Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Marcindata: 12.09.2007, godz: 11:41

Pozdrawiam Elę i Bea:)

2016 )
 aga, e-mail: agaada15@wp.pldata: 12.09.2007, godz: 10:56

witam
Mam ofertę dotyczy ona wszystkich osób z Radlina i jego okolic a mianowicie chodzi o to, ze szukam osób chetnych na zrobienie prawa jazdy...
jest dużo róznego rodzaju ośrodków szkolących kursantów, ale ja polecam szczególnie jedną sprawdzoną, z wysoka zdawalnoscią, można się tam wiele nauczyć. słyszałam, ze w innych naukach jazdy przeważnie puszczają kursantom filmy, a tu jest inaczej- filmy to rzadkość wykłady sa prowadzone w ciekawy sposób, przedstwiane sa różne ciekawostki przydatne w jeździe.
istnieje mozliwość rozłożenia płatności na raty bez odsetek.
jeśli chodzi o jazdy to naprawdę są one bezstresowe, instruktor nie krzyczy po swoich kursantach, prowadząc samochód nie czuje się stresu...
Naprawdę jest to wypróbowana nauka jazdy.wszystkie osoby chętne prosze o kontakt e-mailowy agaada15@wp.pl
pozdrawiam

2015 )
 Piotrdata: 11.09.2007, godz: 23:43

Do urwanego

trędowaty - ta zmiana nicków to chyba też element tej ucieczki od jakiejkolwiek standaryzacji, tak? A gdzież twoje serdeczne pozdrowienia? Czyżbyś już miał do nich uraz, czy też może pokazujesz inną stronę siebie?
Ja pisałem o SWOICH obserwacjach i doświadczeniach. Pisałem to w swoim imieniu i na swoją odpowiedzialność. Nie chowałem się za żadną grupą czy zbiorowścią.
"ale może rzeczywiście tak wygodniej może nawet ktoś pokusiłby się o jakiś prosty wzór, tyle rzeczy da się opisać matematycznie to dlaczego by człowieka nie opisać" - czyż nie proponujesz wzoru (matematycznyego) na człowieka? Poza tym nikt nie twierdził, że wszystko wie o mężczyznach i kobietach. To, jak zwykle sobie dopowiedziałeś.
Ja nie stwierdziłem, że komuś zabraniasz prawa do własnego zdania. Czytaj dokładnie co napisałem, a nie interperetuj, jak to masz w zwyczaju.
Otto von Bismarck mawiał: "Dobrze jest się uczyć, ale najlepiej na cudzych błędach" - cudze doświadczenie może nam pomóc uniknąć kłopotów. Chyba zapominasz jak kiedyś ceniono ludzi starszych właśnie za doświadczenie i mądrość; nie jest tutaj najistotniejsza kwestia wieku, ale właśnie doświadczeń. Inna sprawa, że trzeba poddać to, co otrzymujemy z zewnątrz krytycznie, aby przypadkiem nie popełnić jeszcze większego głupstwa.
Jesteś tendencynjny. Wyrwałeś to zdanie z kontekstu - " co do samej matematyki, bo wspomniałeś o wzorach matematycznych. Takie ujmowanie świata nie jest niczym złym.". Chodziło mi o uproszczenia. To nie była cała myśl, ale jak widać, jak już nie ma się do czego przyczepić, to wali się w oponenta czym popadnie. Jak zwykle napisałeś, co myślisz, ale na podstawie znanej jedynie sobie interpretacji.
Co do pism i książek - nie można do tego podchodzić całkiem na poważnie. Jednak nie można deprecjonować tego tylko dlatego, że nie ma poważnego tytułu i nie jest publikacją naukową. A rynek wydawniczy jest taki, jacy są kosumenci - oni chcą łatwego, gotowego materiału do przetworzenia i go dostają. Ja bym raczej miał pretensje do ludzi, chcących iść na łatwiznę, niż do mediów. Oczywiście one też są winne, ale są zależne w dużej mierze od odbiorców. Nawet te poważniejsze.

Co do wypowiedzi na tym "forum" - można się zastanawiać, ile ludzie będą pisać o zranieniach itd, ale problem jest w tym, że oni chcą pisać o tym, bo może nie mają kogoś, z kim mogliby porozmawiać. W czasach dzisiejszej znieczulicy to praktycznie nic nadzwyczajnego. A tu mogą liczyć nie tylko na publikację, ale jeszcze na jakąś reakcję.

2014 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 11.09.2007, godz: 22:01

Urwany_z_choinki nie uraziłeś mnie.
Ale to Twoje stwierdzenie: "Myślę też że warto by przywrócić do łask instytucję "Przyjaciela" zamiast widzieć w każdym osobniku płci przeciwnej potencjalnego kandydata na męża/ żonę." To jest uogólnienie, ale niech Ci będzie. Każdy poniekąd opiera swoje wypowiedzi na obserwacji świata i własnym doświadczeniu.
Uderz w stół nożyce się odezwą ;)

2013 )
 urwany_z_choinkidata: 11.09.2007, godz: 20:45

Coś jeszcze przypomniało mi się tak przy czytaniu przemyśleń, Pana Piotra:
"Z tym poradnikiem to przesadziłeś, bo sam wiesz, że to niemożliwe" - Czy to co napisałem zabrzmiało rzeczywiście tak śmiertelnie poważnie, zwłaszcza w kontekście tego co napisałem o uogólnieniach? ;-)
"Czy ktoś mówi to o jakichś wzorach?" - Czy ja pisałem że ktoś mówi o jakichś wzorach? Raczej zaproponowałem że jeśli już tak wspaniale idzie nam uogólnianie i wszystko pięknie wiemy o mężczyźnie i kobiecie to może udałoby się z tego jakiś wzór sprokurować ;-)
"Masz prawo do własnej oceny, ale inni również" - Napisz mi proszę Panie Piotrze ten fragment w którym kwestionuję prawo "innych" do własnej oceny.
"Wspieranie się cudzymi obserwacjami nie jest niczym złym, o czym chyba świadczy ta dyskusja." Czytając to jakoś przypomina mi się fragment Ewangelii o tym jak to ślepy prowadzi ślepego i czym to się kończy :-)
"A co do samej matematyki, bo wspomniałeś o wzorach matematycznych. Takie ujmowanie świata nie jest niczym złym." Zatem powodzenia życzę :-)
"Z Twojej wypowiedzi wynika, że każdy jest inny (z czego chyba zdajemy sobie sprawę) i nie ma sensu ujmować człowieka we wzór. To też jest uproszczenie.. ale uproszczenia." a to zdanie już do końca mnie rozbroiło, tak trzymać :-)

2012 )
 urwany_z_choinkidata: 11.09.2007, godz: 20:10

Panie Piotrze, tylko proszę o wypowiadanie się w swoim imieniu a nie w imieniu "mężczyzn" czy "kobiet" to wszystko. Nikt tu niczego nikomu nie zarzuca żeby było wszystko jasne i by urwać wszelkie na ten temat spekulacje :-)

2011 )
 urwany_z_choinkidata: 11.09.2007, godz: 19:48

Nie chciałem Cię Elu urazić, tyle że jakoś mam uraz wobec wszelkich uogólnień, to wszystko było tylko tak przy okazji tego pisania w imieniu kobiet i mężczyzn, niech lepiej każdy pisze w swoim własnym imieniu będzie się łatwiej porozumieć :-)
Moi, tak sobie myślę że co do tych poradników masz rację, jeśli dorzucić do tego kolorowe czasopisma oferujące tysiące wręcz wzorów na mężczyznę czy kobietę to robi się z tego biblioteka nikomu nie potrzebnej literatury pseudonaukowej. Na koniec tak ni w pięć ni w dziesięć taka moja osobista wskazówka, uśmiechajmy się do siebie więcej, serdeczni bądźmy i szanujmy drugiego człowieka, jego prawo do tej odrobiny indywidualności której nie przebiją żadne kanonady poczytnych podręczników "Czego pragną kobiety...Czego pragną mężczyźni" Myślę że to nikomu nie zaszkodzi. Myślę też że warto by przywrócić do łaska instytucję "Przyjaciela" zamiast widzieć w każdym osobniku płci przeciwnej potencjalnego kandydata na męża/ żonę. To takie moje przemyślenia i marzenia choinkowego pajacyka :-)

2010 )
 Piotrdata: 11.09.2007, godz: 19:35

Urwany, zarzucając innym spłaszczanie świata wzorami, sam to robisz. Czy ktoś mówi to o jakichś wzorach? Nie, a co najwyżej o pewnych prawidłowościach, które obserwuje. Fakt istnienia jakiejś prawidłowości nie wyklucza zaistnienia zjawiska odmiennego od niej. Nie wyklucza to indywidualizmu, ale podkreśla pewne łączące ludzi sprawy. Wychodząc z Twojego założenia w ogóle powinniśmy przestać obserwować i badać rzeczywistość, bo każdy przypadek jest inny i trudno mówic o jakichś prawidłowościach i prawach. Każdy człowiek jest inny, ale wchodząc w interakcje z innymi, upodabnia się w jakimś stopniu do innych. Masz prawo do własnej oceny, ale inni również.
Można o tym rozmawiać, ale uważam, że powinno się to odbywać na konkretnych przypadkach i unikać nadmiernego generalizowania. Z tym poradnikiem to przesadziłeś, bo sam wiesz, że to niemożliwe. Zresztą poradniki mają tylko funkcje pomocnicze, a przynajmniej taką mieć powinny. Wspieranie się cudzymi obserwacjami nie jest niczym złym, o czym chyba świadczy ta dyskusja.
A co do samej matematyki, bo wspomniałeś o wzorach matematycznych. Takie ujmowanie świata nie jest niczym złym. W jej świecie przynajmniej zasadniczo wszystko jest jasne.
W tak skomplikowanym świecie, w jakim żyjemy, ograniczony człowiek musi sobie upraszczać pewne rzeczy. To naturalne i nie ma nic w tym złego. Z Twojej wypowiedzi wynika, że każdy jest inny (z czego chyba zdajemy sobie sprawę) i nie ma sensu ujmować człowieka we wzór. To też jest uproszczenie.. ale uproszczenia.

2009 )
  moi do Urwanego, lat 21data: 11.09.2007, godz: 18:40

Myślę, że poradników typu "Mężczyzna/Kobieta - kurs na weekend" jest już ogromna ilość :) A i źródełkowicze dokładają do tej twórczości niemało. Ale cóż poradzić. Samotność doskwiera, doświadczenia z poszukiwań czy znajomości często zniechęcające... Chciałoby się jakoś ten skomplikowany świat uprościć, więc ludzie szukają jakiegoś rozwiązania problemów w "dotarciu" do osób przeciwnej płci. Na pewno nie wzoru matematycznego, ale jakichś wskazówek (tak odbieram wypowiedzi poprzedników - nie stwierdzam, że tak robi ludzkość :). Oby znaleźli.

2008 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 11.09.2007, godz: 18:28

Zgadzam się, że każdy człowiek to indywidualne i niepowtarzalne dzieło Boga. Nie ma wzoru na człowieka, ale czasem pojawiają się w przyrodzie pewne prawidłowości. I dla mnie stało się faktem istnienie zatwardziałych kawalerów po 35 roku życia, którzy wyćwiczyli do perfekcji tempienie i kontrolowanie swoich uczuć, dla nich poddać się uczuciu to ulec słabości. Tylko że miłość to dar Boży...

2007 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 11.09.2007, godz: 18:05

Ups, oberwało mi się i dobrze może wreszcie nie będę wtykać nos w czyjeś życie, bo mam swoje. Tylko dlaczego tak wyrywa to głupie serce? Cóż tęsknota tęsknotą a życie płynie dalej swoim utartym rytmem. Pozostaje nadzieja i wiara nie w człowieka, ale Boga.
Pozdrawiam wszystkich

2006 )
 Monika, lat 33data: 11.09.2007, godz: 17:56

Bardzo bym chciala zaufac facetowi bardzo tego pragne ale takze sie boje.
Samarytanka kiedys powiedziala do Jezusa aby dal jej wody zycia aby juz nie pragnela. Tez chce byc wolna i niezalezna spelniac swoje marzenia, ale kiedy widze szczesliwe pary to serce mi sie sciska i wiem ze zycie we dwoje ma wiekszy sens niz wszystko na swiecie.
Nawet rozumiem dlaczego seks ale w malzenstwie to jest tak wielkie przezycie ze moze byc tylko w malzenstwie. Czy Panu Bogu podoba sie przerywany stosunek?

2005 )
 monika, e-mail: eyesneverdry@interia.eudata: 11.09.2007, godz: 17:37

do urwany_z_choinki
Wiesz masz chyba racje, temat, ktory przewija sie od ostatniego czasu staje sie nudny. Nie mam oczywiscie na mysli tego, iz jest to temat bezsensowny i nie warty uwagi, (bo sama zabralam skromny glos w tej dyskusji ) ale ilez mozna pisac o zranieniach, barierach, zamykaniu sie itd. moglibysmy pisac w nieskonczonosc, a i tak nie znajdziemy rozwiazania, jednej sensownej odpowiedzi, bo jak napisales kazdy jest indywidualnoscia, nie ma jednego najlepszego sposobu na pokonanie strachu i nie ma recepty na milosc, bo milosc oprocz tego, ze jest najpiekniejszym uczuciem na swiecie to jest jeszcze bardzo skomplikowana, niestety.

2004 )
 urwany_z_choinkidata: 11.09.2007, godz: 16:46

Doprawdy prześlicznie, już wiemy wszystko o rodzaju męskim oraz żeńskim, teraz tylko zgłosić się do komitetu noblowskiego może uda się załapać na przyszłoroczną pokojową nagrodę Nobla ;-) Dlaczego nikt tu nie pisze powiedzmy o sobie tylko o "mężczyznach" czy "kobietach" tak wygodnie siedzieć za plecami pewnej nie do końca określonej zbiorowości...czy ktoś tak naprawdę na tyle poznał samego siebie (ale tak całkiem uczciwie, nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie, dla własnej więc każdego orientacji) żeby choćby o sobie takie frazesy wypisywać, co dopiero o mężczyznach czy kobietach w ogóle? Gdyby to było takie piękne i proste to pewnie jakiś niezwykle mądry człowiek napisałby do tej pory jakiś przewodnik powiedzmy "Mężczyzna - kurs na weekend" (widząc zapotrzebowanie i niegasnącą aktualność tematu byłby milionerem), jak czytam słowa typu "dlaczego mężczyźni boją się tego czy owego, myślą tylko o tym czy o owym, nie wiedzą co chcą etc itp itd" to naprawdę ręce i nogi mi opadają...ale może rzeczywiście tak wygodniej może nawet ktoś pokusiłby się o jakiś prosty wzór, tyle rzeczy da się opisać matematycznie to dlaczego by człowieka nie opisać...wolę żyć na mojej choince gdzie każdy człowiek jest osobnym przypadkiem.

2003 )
 Daria, lat 27data: 11.09.2007, godz: 14:12

Moi drodzy panowie:)Szanujcie nas...SZANUJCIE..To nas "chwyta"za serce..,tego szukamy...SZACUNEK...w słowach, gestach...Spokojnie, nie szybko....nie starajcie się nas "zdobyć"...ale poznać...Nie patrz w oczy kiedy się z tym źle czuję...Staraj się tak robić żebym widziała w każdym twoim geście...słowie...troskę....Odkrywaj...moje piękno...zachwycaj się mną...moją duszą...moją spontanicznością..niepewnością...dyskretnie...nie nachalnie...tak żebym "tego" nie widziała...choć..ja wszystko..no prawie wszystko zobaczę..:)...Zechciej odkrywać...A my,dziewczyny....nie odkrywajmy wszystkiego od razu....tak nie można...Teraz jedno spojrzenie...jedna randka..i już?Kochamy się...Ojej! Jakie to niepiękne...Miłość rozwjia się jak małe drzewko...najpierw jest tylko nasionkem....później dopiero...w odpowiednich warunkach wyrasta na drzewo...duże...zielone..Tak jest z miłością...ona potrzebuje czasu by była...i by była wielka...Panowie:)do dzieła!:)Wy też jesteście piękni....ale piękno w was to nie siła mięśni....ale siła...DUCHA....waszej odopwiedzialności....za was samych...za nas....nasze uczucia...siła waszego intelektu.....To nas zachwyca..Nie zachwyca mnie twoja szybka jazda samochodem:)...ale przestrzeganie np.znaków drogowych...poważnie...Nie popisywanie...ale odopowiedzialność...Ot to taki prosty przykład...Wojtku...Krzyśku...Grześku....Ferdynandzie:)...w tym szukajcie swojej siły...To tyle.Sciskam was....

2002 )
 Nadiadata: 11.09.2007, godz: 13:43

A propos sytuacji niektorych kobiet- pamietajcie- są tacy faceci, ktorzy czerpią przyjemnosc z przebywania z kobietą ale nigdy nie podejmuja zobowiązań, tylko- gdy coś zacznie sie psuć- poprostu odchodzą. To grzech bierności, grzech egozimu,grzech NIE brania odpowiedzialności, - upadły Adam w nich króluje, nie walczą z nim. Tak jak to jest opisane w ksiazce "Urzekajaca" trzeba od takich facetów uciekac- i to niezaleznie ILE z nim jestes i ILE masz lat!!! Tu chodzi o Twoje Serce....

2001 )
 karina, e-mail: karina2006@interia.pldata: 11.09.2007, godz: 11:04

Piotr napisał :..Tak naprawdę mężczyźni to bardzo wrażliwe i kruche istoty. Pod pancerzem twardej oschłości i chłodu, kryje się wnętrze w którym kłębi się więcej uczuć, myśli, niż można sobie wyobrazić. Boją się odsłonić..."

a my kobiety mamy obraz twardego macho..jak w mediach...który jest silny, pewny siebie i nie wiele przeżywa.. dzięki Piotr za to uświadomienie z Twoich ust..:) myślę ze czasem powinniście o tym mówić..nie ukrywać, nie udawac nadsilnych...to nie jest wstyd.. nie jesteście przez to mniejsi... macie uczucia bo jestescie ludźmi... własnie poprzez to nadmierne ukrywanie... wrażliwości męskiej, mężczyzni stają się w naszych oczach jak "maszyny" bez uczuć a potem niektórzy wpadają w nałogi.. własnie poprzez nadmierne skrywanie uczuć, nie wyrażanie ich...gdzieś muszą to odreagować..
masz rację Piotr, rola kobiet jest tu nieodzowna.. przeciez my jestesmy z natury bardziej otwarte , uczuciowe i działamy uczuciami, oczekujemy ciepła, szczerości, rozmowy.. łatwiej nam... powinnysmy wam w tym pomóc.. ale czasem nie jest to proste..zalezy tez od mężczyzny czy chce... tu potrzebna jest intuicja, jak to wydobyc z faceta..zeby go nie wystraszyc.. nie oddalić nadmiernym zagłaskaniem uczuciowym? jak go zachęcić.. jak nie wymuszać ale w sposób naturalny pozwolić mu się otworzyć, a nawet zdjąc twardą maskę tak by on czuł sie nadal mężczyzną , tym silniejszym... nie słabym..
ile byłoby mniej konfliktów w małzeństwie... więcej szczęsliwych par..

2000 )
 bea, e-mail: biedroneczka@akcja.pldata: 11.09.2007, godz: 10:48

Marcin, znowu nie przeczytałes dokładnie postu!! podawałes telefon ale nie podałes maila, to Ty mogłes napisac.
wiec odpisałam na forum. :)
Widziałam sie w sobote z jednym zrodełkowiczem i bardzo bardzo mu dziekuje za to spotkanie!! jestem mile zaskoczona jego gestem, i mam nadzieje ze jeszcze sie spotkamy, o czym zapewniał.. na jakis wspolny wyjazd. są jeszcze fajni ludzie, tylko trzeba ich szukać i dać im i sobie szansę...;)))
za tydzien jade na rekolekcje i bede sie modliła za zródełkowiczów i Ciebie Marcinie.
Marcinie nie wszystkie kobiety są takie!
czy nie dziwne ze trafiasz na same zranione które sie boją zaufać..?! a moze to tylko takie wytłumaczenie z ich strony? bo sie im nie podobasz ? Bo mają duze oczekiwania. Jest wiele kobiet które szukają kogoś normalnego.. z pozdrowieniami.

1999 )
 szarotkadata: 11.09.2007, godz: 10:31

Bardzo was proszę o modlitwę, bo juz nie mam siły, wszystko mnie przerasta, nie daję rady. Bóg zapłać.

1998 )
 ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 11.09.2007, godz: 09:34

Do Piotra
Chyba przeceniasz skomplikowaną naturę kobiety. Oczwiście zgodzę się, że jeśli zaczyna się wkładać maski, przybierać różne pozy to taką osobą można odbierać jako skomplikowaną, ale to się zdarza zarówno kobietom jak i mężczyznom. Szczerość, prawda, bycie sobą w relacjach międzyludzkich to podstawa nawiązania dobrego kontaktu i przede wszystkim najważniejsze DIALOG. Jak mamy się Was nauczyć skoro tak trudno jest zmobilizować do rozmowy o sobie. Kochani twardziele nie bądźcie tacy twardzi :) nie potrzebujemy herosów tylko zwykłych męższczyzn, którzy będą dla nas wsparciem, tak jak my dla Was.
Najtudniej jest zaufać i zdobyć zaufanie... dalej to już samo zaczyna się układać.
Niestety Wy często nie wiecie czego chcecie, z małymi wyjątkami ;). Pozdrawiam Marcina

1997 )
 Marcindata: 11.09.2007, godz: 08:01

Do Eli
Ja chciałbym wpuścić do swojego życia jakąś kobietę ale jak dotąd żadna tego nie chce.Ciągle tylko słyszę:"boję się zaufać facetowi".O.K.rozumiem te obawy ale jak chciałbym pomóc dziewczynie i być przy niej po to by znów mogła zaufać. Pozdrawiam Cię:)

1996 )
 Marcindata: 11.09.2007, godz: 07:58

Do Bea
Nie dostałem twojego e-maila. Pozdrawiam:)

1995 )
 Piotrdata: 11.09.2007, godz: 00:32

mo - w takiej sytuacji najważniejsza może okazać się najzwyklejsza pod słońcem rozmowa. Szczera rozmowa. Będzie to okazja do wymiany zdań i poglądów. Tak naprawdę to nie prawda jest straszna, ale fakt, że w zderzeniu spadają wszystkie maski, nasze złudzenia i marzenia pryskają, ale mimo to warto starać się żyć w prawdzie. Inna sprawa, że skoro Cię to niepokoi, to chyba jakaś podskórna przyczyna tego musi być.
Co do małżeństwa - to Twoje życie, czy też Wasze, a może Waszych rodzin? Ta decyzja powinna być przemyślana - nie ma co się bać używać rozumu, bo po to został nam on dany, żeby z niego korzystać, bez pośpiechu (chyba, że się łapie pchły, wtedy pośpiech jest nawet wskazany). Dlaczego chciałem podkreśliić rolę rozumu, który w tych niby racjonalnych czasach jest jednak często ignorowany? Jeżeli będziecie budować tylko i wyłącznie na emocjach, kiedyś budulec się skończy. Braknie marmurów, a zostaną tylko cegły - czy to ma być już koniec? To decyzja na całe życie, więc warto spojrzeć na nią rozumem, który w prozie życia może okazać się Waszym jedynym sprzymierzeńcem w walce o związek.

Monika, 33 - to nic dziwnego wbrew porozom. Żyjemy w epoce powszechnej konsumpcji. Wszystko już ma ten mianownik, Bóg niestety też. Wszystko jest powierzchowne. Ludzie zadowalają się półśrodkami. Tym jednak trzeba tłumaczyć wzrost tego typu przypadków, bo tak naprawdę interesowność i egoizm towarzyszą ludzkości nie od dziś. Z autopsji wiem, że nie jest różowo. Twoja postawa, choć szlachetna, to inna bajka, inny świat. Inna sprawa, że na poziomie czysto biologicznym też nie jest tak romantycznie, ale nie w tym rzecz. Tak było, tak jest i tak będzie. Nie znaczy to, że mamy to popierać i lansować. Lepiej na pewne zachowania patrzeć trochę przez palce, ażeby ich nie eskalować. Dobrze, że są kobiety, dziewczyny, które chcą wypełniać swoje życie nie tylko pieniędzmi. To się niewątpliwie chwali.

Ela - Epsilon napisał(a) poniekąd odpowiedź. Chodzi o to, że już nie orbitujemy tak samo. Każdy tylko wokół własnej osi. Nie potrafimy żyć z sobą, więc jak tu cokolwiek budować. Te dwa światy się za bardzo oddaliły. Wcześniej mówiło się raczej w konwencji żartu o nieporozumieniach międzypłciowych, co w zasadzie było faktem, ale teraz ten proces jeszcze bardziej się pogłębił.
A czemu się boją mówić o swych uczuciach/odczuciach? Tak naprawdę mężczyźni to bardzo wrażliwe i kruche istoty. Pod pancerzem twardej oschłości i chłodu, kryje się wnętrze w którym kłębi się więcej uczuć, myśli, niż można sobie wyobrazić. Boją się odsłonić, boją się zdjąć zbroję. Wtedy właśnie jest zwłaszcza potrzebna kobieta, która będzie w stanie być z nim na niezbadanym do końca terenie, która się odważy. Oczywiście musi być kooperacja. On też musi coś z sobą zrobić, jakoś się przełamać.
Trudno Wam pewnie to zrozumieć, ale zapewne przez to, że badacie nas jako "kobiety", a przecież facet to konstrukcja prostsza niż cep. I chociaż tak naprawdę nigdy do końca się nie zrozumiemy - Wy jesteście dla nas zbyt skmplikowane, a my dla Was zbyt prości, to jednak warto wyjść poza siebie na spotkanie..

1994 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 10.09.2007, godz: 22:07

Panowie czego wy się boicie? Im jesteście starsi tym większe macie trudności by wyrazić Prawdę. Marzycie o rodzinie a tak trudno wam wpuścić kogokolwik do swego życia. Jak to z wami jest?

1993 )
 mo, lat 27data: 10.09.2007, godz: 21:22

Sluchajcie kochani zrodelkowicze, ile mozna czekac, az sie absztyfikant oswiadczy? Oboje jestesmy ciut przed trzydziestka, jestesmy razem ponad rok...rodziny sie niecierpliwia, ja zreszta tez...Moze powinnam jakos zagaic rozmowe o przyszlosci, ale bardzo nie chce naciskac:( Prosze o opinie

1992 )
 Epsilondata: 10.09.2007, godz: 19:51

Odnosząc się do wpisu Moniki, lat 33 - Kobiety stają się niezależne... niestety wskutek tego obecnie współczynnik dzietności na jedną przedstawicielkę płci nadobnej w Polsce wynosi 1,23.

1991 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 10.09.2007, godz: 19:46

Dziękuję Tomeczku!!!!

1990 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 10.09.2007, godz: 18:07

Dlaczego niektorzy faceci mysla ze kobieta leci na ich pieniadze ?
Czy kobiecie moze imponowac to ze facet jest zaradny i dzieki temu moze byc dobrym kandydatem na meza ?
Kobieta przeciez tez ma cos do zaoferowania facetowi oczywiscie oprocz seksu co moze go uszczesliwic. Dobrze ze kobiety staja sie niezalezne. Dzieki temu argument Ty lecisz na moja kase jest nieprawdziwe.

1989 )
 Do Agnieszki 21, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 10.09.2007, godz: 13:49

Agniesiu!

W Dniu Urodzin życzę Ci przede wszystkim duż dużo słiły, abyś doprowadziła do końca wszelki ambitne plany i działania jakich się podjęłaś, miłości- żeby nigdy Cię nie opuściła, wiary- abyś nigdy nie zwątpiła i żeby zawsze tak jak dotychczas gdziekolwiek się pojawisz prowadził Cię Twój uśmiech. Żyj nam 100 lat ( i jeszcze dłużej) :-)

1988 )
  ...data: 10.09.2007, godz: 11:49

Zgadzam się z tobą B . Ja też dodam , że Bóg pomaga tym którzy się starają. Temu człowiekowi napewno jest cięzko. Byłam też w takiej sytuacji ale wychodzę z tego a to wszystko zawdzięczam modlitwie , przez nią otrzymywałam potrzebne łaski, siły! Wierzę że wyjde z moich problemów i nie mam zamiaru się już denerwować ale podchodzę do teo pokornie , patrzę optymistycznie , choć zawsze patrzyłam na przyszłość optymistycznie z reguły jestem optymistką . Teraz jest we mnie radość że aż tyle doszłam . Tak potrzeba czasu ,dlatego nieustawaj w modlitwie ona zmienia życie .

1987 )
 Aleyna, lat 22data: 10.09.2007, godz: 11:28

Wiatam all :)

Ehhh .....za nie cały miesiąc rozpoczyna sie cięzki czas w moim życiu,gdy otym wszystkim myśle cięzko sie robi na serduszku ;(...
Stduia, pisanie pracy licencjackiej, szukanie pracy =>za dużo tego wszystkiego jak dla mnie,ale przeciez Jezus nie dał by mi cieżkich doswiadczeń z którymi bym sobie nie poradziła, fakt.... jeżeli je sama rozwiązuje to wiadomo nie dam rady bo jestem słaba ;/.
Ale moge wszystko w Tym, który mnie umacnia :).
Tylko, że ja troche nabroiłam ;( ;( (mało powiedziane)
ehhhhhhhhhhh......
Czy zostanie mi to wybaczone?? :|

1986 )
 karina, e-mail: karina2006@interia.pldata: 10.09.2007, godz: 11:24

mam pytanie, czy ktoś mieszka w Londynie i mógłby mi coś załatwić? chodzi mi o sklep przy kosciele Westminster koło Viktorii. z Panem Bogiem.

1985 )
 Wioladata: 10.09.2007, godz: 08:32

Przypadek, który opisuje Kasia przypomina bardziej człowieka, któremu się wszystko należy niż nieszczęsnika, któremu "coś" nie wyszło .......
B. masz rację trzeba całe życie pracować nad sobą, wyjść do ludzi - wtedy i oni inaczej nas odbierają.... to na pewno nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Otwarte serce zawsze trafi na czyjeś otwarte ......... :) chociaż owszem trafiają się wyjątki, ale one są dla mnie tylko żywym przykładem jak nie należy innych traktować.
Pozdrawiam wszystkich szukających :)celu, szczęścia, miłości .........

1984 )
 Piotr, lat 40, e-mail: piotrek672@interia.pldata: 09.09.2007, godz: 23:05

W piątek 14-go września wyjeżdżam na pielgrzymkę do Włoch.Będę min.: przy grobie papieża JP II oraz w S.Giovanni Rotondo u o.Pio.Pomodlę się za Was wszystkich.Będę miał ze sobą plecak z tymi samymi intencjami które niosłem do Częstochowy, ale jeśli ktoś chciałby dorzuciić indywidualną, specjalną intencję to zabiorę ją z radością.Piszcie na adres mailowy.Z Panem Bogiem.Piotr
P.S.
Całkowicie zgadzam sie z tym co pisze B.Masz rację trzeba działać i modlić się, tylko w połączeniu działania i modlitwy może się coś zmienić na lepsze.Pan Bóg pomaga tym którzy podejmują jakiś trud, ponoszą ofiarę lub wyrzeczenie.Pozdrawiam.

1983 )
 B, e-mail: BeLand@interia.eudata: 09.09.2007, godz: 20:57

powiem wam ze ja tez nie miałam sielankowego dziecinstwa i dorastania..
duzo zranień, za mało miłosci w domu..problemy ze zdrowiem, przykrości od ludzi, poniżenie , problemy emocjonalne etc.. etc.. duzo było tego.. ale to ze dzis jestem jaka jestem, otwarta i nie boję sie ludzi...zawdzięczam sorry (to nie pycha!) sobie samej...własnie za ciężką pracę aby wyjśc z tego...i nadal pracuję, czytałam wiele książek, artykułów, słuchałam mądrych audycji itp.. szukałam odpowiedzi na moje problemy i znalazłam... moze jeszcze nie wyszłam ze wszystkiego potrzeba czasu wiem ile to wymaga trudu i nikt za nas tego nie zrobi !
to cżłowiek jest przede wszystkim kowalem swojej psychiki, emocji.. Oczywisice z boża pomocą, zawdzięczam Bogu wiele, sama bym sobie nie poradziła.. ale nie było nikogo przy mnie , nie miałam przyjaciól, na rodzine nie moglam liczyc bo nie umieli mi pomóc, i sama musiałam się zawziąść,
błagałam Boga o pomoc i powoli zaczęłam wychodzic do ludzi, przestac sie wstydzic ze mam problemy tylko uznać je.... ach to było trudne.. ale sie opłaca!! naprawdę widzę owoce trudu, i mam teraz więcej motywacji by cos zmieniać, działac... nie jest łatwo ale to nie to co było kiedyś....
naprawdę NIE MA NIC GORSZEGO jak "zasklepienie się" w swoich ranach i narzekanie na swój cięzki los.. to łatwo przeradza sie chorobliwe uzależnienie od przeszłosci.. i stanie w miejscu..nieumiejętność przebaczenia- co szalenie blokuje uzdrowienie..
A przecież jest Ktoś , Kto ma władzę UWALNIAĆ..
tylko nie zrobi tego za nas Sam.. to nie możliwe, więcej zalezy od naszej pracy,
nie tylko modlitwa! ale działanie...przełamywanie.... wierzcie w siebie i ufajcie Bogu..

1982 )
 duży, e-mail: baton700@wp.pldata: 09.09.2007, godz: 19:52

takie przypadki jak Kasia pisze niestety zdarzają się , ten co napisałas bardziej trudny...
internetowe uzaleznienia sa coraz częstrze. A zranienia i problemy emocjonalne bywają bolesne ale nie można poprzestać na uzalaniu się.. tez znałem osoby które narzekały na swoje zycie i inne osoby a same nic nie robiły by to zmienić. Zamknęły sie w swoich ranach i ciągle są nieszczęsliwi... tak jakby ktoś miał coś za nich zmienić.... czasem to wygodne.
kazdy w zyciu doswiadcza mniej lub wiecej zranien... ale ważne co potem, trzeba szukac rozwiązan by z tego wychodzić , nie utrudniac sobie i innym zycia,
błędne koło...
Kasiu módl sie za tego gościa. z bogiem.

1981 )
 do Kasi 28data: 09.09.2007, godz: 17:57

Kasiu, tak sie składa, że podobny problem, który opisałaś znam z autopsji. Nie oceniaj tak łatwo ludzi. Nie siedzisz w tym człowieku, nie wiesz dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej. Nie znasz jego problemów, zranień, przyczyn takiego zachowania. Moim zdaniem to, że żyje tak jak zyje z czegos wynika, niekoniecznie musi byc wynikiem lenistwa czy złej woli. Może on też ma dosyć takiego życia, może chce coś zmienić, może nawet szuka pomocy?
To, ze ja z czymś sobie radzę nie oznacza wcale, że wszyscy inni od razu też muszą, nie mierzmy innych swoją miarą.




1980 )
 Andrzej, lat 27, e-mail: andrzej1@poczta.onet.pldata: 09.09.2007, godz: 14:57

Kasia 28, taki typ człowieka i nie wie ze jest ofiarą samego siebie. Jest zraniony nie dowartościowany a nie robi nic by to zmienic tylko utrudnia zycie ludziom dookoła i obiwnia innych. Mysli ze jest chodzącym ideałem..bo to jemu jest cięzko.. i inni mają naprawiac jego uczucia..wpadł w egozim i tego nie widzi...to jest najgorszy stan i tylko od niego zalezy dalsze zycie...
Nikt nie jest w stanie go zadowolić... bo on widzi tylko siebie.. i najwyrazniej nie chce tego zmienic, bo tak lepiej...tak wygodniej...robic z siebie ofiarę niż się trudzić.

jak ktos napisał droga do własnego szczęscia wymaga trudu...pracy nad sobą i wymagania przede wszystkim do siebie. wielki autorytet JP II mówił: "musicie od siebie wymagć.."

szkoda człowieka... teraz to on sam sie skazuje na takie zycie... i moze byc coraz gorzej ....z wiekiem.. inni mogą sie juz tylko modlic ale on.... i lepiej by nie spotkał teraz żadnej dziewczyny bo moze ją unieszczęsliwic..
nie można kogos pokochać-nie kochając siebie(nie egoistycznie!). to niemozliwe..

1979 )
 Asia, lat 21data: 09.09.2007, godz: 14:23

Dzisiaj dowiedzialam sie, ze moja znajoma ma raka, jest już po amputacji ręki i czeka na chemię. Bardzo Was proszę o modlitwę w jej intencji.

1978 )
 wera, lat 37data: 09.09.2007, godz: 11:46

DZIĘKUJE WSZYSTKIM I PIĘKNEJ NIEDZIELI ŻYCZE

1977 )
 Małgorzatadata: 09.09.2007, godz: 11:17

Wszystko co się dzieje w naszym życiu jest potrzebne. Niekoniecznie tu na ziemi się o tym przekonamy. Być może dopiero po śmierci. Wszystko ma jakiś sens.
www.mojewedrowanie.bloog.pl

1976 )
 Aga do Piotra, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 09.09.2007, godz: 03:49

Witaj :)
Piotr nasunęła mi się refleksja po Twoich słowach.Jakoś nie mogę przejść obojętnie obok szczególnie ważnej kwesti.

W jednym ze wpisów napisałeś :
" Tak czekać i trwać może tylko Bóg - on nie potrzebuje zasadniczo naszej miłości, ale bez względu na naszą postawę ją nam ofiarowuje. "

Zgodze się że Bóg trwa i czeka,że bez względu na to co robimy i jacy jesteśmy - kocha nas nadal,stale ale błędem jest,że Jezus czy też Bóg nie potrzebuje miłości z naszej strony. Jaknajbardziej potrzebuje.

Wiemy ze swojego doświadczenia,że odrzucone uczucia są bardzo przykre i brak wzajemności sprawia ból osobie która kocha.
Jezus nie różni się od nas w tym względzie odczuwania,bólu.

Jeśli Jezus kocha bardzo każdego człowieka,jeśli oddał za niego życie żeby go odkupić to On cierpi gdy widzi,że dany człowiek się odsuwa od Niego,że Go nie kocha.
Jezus cierpi za każdą wzgardzoną miłość.To jest głęboką prawdą ale wielu jest tego nieświadomym.
On kocha kogoś całym sercem,a ktoś Jego nie,wielu odrzuca tę miłość...
Umiesz sobie to wyobrazić jak wielu ludzi nie kocha,odsuwa się,jaki ból muszą Mu sprawiać...?

Jezus powiedział : "Zajmij się miłowaniem Mnie... Żaden sierota nie jest tak opuszczony, jak Ja".

Były to słowa powiedziane do Gabrieli Bossis. Ale odnoszą się do każdego człowieka.
I tak mnie to zastanowiło...dlaczego On tak powiedział.

Tak jest w istocie bo on kocha bezustannie,bezgranicznie każdego a Jego mało kto tak kocha...
i On musi byc samotny,opuszczony,
niekochana miłość...boli

Wiesz są takie sprawy nad którymi warto pomyśleć.
Cytowane słowa Jezusa :

-----
Tego ranka musiałam pospiesznie odprawić Drogę Krzyżową, mając tylko 5 minut czasu, by zdążyć na rozpoczynającą się o godz. 6 Mszę św. Powiedział mi: "Pomyśl, jak Mi było pilno przebyć tę bolesną Drogę, aby za was umrzeć".

Ja: Uwielbiam Cię.

Jezus: "Przede wszystkim kochaj Mnie"
----
Jezus : "Przekrocz swą zwykłą miarę. Kochaj Mnie bardziej".
Jezus : "Rozpocznijmy już teraz Niebo. Miłuj Mnie bezustannie, skoro Ja ciebie miłuję".

Przypominając tutaj słowa Jezusa,Jego uczucia chce zmienić to twierdzenie,że On nie potrzebuje naszej miłości bo jest ono błędne.
Jezus potrzebuje naszej miłości wzgłędem Niego.
Dlatego,że nam ją ofiarował i pragnie być również kochanym.Niewzajemna miłość boli...
Jest jeszcze jeden aspekt dlaczego jest potrzebna i konieczna miłość człowieka do Jezusa - ta miłość nasza w Jego kierunku jest gwarancją,że jesteśmy blisko Niego,że dane nam będzie życie wieczne.

"Bóg pragnie miłości człowieka. Tak, lecz po to, aby móc go zbawić. Dla niego samego konieczna jest odpowiedź miłości, gdyż Niebo jest życiem w nieustającej wymianie Miłości pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, Ojcem a dziećmi."

Jezus powiedział : "bezmiar mojej miłości, która potrzebuje dawać: im więcej daję, tym więcęj chcę jeszcze dać. Nigdy nie można Mnie wyczerpać".
Bezmiar miłości ...
Ta miłość jest bezgraniczna,bez dna,niewyczerpalna,nie kończy się...
ona jest pełna,bezinteresowna kocha człowieka bez wzgledu na to jak się zachowujemy i nawet upadając,odsuwajac się od Niego,On wybacza i kocha dalej bezgraniczną miłością.
I jeszcze jedna prawda - Ludzie,którzy kochają Jezusa,którzy odwzajemniają choć w części Jego miłość w kierunku człowieka - ... dają Jemu ukojenie bólu...zmiejszają Jego osamotnienie i pustke.

To tyle refleksji
Pozdrawiam :)






1975 )
 Aga, lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 09.09.2007, godz: 02:57

Witam Was :)

Do wszystkich ...

Gdy robi się ciemno wokół Ciebie,gdy nachodzą Cie zmartwienia,ból,zwątpienie,troski,które Twe myśli,ducha i serce zaprzątają chciałabym,żeby towarzyszył Ci stale promyk ciepła i światła,nie odstępował Cie na krok.Żeby jaśniał wskazując Ci drogę,odsuwając na bok wszystko co złe,ponure i szkodliwe.Żeby ten promyk otaczał Cie dobrem,sensem,światłością,zdejmował z Ciebie ciężar,który nosisz,trzymał z Tobą ster Twojego życia.Te światło z całego serca chcę aby Cie otaczało,trwało z Tobą i w Tobie.Tego światła pragnę dla Ciebie w każdym Twoim dniu ( kiedy odczuwasz,przeżywasz stany,sytuacje,kiedy oddychasz,wykonujesz różne czynności,kiedy służysz innym ludziom,pomagasz,niesiesz życzliwość,wrażliwość,zrozumienie,kiedy chodzisz ulicami,uczysz się,bądź pracujesz,zamyślasz,kiedy tworzysz,śpisz i marzysz,kiedy kontemplujesz modlitwą,kiedy troszczysz się o sprawy następnych dni,kiedy wyrażasz emocje,we wszystkich czynnościach,sytuacjach ) niech towarzyszy Ci ŚWIATŁO,które będzie teraz jak i w przyszłości.Są ludzie,którzy dobrze Ci życzą,troszczą się o Twoje dobro.

Człowiek nie samym ciałem dysponuje.Ma dusze,myśli,serce.Sfera duchowa,metafizyczna jest wyższa od fizycznych właściwości ciała.Nie wszystko trzeba widzieć aby tego doświadczyć.Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu,można tego dotknąć,doznać na poziomie emocji,odczuć.To miejsce dla serca.
Nie da się tłumaczyć uczuć prostymi słowami.Powiem Ci coś - miłość wielkim jest sensem - kochanym zostać prawdziwie.Najwyższa,najgłębsza miłość najbardziej czysta,prawdziwa - dawana jest bezinteresownie.Nie za coś,nie po spełnieniu kaprysów i warunków.Ta miłość kocha bo jesteśmy.Ta miłość jest światłem odkupia i wybacza.Ta miłość wiele razy jest raniona,niechciana,nierozumiana i niekochana.Ta miłość poświęca się i trudzi aby nas wybawić.Wziął ból,krzyż i straszną mękę na siebie - aby życie podarować nam.Sens - dojdź głębiej...
JEZUS nie jest przeszłością zapisaną w Biblii,na zamierzchłych kartach wydarzeń,ON JEST DZIŚ,TUTAJ OBECNY. JEGO MIŁOŚĆ NIE ZNA GRANIC,JEST AKTEM POŚWIĘCENIA SIEBIE SAMEGO. On wciąż się trudzi nad naszym zbawieniem,aby nas wybawić od złego,przychodzi jak źródło dające wode do życia,wesprze,pomoże nieść ciężar,podźwignie z upadku,przytuli do serca,otoczy dobrem,miłością.ŚWIATŁO - ON NIM JEST.

Ale to Światło pragnie uczestniczyć w codziennym dniu,dzielić troski,smutek,radość. Pragnie chronić i czuwać,otaczać bezpieczeństwem,harmonią.Jezus pragnie naszego dobra. On daje siebie,miłość ale pragnie też wzajemności.Bycia kochanym.Jeśli on nas tak kocha,że oddał zycie swe w ogromnym cierpieniu,przechodząc przez nie godnie,chce żebyśmy okazali Mu ciepło,uczucie,miłowali.Spójrz wygląda to tak,że Jezus czuje się opuszczony,osamotniony,zbyt mało kochany albo odrzucany zupełnie.Taka postawa braku wzjamności komuś kto nas kocha niezgłębioną miłością - sprawia ból.Niekochana miłość powoduje rany. Jeśli On kocha każdego człowieka,a wielu Go nie zna,nie kocha,nie odwzajemnia ? Co Jezus czuje ? Skala tego bólu,ran zadawanych raz po raz jest ogromna... Ale Jezus kocha dalej,bezustannie,mimo bólu i ran...Nie sposób objąć wymiaru tej miłości,z którą Jezus do nas wychodzi,stoi i czeka.Jak zachowuje się osoba,której uczucia są nieodwzajemnione? Jak zachowuje się Jezus w takiej samej sytuacji nieodwzajemnionej miłości? Jezus kocha stale i wciąż,trwa,mimo zadawanego Mu bólu,JEGO MIŁOŚĆ NIE USTAJE,NIE ODWRACA SIĘ DLATEGO TO NAJWYŻSZA MIŁOŚĆ,STAŁA,TRWAŁA,NIEZGŁĘBIONA.Tylko Jezus umie tak kochać,do takiego stopnia.My nie dorównamy skali tej miłości nigdy.MIŁOŚĆ JEZUSA JEST DELIKATNA,DOBRA.ŁAGODNA.JEST HARMONIĄ,ŚWIATŁEM. Dlatego tak bardzo chcę abyście to Światło - Jezusa mieli w swoim życiu.Jezus chce dla Was dobra,miłości,bliskości.Chce być Waszym przyjacielem,trwać i pomagać.On ochrania,przytula dając wymiar trwałości tego jak bardzo nas kocha.
Z nim jest lżej,pewniej.Gdy On jest wszystko można przejść,wszystkiemu stawić czoła.On kocha i pomaga każdemu.Najgłębiej odczują to Ci którzy Jemu ufają,którzy chronią się idąc z Nim przez życie,którzy zawierzają Mu wszelkie sprawy i troski.
Zaproś Jezusa do swojego życia zobaczysz co się zdarzy i jak wielką to ma wartość.Jeśli nie czujesz bliskości z Nim a chciałbyś | chciałabyś taką zbudować proś pokornie w modlitwie o pogłębienie wiary i otworzenie Twojego serca...
Jezus respektuje wolną wole każdej jednej osoby.Jeśli ktoś nie chce,odrzuca obecność Jezusa,bliskość z Nim - On nie robi nic na siłę,czeka cierpliwie na otworzenie serca dobrowolnie przez człowieka.Jest słowny,nie przekracza woli.
Myśl o Nim jak o najlepszym przyjacielu,zawierz Mu Twoje troski,smutki,ból,zawierz problemy jutra.On zna Twoje smutki,radości,zna także potrzeby i Twoje słabości.Przy Nim możesz być całkowicie sobą jak z kimś najbliższym.On jeśli zaufasz Mu będzie działał,wszystko się ułoży.
Prosze Cie zaproś Go do każdego dnia,mocno do swojego życia.Przemyśl to.
Każdy jeden dzień trzeba nieść,dźwigać problemy,troski,ból...Jest do przeżycia dzień za dniem,a samemu jest za trudno.Za duży ciężar.Nie odmawiaj sobie miłości i wsparcia jakie daje Jezus,jest zbyt ważne aby chcieć przeżyć swoje życie bez Jego udziału,bliskości.
Zaproś Jezusa do swojego życia,do każdego dnia.Zaufaj Mu...
To się czuje sercem...
Przemiany wewnątrz człowieka jakie następują po szczerym zaproszeniu Jezusa w swoje życie są świadectwem Jego istnienia,Jego działania,jak bardzo kocha ludzi i chce nieść pomoc i być blisko.

Pozdrawiam Was serdecznie:)

1974 )
 ...data: 09.09.2007, godz: 00:29

Witam!
Podaję adres strony, na której znajduje się tekst Daniela Ange ,,Zraniony Pasterz": http://www.ewelinka.alleluja.pl/tekst.php?numer=10778
Polecam wszystkim cierpiącym!

1973 )
 Szeleszczenie do Doroty i Asi, lat 29data: 08.09.2007, godz: 22:23

Tak w życiu nieraz jest, że nie rozumiemy dlaczego coś sie dzieje. Może kiedyś za parę lat lub pod koniec życia dowiemy się w jakim celu takie doświadczenie było nam potrzebne. Na razie trzeba przyjąć z pokorą to, że czegoś nie rozumiemy.

1972 )
 Cierpiąca, lat 20data: 08.09.2007, godz: 18:58

Dziękuję wszystkim za te słowa, mam nadzieję , że są one prawdą.

1971 )
 Dorota, lat 30, e-mail: raver15@gazeta.pldata: 08.09.2007, godz: 18:15

Dlaczego kochamy tych, którym to nie potrzebne
i dlaczego kochają nas ci, na których miłości nam nie zależy ? ? ?

1970 )
 asia, e-mail: melania751@gazeta.pldata: 08.09.2007, godz: 17:48

a mnie nigdy nie było dane kochać, obdarzać uczuciem ze wzajemnością mimo, że mam już 32 lata. Ciekawe co jest nie tak? Pozdrawiam wszystkich, którzy czekają :-)

1969 )
 Piotrdata: 08.09.2007, godz: 14:30

Do cierpiącej!
Przejęłaś się tym neurotyzmem, choć zdaje się nie masz pewności. Sięgnełaś po jakieś materiały, ale sucha wiedza to nie wszystko. Takie suche informacje, w sytuacji kryzysowej, tak naprawdę wywołują więcej cierpienia niż przynoszą ulgi. Bernadka dobrze napisała, że przyhamowałaś się na hasło "neurotyzm". Bez zwrócenia się z tą sprawy do jakiejkolwiek konkretnej osoby, nie będziesz pewna. Przeżywasz teraz pewnie ciężki okres i chcąc zrozumieć siebie, szukałaś odpowiedzi. A że symptomy być może się pokrywały, przyjęłaś to za pewnik. Przypięcie sobie łatki to tylko była formalność. Nie sądzę, aby to był faktycznie Twój problem, ale być może się mylę. Ty sama znasz odpowiedź, tylko musisz poszperać w sobie. Poszukaj pomocy, tak jak pisałem wcześniej, najlepiej specjalisty, który przede wszystkim Cię zdiagnozuje.
A jeśli nawet coś z Tobą jest nie tak, to nie znaczy to, że od razu nie jesteś zdolna do miłości. O tym czyś zdolna, czy nie przekonasz się w praktyce. Teoria zawsze będzie teorią, a praktyka często pokazuje coś innego. Najlepiej świadczą o tym cuda, o jakich wielu pisze, jakie dla wielu są nadzieją. Łamią stereotypy, przełamują bariery.
Poza tym, jak już pisała Bernadka, jesteś młodą osobą, więc jeszcze sporo przed Tobą. U progu dorosłego życia nie można kategorycznie stwierdzić - będzie tak, a tak. My też się zmieniamy, bo i życie jest zmienne.
Nie porównuj się też z innymi - że ten już się zakochał, ten jest normalny itp. Każdy jest inny i wyjątkowy na swój sposób. Piękno tkwi w różnorodności ;)
I jeszcze uwaga na koniec - problem najpoważniejszy jest wtedy, gdy żyjemy tylko i wyłącznie naszymi problemami. Jeżeli problem jest w centrum naszego życia, trzeba się zastanowić, gdzie to nas doprowadzi i czy faktycznie gdzieś zaprowadzi. W takich sytuacjach najczęściej chodzi nie o rozwiązywanie któregokolwiek problemu, a katowanie się nimi, ucieczkę od życia, rzeczywistości.

1968 )
 kasia28, e-mail: kasiula28@interia.eudata: 08.09.2007, godz: 14:12

powiem wam, ze na miłośc czasem ktos w ogole nie chce odpowiadać, i nie robi nic by dac sie lubić..bo tak mu wygodniej...albo może poprostu z lenistwa.

Moja koleżanka ma brata, który siedzi cały dzień w pokoju (poza pracą ) na TV i w internecie jednoczesnie. Z nikim w domu nie rozmawia, z goścmi też nie..do kuchni przychodzi tylko po jedzenie, posprząta tylko własny pokój bo on w kuchni nie gotuje..
Nigdy nie zadowolony,.. z jedzenia nie, z pracy bo zbyt mało zarabia, z ludzi dookoła też nie, bo nie są tacy jakby on chciał, z rodziny ani tyle i z tej dalszej..
I własciwie cżłowiek po 30 całkowicie zalezny do rodziców, który boi się odpowiedzialności, siedzi w wirtualnym świecie i przedstawia się jako porządny odpowiedzialny gość.
Jedna znajoma z nim pisała, to co jej pisał o sobie..to zupełnie inne oblicze, mogłoby sie wydawać człowiek nieprzeciętny, z wartościami... i tak szuka sobie dobrej szlachetnej żony na katolickich portalach.. a że ideałów nie ma więc mu bardzo trudno będzie.. co zacznie z jedną, za chwile zrywa kontakt..nawet niektóre się znają..
i jest wiecznie nieszczęśliwy, a za to wszyscy są winni, tylko nie on!

Czy takie osoby moga miec pretensje do kogokolwiek? do Pana Boga? zero własnego trudu a najwięcej wymagac od innych.

1967 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej