacje raczej niekorzystne.

Niestety tak się nieszczęśliwie składa że kiedyś sie tym taże interesowąłem i to bardzo ślepa i nieodpowiednia droga ...a już hore jest coś takiego, że osoby piszące książki niby o imoionach aniołów i tym czym się zajmują wpadli na pomysł nawet kart tarota z aniołami !!!! Obłęd!

Powinnaś uważać, nawet bardzo, a najlepiej porozmawiaj z osobą kompetentną czyli dobrym księdzem!
Pozdrawiam !

2333 )
 Piotrdata: 24.10.2007, godz: 23:15

Fakty są, jakie są. Napisałem o swoich krewnych, choć to już przeszłość, aby wzmocnić swój przekaz. Nie pisałem nazwisk itp, ale opisałem sytuację. To nic złego. Tutaj raczej chodziło o to, żeby przestrzec przed ucieczką w związek, bo czas ucieka, a także, żeby nie budować związku na kłamstwie, a może właśnie przede wszystkim chodziło o prawdę między ludźmi. Wiek akurat nie grał tu pierwszorzędnej roli. Był co najwyżej jakimś dodatkiem.
Praktyka pokazuje, że niestety z wiekiem człowiek, zwłaszcza samotny, dziwaczeje, ale faktem jest, że to wcale nie musi zależeć od wiosen na karku. W przypadku opisywanego małżeństwa były i inne czynniki, ale moja ciotka była wybitnie wyczulona na punkcie swojego wieku i starzenia się, jak zresztą grono jej koleżanek. Takie dziwne towarzystwo. Nie było w tym żadnego uogólnienia, ale konkretny przypadek, więc niezbyt rozumiem zarzutu uogólniania.

2332 )
 :)data: 24.10.2007, godz: 21:24

W każdym wieku można być skostniałym, to zależy od charakteru i podejścia do życia. Życie bez nadziei, optymizmu staje się smutne, to od człowieka zależy czy chce tak żyć czy patrzeć w przyszłość z nadzieją. Niektórzy ludzie bardzo lubią wszystko zrzucać na wiek, raz mówią, że są za młodzi, a po paru latach, że już za starzy. Jak mówi przysłowie " złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy". Jak ktoś jest dojrzały to i młody, i późniejszy wiek jest dla niego odpowiednim czasem:) Aha i Piotrze nie podsumowuj tak ostro swoich krewnych i to publicznie, i nie uogólniaj, że ma to związek z wiekiem, w każdym wieku spotakasz wiele dobrych i złych małżeństw.

2331 )
 koniczynkadata: 24.10.2007, godz: 21:18

Hej! Chciałam podzielić się z Wami moją radością. Z pewnych zbiegów okoliczności zaczęłam interesować się Aniołami. Jakoś wczesniej nie zastanawiałam się nad tym, ze ja także mam swojego Aniołka...ale właśnie dzięki tym róznym wypadkom weszłam na stronę dotyczącą Tych przecudownych istot Bożych i zaczęłam chłonąć te informacje..niczym gąbka wodę z wielką radością serca i ogromnym spokojem ducha...odkryłam, że mój niebiański Przyjaciel ma na imię Umabel i już jakby na to nie patrzeć ochrania mnie 17 lat:) czuję ogromny dług wdzięczności za ten jak dla mnie długi czas i właśnie w tym miejscu chcę Ci bardzo za wszystko podziękować:) Być może dla niektórych wyda się to dziwne ale zrozumie mnie tylko osoba, która wierzy...co wieczór dziękuję swojemu Aniołowi za cały dzień, za wszystkie radości i smutki przezyte...i co ciekawe mój Umabel jest patronem osób samotnych, których otwarte serce jest gotowe przyjąć nową, dobrą miłość. "Każdy z nas zapewne znalazł się w takiej sytuacji, gdy osamotniona dusza tęskniła za kimś bliskim i pragnęła przeżyć miłość piękną, czystą i romantyczną. Tak przykry okres w naszym życiu wcale nie musi trwać długo, gdyż dobry Bóg widząc gotowość serca, posyła swoje Anioły, które pomyślnie splatając okoliczności sprawiły,aby dwie istity mogły spotkać się na wspólnej drodze życia. Samotność jest czasem przemyśleń, analizy swego życia oraz momentem dogodnym na wsłuchanie się w pragnienie duszy." Czy Wy również na codzień odczuwacie Anielską obecność?? Cudowne jest to, że BOg tak wiele nam oferuje abyśmy trwali przy Nim:) W życiu nie ma przypadków...:)

2330 )
 Kasia, lat 32, e-mail: kreciolek@op.pldata: 24.10.2007, godz: 18:57

Art. 33 kodeksu pracy:

Przy zawieraniu umowy o pracę na czas określony, dłuższy niż 6 miesięcy, strony mogą przewidzieć dopuszczalność wcześniejszego rozwiązania tej umowy za dwutygodniowym wypowiedzeniem.

Czyli jeśli nie ma przewidzianej mozliwości wypowiedzenia w umowie to nie można jej rozwiązać - ale za wypowiedzeniem.
Jest możliwość rozwiazania za tzw. porozumieniem stron.

2329 )
 nieszczęśliwa, lat 26data: 24.10.2007, godz: 18:41

Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie: czy umowę o pracę na czas określony (rok) można wypowiedzieć czy to jest niemożliwe. Słyszałam różne pogłoski. Dokładnie że sa ustępstwa czyli że umowa musi być zawarta na okres dłuższy niż 6 m-cy i w umowie musi być klauzula a mianowicie: strony zastrzegły w umowie możliwość rozwiązania tej umowy za wypowiedzeniem. Co wtedy gdy tylko jeden z tych warunków jest spełniony. Proszę o odpowiedź.

2328 )
 Piotrdata: 24.10.2007, godz: 14:42

Strach, obawa nie jest niczym dziwnym - tylko głupi się nie boi. Bez tego byłoby trudno przeżyć. W przypadku 30-latków i starszych nie ma się co dziwić - im dalej w las, tym więcej drzew. Życie tylko zwiększa nasz bagaż, a nie zmniejsza, więc on siłą rzeczy mniej lub bardziej rzutował. Piszesz o wygodzie, bezpieczeństwie życia z rodzicami itd - to występuje w wielu przypadkach, ale nie sądze, żeby to były decydujące czynniki. Ja bym raczej spojrzał na zranienia emocjonalne - zarówno te na linii ja-rodzice, jak i ja-partner(ka). One, w moim przekonaniu, bardziej rzutują niż czynniki zewnętrzne, choć i te nie powinny być pomienięte. Zresztą w takich przypadkach wiek już nie ma większego znaczenia, choć ból z nimi związany może, z wiekiem, stawać się coraz większym ciężarem. Czyż mam mieć pretensje do zranionej osoby, że jest ostrożna, choćby i za bardzo? Raczej nie. Ostrożność i obawy to naturalne bezpieczniki. Gdy się zranisz, będziesz, choćby niewiele, ale jednak uważniejsza. Tu pojawiają się dwie kwestie - przesadnej ostrożności i cierpienia jako ubogacającego doświadczenia. Pierwsza jest zrozumiała o tyle, o ile traumatyczne doświadczenie jest stosunkowo "świeże" i nie jest związane z innymi nierozwiązanymi problemami. W innym przypadku możliwe jest błędne koło cierpienia - już cierpię, więc będę unikać potencjalnego(!) źródła cierpienia (w tym przypadku - miłości, związku), a ponieważ pragnę miłości, będę cierpieć jeszcze bardziej, bo jednocześnie chcę jej uniknąć. To droga donikąd.
Sprawa cierpienia, które ma nas ubogacić, już wcześnie poruszałem, więc nie będę się nadmiernie rozpisywał. Jednak taka perspektywa, choć z punktu widzenia bolesna, jest istotna dla człowieka-wierzącego, chrześcijanina. Gdyby Hiob nie wierzył Bogu, mimo, po ludzku patrząc, niezawinionych cierpień, bólu rozrywającego serce i duszę, nie wierzyłby mocniej i w końcu pewnie by się odwrócił od Boga. Jednak tego nie zrobił, choć ciężar, który na niego spadł, praktcznie go przygniótł, zmiażdzył.
Z poczuciem beznadziei, bezsilności, o upływającym czasie nie wspomnę, wiąże się pokusa ucieczki. Ucieczki od problemów, ucieczki w pracę, narkotyki itp. Może też to być ucieczka w "związek". Czemu cudzysłów. Bo nie chodzi tu o związek, ale o formę, który mimo braku prawdziwej treści, ma uspokoić wewnętrznie. Pół biedy, gdy jednak jakaś szansa na miłość, jakiś fundament, się pojawi. Jednak ile może trwać i jak się może skończyć taki spektakl pozorów? Jakie szkody wyrządzi w życiu obojga? Znalazłem poniekąd odpowiedź. Nie musiałem daleko szukać. Ponad rok temu pochowany został brat mojej mamy. W jakimś sensie był to nieszczęśliwy splot doświadczeń jego i żony, a fundamentem tej tragedii było kłamstwo. Nie było ono bezpośrednim powodem, ale stało się tym kamykiem, który spadł ostatecznie jako lawina. Nigdy nie układało im się idealnie, choć lepiej było, gdy byli osobno - on w delegacji, ona na miejscu. Jak się okazało - wyszła za mąż z litości - to właśnie kiedyś wykrzyczała mojej mamie, podczas jakiegoś spięcia; swoją drogą to raczej on się nad zlitował, bo ona ani specjalnie piękna, ani już młoda nie była, bo miała 32 lata w owym czasie. Był jej praktycznie potrzebny tylko i wyłącznie jako reproduktor (doczekali się córki), czasem towarzysz, ale przede wszystkim jako skarbiec, z którego można czerpać pieniądze szerokim strumieniem. Tego się nigdy nie dowiedział, a może nie chciał tego widzieć. Była dla niego wszystkim, choć on dla niej praktycznie nikim. Tak zresztą go traktowała - jak powietrze, kolejny mebel w mieszkaniu. To wszystko miało swój tragiczny finał. Stryj miał bardzo poważny wypadek. Przykuty do łóżka żył jeszcze 2 miesiące po wypadku. Ona zapewniała go o trosce i miłości, a ostatecznie go zostawiła, bo, jak tłumaczyła, musiała wyjechać do Anglii i zarobić na rodzinę, bo mąż nie był w stanie; po tygodniu przestała dzwonić do niego, a później w ogóle nie odbierała jego telefonów. Po jej wyjeździe, miesiąc po wypadku, jego stan się pogorszył. Rozżalony, rozgoryczony i zraniony, umarł miesiąc po jej wyjeździe. Tej tragedii i on był winien, ale gdyby w tym faktycznie była miłość, zarówno jedno, jak i drugie, przy każdej nadarzającej się okaji, nie topiłoby smutków w alkoholu, a w konsekwencji nie byłoby może tej niepotrzebnej i przedwczesnej śmierci. To tylko skrót, bo już nie chciało mi się rozpisywać, ale powinien pokazać, jak ważne jest to z kim i dlaczego się wiążemy. To prawdziwa miłość, niepozbawiona refleksji i myślenia, powinna być podstawą.
Bardzo ważne są chęci do działania, a przede wszystkim działanie jako takie. Inaczej nic się nie stanie, nie zmieni. O wierze już nawet nie wspomnę, bo dla wierzących jest to chyba oczywiste.

2327 )
 do samotnych, lat 30, e-mail: akacyje@interia.pldata: 24.10.2007, godz: 11:13

tez podoba mi sie wpis tej Osoby- do Magdy.
jest w tym duzo mądrych kwestii. Dziwi mnie tylko to co piszesz ze wszystko straciłas i musisz zaczynać od zera..? przeciez nie straciłas wykształcenia, zdobytych doswiadczeń, wspomnien z podrózy..byłas zwiedziłas..czegos sie nauczyłas, wydoroslałas to bardzo wiele!! chyba zycie nie polega na tym by co roku podrózowac, miec dobra pracę..
zycie to trud wiec teraz masz moznosc tego wypróbować. Pan pokazał Ci ze powodzenie moze byc chwilowe, uczucie nie musi byc miłoscią. Mozesz sie tym dzielic. Zgadzam sie ze trzeba pracowac nad sobą zanim sie podejmie poważna decyzję..
Jeszcze chciałabym poruszyc jeden problem osób wieku 30 lat.. niestety sama tego doswiadczam na sobie i widze u innych.. w tym wieku coraz trudniej zgodzic sie na zycie , na trudnosci, młodsze osoby jakos spontanicznie wchodza w zycie a 30 laktowie starsznie wyważają.. na ile sie opłaci byc z tą osobą?, co mogę zyskać, wymagania wzrastaja coraz bardziej, obawy ze nie poradzimy sobie bo małe pensje..jak bedziemy zyc? itp wiec trzeba szukac osoby zaradnej która nas zabiezpieczy.. boimy sie trudu coraz bardziej z wiekiem!
a osoby młode nie wybiegaja naprzód az tak daleko i im łatwiej sobie zycie ulożyć, nie przesadzają w oczekiwaniach. W konsekwencji tego starsze osoby coraz bardziej boją sie odpowiedzialności..i zostaja same. Jesli ktos nie zdecyduje sie na ułozenie zycia w wieku 25-26 lat to potem coraz trudniej dac szansę drugiej osobie... Człowiek przyzwyczaja sie do rodziców ze są, że wspomogą a jak ich zabraknie bedzie musiał sam sie troszczyc wiec trzeba sie ustawic znalezc dobrą, zaradną zonę aktywną zawodowo, albo zaradnego męża. Wymagania stają sie grubo przesadzone
bo zeby do czegos dojsc trzeba sie natrudzic samemu, rzadko komu na starcie wszystko sie układa.. a wy co o tym myslicie?

2326 )
 jacek rocker, lat 26, e-mail: rockersjezusa@buziaczek.pldata: 24.10.2007, godz: 09:55

Chciałem cosik napisać ale mi myśl uciekła. :)
Pomyślałem właśnie o wierze. I nie chodzi ino o wiarę w Boga, chodzi o wiarę w człowieka. Ja staram się tym kierować, nie zawsze wychodzi, bo wiadomo nikt nie jest doskonały. Czasem ta moja wiara w drugiego człowieka wypowiedziana przeze mnie na głos zabrzmi dość naiwnie i infantylnie. Ale cieszę się z tego, bo może ktoś się uśmiechnie, gdy to usłyszy. Na przykład kiedy nie zastanę kogoś w domu to mówię w biurze że poszli do pracy. Wszyscy wiedzą, że to bezrobocie z pokolenia na pokolenie ale czasem ktoś się uśmiechnie. Zdecydowanie lepiej jest tak powiedzieć niż nikt na mnie nie czekał i ze gdzieś się "szwendają"...
Tak samo proponuję przenieść te myślenie na tutejszy grunt. Jeśli piszę to mówię sam do siebie: "ale będzie odpowiedzi!" :) I przez to samo mój wpis staje się deko inny od wszystkich a przez to... sami osądźcie jaki.
I nie myślcie że to instruktaż, każdy pisze jak chce, ale proszę was o więcej wiary w ludzi tu przebywających.
God Bless You All !!!

2325 )
  do " do Magdy"data: 24.10.2007, godz: 01:46

madre slowa....pomocne... naprawde czasami dobrze jest uslyszec cos od kogos starszego...chocby troszke...

2324 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 24.10.2007, godz: 00:00

DO AGI: Dziękuję za te słowa:

" Każdego poranka
dostajemy szansę na nowe życie
i od nas zależy,czy zaświeci słońce.
Pomimo chmur - walcz,
bo życie nie kończy się na kłopotach,
a słońce świeci ponad nimi. "

Ludzie! więcej optymizmu! Może ktoś odbierze mnie źle, jednakże swego czasu zaglądałam tu częściej, jednak ostatnio pesymizm pojawiający się na tej stronie jest przerażający. Każdy niesie ze sobą swój bagaż doświadczeń i przeżyć nie da się porównywać i nawet tego nie chcę kwestionować. Jednakże jesteśmy ludźmi wiary! Gdzie w nas radość?? Boża radość?? Nauczmy się wreszcie cieszyć drobnymi rzeczami, a świat od razu ukaże nam się w innych barwach!
:)

2323 )
 jamonia, lat 21, e-mail: jamonia@poczta.onet.pldata: 23.10.2007, godz: 23:24

Witam Was słonecznie!:) Czytałam Wasze wpisy i cieszę się, że są jeszcze tak wrażliwi
i głębocy ludzie jak Wy:) To naprawdę napełnia nadzieją, że jeszcze wiele promyków możemy rozpalić w ludzkich sercach...Jednak sami nie obudzimy słońca w naszym
i cudzym życiu...Możemy tego dokonać tylko razem!!Masz swoje pasje?Piszesz?Jesteś wolontariuszem? Masz ciekawe pomysły?A może po prostu chcesz się podzielić najprostszymi doświadczeniami, które mogą pomóc komuś innemu? Nie zamykaj się. Działaj!Pomóż tworzyć stronę www.obudzslonce.bnx.pl . Masz wiele do zaoferowania innym ludziom...swoją wyjątkowość! Nie ma nic bardziej niepowtarzalnego i cennego. Podziel się sobą i rozpal nadzieję w innych, że są jeszcze ludzie, którzy pragną żyć pięknie i wierzą, żę jest to możliwe! Zajrzyj koniecznie i napisz coś od siebie:) Pozdrawiam październikowo:)

2322 )
 nieszczęśliwa, lat 26data: 23.10.2007, godz: 20:29

Do słonecznik

Doskonale cie rozumiem, jestem w tej samej sytuacji. Też podjełam decyzję o odejściu z pracy choć wiem że dzisiaj jest cięzko znaleźć nową ale na razie nikt o tym nie wie i jak w między czasie znajdę coś nowego to od razu składam wypowiedzenie chyba że dłużej nie wytrzymam i odejdę zanim znajdę coś nowego. Naprawdę czasami mam dość, atmosfera napięta aż w powietrzu czuć niezdrową woń. Słonecznik 3maj się, pamiętaj nie jesteś sama. Pomodlę się za ciebie. Każdy z nas ma anioła stróża, on nam pomoże w potrzebie. Mój ojciec który jest już u Boga czuwa nade mną, czuję to. Już dawno miałam ochotę rzucić tę pracę i powiedzieć im co o tym wszystkim myślę ale się powstrzymywałam ostatkiem sił, nieraz miałam oczy pełne łez ale na siłę powstrzymywałam je aby nikt ich w pracy nie zobaczył. Po co, co by to zmieniło, nic. Słonecznik 3maj się. Musimy być silne choć to wszystko bardzo trudne. Pozdrawiam cię serdecznie. Buziaki.

2321 )
 do Agidata: 23.10.2007, godz: 19:34

Piękny ten wiersz.

2320 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.10.2007, godz: 18:33

Witam Was :)
Znalazłam kiedyś ten wiersz na stronce Adonai,ma on głęboki sen,warto w niego spojrzeć,przemyśleć i coś zaczerpnąć z tej postawy.

" Od jutra "


Od jutra będę smutny, od jutra.

Dzisiaj jednak będę szczęśliwy :
Do czego służy smutek, do czego?
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr?
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro?
Może jutro będzie wszystko jasne
Może jutro zabłyśnie już słońce.
I nie będzie żadnego powodu do smutku.
Od jutra będę smutny, od jutra.
Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy
i powiem do każdego smutnego dnia:
Od jutra będę smutny.

Dzisiaj nie.

Wiersz napisany przez pewnego
żydowskiego chłopca w gettcie - 1941 r.


Refleksja

Spójrz głęboko w to co się znajduje w tych słowach.
Dla mnie to piękne,bardzo mądre słowa zawarte w postawie.Ten wiersz jest bardzo ważny,chłopiec doszedł do takich przemyśleń.Ile on mógł mieć lat? Nieważne ile ale widać jak dojrzał wewnętrznie.Sytuacja go zmusiła,getto - obóz zagłady.Co ten mały musiał czuć,myśleć gdy tam był,co musiał doświadczyć w takich skrajnych warunkach...
Musiał siebie samego pocieszać.Zobacz co on mówi.Wiedział w jakiej sytuacji się znajduje,że jest tak ciężko,że nie wiadomo czy przeżyje ale wzbudza akty nadziei,próbuje szukać światła do życia...
może wszystko się ułoży,może nie będzie powodu do zmartwień,może słońce zabłyśnie...
Dlatego on nie chce martwić się o jutrzejszy dzień,o to co w nim znajdzie i mówi,że od jutra będzie smutny,dzisiaj NIE.To próba trzymania się przy życiu.Wiesz ja uczę się od tego chłopca,przekaz tego co powiedział jest bardzo znaczący.Staram się te słowa mieć w pamięci,w sercu.
Chopiec zostawił po sobie coś dla drugiego człowieka - wartościowego,prawdziwego - wymiar postawy.
Zobacz jakimi kategoriami myśli chłopiec - on zbudował nadzieje,próbuje ile się da odsuwać smutek,mimo nieprzychylnej sytuacji,on walczy,mówi słowa,że od jutra będzie smutny,dziś próbuje mimo wszystko być szczęsliwy,szuka światła,a każdego następnego dnia będzie to przesuwał ile tylko można...żeby walczyć,żyć i się nie martwić bo może się rozpogodzi los i nadejdzie szczęście...
Polecam pod Twoją refleksję te słowa chłopca,zaczerpnij z nich.

Chodzi o to by nie dręczyć się zmartwieniami,kłopotami...a mimo wszystko próbować być szcześliwym TERAZ,DZIŚ a nie kiedyś... Każdy dzień ma wartość i trzeba próbować być wdzięcznym za wszystko co się ma.
Odsuwać smutek od siebie,budować nadzieje,walczyć o każdy dzień mając pogode ducha:)

Pozdrawiam Was serdecznie:)


2319 )
 poziomka, lat 22data: 23.10.2007, godz: 17:22

Było już dobrze, a nawet bardzo... uśmiechałam się do obcych ludzi, nie przejmowałam się niektórymi sprawami... Dzisiaj są gorsze dni... znowu czuję, że nie mam siły... cierpliwości... odwagi by podnieść twarz... Proszę Was o modlitwę...

2318 )
 do Magdydata: 23.10.2007, godz: 06:27

Przeczytalam Magdo to co napisalas i praktycznie sa to moje mysli sprzed 10 lat. Pamietam to zagubienie i bezskutecznosc poszukiwan kochanego chlopaka. Niby wszystko bylo ze mna ok, powinnam byla cieszyc sie zyciem ale wciaz, jak mi sie zdawalo nie bylo ku temu powodow bo nie bylo kogos z kim moglabym dzielic sie radosciami i smutkami. Dzisiaj mam trzydziesci lat, wiele z moich marzen sie spelnilo, ukonczylam studia, mialam ciekawe prace, zaczelam podrozowac, najpierw po Europie a pozniej wyjechalam za ocean, spotkalam tez tego wysnionego mezczyzne ale wciaz bylam nieszczesliwa. Zadziwiajace prawda. Teraz kiedy wszystko stracilam i musze budowac zycie od poczatku dokladnie od fundamentow udziele Ci rady jako starsza kolezanka. Po pierwsze trzeba wierzyc ze Pan Bog ma dla nas wspanialy plan, po drugie opierajac sie na pokorze budowac swoja wartosc, doksztalcac sie, poznawac nowych ludzi bo po to jest ten czas na ziemi aby sie rozwijac i wymagac od siebie wiecej anizeli inni by od nas wymagali, a po trzebie uczyc sie radosci ducha, bo jest ona kluczem do wszystkich lask. Jezeli majac 20 lat czujesz sie nieszczesliwa to wierz mi ze nawet jak spotkasz tego jedynego i spelnia sie wszystkie Twoje marzenia tez nie bedziesz umiala poczuc sie szczesliwa. szczescia trzeba szukac w sobie, a dopiero potem szukac go w otaczajacym swiecie. Jest takie madre przyslowie ze jak komu z rana tak i do wieczora. Rob wszystko aby ranek twojego zycia byl radoscia i wierz mi ze nikt poza Toba nie jest w stanie zmienic nic, tylko Ty jedna. szukaj ludzi ktorzy wnosza swiatlo w zycie i ucz sie od nich radosci. Jezeli zas chodzi o milosc, to musisz przygotowac sie na rozczarowania ale tez na walke, bo milosc to wyzwanie.
I tak naprawde sama milosc w zyciu to za malo aby byc szczesliwa, musisz byc tez mezna kobieta, silna kobieta, czyli taka ktora potrafi czekac i w czsie tego czekania dorastac, rozwijac sie. BO MEZNA KOBIETE KTORZ ZNAJDZIE, JEJ WARTOSC PERLY PRZEWYZSZA. Wierz mi tej ziemi potrzeba silnych, zdecydowanych, radosnych i wytrwalych kobiet.

2317 )
 blue, lat 32, e-mail: amerigo@onet.eudata: 23.10.2007, godz: 05:46

Wydaje mi sie, ze nie zasluguje na milosc, bo nie potrafie kochac siebie, ludzi i Boga. Moje zycie wewnetrzne to potworne cierpienie. Czuje sie jakbym nigdy nie zyl.

2316 )
 Prośba o modlitwę!data: 22.10.2007, godz: 22:53



Bardzo proszę o modlitwę za pewną osobę, ona jest chora i potrzebuje wsparcia, ma na imię Ania i jest nauczycielką, a dokładniej katechetką....

Proszę o to dla niej... i z góry dziękuję!

BÓG zapłać za modlitwę!

2315 )
 mg, lat 18, e-mail: floryda89@wp.pldata: 22.10.2007, godz: 21:23

"Odwaga... to nic innego,
jak tylko siła pozwalająca
pokonać niebezpieczeństwo, lęk,
niepowodzenie, niesprawiedliwość
i nadal wewnętrznie wierzyć,
że życie przy wszystkich
swych smutkach jest dobre;
że wszystko ma swój sens,
nawet jeśli przekracza to
nasze rozumienie;
i że zawsze jest jakieś jutro."
Dorothy Thompson

mi chyba brakuje tej odwagi, czasami pojawia się lecz zanim wyciągnę po nią rękę ona znika... by pojawić się ponownie. może w końcu zdołam ją dosięgnąć.

2314 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 22.10.2007, godz: 20:37

Witam Was:)
Dla przypomnienia w piątek zaczyna się Festiwal Podróżniczy "Wiatraki"

26 - 28 października 2007

Racibórz (woj. Śląskie), Dom Kultury "Strzecha" - ul. Księdza Londzina 38

O FESTIWALU
http://www.wiatraki.rosynant.pl/o_imprezie/o_imprezie.php

PROGRAM
http://www.wiatraki.rosynant.pl/program/program.php

GOŚCIE
http://www.wiatraki.rosynant.pl/goscie/goscie.php

Czy ktoś się wybiera ?? :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Światła w sercu Wam życze:)



2313 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 22.10.2007, godz: 20:29


Jeszcze troche refleksji:)

" Każdego poranka
dostajemy szansę na nowe życie
i od nas zależy,czy zaświeci słońce.
Pomimo chmur - walcz,
bo życie nie kończy się na kłopotach,
a słońce świeci ponad nimi. "

----------

Wartość uśmiechu

Darząc uśmiechem
uszczęśliwiasz serce.
Uśmiech bogaci obdarzonego
nie zubożając dającego.
Nie trwa dłużej niż chwila,
ale jego wspomnienie zostaje na długo.
Nikt nie jest tak bogaty,
by mógł nim pogardzić,
ani tak ubogi, by nie mógł nic darzyć.
Uśmiech niesie radość w rodzinie,
umacnia w pracy,
świadczy o przyjaźni.
Uśmiech podnosi na duchu zmęczonych,
leczy ze smutku.
Gdy więc napotkasz kogoś
o twarzy ponurej,
obdarz go hojnie uśmiechem;
któż bowiem bardziej go potrzebuje
niż ten, kto nie potrafi go dawać?

Faber

2312 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 22.10.2007, godz: 20:13



" Mogę postanowić ... "

Mogę postanowić
że będę szczęśliwy w tym szarym dniu.

To nieistotne,czy dzisiaj pada deszcz ,
czy świeci słońce. Nieważne, czy cieszę się
chwilą wolnego czasu, czy też mam przed sobą
dzień pełen obowiązków.

Wiem,że dzisiejszy dzień
Bóg stworzył z myślą o mnie.
Pragnę więc przyjąć ten dzień
z wdzięcznością i chcę cieszyć się nim,
a to, czego nie będę umiał zmienić,
pragnę z ufnością zawierzyć Bogu.

Rainer Haak


2311 )
 mała_zdw do samadata: 22.10.2007, godz: 20:10

Kochana!!!! Ze mna kiedyś było dokładnie tak samo. Pan Bóg na pierwszym miejscu - dużo modlitwy, niedzielna Eucharystia, przyjmowanie sakramentów... Aż kiedyś to sie po prostu urwało... Przestałam chodzić do Kościoła (a jeśli już to bardzo rzadko chodziłam), modlitwy prawie nie było i było tak dość długo... Tak naprawdę dopiero po jakimś roku, może nawet półtora to się zmieniło. Małymi kroczkami, częstymi upadkami, ale pomału się udało :)) Teraz chodzę do Kościoła co niedzielę, modlę się na Różańcu, często spowiadam i jest super. Zupełnie inaczej, łatwiej i piękniej, bo z Panem Bogiem :)) Naprawdę warto iść za Jezusem; 3maj się Go mocno i NIGDY nie puszczaj :)) Pozdrawiam Cię mocno!!!!!

2310 )
 Monikadata: 22.10.2007, godz: 18:53

kocham kosciol katolicki. Widze ze Bog oddal szatanowi wszystko tak sie szatanowi wydaje. Jednak nikt tak naprawde nie kocha Czlowieka jak Jezus Chrystus. Szatan wmawia ze milosc to seks.
Jest taki obrazek Jezusa z owieczka na rekach. Wierze ze kazdego czlowieka Jezus moze wziac na swoje ramiona. Wiecie ja naprawde w to wierze.
Panie Jezu naucz mnie okazywac swoim zyciem ze jestes najlepszym moim Przyjacielem. Dziekuje ze odmieniles moje zycie a w Szkocji okazujesz mi swoja milosc i dobroc.

2309 )
 a_taka_sobie, lat 23, e-mail: kraina_lagodnosci@o2.pldata: 22.10.2007, godz: 13:12

Dziękuję wszytskim za ciepłe słowa i modlitwę. Zdałam:):)

2308 )
 rafal, lat 31, e-mail: marzyciel333@wp.pldata: 22.10.2007, godz: 12:47

do aniłka
niesmuc sie wierz a napewno gdzies tam jest ten jedny ktorego przeznaczył ci Pan

2307 )
 adik, e-mail: emilian183@wp.pldata: 21.10.2007, godz: 20:36

Szukam osoby z Poznania. W Listopadzie od 16 do 20 sa rekolekcje dochodzone w Poznaniu przy ul. Przybyszewskiego w Kościele parafialnym. Chciałbym w nich uczestniczyc, mieszkam duzo dalej, potrzebuje tani nocleg gdzies niedaleko. Czy moze ktos ma jakąs oferte? Pozdrawiam

2306 )
 jamonia, lat 21, e-mail: jamonia@poczta.onet.pldata: 21.10.2007, godz: 14:25

Nie ważne, kim jesteś...Nie istotne w jakim teraz miejscu się znajdujesz, wśród jakich ludzi...Nie ważne, co przed Tobą a ni za Tobą...Właśnie Ty jesteś Potrzebny! Odkryj siebie, rozpal promyk w czyimś sercu...Zapraszam na stronę: www.obudzslonce.bnx.pl
Przypomnij sobie jak głęboki sens ma istnienie i spraw, by ktoś obok dzięki Tobie na nowo odkrył swoją ścieżkę. Pomóż mi tworzyć tę stronę, razem możemy więcej:)

2305 )
 karina, e-mail: karina@interia.pldata: 21.10.2007, godz: 12:13

Alu tak jak Rafał uważam ze to niebezpieczna sprawa dla Ciebie!!!! ta sprawa zabrnęła za daleko , nie jestes w stanie walczyć z szatanem ! nie wdawaj sie w rozmowy z koleżanką, ona jest już pod jego wodzą i TY jej nie nakłonisz na wiarę a sama się narażasz.
Msza sw w jej intencji, Modlitwa, ofiara, komunia sw, to możesz czynić. Jesli kolezanka będzie Ci nie przychylna rozzłoszczona możesz byc bardziej narazona na ataki szatana który trzyma ją w garści. Jesli masz częsty kontakt z kolezanką musisz wiedziec jak masz postępować wobec niej, porozmawiaj z dobrym ksiedzem . Ta sprawa wymaga odpowiednich kroków. Jej rodzina powinna się tym zając.

2304 )
 słonecznikdata: 20.10.2007, godz: 22:49

ten tydzien byl dla mnie naprawde cięzki ale podjelam decyzje ze odchodze z tej pracy. bardzo sie boje co bedzie dalej bo o nowa prace ciężko. jednak wiem ze tkwienie w tym ukladzie nie przynioslo by nic dobrego w moim zyciu. Prosze Was kochani pomodlcie sie za mnie

2303 )
 sama, e-mail: nutka23@02.pldata: 20.10.2007, godz: 21:50

Szukam Boga chcę by było jak kiedyś modlitwa ,komunia św a teraz nie chodze do kościoła - żadko zagubilam dobro które było brakuje mi przyjacół;(( szarość smutek

2302 )
 Rafał do Ali, lat 22, e-mail: mysterious1985@o2.pldata: 20.10.2007, godz: 21:47

Cześć Ala! Sprawa jest bardzo skomplikowana i uwazam, ze powinnas jak najszybciej zaprzestać prób jakiegokolwiek nakłaniania jej na wiare katolicką.Jest to dla nas, ludzi świeckich..dosyc niebezpieczna praktyka.Takie osoby muszą korzystać z pomocy egzorcysty.My mozemy w ten sposób sobie zaszkodzić, bo narazamy siebie na działanie złego ducha.Wiem, ze masz bardzo dobre intencje, ale radze Ci umyć od tej sprawy ręce - tzn. pozostawic to w spokoju dla własnego dobra.Mozesz kolezanke wspomóc w modlitwie, ofiarować za nią jakies swe kłopoty.Odmawiaj w jej intencji Różaniec.Moim zdaniem, tylko tyle możesz teraz dla niej zrobic.Pamietaj, ze jesli osoba jest pod wpływem działania złego ducha,a my chcemy ją nawrócic na wiare katolicką, ów demon moze sie rozgniewać i swój cały gniew skieruje na nas.Znam osoby, ktore w ten sposob chciały pomóc i doswiadczały wielu nieprzyjemnych skutkow (Ja tez chciałem kiedys, ale w pore mnie kolezanka uswiadomiła o zagrozeniu) .Moc wypędzania zlych duchów ma jedynie specjalny ksiądz egzorcysta, dlatego my musimy obchodzic sie z tymi sprawami bardzo ostrożnie. Jak chcesz o tym porozmawiac to pisz do mnie na gg: 71 41 829 lub na maila. Pozdrawiam

2301 )
 Ala, lat 17data: 20.10.2007, godz: 21:20

Szczesc Boże wszystkim. szukam pomocy bo sama sobie nie radzę. otoz mam kolezanke ktora wyznaje szatana. jest moja dobra kolezanka z tym ze ja jestem wg niej
zbyt katolicka jak na swoj wiek. kiedy rozmawiamy o wierze ona opowiada jaki to szatan jest wspaniały a Bóg katolikow jest wg niej niedobry i głupi. okropnie jest słuchac takich bluznierstw, ja ją probuje przekonac ze Bóg jest najlepszym Bogiem a z szatanem... a... wszystko co złego powiem jej o sztanie, ona to uwaza za dobre... Pomóżcie... jak ją przekonac ze źle postępuje? jak ją przekonac do wiary w BOGA prawdziwego??

2300 )
 Nieszczęśliwa, lat 26data: 20.10.2007, godz: 17:48

Aniale stróżu, bo wiem że takiego mam, każdy takiego ma i czuwa nad nim, proszę dodaj mi sił i nie opuszczaj mnie, pomóż mi w znalezieniu innej pracy w której będę szczęśliwa, jak było to rok temu gdy pracowałam w urzędzie a tutaj powoli się wypalam i niszczę psychicznie. Drodzy żródełkowiecze proszę Was o wsparcie modlitewne w tej sprawie. Pozdrawiam serdecznie :)

2299 )
 Piotrdata: 20.10.2007, godz: 13:22

Aniołku (a i do smutnego słoneczka, tak przy okazji;) - to, co przeżywasz, to swoista żałoba, tym boleśniejsza, że osoba, która odeszła, jest tam gdzieś, poza twoim zasięgiem. Nie ma tu znaczenia, że ze sobą rozmawiacie. Dla człowieka, bez względu na wiek, nie ma chyba nic gorszego, jak człowiek, który w mniejszym lub większym stopniu fizycznie jest, a jednak nie jest z nami. Najlepiej to widać na przykładzie dzieci - najboleśniejsze jest odtrącenie przez rodzica, mimo, że fizycznie jest obecny. Tak samo i tu. Odrzucenie emocjalne jest na pewno męką, jednak w tym momencie sama dolewasz oliwy do ognia. Skoro już się rozstaliście, to ostatecznie to przetnij, skoro nie ma już pewnie szans na powrót, bo do czego? Zresztą zastanów się - czy faktycznie chciałabyś wrócić? Już Starożytni twierdzili, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, a i to pewnie nie byłoby to samo. Doświadczenia, zwłaszcza między wami, mogłyby mocno zaciążyć tej "powtórki". Postawię być może odważną tezę, ale spróbuję - uważam, że ten "związek" tak bardzo Ci zaprząta głowę nie tylko dlatego, że jego rozpad zburzył Cię wewnętrznie, ale raczej dlatego, że są (prawdopodobnie) sprawy, które nie zostały wyjaśnione, zamknięte. Koniec związku niczego nie załatwił, a wręcz je pogłębił problemy. Może i się mylę, bo mam za mało danych, ale na podstawie tego, co napisałaś, tak właśnie sądzę.
W twej historii kolejny raz wraca wątek przyjaźni damsko-męskiej, przy czym tutaj strata jest podwójna - straciłaś chłopaka i przyjaciela zarazem. Nie twierdzę, że to źle, że był on twoim przyjacielem. Jednak dobrze by było mieć jakiegoś przyjaciela (płeć wg woli;), który będzie patrzyl na Ciebie z większym dystansem, a przede wszystkim nie będzie tak bezpośrednio zaangażowaną w Twoje życie osobą. Jest to szalenie ważne zwłaszcza w okresach kryzysów i różnych przełomach życiowych. Co dalej? Trzeba żyć - prozaiczne, ciężkie w trudnym okresie, ale prawdziwe. Choć Twoje życie, a bardziej Ty sama zatrzymałaś się, to jednak dalej wstaje dzień, zapada noc, oddychasz, widzisz, czujesz - to jest nie do przeceniania. Podejrzewam, że jesteś wierząca, więc tym bardziej powinnaś pamiętać, że jest Ktoś, kto o Tobie nie zapomina - nigdy!
Wylewa się z Ciebie wiele bólu i żalu - zarówno spływają one po Twoich policzkach, jak i zamykasz je w słowach. To zrozumiałe. Tak samo zrozumiałe jest, że wołasz w niebo, z goryczą, czemu mnie to ZNÓW spotkało. Czemu akurat mnie? To normalne - to przecież bardzo ludzki odruch, zwłaszcza, gdy mamy poczucie niezawinionego cierpienia. W takich momentach spotykamy się jednak z Tajemnicą. Czymś, co wymyka się wszelkim schematom, jest gdzieś poza, a jednak w jakiś wyjątkowy i niezrozumiały sposób nas dotyka. Nie zmniejsza to cierpienia i całego bagażu z nim związanego, ale jest jak ręka wyciągnięta do nas, abyśmy mogli się poddźwignąć z otchłani beznadziei, bezsilności, abyśmy mogli się oczyścić z kurzu żalu i bólu, które choć są na stałe wpisane w żywot człowieka, nie powinny murem, oddzielającym nas od świata i ludzi - naszą samotnią, w której będziemy ciągle na nowo rozdrapywali bolesne rany, które nie będą miały szansy się zabliźnić. Cierpienie ma wszak uszlachetniać, choć cierpiącym może się to, tak po prostu, po ludzku, wydać niedorzeczne i absurdalne. A przecież ".. na wszystko pod tym słońcem jest czas..", tak więc choć naszą duszę spowijają teraz chmury, trzeba mieć nadzieję, ba, trzeba zrobić wszystko, ażeby te chmury rozpędzić i znów żyć pełnią życia :)

2298 )
 doris, lat 24, e-mail: jutrzenka@o2.pldata: 20.10.2007, godz: 12:35

Zapraszam Was serdecznie na stronę...
www.calym-soba.blog.onet.pl
Chciałabym, abyście pomogli ją tworzyć, zostawiali komentarze, własne przemyślenia, świadectwa wiary,a może zniechęcenia...
pozdrawiam ciepło...
niech Pan błogosławi!
doris

2297 )
 joann5, e-mail: joannes@hotmail.comdata: 20.10.2007, godz: 11:11

Piotrze czytam Twoje wpisy są dwulicowe..jest w nich sprzecznosc. I wygląda ze sam sobie na nie odpowiadasz..człowiek wierzący kieruje się nauczaniem Chrystusa- kościoła i papieża a nie swoim własnym. Jesli przeinacza sie naukę koscioła to juz nie mozna nazywać się uczniem Chrystusa . Obys był zimny lub gorący... letniość jest przykrywką fałszywą, wygodną scieżką , która nie prowadzi do zbawienia ale na wyżyny własnej pychy.. co z Twoim sumieniem.. Quo vadis..?

2296 )
 Tomek, lat 33, e-mail: admin@adonai.pldata: 20.10.2007, godz: 09:17

Gratulacje i wszelkie wpisy dot. Artiego proszę kierować bezpośrednio na jego adres e-mail lub GG

2295 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 20.10.2007, godz: 07:48

No jestem juz na necie ;) wiadomo ze nie bywam zbyt czesto. Choc minelo juz 3 tygodnie to pochwale sie bo jest czym sie chwalic!!! :) Narodzila sie nam przesliczna coreczka Marta Teresa Wnęk, waga 2400, 53 cm, skala apgar 8. Oddamy, powierzymy ja Panu naszemu :) Jestesmy bardzo szczesliwymi rodzicami :) :) :) Niech bedzie uwielbiony Jezus w Marcie, w calej naszej rodzinie :)

2294 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej