Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [538] [539] [540] [541] [542] [543] (544) [545] [546] [547] [548] [549] [550] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Agnieszka, e-mail: lady449@wp.pldata: 30.08.2007, godz: 16:40

Piotrze, dziękujemy za tak piękne relacje z Pielgrzymki :)))

1827 )
 Marcindata: 30.08.2007, godz: 16:24

Hmm...jak każdy mężczyzna chcę mieć jakąś pasję,być wolnym,zdecydowanym,serdecznym itd...Jednak tego co najbardziej pragnę ostatnio to mieć przy swoim boku dziewczynę której mógłbym okazać serdeczność,która przy moim boku czułaby spokój i bezpieczeństwo,jednym słowem chciałbym jej dać to co mogę najlepsze.I ta myśl ciagle mnie prześladuje i spędza mi(dosłownie) sen z powiek.Dziękuję Sabinie którą ostatnio poznałem na stronach katolickich i z która się niedawno spotkałem- już dawno nie poznałem tak dobrej,miłej i skomnej dziewczyny dzięki której mogłem na nowo uwierzyć że jest jeszcze kilka wartościwych dziewczyn na świecie.Szkoda tylko że rożne okoliczności sprawiły że nie mamy możliwosci częściej sie spotkać.:(Rozumiem dziewczyny które w przeszłości"poparzyły" się na jakimś facecie i po prostu sie boja na nowo komuś zaufać ale...czy nie warto jeszcze dać sobie i innym szansy...nawet nie zdajecie sobie do końca sprawy z tego ile dobrego jesteście w stanie dać od siebie i otrzymać-trzeba tylko w to uwierzyć i nie chować głowy w piasek!!!. Pozdrawiam:)

1826 )
 Aleyna, lat 22data: 30.08.2007, godz: 15:14

Witam all :)

Bardzo prosze o modlitwe za mnie,za mojego chłopaka.
Aby wypełaniała sie wola Boża :)

1825 )
 Asia, e-mail: asiadomagalska@buziaczek.pldata: 30.08.2007, godz: 14:00

Cześć.
Ktoś mnie poinformował, że i tu zawitałam ja, jako nie ja :)
Tak więc, chciałąm przeprosić za posty od NIKT! z maila asia183@poczta.onet.pl !!! Penie kojarzycie. To była rozmowa o tacie.
Dałam swojego maila kuzynce, która przyjechała do nas na wakacje ... i tak wyszło. Na moim blogu też pojawiły się posty nie moje, niektórzy twierdzą, że są one moje tylko tak mówię, i że mój sposób pisania i takie tam. Ale cóż, niehc myślą co chcą. Ja znam prawde.
Tak więc chciałam tylko napisać drobnesprostowanie, że te posty, które wychodziły z maila asia183@poczta.onet.pl to nie sa moje posty.
Moze kloce sie z tatą ... ale kłótnie sa zawsze, w kazdej rodzinie. I nie uwazam tate, ze "nikogo" uwazam go wrecz przeciwnie, za waznego mi czlowieka. Ale nie o tym chcialam pisac :)
Tak wiec przepraszam, za te posty ;)))
Cche abyscie wiedzieli, że ja ich nie pisałam :)))
Pozdrawiam, papa :)
Asia

1824 )
 Jo_annadata: 29.08.2007, godz: 21:24

Do Piotra!
Dzięki za podzielenie sie swoimi przeżyciami z pielgrzymki.
A do Twego plecaka, z którym pojedziesz do San Giowani Rotondo chętnie dorzucę swoja intencję

1823 )
 Wiola, lat 26data: 29.08.2007, godz: 20:38

Do "czuję wielki strach": obiecuję Ci moją szczerą i gorącą modlitwę. Wcale nie uważam, że jesteś pokomplikowana, to tylko życie takie jest. Jestem pewna, że wyjdziesz z tego wszystkiego zwycięsko, życzę Ci siły na każdy dzień, życzę Ci, żebyś poczuła, że Bóg jest z Tobą, że Cię wspiera. Wg mnie jesteś bardzo odważna i dajesz świadectwo dojrzałości swoją postawą, zatroskaniem o siostrę. Nie myślisz tylko o sobie nawet w tak trudnej sytuacji. Trzymaj się, powodzenia :)

1822 )
 Magdalena, lat 20, e-mail: magduszka19@interia.pldata: 29.08.2007, godz: 19:11

Mam obecnie 20 lat. Ostatnie kilka lat mojego zycia były dla mnie bardzo ciężkie. Straciłam wiarę w Boga , sens życia , rozeznanie między dobrem a złem , choruje na depresje , myślę dużo o śmierci. Radzę sobie z tym róznie , ale nie potrafię juz zyć bez Boga . To nie ma sensu...Już nie wiem co robić....Chciałabym poznać osobę duchowną z moich okolic , z która mogłabym szczerze porozmawiać, która pomogłaby wrócić do Boga bo sama juz sobie z tym nie radzę . Jestem z Olkusza , okolice Krakowa i Katowic ... Jesli ktoś chce mi pomóc proszę o kontakt...

1821 )
 Karolina, lat 19, e-mail: karola15145@wp.pldata: 29.08.2007, godz: 17:54

Błagam wszystkich o modlitwę ;(
Bóg już wszystko wie... Teraz potrzebuję tylko Waszego wstawiennictwa.

1820 )
 Gosia, lat 27, e-mail: gosiasle@op.pldata: 29.08.2007, godz: 15:53

Piotrze, dziekuje za podzielenie sie przezyciami z pielgrzymki,gdy czytalam Twoj opis wrocily wspomnienia sprzed 10 lat:))) Pozdrawiam.

1819 )
 _, lat 20, e-mail: migdal19@o2.pldata: 29.08.2007, godz: 14:56

Bezinteresowność istnieje!!!!! :))))
Dziękuję wszystkim za miłe wiadomości mam nadzieję ,że życie Wam to wynagrodzi!!!!!

1818 )
 mała do "czuje wielki strach"data: 29.08.2007, godz: 14:55

Kiedyś słuchałam kazania ks. Pawlukiewicza, powiedział tam coś ciekawego, brzmiało to mniej więcej tak: Co ma zrobić owieczka, która zgubiła sie w lesie i wpadła w ciernie? Nie ma siły walczyć, nie może się ruszyć, iść? Co jej pozostaje- zostać w miejscu i beczeć, beczeć i dzwonić dzwoneczkiem aż ją ktoś usłyszy. Mówił,że jak nie mamy już siły trzeba spróbować usiąść i chociaż zapalić świeczkę, kupić Maryji kwiatka, dać znać,że już nie masz siły Go szukać, to sam Cię znajdzie, przyjdzie do Ciebie, tylko pokaż,że zależy Ci na tym.

1817 )
 bernadka, e-mail: BeLand@interia.eudata: 29.08.2007, godz: 14:47

bardzo prosze dzis o modlitwe np zdrowaś i chwala Ojcu za ksiedza ktory konczy 33 lata, to wspanialy ksiadz, z powolania, i oddany głebokiej modlitwie. Potrzebuje modlitwy, gdyz niektorzy nie rozumieją jego głębszej religijnosci.... Bogu dziekuję za takiego ksiedza w moim zyciu!
dziekuje bardzo wszystkim za modlitwe w dniu jego urodzin!! Bóg z wami kochani!

1816 )
 czuje wielki strach, lat 20data: 29.08.2007, godz: 11:59

Wiara w Ciebie nadawala mi sens zycia, ta wiara byla silna i mocna, cale moje zycie kroczyles ze mna i dawales mi sile, zeby sie zmagac z krzyzami, a najwiekszym byl i dalej jest moja mama alkoholiczka. Uczyniles mnie wrazliwa. ale czy ta wrazliwosc moze sie stac moim unicestwieniem??Tuz przed rozpoczeciem klasy maturalnej powolales do siebie mojego tate, ktory byl dobrym,prostym czlowiekiem i podpora w naszej rodzinie,ale dla mnie to byl wielki wstrzas, kiedy trzymalam go za reke i bezsilnie patrzylam jak odchodzi z tego swiata...nad trumna wykrzyczalam mamie,ze to jej wina, gdyby nie ona to tato by zyl,czulam wielki gniew na nia..wiem,ze to sa poczesci stadia zaloby,ale po czesci jest w tym troche prawdy, bo duzo zdrowia mu uszlo przez nia i serduszko bylo za slabe.....koniec klasy maturalnej,wybor drogi, jedyna osoba z ktora sie "konsultowalam" to byles TY , "jaka mi droge przyszykowales?", "ktora sciezka jest moja?", "jesli chcesz,abym poswiecila Ci moje zycie, to tylko mnie poprowadz..",mialam jedno pragnienie byc z Toba i sluzyc Ci...ale znowu zaczely sie problemy z mama,zaczela pic,moje starsze rodzenstwo ulozylo sobie juz zycie,ale jest jeszcze mlodsza siostrzyczka, ktora nie zasluguje na to pieklo ze strony mamy..zostalam,zdecydowalam sie na studia powiazane z socjologia na uczelni katolickiej, po to by byc blisko Ciebie,na mame nalozylismy kuratora,ktory troche pomogl, bo przez rok nie pila.ale dzisiaj znowu trach druga rocznica smierci taty,a ona sie opila, wiedziala,ze wszystko na jednej szali, ze moga jej odebrac prawa rodzicielskie....Boze, moj Boze co oznacza to czym mnie doswiadczasz? Skad to pytanie skoro pisze,ze mocna wiara...od paru miesiecy cos sie ze mna stalo, pustka, modlitwa byla dla mnie pokarmem i sila, teraz przestalam sie modlic, czuje jakbym stala nad przepascia, byla pomiedzy pieklem a niebem, nie widze sensu,bo sensem byl zawsze Bog, nie ciesza mnie rzeczy materialne , bo nie mam do nich przywiazania, czuje jak sie od Niego oddalam, moze nie robiac nic zlego ale taki stan ducha...probowalam znalezc male sensy zycia , ktore prowadza do tego glownego, znalazlam je ale nie moge ich realizowac, bo nie moge myslec o sobie kiedy sa sprawy wazniejsze...moze tu skoncze, bo czym dluzej pisze to widze jaka jestem pokomplikowana,widze swoje zycie bez ladu i skladu i nic nie moge zrobic, kiedys bylam silna,ale juz nie jestem, te wszystkie wydarzenia nie wplynely na mnie zbyt dobrze a co bedzie dalej boje sie myslec.........pomodlcie sie prosze za mnie,abym odzyskala to co gdzies zgubilam, czastke siebie...i aby sytuacja w moim domu sie ulorzyla
Z Bogiem


1815 )
 Aniołek, lat 26data: 28.08.2007, godz: 23:02

Spotkałam go. Rozmawialiśmy, jak bdyby nigdy nic. Wszysko było O.K. Ale pragnienie przytulenia go, wzięcia za rękę tak bardzo bolało... Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. On nie daje nam żadnych żadnych szans, choć moje zdjęcie nosi do tej pory ;(

1814 )
 karina, e-mail: karina2006@interia.pldata: 28.08.2007, godz: 22:33

Piotrze jakie Ty masz wspaniałe przezycia..Czestochowa potem do San Giovani itp..
Pewnie bedziesz "podładowany" na cały rok;)
dzięki za szczegołowy opis z wędrówki i ciesz się tym wspomnieniem jak najdłuzej, bo będą z tego wspaniałe owoce.I za modlitwy tez wielkie dzięki ;) ZBogiem

1813 )
 Piotr, lat 40, e-mail: piotrek672@interia.pldata: 28.08.2007, godz: 21:33

W sobotę zakończyła się XV diecezjalna piesza pielgrzymka z Gliwic na Jasną Górę której mottem było:"Przyjrzyjcie sie powołaniu waszemu".Na pielgrzymkę wyruszyliśmy w zwartej grupie.Rodzina mojej siostry(4 osoby),zaprzyjaźniona rodzina z Gliwic(3 osoby),rodzina znajomych z Niemiec(4 osoby) i niespodziewanie kolega ze wspólnoty.No i oczywiście ja czyli mały tuptuś z plackiem, czy też plecakiem własnych i Waszych intencji.Pogodę do maszerowania mieliśmy tego roku całkiem znośną.Jak tylko wyszliśmy spod katedry św. Piotra i Pawła zaczęło padać.Padało przez ok 2 godziny.Fajny letni deszcz, nie to co w zeszłym roku, kiedy przez pierwsze 2 dni spadły na nas hektolitry wody mocząc nas po kilka razy w ciągu dnia co w połączeniu z zacinającym wiatrem który wywracał parasole na drugą stronę i zrywał płaszcze przeciwdeszczowe dało nam namiastkę tego jak paskudnie musi być w piekle:)Na postojach gościnni miejscowi z wielkim sercem zadbali o nasze żołądki.Było ciasto,kawa,kompot,zupa,bułeczki,napoje.Wszędzie po drodze spotykaliśmy sie z bardzo wzruszającym i ciepłym przyjęciem.Ludzie podchodzili do drogi aby nas powitać niektórzy prosili o modlitwę inni witali oklaskami.Kierowcy przejeżdżając pozdrawiali idące grupy.Nie wszyscy.Byli i inni, zaparci rękami o kierownice z twarzami bez wyrazu, z zaciśniętymi ustami, pędzący z rykiem silników, żeby jak najprędzej nie musieć nas oglądać.Ciekawie te dwie postawy ludzi sie wyróżniały.Jak co roku mogliśmy liczyć na naszych kochanych gospodarzy którzy udostępniają nam swoje domostwa na nocleg.Podczas wędrówki czas na modlitwę różańcową ,godzinki, śpiew ku chwale Pana , ale również na tzw.:"5 minut dla bliźniego".Pora nawiązywania nowych znajomości.W miarę przebytych kilometrów grupa coraz bardziej zżywa i jednoczy sie z sobą.Przestajemy być anonimowi a stajemy się wspólnotą.Na zakończenie każdego dnia ok 20-stej uczestniczymy w nabożeństwie które jest zawsze dla mnie wielkim przeżyciem duchowym.Zatłoczony kościół, ludzie ściśnięci i nie ma czym oddychać.Kiedy stoi sie wśród tego tłumu zmęczonych drogą ludzi, w tym skupieniu, rozmodleniu można odczuć prawie namacalnie czym jest prawdziwie żywy Chrystusowy Kościół.Ci ludzie tak różni, a tacy piękni wtedy, tak bliscy, moi bliźni, prawdziwie bracia moi i siostry, rozśpiewani, rozmodleni, skupieni, nierzadko zapłakani, każdy ze swoim bagażem wzlotów i upadków, problemów, nie załatwionych sytuacji, próśb i podziękowań.I to co pięknie zauważyła Kasia w swojej relacji z pielgrzymki : "....w powietrzu unosi sie coś czego nie spotka sie na ulicy, nie wywęszy pośród zgiełku i pogoni dnia codziennego.To radość,wdzięczność ,dziękczynienie i miłość - wszech obecna miłość...".Czuć obecność samego Boga pośród nas.Po to idziemy, po to sie trudzimy.Po to są bolące nogi,plecy,zmęczenie.Aby zjednoczyć się z Bogiem żywym Który Jest.Każdy nowy dzień rozpoczynamy Mszą św. na której obecni są księża biskupi diecezjalni głosząc nam słowo Boże.Czas mija, człowiek staje sie coraz bardziej wyciszony wewnętrznie i w serce wlewa sie niesamowity pokój.Jesteśmy jakby poza światem.Poza tym całym zgiełkiem dnia codziennego, ta gonitwą.Przypominają mi sie słowa z filmu "Wielka Cisza" : "...tak niewiele trzeba, tak niewiele...".W końcu przychodzi dzień czwarty-ostatni.Wstajemy 3.00.Na Jasna Górę jeszcze kawał drogi a o 9.00 mamy Eucharystię na wałach.Jest ciemno i chłodno na niebie gwiazdy.Nie zapomnę tego widoku, jak w ciszy maszerujemy łącząc sie po drodze z innymi grupami,które wylewają sie w mroku z bocznych uliczek.W głowie gra pieśń "To idzie armia Pana....".Po drodze wschód słońca witamy już śpiewając, a echo z tub nagłaśniających niesie sie do nieba.Cel naszego wędrowania niedaleki.Dochodzimy pod Jasnogórskie Wzgórze.Wchodzimy w aleje NMP przed nami bieleje wieża Częstochowskiego Sanktuarium.Serce Narodu.Wzruszenie ściska gardło.Łzy stają w oczach.Witaj Mamo-to my pielgrzymi.........

Na koniec chciałbym opowiedzieć taką historię.Na ostatnim postoju przez kilka lat przyjmowała nas na nocleg pani Marianna 75 letnia wdowa mieszkająca samotnie w ciasnym, małym mieszkanku.Od jakiegoś czasu ze względu na zły stan zdrowia przestała przyjmować pielgrzymów.2 lata temu nie mieliśmy wobec tego gdzie zatrzymać sie na nocleg. Pozostało nam polecić się opiece naszej Mateczki.Na miejscu ku naszemu zdumieniu czekała na nas pani Marianna, była bardzo wzruszona: "Ja tak prosiłam Najświętszą Panienkę,abyśmy mogli sie spotkać,tak was potrzebuję" - to jej słowa.Chwała Panu był dach nad głową.Jak sie okazało p.Marianna jest w fatalnym stanie psychicznym, zniechęcona do ludzi, życia,do ludzi do wszystkiego.Następnego dnia przy pożegnaniu obiecaliśmy, że będziemy wspomagać ją w modlitwie.W zeszłym roku na ostatni nocleg podreptaliśmy do p.Marianny z niemałymi po drodze obawami.Pukamy - otwiera pani Marianna z okrzykiem radości na ustach.Wesoła ,zadbana, o 10 lat młodsza,po prostu nie ten człowiek.Nie mogę uwierzyć, że to ta sama osoba.Coś niesamowitego.Co spowodowało taką przemianę? Zimą pani Marianna pojechała do sanatorium, wróciła stamtąd odmieniona.Ja wiem i wierzę głęboko, że prawdziwą zmianę tej osoby dokonał Pan Bóg, uzdrowił ją jak paralityka, tak, że mogła odrzucić łoże swojej niemocy,choroby,samotności, depresji.W jej słowach nie było nuty skargi, ale radość z życia i optymizm jak u nastolatka i choć porusza się o lasce nie narzeka na swój los.Jest dla mnie jawnym dowodem na Bożą ingerencję w życie człowieka, na wielka moc jaką daje modlitwa za bliźniego.Jeśli ktoś z Was doświadczył osobiście Bożej ingerencji, Bożej pomocy w swoim życiu, może warto się tym podzielić z innymi na "Źródełku"*****Jak sie szło w tym roku?Dzięki Waszej modlitwie wyjątkowo dobrze.Szkoda że tak krótko.Już w sercu nowa tęsknota powstaje aby w przyszłym roku iść.Jak Bóg da-idę na pewno.Dziękuję Wszystkim tym którzy przysłali swoje intencje.Zapewniam o pamięci modlitewnej.W połowie września jadę na pielgrzymke do Włoch,będę się modlił nad grobem Jana Pawła II i w S.Giovanni Rotondo u ojca Pio.Jeśli kto chce mogę zabrac jego intencje.Piszcie na adres mailowy.Z Panem Bogiem.Piotr

1812 )
 :), e-mail: Magda_13713@ wp.pldata: 28.08.2007, godz: 21:10

" Wezwałeś mnie Panie lotem ptaka,
płomieniem skrzydeł zapaliłeś serce.
Codziennie Twoja ręka świeci lampę wiary
na błękitnym stepie,
poznaniem otwieram do Ciebie bramę.
Jak siewca- rzucam zboże w ziemię ludzką,
i proszę Twój majestat o bogaty plon"

Życzę wszystkim dobrej nocy.

1811 )
 Mademoiselle, lat 27, e-mail: sylveczek@wp.pldata: 28.08.2007, godz: 21:07

Niesamowite:) Szukałam czegoś.... a znalazłam Źródełko:) Miejsce, gdzie swego czasu, kilka lat temu spędzałam sporą część mojego życia;) Dziwnym jest, że pośród Was wszystkich nie znalazłam ani jednej osoby, która bywała tutaj w tamtym czasie. Smucić się, czy cieszyć? Zrezygnowali, bo stwierdzili, że to nie ma sensu? A może odnaleźli to, czego szukali? Ja nie znalazłam. Nawet nie pamiętam dlaczego przestałam tutaj zaglądać, pisać o swoich radościach i smutkach, pytać i radzić? Nie wiem. Niezbadane są Ścieżki Boże;) Kiedyś Źródełko było moim nałogiem, może dlatego któregoś dnia po prostu odeszłam.... Wiem jedno, nic się nie zmieniło:) Źródełko wciąż jest jakby jedną wielką rodziną, w której można się wypłakać i radować wspólnie. I mnóstwo pytań i piękne rady, i świadectwa. Oby tak dalej, bo sama wiem, jak bardzo człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Nie zmieniajcie tego:)

Życzę wiele radości każdemu z Was, nadziei tym, co już przestali wierzyć, że coś się zmieni, odwagi, tym, co poddali się i boją się ruszyć z miejsca. Ale przede wszystkim życzę Wam, byście jak dzieci potrafili być. I tupać i krzyczeć i błagać, aż Bóg Spełni Wasze marzenia:) Proście, proście, proście!!!!

Z Bogiem, Kochani:)

1810 )
 Zawiedziona, lat 21data: 28.08.2007, godz: 20:14

Do natasza86
Wiesz Nataszo powiem Ci, że bardzo się cieszę, że Ci się udało. Ja już od pewnego czasu próbuje w ten sposób kogoś poznać ale nic z tego nie wychodzi. Ja już zaczęłam wątpić że w ten sposób można kogoś poznać. Raz mi się udało poznać naprawdę wartościowego człowieka pisałam z nim 2 miesiące myślałam , że może wreszcie się uda ale niestety.... on chce tylko ze mną pisać ale nie jest zdecydowany na coś więcej...
I moje poszukiwania po raz kolejny padły w gruzach.
Ale po przeczytaniu Twojej opowieści może jeszcze nie będę wątpiła tak łatwo. Ja w ten sposób dopiero próbuje od kilku miesięcy. A Ty napisałaś, że próbowałaś 2 lata. Gratuluje Ci wytrwałości. Chyba tak długo to nie dam rady. ..
Trzymaj sie i życzę wam powodzenia!!!!

1809 )
 xdata: 28.08.2007, godz: 18:42

Wydaje mi się , że osoby młode mają duże szanse na poznanie kogoś w realu i przez internet a im więcej lat tym gorzej. Znam to a autopsji.

1808 )
 natasza86, lat 21data: 28.08.2007, godz: 18:15

do M : wiem, że w życiu tak bywa, że szukamy szukamy..nadal jesteśmy sami a nadzieja zaczyna maleć..znam to bardzo dobrze bo sama przez to przeszłam...
ale powiem Ci tak..mój chłopak ma 27lat jest ode mnie 6 lat starszy..i powiedział mi, że był już tak zawiedziony internetem i osobami z któymi próbował korespondować, że postanowił wyszukać jeszcze jedną dziewczynę i napisać do niej ostatni mail... tą osobą byłam ja... gdybym ja nie odpisała albo nam by nie wyszło poszedłby do zakonu...widocznie Bóg miał dla niego taki plan..najpierw prowadził go prze ciemne doliny i pagórki..doświadczał go i uczył.. aby wyprostować później jego ścieżki.. dzisiaj sam mói, że ta miłość i Bóg odmieniły jego życie..że teraz widzi sens tego długiego czekania i cięzkich doświadczeń bo przez to wiele zrozumiał i wiele złego naprawił w swoim życiu..
A więc głowa do góry!! Twój czas też nadejdzie;)

1807 )
 M.data: 28.08.2007, godz: 17:04

Do natasza86
Gratuluję! Fajnie że spotkałaś tego jedynego.Ja jestem kilka lat starszy od Ciebie ale nie mam tyle szczęścia chociaż tak jak ty próbowałem wielokrotnie znalezć kogoś przez internet.Ale nie tracę nadziei...Myślę że jesteś wyjątkiem który potwierdza regułe a regułą w tym przypadku jak sama wiesz i ja wiem jest to że większość znajomości internetowych nie przeradza się w nic poważnego. Pozdrawiam!

1806 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.08.2007, godz: 15:10

Boze chodz cie nie pojmuje jednak nad wszystko miluje. Bos ty dobro nieskonczone.

1805 )
 Renata, lat 34, e-mail: renata.slosarczyk@poczta.onet.pldata: 28.08.2007, godz: 13:11

Witam serdecznie.
Jestem osobą niepełnosprawną.Mam 34 lata.
Choruję od dzieciństwa na postępujący zanik mięśni.
Od stycznia tego roku jestem pod
respiratorem,życie toczy się w czterech ścianach...
Od zawsze moją pasją była muzyka,ona wypełnia mi czas.
Od kilku dni mam swoją stronę z opracowaniami znanych piosenek religijnych,
są to akompaniamenty,które można wykorzystać na katechezie,scholi.
http://spiewajmy.duszki.pl/
Ta strona jest dla mnie dużą radością.
Zapraszam do korzystania z mojej pracy,tych utworów.
Serdecznie pozdrawiam.
Renata Slosarczyk

1804 )
 Robercikdata: 27.08.2007, godz: 23:57

Proszę Was o modlitwę, bo to naprawdę ciężki dla mnie czas! Dziękuje!!!

1803 )
 Anna, lat 22, e-mail: aneczka85@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 23:54

"Prosiłem o wszystko,
abym mógł cieszyć się życiem
Otrzymałem życie,
abym mógł cieszyć sie wszystkim"

Czyż to nie piękne? tylko ilu z nas tak na prawde potrafi tak?
serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających te stronkę!
Bądźcie z Bogiem =)

1802 )
 Aniołek, lat 26data: 27.08.2007, godz: 21:32

Tak bardzo boli... Na szczęście on wyjeżdża na trochę i go nie będzie. Będę mogła o nim zapomnieć. Powiedział, że jestem dla niego ważna i chce się przyjaźnić, ale to nie to samo... Już nigdy nie będę mogła go przytulić, wziąć za rękę, powiedzieć do niego "Kochanie". Wszystko w jednej chwili legło w gruzach.
Co z tego, że będziemy się przyjaźnić, jak nigdy nie będziemrazem ;((( Tak bardzo mi na nim zależy, traciłam całkowicie poczucie bezpieczeństwa. Ale on powiedział, że nie wróci, żebym na niego nie czekała. On myśli o swojej byłej, ale ja nic na to nie mogę poradzić ;(((

1801 )
 natasza86, lat 21, e-mail: natasza86@tlen.pldata: 27.08.2007, godz: 20:56

Kochani!! umieszczam ten wpis jako świadectwo, że warto czekać na miłość swego życia.. Każde doświadczenie w naszym życiu ma sens..cierpienie, zranienie, ból, gniew, radość, szczęście wszystko jest potrzebne.... te przykre i któe bolą też bo dzięki nim tak naprawdę, póżniej mamy świadomosć jak wielkie błogosławieństwo nas spotkało!!
przez prawie 21 lat byłam sama.. nie miałam żadnego chłopaka, przez 2 lata umieszczałam różne wpisy na stronkach internetowych(na żródełku też)..
byłam osobą bardzo nieśmiałą i miałam ogromne problemy z nawiązywaniem nowych znajomości, głównym powodem tego była ogromna ilość kompleksów i niska samoocena..
kiedy pod koniec czerwca powiedziałąm sobie mam dość znajomości przez internet... tyle razy nic z tego nie wyszło, tyle razy zostałam zraniona..kilka razy umawiałąm się na spotkania, ale stres i nieśmiałość strasznie mnie paraliżowały..miałąm problem i nie wiedziałam o czym rozmawiać...powiedziałąm mam dość chce spokoju...
tego samego dnia wieczorem dostałam maila od kolejnego chłopaka.. miałam nie odpisywać ale powiedziałąm ostatni raz...
i dziś moge powiedzieć, że to dar od Boga!!najwspaniajszy prezent jaki w życiu dostałam.... mam swój skarb;) po tygodniu od pierwszego maila.. nie stresowałam sie idąc na to spotkanie, nie bałam się.. kiedy sie spotkaliśmy wpadliśmy sobie w ramiona i trzymając się zaręce poszliśmy przez miasto... nie byłam nieśmiała..opadły emocje..swobodna rozmowa, nie było tematów tabu..po prostu to był TEn jedyny!! niedługo minie nam dwa miesiące bycia razem..jestem szczęśliwa i dziś już wiem, że każdy ma swój czas i swoją gotowość..
kilka miesięcy wcześniej bliscy znajomi i przyjaciele móili mi spokojnie, nie smuć się już niedługo Ty spotkasz miłość swego życia a ja im nie wierzyłam chociaż tak naprawdę pragnełam tego z całego serca....
a dzisiaj wam skłądam to świadectwo, że modlitwa, wytrwalość i gorliwość czynią cuda!!
wierzcie, że któegoś dnia do waszych serc zapuka miłość i tam zagości...
życze wam z całego serca powodzenia, wiary i wytrwałości!!

1800 )
 Asia, e-mail: asiadomagalska@buziaczek.pldata: 27.08.2007, godz: 20:30

Jeżeli można - to bardzo serdecznie proszę o modlitwę, chyba będę ją potrzebowała na najbliższe dni :)
Ja również nie zapomnę o Was w modlitwie :)

1799 )
 Asia do Aniołka :), e-mail: asiadomagalska@buziaczek.pldata: 27.08.2007, godz: 18:41

Czesć Aniołku.
Moja koleżanka jest w podobnej sytuacjii, była z facetem długo, względnie długo ;) Było dobrze, też planowali przyszłość etc. wesele :) Wiesz, jak to młodzi ludzie.
Ale tak nagle, bez przyczyny zadzwonił do Niej i powiedział, że on nie jest jeszcze gotowy, nie jest pewien swoich uczuć, i, że mogą być tylko PRZYJACIÓŁMI ... Cóż. Dziewczyna się załamała, bardzo.
W ogóle go nie rozumie. Dała mu czas, cierpliwie czeka. Powiedziała, że zaakceptuje każdą jego decyzję, bo go kocha, bardzo kocha.
Powiedziała, że na wsyztsko jest czas, powoli do przodu. Ona myśli, że chłopak może poprostu wystraszył się tych planów ... etc. I powiedziałą, że to tylko plany, a może być inaczej, znacznie inaczej.
On też odzywa się do niej, jak do przyjaciółki. Nie piszą już tak jak kiedyś, całkiem inaczej. Pewnie rozumiesz w jakim sensie inaczej.
Nie spotykają się już, kiedyś spotykali się niemal codziennie, co 2-3 dni ... mieszkają od siebie ok. 60km. Ale to nie ważna.
A teraz nie ma nic, jest przyjaźń.

Ale trzeba wierzyć.
Wiara czyni cuda ...
A może poprostu tak ma być?? Bóg ma zawsze we wsyztskim jakiś plan ... A taka jest wola Boża, cóż.
Proponuję szczerą rozmowę z chłopakiem.
Módl się o niego :)

1798 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 17:34

Aniołku, na wszystko potrzeba czasu, przestanie boleć.


13 RAD JAK ŻYĆ:

1.Nie kocham cię za to kim jesteś, ale za to jaki jesteś kiedy przebywam z tobą.

2.Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto zasługuje na pewno nie doprowadzi cię do płaczu.

3.Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to że nie kocha cię on z całego serca i ponad życie.

4.Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobra i na złe.

5.Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby kiedy będziesz siedział obok niej i wiedział że ona nigdy nie będzie twoja.

6.Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz kto może się zakochać w twoim uśmiechu.

7.Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem

8.NIE TRAĆ CZASU Z KIMŚ, KTO NIE MA GO, ABY GO SPĘDZIĆ Z TOBĄ.

9.Być może Bóg chciał abyś poznał wielu złych ludzi zanim poznasz tych dobrych, abyś mógł ich rozpoznać kiedy się w końcu pojawia.

10.Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.

11.Zawsze znajdzie się ktoś kto cię skrytykuje, zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych których zaufanie już raz straciłeś.

12.Stań się lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś upewnij się że znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce, ale będziesz sobą.

13.Nie biegnij za szybko przez życie bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy.

Pamiętaj: "Wszystko co się nam przytrafia dzieje się zawsze z jakiegoś powodu"


1797 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 17:23

Dzięki Tomku :) Faktycznie proszę o trzymanie kciuków i modlitwę 2 września. To będzie wyjątkowo trudny dzień.

1796 )
 Aniołek, lat 26data: 27.08.2007, godz: 15:54

Nie wiem co mmam robić. Najpierw mówił, jak bardzo kocha. Planowaliśmy razem przyszłość. A on w jednej chwili, tak nagle mnie zostawił. Odzywa się do mnie czasami, ale jako przyjaciel. Dlaczego tak się musiało stać? Podobno myśli o swojej byłej dziewczynie ;(

1795 )
 Agadata: 27.08.2007, godz: 13:32

Hej pozdrawiam wszystkich którzy tu piszą Fajnie że jest taka strona

1794 )
 Tomek, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 13:02

I chciałbym jeszcze podzielić się z Wami świadectwem, które znalazłem na tej stronce. Dla mnie... niesamowite:




"Chcę podzielić się z Wami moim świadectwem o sile Różańca św. i potędze wstawiennictwa Maryi. Pochodzę z rodziny ateistycznej, w której nie wolno było nawet mówić o Bogu. Jednak moje serce w dzieciństwie ogromnie tęskniło do Boga i choć niewiele wiedziałam o Nim, nie przestawałam Go szukać. Znalazła się jedna cudowna osoba, siostra zakonna, która - narażając się przecież - zaczęła prywatnie uczyć mnie religii, również dzięki niej zostałam ochrzczona, przystąpiłam do I Komunii św. i Bierzmowania w wielkiej konspiracji i tajemnicy przed rodzicami, mając lat 13.
Pomimo tego, że moi rodzice byli niewierzący a ich małżeństwo skończyło się rozwodem, byłam szczęśliwa, bo naprawdę czułam bliskość Boga. Ale przyszedł czas dorastania, moja zaprzyjaźniona siostra wyjechała do Afryki na misje, a w rodzicach nie miałam oparcia w sprawach wiary. Szybko się stałam dość łatwym łupem dla różnych modnych pułapek. Nie mając zwyczaju systematycznej modlitwy (która jest taką "smyczą", na której Pan trzyma nas przy sobie), załamałam się w wierze. Niewiele rzeczy było mi obcych - jeden grzech pociągał za sobą kolejne, te zaś pociągały mnie i nie mogłam, a nawet nie czułam potrzeby uwolnienia się od nich. Czasem przychodziły momenty, że szłam sporadycznie do spowiedzi, ale brak modlitwy i wątpliwości znów oddalały mnie od Boga.

Po wyjściu za mąż moje życie jeszcze bardziej się poplątało. Nie widziałam wyjścia: życie w moim małżeństwie stawało się coraz bardziej zagmatwane. Od miesięcy cierpiałam na całkowitą bezsenność. Któregoś dnia wstałam bardzo wcześnie i z rozpaczą w sercu idąc przed siebie, trafiłam do kościoła. Uklękłam przed wizerunkiem Matki Bożej i po raz pierwszy w życiu modliłam się naprawdę z całej duszy, z rozpaczą i nadzieją, z wewnętrznym krzykiem o ratunek. I stał się cud - wszystko się we mnie w jednej sekundzie uspokoiło. Na dodatek, jak się później okazało, spokój trwał, straciłam jakikolwiek pociąg do grzechów, tych, bez których nie wyobrażałam sobie życia, a moje małżeństwo zaczęło przeżywać prawdziwy renesans. Jednak minęło dużo czasu, aż się nawróciłam. Wszystko to, co się stało po tej modlitwie, przyjęłam jako prezent, sama natomiast nic nie robiłam w kierunku pogłębienia swojej wiary.

Był początek lata, kiedy spotkałam przypadkiem nie widzianą od lat przyjaciółkę, która właśnie wróciła z Fatimy i ofiarowała mi przywieziony stamtąd Różaniec. Dziwny był to dar, ponieważ "przyczepił się" do mnie, nie pozwalał się odłożyć na półkę ani do szuflady. Cały czas coś mnie ciągnęło, by trzymać go w ręku. Nawet idąc spać, kładłam go pod poduszkę. Nie był jakiś szczególnie cenny - zwykły drewniany Różaniec. W końcu zaczęłam modlić się na nim, bo odniosłam wrażenie, że on tego "żąda". I wreszcie po 4 latach poszłam do spowiedzi - tym razem - z głębokiego przekonania, choć nie była to jeszcze ta spowiedź, która ostatecznie odciągnęła mnie od przeszłości. Nie była może dobrze przygotowana, ale był to naprawdę poryw serca. Odtąd nie opuściłam żadnej niedzielnej Mszy św. i starałam się odmawiać choć jedną tajemnicę Różańca dziennie. Jesienią zaś znalazłam się po raz pierwszy w Medjugorie. Jechałam tam z sercem całkowicie otwartym na to, co Bóg chce, abym robiła w życiu. Nie będę opisywać tego wszystkiego, co przeżyłam w Medjugorie za pierwszym razem i podczas następnych moich tam pobytów. Powiem tylko tyle, że otrzymałam wielką łaskę nawrócenia, a Pan stał się moim najlepszym Przyjacielem, najważniejszą sprawą mojego życia, moim Celem, moją wielką Miłością. Dał mi łaskę zerwania z całym dotychczasowym sposobem życia, łaskę modlitwy i postu. Jestem bardzo wdzięczna Maryi za ratunek i za ten Różaniec, który "wymusił" na mnie modlitwę i moje nawrócenie. Mało tego - po dwu latach modlitwy na nim i postów dwa razy w tygodniu w intencji mojej Mamy stał się wielki cud jej nawrócenia po całym życiu z dala od Boga, a nawet w opozycji do Niego.

Jestem przekonana, że powierzając się Maryi i modląc się na Różańcu, można zmienić świat na lepsze. Dlatego rozdaję Różańce ufając, że może za pomocą któregoś z nich Maryja przyciągnie kogoś do Jezusa, tak jak to było ze mną. Tak więc proszę wszystkich, którzy mają jakieś problemy "nie do rozwiązania" - powierzcie je Maryi i starajcie się choćby mieć przy sobie Różaniec. Maryja z pewnością znajdzie w końcu sposób, by Was skłonić do modlitwy na nim, nawet jeśli na początku będzie to trudne. I znajdzie sposób, by użyć tej Waszej modlitwy jako drogi, po której przypłynie do Was łaska potrzebna do rozwiązania Waszej trudnej sytuacji.

Szczęść Boże




Barbara "

1793 )
 Tomek, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 12:44

Agniecha, wracaj już do nas:) Smutno w Firmie bez Ciebie.
Trzymamy też kciuki 2 września. Wszystko będzie ok!
I dla otuchy to, co lubisz najbardziej : NIE REZYGNUJ NIGDY Z CELU, TYLKO DLATEGO, ŻE OSIĄGNIĘCIE GO WYMAGA CZASU. CZAS I TAK UPŁYNIE.

1792 )
 do p.Bratek-Bernadka, lat 24, e-mail: BeLand@interia.eudata: 27.08.2007, godz: 10:05

do pana Bratek,
szukajcie a znajdziecie ;) ale najwazniejsze z Bożą pomocą, nie na galopa...warto czekac nawet jesli wiek juz się prosi, ten czas nie będzie zmarnowany.
Jesli chce pan porozmawiac to słuze pomocą, coprawda nie szukam męza krakusa :)
ale moze rady się przydadzą.. czego obawiają sie kobiety? serdeczne pozdrowienia. bernadka

1791 )
 Mariusz, e-mail: mar_i_usz@op.pldata: 27.08.2007, godz: 09:31

Do CIERPIĄCEJ i FOBICZKI:
jeśli jesteście z Małpolski, wyrażam chęć spotkania i rozmowy. Jeśli zaś z innej części Polski, inni chętni również się znajdą. ŹRÓDEŁKOWICZE: nie stójcie z założonymi rękoma.Modlitwa to nie wszystko!!!


1790 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 08:14

Pomódl się Miriam,
Aby Twój syn żył we mnie
Pomódl się, by Jezus we mnie żył
Gdzie Ty jesteś zstępuje Duch Święty
Gdzie Ty jesteś, niebo staje się

Miriam Tyś jest bramą do nieba
Moim niebem jest Twój Syn
Weź mnie, weź mnie do swego łona
Bym bóstwem Jezusa zajaśniał jak Ty

Gdybym umarł, Jezus żyłby we mnie
Gdybym umarł, odpocząłbym
(...)

1789 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 08:11

Karolino, pomodlę się dziś w Twojej intencji

1788 )
 Mężatka, e-mail: buonpr@o2.pldata: 26.08.2007, godz: 23:26

Do Zmęczonej życiem

Zapewniam Cię, że warto modlić się o dobrego męża. Ja swojego wymodliłam, poznałam Go zresztą właśnie na źródełku i jest prawdziwym Skarbem:-). Życzę Ci dużo siły, wytrwałości i powodzenia! Pozdrawiam

1787 )
 zmęczona życiem do mężatki, e-mail: smile18@onet.eudata: 26.08.2007, godz: 22:16

dziękuję Ci bardzo za tak pocieszającego maila...

niestety ja w moim domu tego już nie zmienię i nie przekonam że to nienormalne, wręcz chore. Jestem najmłodsza i niestety nie mam wiele do powiedzenia - raczej muszę sie podporządkować!! myślę, że dziś nastąpił jakiś przełom - bo postanowiłam że jeśli to sie nie zmieni to będę myśleć o jakieś kawalerce.

Masz rację faceta trzeba wychować - bo ja tego nie rozumiem skoro w dzisiejszych czasach pracują zarówno kobiety i mężczyźni to dlaczego niby na kobietach ma jeszcze dodatkowo spoczywać obowiązek prowadzenia domu....

no cóż wypada mi sie tylko modlić o takiego męża, który będzie mi pomagał:-)

pozdrawawiam:-)

1786 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 26.08.2007, godz: 21:54

Agnieszko dziękuję za piękne słowo Jana Pawła II :) Przy okazji proszę Was o modlitwę.

1785 )
 do pana bratekdata: 26.08.2007, godz: 21:52

Panie Bratek w celu poznania ..niech Pan sie wpisze do działu tutaj jest forum. i nie występuje ciągle pod innym nickiem. pozdrawiam

1784 )
 Mężatka, e-mail: buonpr@o2.pldata: 26.08.2007, godz: 19:03

do Zmęczonej życiem

Doskonale rozumiem Twoją frustrację i zmęczenie. I jest mi przykro, że w wielu domach kobiety traktowane są nadal jak służące. Jednak wcale nie musi tak być. Piszesz, że życie kobiety jest ciężkie, bo musi usługiwać mężczyźnie - a kto powiedział, że musi? Może warto czasem nie wyprać, nie ugotować i nie wyprasować, żeby ktoś docenił Twoją pracę? Albo powiedzieć wprost, że potrzebujesz czasu dla siebie i pomocy ze strony pozostałych domowników?
U mnie w domu obowiązki domowe zawsze wykonywane były przez wszystkich - zarówno mój ojciec jak i bracia włączali się w miarę potrzeby w sprzątanie, gotowanie czy zakupy i nikomu nawet do głowy nie przyszło, że wszystko mają robić kobiety. Podobnie jest z moim Mężem - jest bardzo zaangażowany w prowadzenie domu, a teraz (ja pracuję więcej i też się dokształcam) to właściwie On się bardziej temu poświęca. Bez jego pomocy nie poradziłabym sobie. Kiedy jest coś do zrobienia, robi to ta osoba, która aktualnie ma czas. A jeśli nikt nie ma czasu, to nie jest problemem, że przez parę dni okna będą brudne, ręczniki niewyprasowane albo na obiad pierogi z mrożonek. W życiu człowieka jest przecież wiele bardziej interesujących spraw, niż toaleta lśniąca na wysoki połysk. Podobnie jest w domu wielu moich koleżanek.
Myślę, że mężczyzn w Polsce wciąż trzeba pod tym względem wychowywać, a samej sobie stawiać wyraźne priorytety. Inna sprawa to to, że w pewnym wieku dobrze jest wyprowadzić się z domu. Może dla Ciebie to właśnie ten moment?
Pozdrawiam serdecznie!

1783 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 26.08.2007, godz: 17:36

Dla wszystkich smutnych, słowa Jana Pawła II

"Jeśli ktoś lub coś każe ci sądzić,
że jesteś już u kresu,
nie wierz w to!
Jeżeli znasz Odwieczną Miłość,
która cię stworzyła,to wiesz także,
że w twoim wnętrzu mieszka
nieśmiertelna dusza.
Różne są w życiu "pory roku".
Jeżeli czujesz akurat,
że zbliża się zima,
chciałbym, abyś wiedział,
że nie jest to pora ostatnia,
bo ostatnią porą twojego życia
będzie wiosna:
Wiosna Zmartwychwstania.
Całość twojego życia
sięga nieskończenie dalej
niż jego granice ziemskie:
czeka cię - Niebo".

:-)

1782 )
 Ela 39 Kraków, lat 39, e-mail: elarataj84@wp.pldata: 26.08.2007, godz: 14:17

Poznam przyjaciół ,znajomych najchętniej z okolic Krakowa do wspólnego porozmawiania ,korespondowania dla których wartości chrześćjańskie są najważniejsze.Pozdrawiam wszystkich.Moje gg 2796685

1781 )
 mariodata: 26.08.2007, godz: 10:27

do Ewy....gdy przychodzą smutne myśli, brak nadziei itp., do głowy, trzeba pamiętać, że mogą pochodzić one od ciemnej strony, który wykorzysta każde zranienie, niezrozumienie, trudność, by wcisnąć się do czlowieka. Nie każdy to zrozumienie i tego doświadcza, bo nie każdego spotykają problemy i ne każdy jest np tak wrażliwy, albo ktoś wykształcił mechanizmy obronne...jak przeciwko wirusowi czy zarazkom ....A najlepszym mechanizmem obronnym jest nie zajmowaćsię tymi myślami poprzez zastąpienie je np. modlitwą, ..to nie łatwe, trzeba powalczyć szczególnie na początku, ale jak się uda to zaświeci słońce.tak ja to widzę, z Bogiem

1780 )
 zmęczona życiem, e-mail: smile18@onet.eudata: 26.08.2007, godz: 09:54

dziękuję wszystkim za odpowiedzi na mój wpis, słowa zrozumienia i dobrej rady.

Jednak ja jestem tak zdeterminowana tym wszystkim, że chętnie bym sie wyprowadziłam z domu- aby sie odnaleźć w życiu.

1779 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej