Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [542] [543] [544] [545] [546] [547] (548) [549] [550] [551] [552] [553] [554] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 trędowatydata: 28.07.2007, godz: 12:35

"Oni się już dawno nie kochają i być może nawet nie kochali się nigdy. Są ze sobą bo się boją. Samotności, czyli boją się tej jedynej być może rzeczy, której można się nie bać - myślał Michał Kątny" Nic więcej nie dodam, żeby nie było że jakąś tanią powiedzmy agitację prowadzę czy może nie rozumiem tego dojmującego braku, słonego smaku albo że rozumiem wszystko na opak. Tak było jest i będzie że ludzie samotni będą i na dodatek będą się mijać codziennie i nigdy się nie spotkają bo do tego trzeba jednak czegoś więcej niż chęci o kwiecistego języka, a już na pewno nie wtłaczanie człowieka w ograniczoną przestrzeń swoich planów...człowiek po prostu musi oddychać, trzeba to czasami starać się choć zrozumieć. Narazie!

1515 )
 magda, e-mail: mgargadna@gazeta.pldata: 28.07.2007, godz: 12:06

hej
chciałam przypomieć wpis nr 25329 z dn 22.07.2007, godz: 21:33
i zaprosić wszystkich
jutro na czat na źródełku

do zobaczenia:)


1514 )
 Oladata: 28.07.2007, godz: 11:14

Do singielka, Zuza, Beata i innych samotnych: ja również jestem tym tzw "singlem", choć wierzę że to się zmieni, naprawdę ostatnio tak bardzo wierzę że to się kiedyś zmieni, czy wiecie ilu jest dziś samotnych młodych ludzi?? i to naprawdę wartościowych, choć wiem że na ulicach spotkać można przeważnie same pary, ale uwierzcie że wielu jeszcze nie odnalazło swoich miłości... nigdy nie wiemy co nas jeszcze pięknego czeka :-)) życzę wszystkim więcej wiary i nadziei!

1513 )
 mała_zdw, lat 21data: 28.07.2007, godz: 11:10

Kochani źródełkowicze !!!! Myślę, że nie warto się rozczulać, boleć nad swoim losem..... Należy powierzyć Bogu swoje troski: swój ból, smutek, samotność, cierpienie - wszystko !!!! Zaufać Bogu bezgranicznie, porozmawiać z Nim jak z najlepszym Ojcem, Pocieszycielem - tym, który potrafi wszystko. Powiedzieć Mu o wszystkim, a On pomoże. Bóg nikogo nie zostawia kto się do Niego zwraca.
Możesz ofiarować swoje cierpienie, swój krzyż Bogu. Uczestniczyć w Jego cierpieniu , a potem Zmartwychwstaniu. Ciesz się Bogiem jak dziecko. Tym, że wiesz, że ON jest........
Zawsze dziękuj i powtarzaj: Jezu ufam Tobie. Trwaj w ufności z nisko pochyloną głową. Bój jest wielki !!!!!!!!!!!! Nie musisz Go szukać daleko. Nie trać czasu na doczesne zmartwienia jest Ktoś kto na Ciebie czeka z szeroko otwartymi ramionami :)))
Pozdrawiam Was serdecznie :)))

1512 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 28.07.2007, godz: 10:24

Smutek serca łamie siłę!!!! Ludziska troszkę więcej optymizmu! Wiele rzeczy zależy od nas samych! Nie można usiąść i ciągle narzekać. Zobaczcie ile w nas smutku. Czas na zmiany! Pogodnego dnia, mimo deszczu za oknem (przynajmniej w Sz-nie) :):):)

1511 )
 beata, e-mail: BeLand@interia.eudata: 28.07.2007, godz: 08:43

do barbie............, ja tez naleze juz do klanu ("starych panien"-nie lubie tego okreslenia-wole "singiel")( mam 31l. ) nie mam faceta.
Miałam ale dostałam "kopa" mimo iz moj kochany składał deklaracje, jak sie okazały puste?.. odcierpiałam swoje. Rozumiem samotnych! w żadnym wieku nie jest łatwo samotnemu.

Przepraszam jesli za ostro mój wpis wygląda, odnosnie L , samotnych. Mam nerwówkę w pracy...znów szef przegina... nie wiem na czym stoję..Jednak zdania nie zmieniam, z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie , nawet ze staropanienstwa. Mozna byc samotnym w kazdym stanie.

jestem bardziej optymistką i staram sie nie wpadac w panike, nie myslę na zapas co będzie? Barbie szukaj jakiegoś rozwiązania! na wsi napewno trudniej samotnej kobiecie..

sama odkrywam powołanie, i targuje sie z Panem Bogiem! ,nadal mysle ze wolę byc z kims niz sama. Ale tez nic na siłę.. Jeśli On tak uważa?
najwazniejsze miec jakis cel..

Czasem z koleżanką idziemy w pewne miejsca i widze ze inni mają duzo gorzej.

Obecnie po nieudanym zwiazku mam dosc "facetów", musze jakos nabrac dystansu..ale mam paru kolegów w pracy, na grupie, potrzebuje z nimi rozmowy, kontaktu. Mysle, ze to wazne dla kobiety w moim wieku?

Samotnym radziłabym aby robili wszystko by miec towarzystwo i nie uzalali sie nad swoim losem. Ja tego nie lubię! Jak widze ze ktos sie użala, a nie można mu pomóc uciekam od takich osób.
Trudno takiej osobie pomóc.. poza tym kazdy w swoim zyciu ma jakies cierpienie..

Dobrego dnia i wiecej odwagi zycze! jest nas wielu.. Bóg z nami!!! wiec musimy na Kims sie oprzec i nieś swoj krzyż,, nawet najtrudniejszy.. amen

1510 )
 Zuzadata: 28.07.2007, godz: 01:10

Z boku może to wyglądać zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości. Ja mieszkam w małym miasteczku. Udzielam się społecznie - wszędzie mnie pełno i nawet czasami samotność wcale mi tak nie dokucza. Często nie mam na nią czasu to jednak wciąż tęsknię do spełnienia się w roli żony i matki. Marzę o tym, aby założyć swoją rodzinę. Najciężej jest wtedy, gdy słyszy się - "no może byś już wyszła za mąż", "weź już zrób coś z twoim życiem". A ja naprawdę bardzo bym chciała, ale nie wiem czy jest to zgodne z wolą Pana Boga skoro po tylu prośbach, odprawionych mszach i pielgrzymkach w tej intencji On wciąż pozostawia mnie samą (bez mężczyzny).

1509 )
 singielkadata: 28.07.2007, godz: 00:23

Wiele padło tutaj wypowiedzi na temat tego czy warto być samemu czy lepiej być z kimś. Sporo Osób boi się samotności, jeszcze inni boją się związać z kimś na stałe. Wydaje mi się, że jest to kwestia bardzo indywidualna i trudno komuś, kto naprawde chce poznać swoją druga połowę (jak to się ładnie określa) powiedzieć nie martw się-życie w pojedynke jest świetne. I odwrotnie jeśli komus jest dobrze samemu to nie ma sensu, żeby wiązał się z kimś na siłe...Osobiście myślę, że samotność bardziej dokucza jednak kobietom, ponieważ ze swej natury są bardziej wrażliwe i uczuciwe. I nie wystarcza im tylko kariera czy realizacja na płaszczyźnie zawodowej. Chyba nie znam kobiety, która nie chciałaby być szczerze kochana, a tu różnie bywa z tą miłością ze strony mężczyzn. Kochają nas zazwyczaj jak rzeczy...Zresztą często wybierają kobiety z którymi można się pokazać, pochwalić przed kolegami... I tylko rodzi się pytanie:gdzie tu jest miłość...Nie wiem. Nie chce też uogólniać, pewnie są wyjątki, ale takie ja mam doświadczenia. Kobiety spragnione czyjegoś ciepła, uczucia często nabierają się na okrągłe słówka i potem bardzo, bardzo cierpią.
O sobie napisze tyle. Jestem kobietą:) i jak zdecydowana większość z nich chciałbym być kochaną. Nie dlatego, że boję się być starą panną (bycie singlem jest nawet modne ostatnio, szczególnie w mieście), nie dlatego, że nie radzę sobie w życiu (zarabiam na siebie, wiem do czego służy młotek, śrubokręt, itp.), nie dlatego, że nie mam znajomych, ale dlatego, że taka jest potrzeba mojego serca. Jaka jest radość z sukcesów w pracy jeśli nie można jej z kimś podzielić? Właśnie dlatego jestem typowym przedstwicielem człowieka XXI wieku, którego trapi już tylko jeden głód - głód MIŁOŚCI. W biegu, w pośpiechu przebiegamy obok siebie. Codziennie widze obojętne twarze w tramwaju. Chciałabym czasami krzyczeć: Dlaczego? W szpitalach, w domach starców, w domach dzieckach- ludzie chorzy na samotność. Kiedyś w szpitalu miałm okazję zobaczyć staruszkę, której rodzina się "pozbyła"... Do dziś mam jej obraz przed oczami. Chciałam coś jej powiedzieć, pocieszyć, ale co można powiedzieć człowiekowi, którego ból jest większy niż wielu z Was może sobie wyobrazić... Chyba jedyne co można zrobić to potrzymac za rękę. Wielu moich znajomych żyje chwilą i przyjemnościami. Od imprezy do imprezy. Wino, kobiety i śpiew. Rodzina-przeżytek, po co się poświęcać. Dzieci-same kłopoty. A poza tym ile takie dziecko kosztuje? Nie stać nas! Skąd ja to znam. Samo życie. Tylko się potem nie dziwmy i nie pytajmy: dlaczego na starość ktoś odstawi nas jak bezużyteczny mebel. Tylko się potem nie zastanawiajmy: dlaczego, gdy pojawią się w naszym życiu problemy nagle jesteśmy sami. Czasami z moimi "średniowiecznymi" poglądami czuje się jak samotna wyspa. Nie, nie bedę ukrywać, że czasem cierpię i czasem płacze w poduszkę powtarzając sobie, że musze być dzielna. A przecież jestem kobietą i czasami mam dość bycia dzielną. Chciałbym móc przy Kims, choć przez chwilę być słabą, nie bojąc się, że to wykorzysta...Przytulić się...Wiem, że wielu pewnie powie-chcesz być kochana to kochaj. Na ile to możliwe staram się tak postępować w swoim życiu. Jednak czasami, żeby móc coś dać trzeba samemu to mieć...I nie jest prawdą, że widzę tylko złe rzeczy na świecie. Potrafię się także cieszyć ze wszystkich sił i z całego serca. Poznałam też wielu Wspaniałych Ludzi, którzy zrobili na mnie ogromne wrażenie siłą swej osobowości, niezłomnością zasad i odwaga bycia innymi. Dzięki Bogu, że są. Jednak czasami kiedy odżywa w mnie brak ciepła i miłości w dzieciństwie, wielokrotnie zawiedziona miłość oraz poczucie samotności. Kiedy w piątkowy wieczór nie mam do kogo się odezwać - mój smutek jest wielki. Płacze. Tak jak dziś.....Dziś jednak postanowiłam podzielić się tymi strzępkami wypowiedzi z Wami...Szczerze tak, jak teraz czuje. Dzięki za przeczytanie. Trochę mi lepiej. Przepraszam za chaos wypowiedzi, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Wybaczcie, że zajełam tyle miejsca na stronce...Gdyby Ktoś z Was zechciał się za mnie pomodlić to byłabym szczęśliwa. Trzymajcie się i pamiętajcie: Wy jesteście solą ziemi..., Wy jeteście światłem świata.....

1508 )
 gosiadata: 28.07.2007, godz: 00:08

Czy możliwe jest spodkać jeszcze tego kogo kocham,czy lepiej zapomnieć ?

1507 )
 basia, lat 26data: 27.07.2007, godz: 23:43

Nie trać ducha podczas obecnych przeciwności: dopóki twoje serce jest wierne Panu, On nie dozwoli, by ciężar utrapienia przewyższał twoje siły. On wraz z tobą będzie dźwigał ciężar twego utrapienia. Skoro zauważy, że masz dobrą wolę, nachyli się, aby na swe ramiona wziąć twój krzyż. (

1506 )
 Barbie, e-mail: bata700@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 22:38

BEATKO, pewnie jestes jeszcze młoda i masz faceta u boku?
czy wiesz co moze przezywac kobieta po 35-40 bez rodziny? Wiem rodzina tez nie gwarantuje szczęscia..ale nikt nie mysli takimi kategoriami.. Ja ciągle slysze za uszami "stara panna", chyba wolałabym byc rozwódką! mieszkam na wsi wiec wiem..
Ufam Bogu ale nie zmienia to faktu ze cierpię. chciałabym byc anonimowa wyjechac, moze w duzym miescie inaczej bym to przezywała?
Jednak nie odbierzcie mnie zle, kazdemu dobrze zycze. Chciałabym cos robic dla innych ale mieszkam za daleko, Chyba jedyną alternatywą jest wyjazd do miasta..
moze moje zycie sie odmieni.. jak będe komus potrzebna. Dzieki za zaszczepianie odwagi wszystkim tutaj!

1505 )
 samotny Man, e-mail: michal72@vp.pldata: 27.07.2007, godz: 22:19

do desperatów: chyba kazdy boi sie starokawalerstwa.. boimy sie bardziej tego co powiedza inni, ze wezmą nas za dziwaków..
MI tak bardzo zycie singla nie przeszkadza, mam kontakty.. moze dlatego,
nie wiem jak bym miał 40 lat , nie myslę o tym. Ale teraz zycie singli w duzych miastach jest normalne, nie ma pojęcia stary.. stara panna..

1504 )
 Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 21:58

Pan Bóg wysłuchuje każdą naszą modlitwę...tylko czasami mówi nie...pozdrawiam:)

1503 )
 karinadata: 27.07.2007, godz: 21:39

Ela! ...wyznałas komus uczucie? wziełas sprawy w swoje ręce? :)
Napewno takie oczekiwanie ciągnie sie jak wiecznosc.. cokolwiek sie wydarzy bądź dzielna i wierz ze warto sie starać. Pomodle sie za Ciebie...czy Pan Bóg wysłucha? nie wiadomo:) najważniejsze jest Twoje dobro:) pozdrawiam:)

1502 )
 nika, lat 31data: 27.07.2007, godz: 21:27

27-28-29 lipca u stóp Matki Boskiej Piekarskiej w Piekarach Śląskich odbywa się II Ogólnopolski Festiwal Twóczości Chrześcijan "DLA JEZUSA" .... film, teatr, wspólna modlitwa, koncerty ewangelizacyjne jutro min. Arka Noego, 2 Tm 2,3, New Life'M z M. Szcześniakiem a w niedzielę New Day, T. Kamiński, Deus Meus. Więcej inforamcji dla zainteresowanych na http://www.jezus.com.pl/festiwal/profe001a.html Z Bogiem:)

1501 )
 Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 21:17

Do Otto:)Dzięki serdeczne za miłe słowa...zacytowane przez Ciebie słowa z książki, zawierają niebywałą prawdę, którą powinna odkryć w sobie każda kobieta:):):)Piękno to faktycznie tajemnica...Pozdrawiam:):):)

1500 )
 samotnadata: 27.07.2007, godz: 21:06

A skąd jesteś NIECHCIANY SINGLU?

1499 )
 Ela, e-mail: ela.137@interia.pldata: 27.07.2007, godz: 20:50

Bardzo proszę o modlitwe w intencji mojego znajomego Grzegorza. Ja cały czas czekam na odpowiedź, pozostała mi już tylko modlitwa. Zawierzyłam tą znajomość Ukochanemu Jezusowi i czekam...
Pozdrawiam cieplutko wszystkich Źródełkowiczów :)

1498 )
 Otto, lat 23data: 27.07.2007, godz: 20:19

Witam wszystkich, którzy odwiedzają tą stronkę!
Czasem tu zaglądam i często czytam wasze wypowiedzi.
Dziś postanowiłem napisać:) Spodobał mi się wpis Bożenki i Jej pełne mądrości odpowiedzi. Gratuluję takiego myślenia!:)
Pozwólcie (szczególnie drogie panie):), że zacytuję fragment pewnej mądrej książki:

"Istotą kobiety jest piękno. Została zamierzona jako wcielenie - nasze doznanie w ludzkiej postaci - Urzekającego Boga...Piękno jest tym czego świat oczekuje od kobiety...Więc posłuchajcie uważnie: piękno jest istotą, która zamieszkuje w każdej kobiecie. Zostało Jej dane przez Boga. Zostało dane Tobie...Piękno może być najpotężniejszą rzeczą na świecie. Piękno przemawia. Piękno zaprasza. piękno karmi. Piękno przynosi ulgę. Inspiruje. Piękno jest transcendentne. Przyciąga nas do Boga...
Kobiety są istotami wielkiej tajemnicy, nie problemami do rozwiązania, ale tajemnicami niosącymi radość...
Piękno jest najbardziej istotne i, tak najbardziej niezrozumiałe ze wszystkich cech kobiecości. Chcemy jednak, żebyś to wyraźnie usłyszała, ono jest istotą każdej kobiety nadaną jej w momencie stworzenia. Jedynym co blokuje nasze piękno, są nasze wątpliwości i obawy, ukrywanie się i zmagania, w które w rezultacie wpadamy.."

..."Urzekająca" John i Stasi Eldredge

1497 )
 Ewadata: 27.07.2007, godz: 19:32



DESIDERATA

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść.

Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.

Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.

Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą.

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwym.

(tekst znaleziony w starym kościele św.Pawła w Baltimore w 1692roku.)



1496 )
 E.data: 27.07.2007, godz: 19:22

Nie daje sobie rady dlatego pisze. MAm lepsze dni, ale teraz ostatnio odczuwam wielki niepokój. Nie umiem wyrażić swojej opini, ulegam innym, na wszystko się godze. Drażni mnie taki stan, ale nie potrafie tego zmienić. Straciłam wiare w siebie, czuje sie niechciana. Osoba której ufałam odeszła z kimś innym. Nie radze sobie z życiem, niby wszystko na pozór wygląda dobrze, a wewnatrz roztargnienie. Proszę o modlitwe o mądrą miłość w moim życiu, o to żebym potrafiła poznać i wypełnić wolę Pana Jezusa. Proszę o to żebym umiała żyć w prawdzie.

1495 )
 Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 18:07

Do Niechciany Singel: A Ty nie boisz się samotności??? Uważasz, że tylko kobiety boją się staropanieństwa?? Nie wiem jaki był powód tego, że nia dały Ci szansy, ale sam piszesz o kilku poznanych dziewczynach, może nie warto czasami szukać na siłę???Daj sobie czas na ochłonięcie,a może już za rogiem czeka na Ciebie...ONA:)!!!Pozdrawiam

1494 )
 Niechciany Singieldata: 27.07.2007, godz: 16:56

Tyle się piszei mówi o samotności.Tymczasem ja w ostatnich miesiącach spotkałem kilka dziewczyn poznanych na stronach katolickich i jestem zawiedziony tym że nawet jedna z tych dziewczynnie dała mi szansy na to bym siemógł z nimi spotykać.A przecież jak staram się być dobrym dla kobiet.Nie daję rady żyć w samotności i nigdy się z nią nie pogodzę.Apel do dziewczyn:Nie bójcie się dać szansy uczciwemu,dobremu chłopakowi-jeżeli będziecie się tego bać to grozi wam staropanieństwo a przecież tego każda z Was boi się najbardziej...Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów:)

1493 )
 beatadata: 27.07.2007, godz: 15:59

Droga L,
nie bardzo wiem o co naprawde chodzi?..o to ze ktos pisze jak sobie radzic w samotnosci choc samotnym nie jest? dlaczego podejrzewasz ze inni NIE SAMOTNI Cie nie rozumieją?
Samotnosci boi sie kazdy człowiek, jestesmy stworzeni do zycia w grupie..
ale zycie w pojedynkę bez związku małzeńskiego nie oznacza samotnosci.
w małzenstwie tez ludzie czują sie samotni..nie tylko TY

NIkt nie neguje tego ze masz prawo do zycia w związku! Masz takie prawo jak kazdy! Trzeba umiec odnalezc powołanie!
To ze ja chce wyjsc za mąż nie znaczy ze mam takie powołanie! to są ludzkie tęsknoty jednak czasem mylimy się, nasze powołanie moze byc inne!
Rozmawiałam o tym z ksiedzem.
Nie wiesz czy byłabys szczesliwa w małzenstwie..wyobrażenie o tym jest czasem zupełnie inne niz rzeczywistosc.

... Ale jesli bardzo chcesz wyjsc za mąż popatrz na to z innej strony...Jesli Bóg nie postawił nikogo takiego na Twej drodze, to On wie co dla Ciebie teraz lepsze!!!
Musisz MU zaufać! a co to oznacza?
napewno nie zgryzotę..to nie pochodzi od kogoś kto ufa Bogu!

Nie mów ze łatwo sie to pisze, doradza itp wcale nie łatwo! nie żadaj gotowej recepty mozna sie przyczepic do wszystkiego co nam nie pasuje..

Pytanie co Bóg dla Ciebie planuje, dlaczego jestes samotna..?
Moze sie to zmieni..? On wie najlepiej kiedy!

Jeśli nie wierzysz, nie pros o rade ludzi, proś Boga!! proste!
Po co denerwujesz sie uwagami innych?
Ufaj BOGU!

Nie o to chodzi czy osoby które chcą Cię pocieszyć, są to wolni czy zajęci... Nie ma gotowej recepty na Twoją samotnosc, musisz sama ją odnależć..

Odnosze wrazenie po Twoich wpisach ze chcesz usłyszec: jest beznadziejnie, do niczego, my samotni mozemy tylko płakać, nasza dola jest tragiczna, po co dla kogo życ..nie ma sensu....inni nas nie rozumieją..

Wiem ze CI cieżko bo inaczej by Cie tu nie było!
Mysle ze Cokolwiek by nie napisał nie jest w stanie Cie pocieszyc,

Nikt tutaj nie cieszy sie z czyjejś samotnosci i CI jej nie zyczy
to raczej Twoje myslenie! a my jestesmy tylko ludzmi i nie mamy wpływu na czyjes zycie, nie w takim stopniu, Tylko Bóg!

Zapytaj Go co jest dla Ciebie najlepsze??...może spotkasz swoją miłosc??...
ale nie tragizuj swojej samotności!!..

każdy chory mógłby pytać tak jak TY: dlaczego musze cierpiec? dlaczego??
nie chcę!
ktoś inny dlaczego muszę opiekowac się ciężko chorym dzieckiem? dlaczego? chcę miec zdrowe!

samotnosc to pewien rodzaj krzyża.. może choroby nie byłabys w stanie przyjąć? może ona Cię przybliża do Boga, do zbawienia..?
zapytaj GO!
NIECH SIę SPEłNI WOLA BOżA W TWOIM żYCIU! Amen



1492 )
 mała_zdw, lat 21data: 27.07.2007, godz: 15:50

Do samotnych:
Rozumiem wasz smutek z tego powodu, wasze rozgoryczenie. Każde serce odczuwa ból samotności.
Nawet Jezus, zanim został wydany i ukrzyżowany, czuł się samotny, dlatego prosił swoich uczniów, aby czuwali wraz z Nim.
Samotność jest czymś co boli, izoluje, sprawia, że nie chce nam się "wychodzić do ludzi"............ Chrystus wie najlepiej co dla nas najlepsze; Jednych powołuje do zycia zakonnego, kapłańskiego; do małżeństwa a innych do samotności. Tak samotność to też powołanie; łaska dana od Pana. Kochani módlcie się o to byście potrafili przyjąć to powołanie w imię Pana. Samotność moze być błogosławieństwem - naprawdę !!!!
Pozdrawiam :)))

1491 )
 Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 13:02

Do L.!!! W sumie dziś trafiłam na tą stronkę...piszą tu bardzo wartościowi ludzie:)i chyba dobrze, że tutaj napisałaś:):):)!!!Jesteś strasznie wzburzona, ale Cię rozumie jak może boleć samotność...Też nie mam chłopaka i może pomyślisz, że mam dopiero 22 lata i całe życie przede mną, ale to nie oto chodzi...ważne, aby swą samotność przeżywać, tak przeżywać...i nie piszę, że jest łatwo i też czasami mam dość, bo wiadomo bardzo chciałabym mieć rodzinę:męża i dzieci:)ale po coś Bóg dał Ci tą samotność...która trwa dłużej lub krócej...spróbuj nie obwiniać o nią wszystkich dokoła, tylko prawdziwie zawierzyć ten ból, spowodowany właśnie samotnością Bogu i jestem pewna, że On Cię nie zawiedzie:):):)nie zostawi Cię, pomyśl jakie szczęście napełni Twoje serce, kiedy spotkasz tą drugą połówkę...Już dziś codziennie sie o nią módl i ufaj...a w chwilach kryzysów uciekaj się do Boga...popatrz nasze zbawienie okupione było strasznym, nieludzkim cierpieniem, Drogą Krzyżową Chrystusa, ale potem nastapił Poranek Zmartwychwstania...czyż nie warto było ponieść konsekwencję cierpienia, bólu, samotności, oddalenia od przyjaciół, aby w końcu doczekać się tego wspaniałego Poranka???Przemyśl to i życzę powodzenia, będę pamiętać w modlitwie i wierzę, że umieścisz tutaj na Źródełku wpis, że Bóg postawił na Twojej drodze Kogoś, bez kogo nie możesz już żyć i dzięki Komu cały czas się uśmiechasz:)Będę czekać z niecierpliwością na ten wpis:):):)Trzymaj się ciepło:):):)

1490 )
 karinadata: 27.07.2007, godz: 12:55

chciałam sie podzielic czymś co zapalilo małe swiatełko radości we mnie i w kimś...:)

nie tak dawno spotkałam w kosciele starszego pana (jak sie okazało 88letniego)
niedowidzi i potykał sie o ławki w kosciele, podesżłam by pomóc,bałam sie ze spadnie ze schodów, wzięłam pod rękę a on cieżko zdziwiony ze ktos go prowadzi i po chwili puscił moje ramie i powiedział ze on podchodzi sobie do barierki przy schodach i sie trzyma.
Nie chciał pomocy! czuje sie samodzielny mimo iz słabiej chodzi bo niedowidzi i niedosłyszy.
Poszłam z nim kawałek inną drogą by nie czuł się odtrącony za to że nie przyjął mojej pomocy..Mówił ze mieszka z rodziną nie ma własnych dzieci ale są dzieci w domu, jednak do koscioła nie chcą za bardzo chodzic, rodzice też.
Ten dziadek w tygodniu chodzi sam do koscioła kilometr i przechodzi przez bardzo ruchliwą obwodnicę!
Na koniec pocałował mnie w rękę i podziękował ;) Potem spotkałam go znów kilka razy, rozmawialiśmy, znowu dziękował za chwile rozmowy mówię ze "nie ma za co" a on:" jak to nie ma za co?!, to jest bardzo dużo" i był głęboko poruszony, i wręcz zdziwiony..

dla mnie to oczywiste, nic wielkiego, krótka rozmowa a dla niego to niezwykły gest, ze ktos chciał porozmawiac, jakas młoda kobieta ..chyba nie często ktos z nim rozmawia w drodze.

Pomyslałam jak łatwo bagatelizować zwykłe małe gesty... a ile one znaczą dla kogoś?
On poczuł się potrzebny, choć ja zrobiłam tak mało! był taki wdzięczny!

Nigdy nie wiemy jaką wartośc mają niepozorne gesty, może ktos czeka na to jak na wschodzące słońce...
Jak mawiała śwTereska, zycie nasze składa sie własnie z takich małych gestów..
można robić takich wiele w ciągu dnia bo nie wymagają od nas wysiłku, nakładu czasu...
a jaką wartośc mogą miec dla kogoś?? i służą nam ku pokrzepieniu... i naszemu zbawieniu!

W tym starszym Panu jest sam Jezus samotny..niedołeżny, spragniony kontaktu..
poprzez rozmowę starajmy sie być dla kogoś.. by kiedys ktoś był dla nas..

dziekuję Bogu za tego człowieka na mojej drodze, uczy mnie pokory wobec starości... uczy mnie zwykłych gestów, przypomina mi o tym co każdy chrześcijanin powinien wiedzieć. Postanowiłam być bardziej otwarta na ludzi obcych, w kolejce, w autobusie, przychodni, przeciez na miłosc składa sie tysiące drobnych gestów...:)





1489 )
 L.data: 27.07.2007, godz: 10:45

Nikomu nie zazdroszczę szczęścia, to nie tak. Innym ludziom życzę jak najlepiej, niech są szczęśliwi. Ja po prostu pragnę tego szczęścia również dla siebie, czy to coś złego?
Zgadzam się z tym, że należy być otwartym na potrzeby innych ludzi, jednak moim zdaniem to zadanie należy do nas wszystkich, bez względu na stan. Owszem, ze zrozumiałych względów małżonkowie mają na to mniej czasu. Jednak mam prawo do własnych pragnień, marzeń, mam prawo mieć kiedyś tego czasu mniej ze względu na rodzicielskie obowiązki. Uważam, że żadna działalność charytatywna nigdy nie zastapi męża/żony, dzieci.
Własnie to mnie w przeróżnych komentarzach dot. samotności drażni - wmawianie samotnym, ze się nad sobą rozczulają, że nie ma problemu, ze wyolbrzymiają i że powinni cieszyć się z tego co mają. Nie uważam siebie za największego męczennika, cieszę się , że jestem zdrowa i mam świadomość , ze inni ludzie też cierpią i to bardziej.
Wiem , że zawarcie małżeństwa nie jest gwarancją szczęścia do smierci, sama wychowywałam się w rodzinie, w której "różnie "bywało, w atmosferze ciągłego lęku. Mimo wszystko wierzę, że moje małżeństwo może być udane, już teraz o to się modlę. Bardzo nie chciałabym przeżyć drugiej połowy życia, tak jak pierwszej.
To wcale nie oznacza, że szukam świętego faceta bo takich nie ma.
Zycie w pojedynkę też nie jest sielanką, nie lubie jak się nam sugeruje, że to nic takiego , żeby nie powiedzieć, że wręcz wmawia się nam jakie to mamy szczęście. Skoro tak, to zostawcie swoich mężczyzn/kobiety i żyjcie sobie sami. Łatwo udzielać wzniosłych porad jak się samemu nie doświadczyło koszmaru wieloletniej a może nawet trwającej całe życie samotności.
Właśnie z w/w powodów nie lubię czytac komentarzy osób, które nie są same.
Jak ktoś chce czytać takie rady, jeżeli mu to pomaga, to ok. Ja wyraziłam jedynie swoje zdanie na ten temat.
Jeżeli tym co wcześniej napisałam kogoś uraziłam, to przepraszam ale ja tak to widzę.
To tyle, co miałam w tej sprawie do powiedzenia.
Pozdrawiam ciepło

1488 )
 Ewadata: 27.07.2007, godz: 10:36

"...Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki, sądy Pana prawdziwe,a wszystkie razem słuszne, Cenniejsze nad złoto ,nad złoto najczystsze, słodsze od miodu płynącego z plastra... Niech znajdą moje uznanie przed Tobą słowa ust moich i myśli mego serca, Panie,moja opoko i mój Zbawicielu."(Psalm19,10-11.15)

1487 )
 mała_zdwdata: 27.07.2007, godz: 10:28

Panie Jezu proszę Cię o nawrócenie mojej rodziny, o przemianę serc* nim będzie za późno... Pozdrawiam Was źródełkowicze :))

1486 )
 karinadata: 27.07.2007, godz: 09:40

do Reflexia,;)
nie jestem osoba duchowna ale moge wyrazic swoje zdanie? Ja chcę wytrwac w czystosci do slubu, naleze do R>C>S... cenię czystość..
Myslę ze narzuciłas sobie strasznie scisły rygor:) jak w zakonie:) Jestes kobietą, to nic ze samotną, zyjesz w czystosci ale jestes kobietą i to nie zmienia faktu ze nie masz zaprzeczac seksualnosci.
Tak samo powinnas dbac o siebie, nie musi byc to wyzywająca odzież, ale przeciez skromna ale gustowna, ładna.., mozesz sie podmalowac delikatnie! tuszowac mankamenty i przy tym byc skromna;) dla siebie, dla Boga! powinnas siebie szanowac , swoje ciało własnie okazując mu szacunek dbałosc .. i przy tym Twoje ciało może byc święte! jak swJoanna Beretta Molla, dbała o siebie, to nic ze była mężątką!
Nie mam na mysli abys patrzyła godzinami do lusterka!
Nie mozna zaprzeczac swojej seksualnosci! jeden ksiadz mi tak mówił, kobieta nawet wolna ma pragnienia i to jest dobre, Bóg tak stworzył kobietę..
w kontaktach z meżczyznami, w słowie, mozesz byc skromna, ale nie znaczy ze odrazu kokietujesz ich jak wyrazicsz opinie na jakis temat, usmiechniesz się, nawet pozartujesz..!
Przeciez postawa anty seksualną obronną , mozesz oddalac ludzi, nie będa chcieli z Tobą rozmawiac, uznają Cie za dziwaka..a to nie o to chodzi. Mozesz bronic czystosci, propagowac , swiadczyc, ewangelizowac własnie swoją postawą.
Negując seksualnosc nie dajesz dobrego przykładu! Nie chodzi o ucieczkę od czegos co jest dobre , święte i trudne;)
Pros Ducha sw aby kierował Tobą w tej kwestii i wyprostował CI drogi... abyś mogła widziec siebie z całą twoja seksualnościa jak On Cię widzi!
Takie nadmierne uciekanie od siebie moze wpędzic Cię w inne problemy emocjonalne!! skrywanie pragnień..
Poprostu przyjmij swoja seksualnosc jak dar ofiarowany Bogu ale nie neguj wszystkiego tak by to zdusic, nie o to chodzi, nie zaprzeczaj jej.

porozmawiaj z dobrym spowiednikiem na ten temat! posłuchaj ks.Pawlukiewicza ma wiele dostępnych kazań nt seksualnosci, to mądry ksiądz w tej dziedzinie. Pisze ksiazki, mozna kupic jego kazania na cd w internecie.
Myślę ze warto zasięgnąc porady odnosnie życia w czystosci osób samotnych, jeżdzic na rekolekcje dla osób samotnych, skorzystać z poradni.
Rozmowy nt. czystosci..to są tak samo ważne jak dla małzonków czy narzeczonych jak dla samotnych! ten temat dotyczy kazdego chrzescijanina i trzeba dbać jednakowo o tę delikatną sferę. pomodle sie za Ciebie ;)

1485 )
 Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 09:33

Cześć Reflexia:)Tak czytam sobie Twój wpis i z jednej strony Cię rozumie! Też jestem osobą wierzącą i znam wartość czystości! Faktycznie na mężczyzn duży wpływ ma nasze ciało, oni reagują na nie w inny sposób, niż my-konbiety na ich.Z drugiej strony trochę dla mnie dziwne jest to, że pozbawiłaś siebie atrakcyjności i robisz wszystko, żeby przy Tobie facet czuł się "bezpiecznie".Wiesz ja staram się dbać o swój wygląd, głównie dla siebie, dla swojego samopoczucia. Pomyśl gdyby było Ci tak dobrze z tym, że pozbawiasz się atrakcyjności, nie zamieściłabyś wpisu na źródełku, jest Ci z tym źle. I nie rozumie jeszcze jednej sprawy...ok nie chcesz, żeby facet miał przy Tobie jakieś nieczyste myśli i dlatego skazujesz swoją kobiecość na zamknięcie, a przepraszam, gdzie samokontrola mężczyzny???Gdyby wszystkie dziewczyny postępowały jak Ty, to mężczyzna w ogóle nie musiałby się kontrolować. Nie zrozum mnie źle, nie piszę, że masz chodzić rozebrana, ale Chrystus chce, żebyśmy były szczęśliwa, żeby mężczyźnie zauważyli naszą kobiecość, a jeśli Ty ją skrywasz, to co oni mają zauważyć???I myślę, że Twoja mama miała rację...sama jest kobietą!!!Pozdrawiam Cię serdecznie:)myślę, że modlitwa będzie dla Ciebie drogą do poznania siebie i Twoich potrzeb:)życzę owocnego dokonywania wyborów:):):)Ściskam mocno:):):)

1484 )
 Andata: 27.07.2007, godz: 08:56

Do Reflexia - ja mam tak samo jak Ty...i tez sie zastanawiam nad tym, gdzie sa granice. Nie lubię kokietowania, czy ze mna cos jest nie w porzadku ? ; ) Pozdrawiam

1483 )
 Reflexia, e-mail: cynamonka8@o2.pldata: 27.07.2007, godz: 08:36

Czesc! Chciałam zapytac co o tym myslicie: rozmawiałam wczoraj z moją Mamą o byciu z kims, o milosci i o religii. Mama wyraziła swoją obawę, że ja ( a jestem bardzo wierząca, religijna ), hamuję swoją kobiecość, swoją seksualnosć, kokieterię i bycie otwartą na innych, chcącą się podobać i że Jej zdaniem to źle, bo bycie wierzącą, kochającą Jezusa osobą nie powinno mieć negatywnego wpływu na moją kobiecość, atrakcyjność i nie powinno blokować we mnie mojej cielesności. Powiedziała ponadto, żebym nie odrzucała wszystkich mężczyzn którzy popatrzą na mnie wzrokiem oznajmiającym zainteresowanie, bo taka jest męska natura i nic na to nie poradzę, a mogę przy okazji kogoś skrzywdzić jeśli wszystkich tak patrzących odrzucę. Co więcej uznała, że nie można się łudzić, że ktoś będzie mnie kochał tylko tak jak anioł, bo do małżeństwa trzeba elementu fascynacji cielesnością i bez tego nie zbuduje się jedności. Sama przyjaźń nie wystarczy. Miłość to coś więcej niż przyjaźń. Powiedziała również, że moja postawa wysyła sygnały , że nie chcę nikogo poznać, i , że scenariusz jaki jest w mojej głowie, będzie się samoistnie realizował. Od wieków jest tak, że kobiety kusza i meżczyźni ulegają i że tak Bóg skonstruował ten świat. Mi się słowo "kuszą" bardzo nie podoba i nie zgadzam się z twierdzeniem Mamy. Faktem jest natomiast, że odkąd się bardziej zagłębiłam w wiarę -uważam na to np. aby nie zażartować kokieteryjnie, aby w żadnym wypadku nie być w jakis sposób zmysłową- żeby mnie nikt nie posądził o kuszenie, kontroluję bardzo swoje emocje i nie dopuszczam do siebie żadnych elementów pożądania, bardzo dbam o czyste patrzenie na mężczyzn. Przestałam jakoś bardziej dbać o wygląd zewnętrzny, nie dbam o to, czy wyglądam atrakcyjnie, nie podkreślam żadnych swoich atutów. Nie chodzę również na dyskoteki ani nie bawię się w taki sposób. Uznałam poprostu, że będąc osobą głęboko wierzącą powinnam się odciąć od takiego sposobu życia, bo to strata czasu i niepotrzebne wywoływanie jakichś zmysłowych poruszeń-unikam tańca i towarzystwa ludzi, ktorzy nie wyznają tych samych zasad co ja. Irytują mnie dziewczyny porozbierane i kokietujace innych oraz mężyczyźni im ulegający. Nie chcę aby na dyskotekach patrzyli na mnie niektórzy pożądliwym wzrokiem. Po co mi to. Nie pasuję do takiego towarzystwa. Przy wszystkich mężczynach zachowuję sie jak przy księżach- czyli tak aby w żadnym wypadku nie wzbudzić zainteresowania,ani nie wykazać swojej jakiejś słabości, jakiegoś pociagu do nich. Rozmawiam z nimi czysto intelektualnie, nawet gdy żartuję, jest to dość chłodne. Jeden z przyjaciół powiedział w tamtym roku, że jestem zablokowana seksualnie. Ja powiedziałam,że żyję w czystości, więc nie mogę mieć blokad. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Jak mam to rozumieć i dlaczego on to uważa za złe. Zastanawiam się od tego czasu nad moją postawą, czy dobrze robię tak się kontrolując i wyrzekając bycia atrakcyjną dla mężyczyzny, czy tak jak ja powinniśmy wszyscy postępować: my, wyznawcy Jezusa, którzy walczymy o czystość i wiemy, że ciało jest świątynią.. Ducha Świętego. Pozdrawiam Was :)

1482 )
 Anndata: 27.07.2007, godz: 01:44

LIST DO BOGA3!!

Kolejny dzien męczarni, wiem, zdaje sobie sprawe, ze mogło być gorzej...
Panie dlaczego tak jest cięzko ?
Moj brat od początku zawarcia małżeństwa przechodzi ciągłe kłótnie - juz tego wszyscy maja serdecznie dojsc! czy moze sie to w końcu skończyć? jeśli chcą żyć razem to nie wyjadą i będą szczęśliwi i niech nie zatruwają dodatkowo życia chociażby mojej mamie (teściowej!!!!!!!!!!!!!!!!) TRAGEDIA!
Dziś dowiedziałam się, że tata jest w stanie krytycznym. Wczoraj mial wycięty cały żołądek, śledzione i część jelit- nowotwor, nie wiadomo czy nie ma przeżutów na wątrobe! czysta rewelacja.. ile mu zostało życia? miesiąc, 3 miesiące? a moze pare dni?! oczywiscie wiem, zę musimy być przygotowani, ale i tak człowiek nie przyjmuje tego do pełnej świadomości!
Wczoraj zmarł ojciec mojej koleżanki!
Dziś brat pojechał do szpitala na operacje i na hospitalizacje.
Jutro przyjazd i spotkanie dwóch teściowych - pogodzenia małżonków albo stagnacja a jedynie spalanie sie!
Jeszcze coś może mnie/nas spotkac??
z pewnością
Boże... nie proszę Cię o to żeby wszystko ułożyła się tak jak ja czy my chcemy ale tak jak TY chcesz! i obiecuje, że to przyjmę. A jedynie prosze Cie o siłę zarówno dla mnie jaki i dla bliskich!

Boże daj siły!
Boże daj odwagi!
Duchu Święty stąp na nas i napełnij nas Twymi darami!

Jezu ufam Tobie!

1481 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 00:33

Od dziś zaczynam urlop więc już teraz bo później nie będę miał okazji.
ZAPRASZAM wszystkich chętnych z Warszawy i okolic i nie tylko którzy chcieliby wziąć udział w pieszej pielgrzymce do Jasnogórskiej Pani a nie mogą z jakiś powodów brać udział w pielgrzymkach wyruszających 5-6 sierpnia na XXIV Praską Pielgrzymkę Pieszą Pomocników Matki Kościoła. XXIV Praska Pielgrzymka Piesza wyrusza dnia 16 sierpnia z konkatedry Matki Bożej Zwycięskiej na warszawskim Kamionku, ul. Grochowska 365. Zapisy prowadzone będą w dniach 13-15 sierpnia w godz. 12-18. Wszelkie niezbędne informacje można uzyskać u Magdaleny Brzezickiej, tel 0-663-785-532, lub Adama Rogalskiego, tel 0-503-350-970. Informacje o pielgrzymce na stronie http://www.pmk.amarylis.pl Drodzy źródełkowicze, pisaliście ostatnio o spotkaniu. Wiem jak czasem trudno zorganizować takie spotkanie .A pielgrzymka jest nie tylko okazją do przeżycia rekolekcji w drodze, ale i wzajemnego poznania podczas 10 dni marszu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich źródełkowiczów nie tylko nowych ale i „starych” :)))
I Zapraszam na wspólna pielgrzymkę.

1480 )
 Małgosia, lat 20, e-mail: magosia_md@wp.pldata: 26.07.2007, godz: 23:01

Myślę, że Mariusz ma dużo racji w tym co pisze, może warto byloby pomyśleć o jakiś spotkaniach, żeby nie być tylko kimś anonimowym ale miec wsparcie nie tylko duchowe chociaz ono jest równiez piekne, ale czasami niewystarczajace...
jeśli ma ktoś jakiś problem albo poprostu chcialby porozmawiac z milą chęcią służe towarzystwem:) jestem z woj ślaskiego więcej szczegolow podam na maila:) pozdrawiam M.

1479 )
 gabi, e-mail: ve-ra4@wp.pldata: 26.07.2007, godz: 20:39

"Nie bój się tego co za progiem, co za drzwiami. Nie bój się tego, w co
wchodzimy, tego co nas czeka, ku czemu idziemy. Nie sądź że już wszystko
przeżyłeś, wszystko wiesz i już cie nic nowego spotkać nie może, a to co
idzie na pewno będzie gorsze, niebezpieczne, złe. Nie uciekaj wstecz, do
tyłu, w dawność, bo naprawdę - jej już nie ma. Nie bądź emerytem, który chce
pozostać tylko przy tym , co sobie zdążył nagromadzić, nazbierać, naskładać
- który już wszysko wie lepiej. Nie bądź emerytem, niezależnie od tego czy
masz lat 10,20,50 czy 80. Nie bój się. Bąź ciekawy tego, co idzie. Chciej
przeżyć, chciej doznać, chciej się dowiedzieć, chciej zobaczyć. Włącz sie w
to wielkie świeto całym sobą. Bo idziemy ku światłości. Nawet gdy potykając
się , błądząc - to kierunek jest dobry. Bądź otwarty. Jeszcze przed tobą,
przed naszym społeczeństwem niesłychane odkrycia, zaskajujące nowości,
których nawet nie przypuszczasz. I ciesz sie nimi. Bądź w drodze. Bądź
młody. Niezależnie od tego czy masz lat 10,20,50 czy 80"(ks. Maliński)



1478 )
 Mariusz, e-mail: mar_i_usz@op.pldata: 26.07.2007, godz: 18:21


Tak sobie czasem tu zerkam, niekiedy warto poczytać. Szkoda jedynie tego, że jesteśmy dla siebie wszyscy tacy anonimowi, jakby rozmawiać z kimś zza parawanu. Oczywiście ma to swoje zalety wady... Niekiedy jednak nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu. Dobrze zasięgnąć opinii na forum, lecz bywa, że to nie wystarczy. Myślę, że pozytywnym i chwalebnym dziełem w tym zabieganym świecie byłoby zaistnienie poprzez to forum bardziej aktywnego wsparcia dla osób, które nie radzą sobie w danej sytuacji i potrzebują pomocy. Starajmy się ze sobą komunikować nie tylko wirtualnie:). Nie bójmy się prosić na Źródełku o spotkanie, rozmowę i nie obawiajmy się wyciągać dłoni do tych, którzy takowych potrzebują. Niekiedy można wiele ocalić...
Śliczne PA;)

1477 )
 edyta, lat 19data: 26.07.2007, godz: 16:37

To opowiadanie jest zamieszczone na tej stronie, ale może jest ktoś, kto go jeszcze nie przeczytał… Myślę, że jest mądre i piękne:) Pozdrawiam:)

Biedronka

Pewna mała dziewczynka zapragnęła kiedyś znaleźć biedronkę. Zapytała się gdzie może spotkać takie stworzonko. W odpowiedzi usłyszała:
"Idź na łąkę dziecko, tam na pewno są biedronki".

Dziewczynka nie zwlekając pobiegła szybko na pobliską polanę. Było na niej morze kwiatów... Pomyślała: "Tu znajdę to, czego szukam".

Niestety nigdzie nie było ani jednej biedronki! Po kilku godzinach poszukiwań zrozpaczona dziewczynka wróciła do domu. Usiadła pod drzewem i gorzko zapłakała. Usnęła...

Jakież było jej zdziwienie kiedy się obudziła! Po jej sukience, rączkach i nóżkach chodziło mnóstwo biedronek...


Tak samo jest z miłością. Nie trzeba jej specjalnie szukać. Ona przyjdzie sama.

1476 )
 Mikael_20, e-mail: michal_mc@autograf.pldata: 26.07.2007, godz: 16:01

Witam. Poszukuję osoby chętnej do wyjazdu na kilka dni do Wilna. Od dawna bardzo chcę tam pojechać, ale trudno znaleźć kogoś chętnego - wielu ludzi uważa że to nieciekawe miasto, co jest oczywistą nieprawdą. Wyjazd planuję na początek sierpnia... Jeśli chodzi o mnie mam 20 lat, studiuję i pracuję w Rzeszowie. Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę o kontakt na maila lub gg: 1226854. Pozdrawiam...

1475 )
 karinadata: 26.07.2007, godz: 14:35

Wiktorio-:)) jak mądrze napisałas!! samotośc jest trudna bo kazdy pragnie miłosci.. ale miłosc można otrzymywać i ofiarowywać na rózne sposoby.. szczególnie dla ludzi dojrzałych może to być jakaś mobilizacja by wyjść do innych..
Czasami widzimy tylko własne problemy ..a przeciez wiele ludzi doswiadcza cierpienia, samotnosci, A czasem jedno i drugie w domach opieki, szpitalach... a my? mozemy wyjsc z domu do ludzi!!!
i jeszcze narzekamy na swoj los jakby samotnosc była nie do przezycia! A co mają powiedziec kobiety bite, nie szanowane przez męzów, nie koniecznie alkoholików ale tez w normalnych domach gdzie nie ma miłosci, jest obojętność męza lub zony..? pewnie oni myślą ze lepiej byłoby byc samemu niz dzwigac podwójny krzyz!.

Mamy tyle mozliwosci , moze Bóg nas do czegoś wzywa??!,
idż i daj nadzieje samotnemu w domu starców porzuconemu staruszkowi, wtedy ani TY ani on nie będzie samotny!

I masz rację Wiktorio- jakim darem są zdrowe nogi, ręce, samodzielność! !największym skarbem dla chorego!

Bądżmi dla innych wtedy naprawdę przestaniemy użalac sie nad samotnosćia bo poczujemy sie potrzebni.

?Ciekawe czy samotnosc własnie nie dokucza najbardziej tym którzy tylko narzekają na swój los? Jeśli nie jesteśmy nikomu potrzebni to znak dla nas..za mało się staramy.

Przeciez człowiek który działa, jest dla innych, nie czuje się tak bardzo samotny i zdesperowany!!
Nigdy nie wiadomo czy będąc dla innych, Bóg nie otworzy nam furtki i postawi na drodze przyjaciela w takim miejscu jak choćby szpital itp..
notabene, jedna dziewczyna poznała męza w hospicjum! poszła jako wolontariuszka a on tam pracował tylko 3 miesiące! Nie znane są drogi działania Pana!

Kazdy może znależc coś dla siebie, w każdym wieku są organizowane spotkania, zajęcia, kluby..
a jeśli nie ma takiej możliwosci to szpital lub dom opieki napewno znajdzie sie w poblizu.. Tam nie są gorsi ludzie od nas.. oni też czekają aż ktoś przyjdzie i ofiaruje im swój czas, który mają i nie muszą poswiecac dla własnych dzieci..

Bóg nas do czegoś wzywa skoro daje nam więcej czasu zycia w pojedynkę!!!!!!!

L- może odkryjesz dla siebie jakąś drogę...? może jestes komuś potrzebna?.. otwórz Twoje okno szeroko na świat... nie pogrążaj się ale bądź dzielna! wiesz ilu ludzi samotnych takich jak TY? moze siebie szukacie???

pozdrawiam i zycze wyjścia z nawet najtrudniejszych smutków ;))


1474 )
 Ewadata: 26.07.2007, godz: 14:27

"Żyć w społeczności z Tobą to coś tak pięknego"-to mój ulubiony utwór Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej.

1473 )
 aga, lat 21, e-mail: agaada15@wp.pldata: 26.07.2007, godz: 14:07

Proszę o modlitwę w mojej intencji.... W maju poznałam wspaniałego chłopaka- nie jesteśmy razem ani nie byliśmy- wiązałam z nim wszelkie nadzieję; myślałam, że nasza znajomość potoczy sie dalej; zdobyłam jego nr telefonu; odzywałam sie do niego, w sumie nadal do niego piszę, daję sygnały, bo wciąż mi na nim zależy mimo że widzieliśmy się tylko jeden raz; on natomiast się nie odzywa, nie piszę; boję się, ze ma juz kogoś a ja nie potrafię sie z tym pogodzić.... znajomi mówią mi, że mam odpuścić i czekać na tego, który rzeczywiście jest mi przeznaczony, ale ja...ja sie zakochałam i to na dodatek od pierwszego wejrzenia...poradźcie co mam robić....wszystkie rady przesyłajcie na mojego maila...Z góry dzieki

1472 )
 mała_zdwdata: 26.07.2007, godz: 11:26

Zatrudnię od zaraz !!!!!!!
Chętnych do:
- dźwigania krzyża codziennego, niosąc pomoc tym, którzy jej najbardziej potrzebują;
- walki z samym sobą w stawaniu się świętszym i bardziej doskonałym, dając uśmiech tym którym go brakuje;
Zapewniam:
- ręce, na których będą odciski z pracy;
- kolana bolące, których nie wolno wyprostować;
- zapłatę w Królestwie Niebieskim.
Jezus

1471 )
 karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 26.07.2007, godz: 11:19

Panie czy mnie słyszysz?

Cierpię strasznie,
Zamknięty w sobie,
Wiezień samego siebie.
Słyszę tylko własny głos,
Widzę tylko siebie,
A poza mną jest tylko cierpienie,
Panie, czy mnie słyszysz?

Uwolnij mnie od mego ciała, bo jest samym głodem i wszystko czego dotyka swymi wielkimi, niezliczonymi oczami, tysiącem wyciągniętych rąk, chce dla siebie porwać i usiłować zaspokoić swe nienasycone żądze.

Panie, czy mnie słyszysz?

Uwolnij mnie od mego serca, bo całe jest napęczniałe miłością, ale gdy jestem przekonany, że kocham szalenie, spostrzegam z wściekłością, że poprzez drugiego nieustannie kocham siebie.

Panie, czy mnie słyszysz?

Uwolnij mnie od mego umysłu, bo jest pełen samego siebie, własnych idei, własnych przekonań, nie umie rozmawiać z drugim, bo słyszy tylko własne słowa.

Nudzę się sam,
męczę się,
nie cierpię siebie,
czuję wstręt do siebie,
Odkąd wiercę się we własnej, wstrętnej skórze jak chory w swym rozgrzanym łóżku, z którego chciałby uciec.

Wszystko wydaje mi się wstrętne, brzydkie, ponure,
...bo ja umiem patrzeć tylko przez siebie.
Czuję, że zacznę nienawidzić cały świat,
...na złość, że nie mogę ich kochać.
Chciałbym wyjść,
Chciałbym iść, biec do innego kraju.
Wiem, że RADOŚĆ istnieje, bo widziałem na twarzach jej odbicie.
Wiem, że ŚWIATŁO świeci, bo widziałem rozjaśnione nim spojrzenia.
Ale nie mogę wyjść, Panie; kocham i jednocześnie nienawidzę mojego więzienia,
Bo moje więzienie to ja,
A ja kocham siebie.
Kocham siebie, Panie, i brzydzę się sobą.
Panie, już nawet nie mogę znależć własnych drzwi.
Wlokę się po omacku, oślepiony,
Uderzam się o własne ściany, o własne granice,
Ranię się, boli mnie.
Bardzo mnie boli, a nikt o tym nie wie, bo nikt nie wszedł do mnie.
Jestem sam, ...sam.

Panie, Panie, czy słyszysz mnie?
Panie, pokaż mi moje drzwi,
Weż mnie za rękę,
Otwórz,
Pokaż mi drogę,
Drogę RADOŚCI, ŚWIATŁA!

...Ale...
Ale, Panie, czy mnie słyszysz?

1470 )
 robert, e-mail: abc751@tlen.pldata: 26.07.2007, godz: 10:06

dziekuje Olu i mala_zdw za Wasze cieple i madre slowa - tak naprawde ja to wszystko wiem ale teraz bol i rozpacz przemawiaja przeze mnie, musze sie wykrzyczec i wyzalic

1469 )
 mała_zdwdata: 26.07.2007, godz: 10:03

Pozdrowienia wraz z zapewnieniem o modlitwie dla Was źródełkowicze.
***Pan jest mocą mą***.

1468 )
 Ewa, e-mail: teska15-1958@tlen.pldata: 26.07.2007, godz: 09:35

Pozdrawiam wszystkich samotnych i inne osoby odwiedzające tę stronę.Pewnego dnia odwiedziłam blog niepełnosprawnego Norberta i zauważyłam tam namiary na stronę źródełko.Jestem osobą samotną,na co dzień opiekuję się obłożnie chorą mamą,która jest bez logicznego kontaktu i od dwóch lat nie mówi.Jak każda osoba przeżywam wiele trudności życiowych,które można mnożyć.Odwiedzam strony katolickie i różne blogi.Poznałam już kilka osób na stronach internetowych,z niektórymi dzieliłam się Słowem Bożym na dany dzień ,z innymi wymieniam sie tytułami piosenek religijnych,innym udzielałam informacji gdzie znaleźć pomoc w przypadku uzależnienia w rodzinie.Posługuję w jednej z parafii jako konsultantka uzależnień.Nie obcy mi jest problem samotności,bo sama tego doświadczałam,rozumiem osoby,które wręcz cierpią bo są samotni.Podziwiam osoby,które umieją przełamać barierę i pisać o samotności.Dziwię się tym,którzy nie rozumieją tego,że druga osoba przeżywa samotność,tęsknotę,nostalgię.To prawda,że każdy z nas na pewno doświadcza na co dzień okruchów dobroci,radości,ale nie wiadomo czemu tego nie zauważa ,nie dostrzega,nie cieszy go nic.Jedyny Bóg zna serce człowieka i wie czego mu brak,dlaczego jest tak a nie inaczej.Chcę przytoczyć werset z psalmu na koniec mojego wpisu:"Ożyje serce szukających Pana".

1467 )
 Wiktoriadata: 26.07.2007, godz: 01:25

Witam wszystkich samotnych i nie tylko! tak czytajac wpisy po cięzkim dniu stwierdzma, ze robimy sobie wszędzie problemy gdzie ich nie ma!!!!! Człowieku jesteś zdrowy masz dwie ręce, dwie nogi, rozum i serce które moze i powinno kochać i cieszyć sie chociażby kwitnącym kwiatkiem na drożce... jeśli nie umiesz sie z tego cieszyć to weź przykład z rodzin, z osób ktore są chore, które opiekują sie przewlekle chorymi- są to dla mnie przykłady! Gwarantuje, ze gdyby mogły wybrać między chorobą a samotnością wolałyby 1000 razy wybrać życie samotne a nizeli chorobę. Czy musimy sobie komplikować życie? nieśmy nadzieje innym i to wlasnie my osoby samotne powinniśmy nieść nadzieje, wiarę i miłość przede wszystkim! i nhie zapominajcie, ze po części każdy jest SAMOTNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pozdrawiam serdecznie! Zostańcie z Bogiem!
On wie co dla nas jest dobre...

1466 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej