Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [562] [563] [564] [565] [566] [567] (568) [569] [570] [571] [572] [573] [574] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.05.2007, godz: 03:25

Przesłanie

Człowieku Bądź otwarty na wiele możliwości,które niesie ze sobą życie,chwile,czas...
wypełniaj siebie w uczucia,wzbogacaj się,wszystko to co jest najlepsze niechaj cię kształtuje
Niech nigdy nic nie jest Ci już jedno
Trwaj w mocnym postanowienu,znajdź jakiś cel,który nauczy Cie być szczęśliwym,
szukaj spełnienia siebie,swoich marzeń niech one się realizują w Tobie,w czynach,których podejmujesz...
Ucz się wszystkiego,nie omijaj życia -nawet jeśli sprawia też ból oprócz radości
wszystko przyjmuj,nie załamuj się nigdy,nie rozkładaj rąk.
Ucz się odwagi,dawaj maksimum z siebie cokolwiek robisz,
Oddychaj dniem i wszystkim co możesz w nim znaleźć,w wielu chwilach,
Jeśli upadniesz to mocno się staraj aby wstać.
Niech życie nigdy nie stanie się ciężarem.
Czerp z niego i bądź mądrym i dobrym człowiekiem
Nie gaś nigdy w sobie nadziei,niech ona jest z tobą.
Wielu wspomnień,wrażeń i przeżyć.
Nie posuwaj się nigdy do kroku,aby kogoś znienawidzić,nawet jeśli Cie zrani wybaczaj-to jest najcenniejszym darem móc wybaczyć i znaleźć ukojenie bólu w swoim sercu,nawet jeśli ciężko się na to zdobyć -wybaczaj,nie chowaj nigdy do nikogo urazy.
I pamiętaj drogi człowieku Bóg Cie kocha,cokolwiek się wydarzy On Cie kocha jeśli tylko zechcesz znajdziesz droge do Niego.Otworzysz się i zaufasz,a wtedy wszystko stanie się prostrze.

773 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.05.2007, godz: 03:07

Wcześniej przywitałam sie z Wami,a teraz chciałabym jeszcze troche napisać od siebie poza przekazywaniem tych opowiadań.Mój przyjaciel zapytał mnie niedawno : "co dobrego, wg Ciebie, spotkalo Cie dzisiaj ?? " Odpowiedziałam mu na to pytanie...poszukując w całym dniu prześledziłam co można by do tego zaliczyć...Chciałam to pytanie skierować do każdego z Was.Spróbujecie poszukać w swoim sercu,rozeznaniu co dobrego według Ciebie spotkało Cie dzisiaj?Może napiszcie na łamach źródełka,spróbujmy cieszyć się razem z tego co spotyka dobrego mnie,Ciebie drogi człowieku.Spróbujmy dzielić tą radość wspólnie:)


772 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.05.2007, godz: 02:31


Witam Was i przesyłam ciepłe myśli,pozdrawiam serdecznie.Kolejne opowieści do przemyśleń:) Zapraszam do zapoznania się z nimi:)

Czy mi pomożesz?

W 1989 roku trzęsienie ziemi o sile 8,2 stopnia w skali Richtera niemal nie zrównało z ziemią Armenii. W niecałe cztery minuty zginęło ponad 30 tysięcy ludzi. Wśród panującego zamętu i zniszczenia pewien człowiek zostawił żonę bezpiecznie w domu i pobiegł do szkoły, gdzie miał przebywać jego syn. Dotarłszy na miejsce zobaczył, że budynek został kompletnie zniszczony. Po pierwszym szoku przypomniał sobie obietnicę, którą złożył synowi: "Choćby nie wiem co się zdarzyło, zawsze będę przy tobie!". Łzy napłynęły mu do oczu. Kiedy spojrzał na usypisko gruzu, które jeszcze nie tak dawno były szkołą, sprawa wydała mu się beznadziejna. Ale pamiętał o swoim zobowiązaniu wobec syna. Przypomniał sobie, dokąd odprowadzał syna codziennie rano. Jego klasa znajdowała się w prawym tylnym rogu budynku, więc pobiegł tam i zaczął przekopywać zwały gruzu. Gdy tak pracował, nadeszli inni zrozpaczeni rodzice; przyciskali ręce do serca, powtarzając: "Mój syn!", "Moja córka!" Jeszcze inni, mając jak najlepsze intencje, próbowali go odciągnąć od ruin, mówiąc: - Już za późno. - Oni nie żyją. - Nic już nie pomoże! - Wracaj do domu! - Spójrzmy prawdzie w oczy. Nic się już nie da zrobić! - Pogorszysz tylko sprawę! Każdemu z nich odpowiadał tylko jedno: Czy mi teraz pomożesz? I nadal szukał syna pod gruzami. Pojawił się strażak i próbował go odciągnąć od rumowiska, mówiąc: - Wybuchają pożary, wszędzie dochodzi do eksplozji. Tu jest niebezpiecznie. Proszę iść do domu. My się wszystkim zajmiemy. Na to kochający, troskliwy ormiański ojciec spytał: - Czy pan mi pomoże? Przyszli policjanci i powiedzieli: - Szaleje pan z rozpaczy i gniewu. Już po wszystkim. Naraża pan innych. Proszę iść do domu. My się tym zajmiemy. Na to on: - Czy mi pomożecie? Nikt jednak nie pomógł... więc sam z determinacją pracował, bo musiał się przekonać. - Czy mój syn żyje? - zadawał sobie pytanie. Kopał osiem godzin, dwanaście, dwadzieścia cztery, trzydzieści sześć... wreszcie, w trzydziestej ósmej godzinie odsunął kawał gruzu i usłyszał głos swojego syna. Wykrzyknął jego imię: ARMAND! - Tatuś? - usłyszał w odpowiedzi. - To ja, tato! Mówiłem innym dzieciom, żeby się nie martwiły. Powiedziałem, że jeśli żyjesz, to mnie uratujesz, a skoro mnie, to i ich. Obiecywałeś: "Choćby nie wiem co, zawsze będę przy tobie!" Zrobiłeś to, tato! - Co się tam dzieje? Jak tam jest? - spytał ojciec. - Zostało nas czternaścioro z trzydzieściorga trojga. Boimy się, jesteśmy głodni, chce nam się pić. Ale cieszymy się, że jesteś. Kiedy budynek się zawalił, zrobił się jakby trójkątny klin, i to nas ocaliło. - Wychodź, chłopcze! - Nie, tato. Niech najpierw wyjdą inne dzieci, bo wiem, że mnie na pewno wyciągniesz. Choćby nie wiem co się zdarzyło, wiem, że mogę na ciebie liczyć.
Mark V. Hansen

-------------------

Szatan ma imprezie?!?

Był sobie chłopak imieniem Bartek. Mieszkał w pięknym dużym domu... Pewnego dnia postanowił urządzić małą imprezę. Zaprosił kolegów, znajomych i zaczął się dobrze bawić. Nagle usłyszał dzwonek do drzwi. Wychodzi, a tam stoi szatan i jak go nie trzaśnie! Bartek wrócił do bawiących się znajomych, zdziwiony i jednocześnie zdenerwowany. Jakiś czas później usłyszał znowu dzwonek. Otworzył drzwi, zobaczył szatana i sytuacja się powtórzyła. Wrócił do znajomych wściekły i posiniaczony, i zaczął się z nimi naradzać, co zrobić w tej sytuacji. Jeden z jego kolegów powiedział: "Zaraz...zaraz...słuchaj, ja chyba znam kogoś, kto już sobie poradził z szatanem... To jest chyba Jezus." Bartek postanowił wiec skorzystać z pomocy Jezusa. Zaprosił Go do domu i oprowadził po nim, bo Jezus powiedział Mu tak: "Pomogę Ci, ale tylko wtedy, gdy pokażesz mi cały swój dom" Bartek pokazał Jezusowi wszystkie piękne pokoje (ominął tylko piwnice i strych), zostawił Jezusa w jednym z nich i wrócił do zabawy. Gdy ponownie usłyszał dzwonek do drzwi, pewny siebie wstał, otworzył i...znowu dostał od szatan prosto w nos. Wściekły poszedł do Jezusa i zaczął mu wyrzucać, ze On powinien go obronić. A Jezus zapytał: "Czy pokazałeś mi cały swój dom?" Bartek odpowiedział "cały, prawie cały, bo..." Jezus: "Wiec pokaz mi CALY twój dom". Bartek: "Ależ Panie Jezu, w piwnicy jest bałagan, na strychu również..." Mimo tych wątpliwości, oprowadził Jezusa po całym swoim domu. Gdy znowu usłyszano dzwonek, drzwi otworzył Jezus. Na Jego widok szatan rzekł :"A, przepraszam: pomyłka."

autor nieznany


771 )
 mój punkt widzenia, lat 25, e-mail: enenc@o2.pldata: 23.05.2007, godz: 01:04

Tak sobie przeczytałem teraz wpisy będące odpowiedzą na to co Paweł napisał... no i jeśli o mnie chodzi, to ja (w przeciwieństwie do wielu osób) Pawła rozumiem. Pewnie dlatego, że teraz jestem sam no i w przeszłości bardzo często też byłem samotny. W każdym razie ja wiem, co sprawia, że prawie nikt nie chce ze mną być - po prostu jestem nieatrakcyjny (brzydki). A jakby nie patrzeć dziewczyny zwracają bardzo dużą uwagę na wygląd, tyle że to ukrywają ;-)
Potwierdzeniem w moim przypadku jest chociażby to, że jeśli już kogoś poznałem to za pośrednictwem czata a nie profilu w serwisie randkowym. Zresztą jak spojrzę na licznik odwiedzin to dochodzę do wniosku, że jest on omijany szerokim łukiem przez dziewczyny :-) i to bynajmniej nie za treści w nim wypisane... Odnoszę wrażenie, że byłoby dla mnie lepiej gdybym w ogóle nie umieszczał swoich zdjęć w tych serwisach... :-)
Tak czy owak czaty okazywały się dla mnie bardziej "przyjazne", bo dzięki nim trochę osób poznałem, a dziewczyna poznana za jego pośrednictwem zdążyła mnie najpierw trochę poznać (styl wypowiedzi, zainteresowania, itd.) przez co nie przekreślała mnie od razu... Z tym, że co z tego, że od razu mnie nie skreśliła skoro zrobiła to po 4-rech 3-ch miesiącach... Chociaż tutaj uczciwie muszę przyznać, że to ja nie zastanowiłem się dobrze czy faktycznie ta czy inna relacja będzie przyszłościowa (bo w tym momencie zrzucanie wszystkiego na wygląd byłoby przesadą).
Natomiast jeszcze żadnej dziewczyny nie poznałem w realu. Tzn. poznać - owszem poznałem i jestem z nimi w dobrych relacjach koleżeńskich, ale one albo są już zajęte albo ja im się nie podobam... z wyglądu lub też zachowania. No bo nie ma co ukrywać, ale ktoś kto nie imprezuje (a jeśli już pójdzie na imprezę, to wyjdzie z niej trzeźwy) nie jest atrakcyjnym partnerem, bo z takim to jest wstyd gdziekolwiek się pokazać :-)

770 )
 Szeleszczenie, lat 28data: 22.05.2007, godz: 21:08

Jednen znajduje radość w samotności a drugi nie. Nie wiem czy da się tego nauczyć. Być może przychodzi to z wiekiem?

769 )
 kasiulka, lat 23, e-mail: kakusia@amorki.pldata: 22.05.2007, godz: 20:45

Paweł wszystko zalezy od ciebie od twojego nastawienia.Najpierw to Ty zacznij inaczej patrzeć na świat.Co z tego że ja Cię będę przekonywała że życie w pojedynkę ma sens ale czy ty chcesz to znienić,myśleć inaczej.Przecież nigdy tak naprawdę nie zostajemy zupełnie sami.To dobrze jak człowiek realizuje swoje powołanie do życia w rodzinie ale może nie każdemu jest przeznaczone to samo.Naprawdę można sie cieszyc życiem i jeszcze zarażać innych tą radością innych będąc samemu.Nie należy jednak nigdy tracic nadziei bo miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie.
Naprawdę szkoda życia nad takim użalaniem sie nad sobą bo za pare lub parenaście lat gdy spojrzysz za siebie będziesz tego żałował że nie korzystałes z zycia tylko myslałeś że nie jest tak jak powinno.Prosze Cię spróbuj pomyśleć w ten sposób.Pozdrawiam serdecznie:)

768 )
 do Pawładata: 22.05.2007, godz: 19:55

Po ostatnich Twoich wpisach odnoszę wrażenie, że bardzo się nad sobą użalasz. Weź się chłopie w garść, ile tak można !!!! Moze i to mocne słowa, ale nie jedna osoba przyzna mi rację. Ty, wiesz ilu ludzi ma o niebo poważniejsze problemy ??? Trzeba żyć dalej. Doceń to, co masz i uszanuj. Wielu ludzi nie ma nawet dachu nad głową, cierpi biedę, głód, ilu umiera w Afryce dzieci, czy chorych na AIDS. Tak nie można Paweł !!! Dziękuj za to, co masz. Ja też długo byłam sama i dziękowałam za ten czas. Trochę pokory, chcesz żeby inni nad Tobą sie litowali ???

767 )
 dominikdata: 22.05.2007, godz: 19:19

Do Paweł

Bedziesz sam!!

dziwisz się, nikt Ci nie odda czasu straconego, ale myślenie w taki sposób Cie do nikad nie zaprowadzi,,,,,,, napewno nie do miłosci, gdzie trzeba sie oddac, nie oczekując nieczego możesz spedzic kolejna lata aż sobie to uswiadomisz i do nikgo nie miej pretenscji co najwyzej do siebie

766 )
 karol do Pawła, e-mail: karolk108@wp.pldata: 22.05.2007, godz: 17:11

Cześć, czytałem Twój ostatni wpis i uległem wrażeniu że jesteś trochę zirytowany. Chciałbyś wszystko wiedzieć od razu, wiesz? ja też chciałbym się dowiedzieć co było pierwsze? jajko czy kura? piszesz że jutro możesz stanąć przed Bogiem i nic Ci nie zrekompensuje ziemskiej samotności.( ta dziewczyna która Cię pokocha będzie biedna, jak bedzie musiała Ci ten czas zrekompensować:-) ale to chyba trochę egoistyczne podejście...a Bóg nic nie musi, On jak CHCE to robi:-) przedewszystkim każdemu daje MOC by w życiu iść JEGO DROGĄ, dobremu, czy w naszym mniemaniu złemu człowiekowi. A zastanowiłeś się czy jesteś gotowy na spotkanie z Bogiem? Przecież do Niego przygotowujemy się przez całe życie. (Łk. 12, 20-21) Tzn. powinniśmy wzrastać i uzdalniać się do Miłości. Chcesz uwierzyć w Twoje "przyszłe" szczęście? Jeżeli sam nie uwierzysz, to kto Cię o tym przekona?
Ja polecam Ci Ewangelię św. Łukasza 12, 22-31; Łk 17, 5-6 jeżeli to do Ciebie nie przemówi to... Pozdrowienia

P.S. Kiedyś zwiedzałem katedrę w Pelplinie i jest tam płyta nagrobna z napisem: "Momento unde pendet aeternitas" ( Chwila od której zależy WIECZNOŚĆ)-ta chwila ma dwa wymiary: z jednej strony bardzo ważna jest sama chwila w której umieramy i czy jesteśmy gotowi, a z drugiej całe nasze ŻYCIE które jest chwilą w stosunku do WIECZNOŚCI

765 )
 lipka 85, lat 22data: 22.05.2007, godz: 15:26

Do Paweł 24. Mi się wydaje, że za bardzo o tym myśliśz, że jesteś sam. Piszesz tak, jakby życie bez dziewczyny nie miało sensu. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie życie nie ma sensu, jeśli nie kocham i nie chodzi mi tu o chłopaka, tylko ogólnie o ludzi a przede wszystkim o Boga. Piszesz, "kto mi zwróci wszystkie chwile, w których tak brakowało mi bliskiej osoby". A może spróbuj dostrzec, w tych chwilach coś dobrego. Może ta gorycz, że jestes sam, zasłania Ci to co już masz... Ja też nigdy z nikim nie byłam w ziązan i też czuję się samotna i też wiem co to znaczy iść na imprezę, juwenalia samemu. Wiem co to znaczy mijać zakochane pary..., ale chłopie, czy to jest najważniejsze?

764 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 22.05.2007, godz: 14:56

Bardzo bym chciala pojsc na pielgrzymke do Czestochowy. Niestety mam taka prace ze w sierpniu caly hotel jest pelny i nie mam szans na urlop. Wszystkich zachcecam aby sie nie wahali i poszli. To cudowny czas. Moze w tym roku bedzie jednodniowa pielgrzymka do Pluscarden w Szkocji to na pewno pojde. Jest tam obraz Matki Bozej Czestochowskiej ofiarowany po wojnie przez Polaka.

763 )
 Agnieszka, e-mail: agunia23@op.pldata: 22.05.2007, godz: 13:47

Kochani prosze was o modlitwe za moja mame która jest bardzo chora i przebywa w szpitalu. Z góry składam serdeczne Bóg zapłać

762 )
 magdadata: 22.05.2007, godz: 12:55

Pawle ale masz podejscie do miłosci ... po pierwsze nie mozesz uwierzyc w miłosc bo sam nie akceptujesz siebie, czujesz ze na nia nie zasługujesz... jak dziewczyna moze zwrócic uwage na chłopaka który desperacko chce kogoś złapac a jest taki niedowartosciowany? to sie wyczuwa na kilometr ..a czy przeszkodą do poznania kogoś nie jest jakiś grzech? który wzbudza w Tobie poczucie winy a tym samym niechęc kobiet?? czy jestes na tyle otwarty na drugą osobę czy tylko na to by cos sobie udowodnic zdobywając dziewczynę.. Twoja desperacja jest ogromna wałkujesz temat od kilku dni ale zastanów sie co musisz zmienic, czego sie boisz? moze sam odciągasz od Ciebie dziewczyny? bo jak mówisz inni mają a TY nigdy chociarz tyle próbowałeś... pomysl dlaczego? co takiego moze miec na to wpływ? Nie oceniam Cię..ale radzę przemyslec na spokojnie i porzucic desperację. Bądz sobą, nie wpadaj w panikę.. poznawaj ludzi.
Skoro jestes przekonany o gotowosci , odpowiedzialnosci i masz czyste intencje.. to nie wiem dlaczego nie udaje Ci sie z żadną.. Bóg nie ma nic przeciwko czystym związkom, młodzieńczej miłosci..moze własnie cos musisz zmienic w sobie... nie rozpaczaj nad sobą ale pracuj. pozdrawiam i trzymam kciuki;)

761 )
 Justa, lat 28, e-mail: spring79@op.pldata: 22.05.2007, godz: 11:46

Do Pawła i innych samotnych :) Też jestem sama (przynajmniej na razie) i też czasami nachodzą mnie wątpliwości, czy tak już nie zostanie przypadkiem. Ale staram się odgonić takie myśli. Poznaje nowych ludzi. Każde takie spotkanie to nowa cegiełka w moich doświadczeniach - dzięki nim mogę lepiej poznać potrzeby innych, poglądy, również powalczyć z własnymi wadami i obawami. Myślę, że może muszę się jeszcze sporo nauczyć zanim znajdę tego właściwego mężczyznę. A wtedy będe mogła zbudować solidny trwały związek dzięki tym "cegiełkom-doświadczeniom". Pawle - nie myśl o przeszłości w kategoriach straty - pomyśl o własnych doświadczeniach, czego Cię nauczyły nowego, wykorzystaj to w sposób pozytywny. I myśle że nikt nie da Ci gotowej recepty na związek - musisz nad nim sam popracować. A jeśli spotkasz tę właściwą dziewczynę to będzie liczyło sie tu i teraz oraz Wasza przyszłość. Uśmiechnij się i nie trać nadziei :) Uśmiech przyciąga ludzi :) :) :)

760 )
 Paweł, lat 24data: 22.05.2007, godz: 09:56

Do wszystkich :
Skąd wy możecie wiedzieć , że będę miał kiedykolwiek dziewczynę nie jesteście Bogiem mogę jutro zginąć z nikt z Was temu nie zaprzeczy a nawet jak ją znajdę to kto mi zwróci wszystkie chwilę w których tak brakowało mi bliskiej osoby a nie miałem .

759 )
 Paweł, lat 24, e-mail: atlantis1@tlen.pldata: 22.05.2007, godz: 09:46

Do malina
Wiesz Ty przynajmiej uważasz , że wszystko to Twoja wina , że jesteś sama ja nie wiele razy próbowałem wejść w związek i nigdy mi to nie wychodziło słowa pisane ode mnie są może i miłe , ale skąd mam wiedzieć czy prawdziwe paradoksalnie cieszę się jak ktoś z moich znajomych znajdzie miłość do to daje mi jednak jakąś iskrę nadziei , że ja też ją znajdę . Ale coraz słabszą tyle razy próbowałem tyle chciałem z kimś być i nic i nic i nic .
Napiszcie mi jak uwierzyć , że samemu można być szczęśliwym bo jakoś w to wąptie po prostu nie umiem .

758 )
 Do Monikidata: 21.05.2007, godz: 22:05

Będę się modlić w intencjach Ciebie i Twojego Brata. Pozdrawiam ciepło i życzę mocy i wytrwałości. Z Bogiem!

757 )
 Jak to jest...., lat 26data: 21.05.2007, godz: 21:35

choć mam 26 lat to jestem dziewica, wiele razy różnie bywało ale czystość ma dla mnie ogromną wartość, i wiem że trudno ja zchować,w poprzednim związku z chłoapkiem nie potrafiliśmy oenić tego daru nie wspólzylismy ale czesto petting brał górę teraz poznalam kogos dla kogo czystość ma wielkie znaczenie:)ten chłopak na nowo dał mi poznać wartość tego słowa, dla nas chce sie pilnować bo wiem czym to grozi! i pragne ja zachować do ślubu wiem czasem pojdziemy za daleko ale walczymy jak możemy żeby nie zabrakło czułości ale żeby ta czułosć nie prerodzila sie w czyste pożądanie jak uważacie żródełkowiecze kiedy można mówić o granicach czy samo przytulanie i całowani bez pobudzania jest grzechem? czy wyrzuty sumienia sa wtedy na miejscu, jak byc czułym ale nie za bardzo?

756 )
 kasiulka, lat 23, e-mail: kakusia@amorki.pldata: 21.05.2007, godz: 20:05

Jak cudownie czyta sie takie wpisy jak Gosi.Jest to przykład tego że w objęciach Chrystusa jest najbezpieczniej i tylko przy nim odzyskujemy pełen spokuj i radość życia.Cieszę się że nie uzywasz juz nicka 'zagubiona'.Wydaje mi się że masz w sobie taką wewnętrzną radość mimo tego że zdajesz sobie sprawę z tego że może być jeszcze ciężko.Ja wierzę że napewno Ci sie uda.Pozdarwiam serdecznie:)

755 )
 pielgrzym, lat 14data: 21.05.2007, godz: 19:23

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedź. Teraz wiem, że pójdę na tą pielgrzymkę, tylko największy problem może być z opiekunem, ale jakiś się znajdzie ;). Poza tym, doznałem baardzo dużego zaskoczenia, bo gdy zapytałem się kolegów i koleżanek z klasy, odpowiedzieli, że sami nad tym myśleli i że z chęcią pójdą :). Nie spodziewałem się tego po nich. Ale widocznie nie znam ich tak dobrze.

Mam jeszcze jedno pytanie : czy idzie ktoś na pielgrzymkę z okolic Rzeszowa?

754 )
 cytacik, lat 25, e-mail: iskraboza@op.pldata: 21.05.2007, godz: 19:13

Dla wszystkich, którzy nie spotkali jeszcze miłości wzajemnej:
"Najlepsze są rzeczy niespodziewane."
"Zanim coś się zdarzy, prawdopodobieństwo tego jest bliskie zeru."
"-Jak to możliwe, że się spotkaliśmy?
-Dziwi nas, że coś się wydarzyło, a nie dziwi, że się nie wydarzyło."
"Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz, one przyjdą same."
Życie jest ogromnie zaskakujące. Trzymajcie się,niech spadają Wam z nieba miłosne niespodzianki, spotkania wymarzone, oczy w Was wpatrzone, uczucia wytęsknione, wielkie wygrane z wielkich przegranych... :-) :-) :-)
PS
Sobie też tego życzę, bo jak na razie jestem cytacikiem bez kontekstu mężczyzny... :-)
Tego Upragnionego.

753 )
 Renata, e-mail: renata.slosarczyk@poczta.onet.pldata: 21.05.2007, godz: 18:13



"To co możesz uczynić dla bliźniego jest może tylko maleńkim darem,ale jest czymś ważnym co nadaje sens Twemu życiu..."



Każdego roku Fundacja na rzecz osób niepełnosprawnych im.Matki Teresy z Kalkuty z siedzibą w Nowym Targu organizuje obozy letnie dla niepełnosprawnych.Uczestniczą w nich szczególnie osoby z Domów Opieki Społecznej.Jest to dla nich jedyna szansa wyjścia z "czterech ścian",zobaczenia piękna naszego kraju i spędzenia czasu wśród przyjaciół.Wiele lat temu też uczestniczyłam w takich obozach.Wspominam je bardzo miło,dzięki temu mogłam przeżyć wiele niezapomnianych chwil...

Wiem od przyjaciółki,która w tym roku wybiera się na obóz,że Fundacja ma duże problemy finansowe.Wiele osób,które z utęsknieniem czekało na ten letni wyjazd niestety nie będzie mogło pojechać...

Zwracam się do wszystkich o pomoc,choć niewielką,liczy się każda złotówka...Bardzo proszę...


FUNDACJA ŚWIADCZENIA WSZECHSTRONNEJ POMOCY MATERIALNEJ I DUSZPASTERSKIEJ OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM IMIENIA MATKI TERESY Z KALKUTY z siedzibą w Nowym Targu
ul. Kolejowa 161; 34-400 Nowy Targ
skrytka pocztowa 89
Konto: Nowy Targ PKO BP S.A. 41102034660000910200265439

e-mail: naszafundacja@op.pl

http://www.naszafundacja.republika.pl/
Z poważaniem

Renata Slosarczyk

752 )
 Monikadata: 21.05.2007, godz: 17:58

prosze was o modlitwe dla mojego brata. jutro ma kolejną operacje, niech przyniesie ona jak najlepszy rezultat, a zdrowie do niego jak najszybciej wróciło. i błagam o modlitwe, aby Maryja uśmierzyła jego ból...

751 )
 Lacieja, e-mail: iwona1015@wp.pldata: 21.05.2007, godz: 16:20

Dziękuję Wam za odpowiedzi:)

750 )
 Anastazjadata: 21.05.2007, godz: 16:09

Do Pielgrzym lat 14
Ja poraz pierwszy wyruszyłam na szlak Pieszej Pielgrzymki na Jasna Góre w wieku 15 lat. Tez byłam pewna obaw czy zdołam dojsc do celu, czy sobie poradze.Potem chodziłam juz kazdego roku i bardzo chcialabym pojsc i w tym roku, jak Bog pozwoli, a bylaby to moja juz 13 pielgrzymka. Moim zdaniem sa to najcudowniejsze rekolekcje jakie mozna przezyc. To wlasnie na szlaku pielgrzymki mozna odnalezc wlaciwa droge w zyciu, swoj cel. Czy jest ciezko???Na pewno trzeba sie liczyć z pewnymi niewygodami i lekkim zmeczeniem po calym dniu marszu, ale to jest nic w porownaniu z tym co sie czuje jak sie wchodzi do Czestochowy, jak sie staje przed Cudownym obrazez Matki Bozej. Tych uczuc nie da sie wyrazic slowami to trzeba poprostu poczuc.Wiec Pielgrzymie nie ma na co czekac, ruszaj na szlak pielgrzymi a zobaczysz bedziesz zachwycony.Rok temu napisalam takie slowa i mysle że teraz moge smialo je zacytowac:
"(...) to nie jest zwykła wędrówka. W całej tej wyprawie jest dusza, tam wszystko czuje się sercem. Kiedyś zastanawiałam się jak to jest nie pójść na pielgrzymkę w którymś roku, bo przecież chodzę już od 1995. I nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji, to tak jakby ten rok był wówczas nieważny, jakby nie został spełniony, jakby brakowało w nim czegoś najważniejszego. To właśnie tam nabieram najwięcej siły do życia, stamtąd czerpię największą radość. Uczucie jakie mną ogarnia kiedy dochodzę na Jasną Górę jest niepowtarzalne i nic nie potrafi tego zastąpić.
Idziesz i wiesz, że masz cel, wiesz po co idziesz, wiesz dlaczego idziesz i najważniejsze , chcesz iść. To właśnie tam zapominam o całym złu tego świata, to tam doznaje dobroci od ludzi, to tam można na każdego liczyć i nikt niczego od Ciebie w zamian nie oczekuje. Tam idą wszyscy, a spojrzenia ludzkie mają całkiem inny wymiar. Tam po prostu jest inny świat(...)
Tam się czuje Boga, tam jest wszystko takie proste, tam nie ma zmartwień, bo w Częstochowie każde zmartwienie blednie(...)
Pielgrzymka do Częstochowy jest dla mnie czymś bardzo ważnym. To dlatego tak bardzo wierze w dobro. Chyba każdego roku kiedy wkraczam o własnych nogach do tego miasta spływa mi łza po policzku. Wzruszenie tej chwili jest nie do opowiedzenia. Cudnie jest poczuć Boga."

749 )
 Renia, lat 34, e-mail: usignolo@op.pldata: 21.05.2007, godz: 13:37

Do Gosi!!
Chwała Panu za zmianę która nastąpiła w Twoim życiu!! :))
Obiecuję modlitwę- Trzymaj się dzielnie i nie poddawaj przed Tobą piękne życie :)

748 )
 Gosia - znow:), lat 20data: 21.05.2007, godz: 13:23

Proszę Was o modlitwę, abym wytrwała przy Bogu:). I chwała Panu!!!!

747 )
 Gosia, lat 20data: 21.05.2007, godz: 11:22

Witajcie!
Jakiś czas temu pisałam tu jako 'zagubiona'. Otrzymałam wiele odpowiedzi. Chciałabym Wam bardzo podziękować za modlitwę i za słowa wsparcia. Dziś rano byłam u spowiedzi. Przyjęłam Komunię Św.... pierwszy raz od tak dawna... ciągle czuję się słaba, wiem, że długa droga przede mną. Ale chyba już nie jestem sama...
Dzięki Ci, Chryste, że choć straciłam wiarę w Ciebie, Ty nie przestałeś mnie szukać. Dziękuję za Twoje oczekiwanie na mnie. Dziękuję za ludzi, których mi posłałeś, kiedy miałam w sobie piekło, a którzy pomogli mi odzyskać nadzieję. Dziękuję za doświadczenie cierpienia, upokorzenia i pustki, bo one mają mnie nauczyć pokory i wiary przeciw rozpaczy. Proszę Was, w

746 )
 mała_zdw, lat 21data: 21.05.2007, godz: 10:33

Tylko Bóg...
Tylko Bóg może dać wiarę; jednak Ty możesz dać świadectwo.
Tylko Bóg może dać nadzieję; jednak Ty możesz pogłębić wiarę w sercach swoich braciach.
Tylko Bóg może dać miłość; jednak Ty możesz uczyć innych jak kochać.
Tylko Bóg może dać pokój; jak Ty możesz zasiewać zgodę.
Tylko Bóg może dać siłę; jednak Ty możesz pocieszyć kogoś wątpiącego.
Tylko Bóg może dać życie; jednak Ty możesz go uczyć innych.
Tylko Bóg może dać światło; jednak Ty możesz sprawić, by zajaśniało w czyichś oczach.
Tylko Bóg jest życiem; jednak Ty możesz wzbudzić w innych pragnienie.
Tylko Bóg może uczynić coś, co zdaje się niemożliwe; jednak Ty możesz uczynić to, co możliwe.
Bóg jest samowystarczalny; podoba mu się jednak, gdy może na Ciebie liczyć......

745 )
 mała_zdw do pielgrzyma, lat 21data: 21.05.2007, godz: 10:26

Witaj!!!! ja na Pielgrzymce byłam 4 razy. Jest to ogromne i pięknie przeżycie. Naprawdę warto !!!!!!! I nie żałuję mimo tego ogromnego zmęczenia, mimo często upału, czy braku wygód. Pamiętaj, że pielgrzymka to wyrzeczenie i nie wycieczka.
A jeśli chodzi o to, czy musisz mieć opiekuna to sprawa wygląda tak: Dzieci i młodzież do lat 18 powinni przedstawić zaświadczenie od rodziców, pozwalających na udział w Pielgrzymce. Uczestnicy, którzy nie ukończyli 15 lat pielgrzymują pod opieką osoby dorosłej. Pozdrawiam :))


744 )
 Nadzieja, lat 30data: 21.05.2007, godz: 10:02

Do Gosiek! Trzymaj się ciepło Gosiu z serca życzę Ci aby Twe troski jak najszybciej się zakończyły. Nie znam Twojej sytuacji, ale myśle że nie jest na tyle tragiczna by nie mogło być lepiej, czasem trzeba troche czasu abyśmy inaczej spojrzeli na cos co w danym momęcie wydaje nam się nie do zniesienia. Życzę wytrwałości i wiele radości

743 )
 kasiulka, lat 23, e-mail: kakusia@amorki.pldata: 21.05.2007, godz: 09:58

Ciesze sie Malinko że przeczytałaś to co napisałam:)
No właśnie każda milość jest ważna i najważniejsza.Ja tez czasmi myslę co będzie dalej czy juz tak zostanie jak jest ,czy jest jeszcze jakaś nadzieja,ale szkoda zycia na takie zastanawianie się bo można wiele stracic i przgapić w życiu.Trzeba sie cieszyc tym co jest teraz.
O właśnie a może wybierasz się nad Lednicę ?
Pozdrawiam wszystkich którzy się tam wybieraja jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie:)

742 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 20.05.2007, godz: 23:49

Kolejna opowieść o głębokim sensie.Przeczytajcie:)

Za darmo

Pewnego wieczoru nasz mały syn wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację, i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru. Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała następujące słowa: Koszenie trawy $5.00 Sprzątanie mojego pokoju w tym tygodniu $1.00 Pójście do sklepu za ciebie $0.50 Pilnowanie braciszka, kiedy jesteś na zakupach $0.25 Wynoszenie śmieci $1.00 Dobre stopnie na półrocze $5.00 Zmiatanie i grabienie podwórka $2.00 Razem: $14.75 No cóż, matka popatrzyła na stojącego wyczekująco chłopca i mógłbym przysiąc, że przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia. Następnie wzięła pióro, odwróciła kartkę i napisała na drugiej stronie coś takiego: Dziewięć miesięcy, podczas których nosiłam cię pod sercem, a ty rosłeś we mnie - za darmo. Wszystkie noce, gdy czuwałam przy tobie, pielęgnowałam i modliłam się za ciebie - za darmo. Wszystkie godziny próby i łzy wylane z twojego powodu przez wszystkie lata twojego życia - za darmo. Kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że całą moją miłość masz za darmo. Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam - za darmo. Zabawki, jedzenie, ubrania i nawet podcieranie nosa - za darmo, mój synku. A kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że prawdziwa miłość nie kosztuje nic. Drodzy przyjaciele, kiedy nasz syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział: "Mamusiu, bardzo cię kocham". Potem wziął pióro i wielkimi drukowanymi literami dopisał: "ZAPŁACONO".

M. Adams

741 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 20.05.2007, godz: 23:45

Witajcie:) Tym razem historia opowiedziana przez Bruno Ferrero zatytułowana -"Wizyta".Polecam Wam.Pozdrowienia dla wszystkich:)


Wizyta
Codziennie w południe pewien młody człowiek zjawiał się przy drzwiach kościoła i po kilku minutach odchodził. Nosił kraciastą koszulę i podarte dżinsy, tak jak wszyscy chłopcy w jego wieku. Miał w ręku papierową torebkę z bułkami na obiad. Proboszcz, trochę nieufny zapytał go kiedyś, po co tu przychodzi. Wiadomo, że w obecnych czasach istnieją ludzie, którzy okradają również kościoły. Przychodzę pomodlić się - odpowiedział chłopak. Pomodlić się... Jak możesz modlić się tak szybko? Och... codziennie zjawiam się w tym kościele w południe i mówię tylko: "Jezu, przyszedł Jim", potem odchodzę. To maleńka modlitwa, ale jestem pewien, że On słucha. W kilka dni później, w wyniku wypadku przy pracy, chłopak został przewieziony do szpitala z bardzo bolesnymi złamaniami. Umieszczono go w pokoju razem z innymi chorymi. Jego przybycie zmieniło oddział. Po kilku dniach, jego pokój stał się miejscem spotkań pacjentów z tego samego korytarza. Młodzi i starzy spotykali się przy jego łóżku, a on miał uśmiech i słowo otuchy dla każdego. Przyszedł odwiedzić go również proboszcz i w towarzystwie pielegniarki stanął przy łóżku chłopaka. Powiedziano mi, że jesteś cały pokiereszowany, ale że pomimo to wszystkim dodajesz otuchy. Jak to robisz?. To dzięki Komuś, Kto przychodzi odwiedzić mnie w południe. Pielęgniarka przerwała mu: Tu nikt nie przychodzi w południe... O, tak! Przychodzi tu codziennie i stając w drzwiach mówi: "Jim, to Ja, Jezus"- i odchodzi.
Bruno Ferrero

740 )
 malina, lat 23data: 20.05.2007, godz: 23:43

Kasiu, dziękuje za odpowiedź:)
Zdaję sobie sprawę z tego, że miłość to nie tylko uczucie między kobietą i mężczyzną ale kiedy akurat jej brak ona wydaje się najważniejsza, chociaż myślę, że nie powinno się mówić która jest ważniejsze bo każda miłość jest potrzebna. Wiem, że gdyby mnie rodzice nie kochali też bym tęskniła za tym uczuciem.
nie zamierzam się zabic z tego powodu ale uważam,że życie w samotności nie może być szczęśliwe a właśnie najważniejsze w życiu dla mnie jest to abym czuła się szczęśliwa. Nie mam żalu do Boga ani do nikogo innego, że moje życie jest jakie jest bo wiem, że tylko ja jstem za nie odpowiedzialna i właśnie dlatego, że wiem jaka jestem straciłam nadzieje. To, że czuję się samotna wynika wyłącznie z mojego postępowania, podjętych decyzji i moich ograniczeń no i z tego, że niz tym nie zrobiłam. dlatego w tej chwili staram się przyzwyczajać do myśli, że tak już będzie zawsze. Jest mi łatwiej o tyle, że nie wiem co mnie ominęło. i może właśnie to, że miłość to nie tylka ta małżeńska jeszcze mam ochotę żyć a może nawet gdzieś tam pod gruzami cierpienia jest jakieś śwaitełko nadziei...
dobrej nocy:)

739 )
 papillon, lat 27, e-mail: papillon007@wp.pldata: 20.05.2007, godz: 22:26

Drodzy Źródełkowicze,

dzisiejsze święto w sposób szczególny zwraca nasze myśli ku niebu. My tak często zabiegani, zapracowani i pochłonięci wieloma problemami marzymy o kawałku nieba na ziemi, o znalezieniu azylu, w którym będzie panował błogi pokój, ład i szczęście. Czy to jest możliwe? Pozwólcie, że w odpowiedzi przytoczę fragment rozważań zaczerpnięty ze strony http://www.mateusz.pl/czytania/20070520.htm

"Niebo w sercu
Wspominamy moment z życia Chrystusa po zmartwychwstaniu, w którym po raz ostatni spotkał się w sposób widzialny z Apostołami i swymi uczniami na górze Oliwnej. Odszedł do nieba. A gdzie jest niebo? Gdzie można Chrystusa dziś spotkać? Gdzie można z Nim porozmawiać? Przecież od tego spotkania zależy szczęście chrześcijanina.

Jedni uważają, że niebo, do którego odszedł Chrystus, jest bardzo daleko. Między ziemią, na której żyjemy, a niebem, w którym On się znajduje, jest wielka przepaść. Niebo i ziemia to dwie zupełnie różne, odległe od siebie rzeczywistości. W takiej sytuacji chcąc się z Chrystusem spotkać, istnieją tylko dwie możliwości: albo trzeba umrzeć, albo czekać, aż On po raz drugi przyjdzie na ziemię.

Ludzie ci przeżywają bolesne rozdarcie. Z jednej strony tęsknią za nawiązaniem kontaktu z Chrystusem, za ziemią obiecaną, za rzeczywistością, w której nie ma cierpienia, w której jest tylko i wyłącznie radość i szczęście, a z drugiej strony muszą być na ziemi, muszą zajmować się tym wszystkim, co składa się na ludzkie życie. Traktują pobyt na ziemi jako wygnanie, jako uciążliwe przejście i lekceważąco patrzą na to wszystko, co się składa na doczesne życie.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że jest to poważny błąd, bo Chrystus odchodząc do nieba wyraźnie powiedział: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. On pozostał z nami i nie należy sądzić, że tu na ziemi nie można Go spotkać. On przestał się ukazywać, nie można Go dotknąć i nie można włożyć swojego palca w miejsce gwoździ, tak jak to zrobił św. Tomasz. Zrezygnował z tej formy obecności dlatego, że chciał być dla tysięcy i milionów, a ta doczesna obecność była zarezerwowana dla niewielu. Przestał się objawiać w formie widzialnej, ale pozostał z nami.

Istnieje druga grupa chrześcijan, którzy właśnie potraktowali na serio to ostatnie zdanie Chrystusa: „Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Oni odkrywają Chrystusa we wszystkim, co ich otacza, i we wszystkim, co przeżywają. Nie tylko w Eucharystii i w Kościele, lecz odkrywają Go w pięknie przyrody, w kwiatach, które się teraz rozchylają, w śpiewie ptaków, w tych nowych liściach, które w cudowny sposób rok w rok wydają drzewa. Odkrywają Chrystusa w uśmiechu małego dziecka i w miłości matki do dziecka. Odkrywają Chrystusa w każdej ludzkiej przyjaźni, w każdym dobrym czynie, w każdym cierpieniu, w każdej sytuacji, w jakiej są.

Tajemnica takiego życia religijnego polega na tym, że ci ludzie nie szukają nieba daleko od ziemi, nie szukają szczęścia dopiero po śmierci. Oni odkrywają niebo, bliżej aniżeli ziemię. Ziemia jest pod naszymi nogami, ale niebo jest bliżej, bo jest w naszym sercu. Chodzi tylko o to, aby Chrystusa w nim dostrzec. On jest w każdym ludzkim sercu. Tylko jest za obłokiem doczesności, za obłokiem różnych ludzkich wad, nałogów, czasami grzechu. Jeżeli człowiek potrafi odsunąć ten obłok i odkryje Chrystusa w swoim sercu, już Go nigdy nie będzie szukał daleko, lecz pójdzie z Nim przez życie i będzie szczęśliwy bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdzie.

Powiedzmy coś więcej. Gdyby grzesznik został wprowadzony w grono świętych, to nie będzie wiedział, że jest w niebie, bo on w to grono razem z sobą zaniesie piekło. Gdyby człowiek czystego serca, wypełniony Bogiem, znalazł się wśród potępionych, nie będzie wiedział, że jest w piekle, bo on w sercu ciągle przeżywa radość nieba. Nie szukajmy nieba na górze, a piekła na dole. Niebo jest w ludzkim sercu i piekło jest w ludzkim sercu. Człowiek, który odkryje Chrystusa w sobie, pójdzie przez świat zawsze ze szczęściem na twarzy. Tym szczęściem będzie zdumiewał innych i tego szczęścia będą mu zazdrościli.

Niech Chrystus, który w sposób eucharystyczny, sakramentalny się spotka z nami przy ołtarzu, pomoże nam uczynić z naszego serca niebo, pomoże nam odsunąć to wszystko, co je jeszcze zakrywa, pomoże nam odkryć prawdziwe szczęście."

Ks. Edward Staniek


738 )
 Gosiek, lat 21, e-mail: malgosiek1986@gmail.comdata: 20.05.2007, godz: 21:53

Tak mi źle.. ;(

737 )
 Kasiulka, lat 23, e-mail: kakusia@amorki.pldata: 20.05.2007, godz: 21:17

kochana Malinko:)
właśnie przeczytałam twój wpis i troszkę mnie zasmuciłaś.Ja również mam 23 lata i mam nadzieje bo ona umiera ostatnia.Nie szukam niczego na siłę.Czasami napewno zastanawiam sie co bedzie dalej .Droga w samotności nie wydaje mi się jednak jaims koszmarem.Mozna robić tak wiele rzeczy i naprawdę obdarzać miloscią innych niekoniecznie męzczyznę.Najgorsez jest Twoje ostatie zdanie .Nie zapominaj że miłość ma wiele wymiarów.TAK MIŁOŚĆ JEST NAJWAŻNIEJSZA W ZYCIU.Bez niej po prostu nie ma życia ale to wcale nie hcodzi o miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną w sensie małżeństwa ale o taką międzyludzka do ludzi których mamy wokół siebie,do otaczajacego nas świata,do dzici które radosnie biegają ,do osób starszych którym tzreba pomóc.Mówię Ci że jeśli spojrzysz na to z tej właśnie strony to wszystko będzie inaczej weselej.Pozdrawiam Cie serdecznie:)

736 )
 jurekdata: 20.05.2007, godz: 19:55

doPIELGRZYM LAT 14nie wiem czy musisz być z osobą dorosłą,,bo pierwszy raz wybrałem się po maturze,,,ale żałowałem ,że tak póżno się wybrałem.Niedługo minie od tamtej pielgrzymki 19 lat,a ja co roku w drodze i trudno przestać,,,więc myślę ,że i ty nie będziesz żałował-----do spotkania na pielgrzymkowym szlaku lub na JASNEJ GÓRZE-pozdrawiam pielgrzym"weteran?????

735 )
 malina, lat 23data: 20.05.2007, godz: 19:09

uff.. przebrnęłam przez 5 stron źródełka bo dawno mnie tu nie było a czytam wszystko choć nie komentuje jednak dziś postanowiłam to zmienić, więc jestem:) Chciałam napisać coś o samotności, o sytuacji Pawła. Bardzo miłe są słowa skierowane do niego, trochę odebrałam je jakby były skierowane też do mnie bo jestem w identycznej sytuacji. Też w tym roku kończę 24 lata, nigdy z nikim ni byłam. Jest mi z tym bardzo źle, choć wiem, że do tego doprowadziłam sama. Kiedy miałam o 16 lat myślałam: mam jeszcze tyle czasu, jestem młoda, jak miałam 18 : no cóż jeszcze nie spotkałam tego jedynego ale na pewno jest gdzieś blisko, poszłam na studia, wielkie miasto, mnóstwo ludzi… myślę sobie, pewnie to nie tu mam go spotkać, Bóg ma jakiś plan dla mnie, na pewno chce żebym była szczęśliwa i kiedyś go spotkam. Dziś już w to nie wierze, przyzwyczajam się do myśli, że będę już sama zawsze, to boli bardzo ale nie mam nadziei. Wydaje mi się, że trzymam się dobrze tylko czasem są dni, że jest bardzo ciężko ale wątpię czy ktoś wie co przeżywam i to mnie cieszy. Cieszę się bardzo że ślubów bliskich, nie czuję zazdrości, mam radość w sercu, że dla nich miłość istnieje. Czasem tylko czuję się jak 80 letnia kobieta, której już wielka miłość nie może spotkać i pytam po co mam żyć skoro miłość jest najważniejsza…???

734 )
 pielgrzym, lat 14data: 20.05.2007, godz: 18:22

Witam! Mam pytanie do wszystkich, którzy byli kiedyś na pielgrzymce. Zamierzam zapisać się na pielgrzymkę do Jasnej Góry i chciałbym się zapytać, czy jest trudno, czy nie żałujecie tego oraz czy warto. Mam też pytanie, czy jeśli mam 14 lat, to musi mi towarzyszyć osoba dorosła, czy wystarczy ich pisemna zgoda?

733 )
 jejkujejku, lat 23, e-mail: zuchna@poczta.fmdata: 20.05.2007, godz: 16:57

WITAJCIE KOCHANI :)

Szczególnie Ci którzy pracują lub chcą pracować z dzieciakami.

W Rybniku od wakacji ruszamy z realizacją projektu Dzieci Ulicy .... jest to miasto w którym nie ma póki co streetworkerów dlatego chcemy przekonać struktury miejskie o potrzebie zaistnienia takiej instytucji poprzez pracę WOLONTARIUSZY na ulicach jednej z rybnickich dzielnic - w Boguszowicach. Jeśli jesteś z Rybnika albo znasz kogoś z tamtych okolic i wiesz że chciałby się zaangażować w pracę na ulicy przekaż mu proszę namiary na mnie lub odezwij się :

zuchna@poczta.fm

A tu słów kilka o idei:

DLACZEGO

Dzieci spędzające większą cześć czasu na ulicach i podwórkach to coraz częstszy obrazek w boguszowickiej dzielnicy. Uciekają z domów, szkół, są wyrzucani ze świetlic i klubów, bo nie umieją radzić sobie z zasadami, które tam panują. Czują się odrzucone przez wszystkich, więc za wszelką cenę pragną zwrócić na siebie uwagę. W połączeniu z nudą przychodzą im do głowy fatalne dla nich w skutkach pomysły. Jeśli nie dotrzemy do tych dzieci i nie postaramy się im pomóc, mogą zasilić rzesze bezrobotnych czy bezdomnych; mogą pozostać na marginesie. Część z nich będzie odsiadywać wyroki więzienia.
Dlatego, by do tego nie dopuścić, by dzieci te nie powielały schematu życia ich rodziców, jesteśmy z nimi i proponujemy im alternatywę dla marazmu, pustki, nudy i bezczynności.
Chodzi o to, by w przyszłości stali się porządnymi ludźmi.

Z KIM

Nasi podopieczni mają od 8 do 18lat, choć niejednokrotnie spotykamy na ulicy już trzylatków.
Są biedni, czasem głodni i zaniedbani. Mają problemy w domu, dlatego uciekają z niego na ulicę. Wagarują, bo sprawiają problemy nauczycielom lub nikt nie dostrzega ich problemów. Przyznają się do picia alkoholu i brania narkotyków. Palą, bo to im pozwala się odstresować. Czasem niektórzy na strychach wąchają klej, wdychają gaz z zapalniczek, uprawiają seks. Prawie wszyscy popadli w konflikt z prawem. Często za głupie, drobne wykroczenia lub przestępstwa stoją nad nimi kuratorzy sądowi. Społeczeństwo ich nie toleruje i nie akceptuje, bo są z marginesu. Mówi się o nich „dzieci ulicy" bo cały swój wolny czas poświęcają ulicy, choć mają domy w których spędzają noce. Są nieufni, sfrustrowani i pozostawieni sami sobie. Nie wierzą w siebie. Żeby przeżyć muszą stosować przemoc i agresje. Jednocześnie odznaczają się niesamowitym sprytem i często wysoką inteligencją. Dlatego zabieramy ich z ulicy.

GDZIE

Pracować będziemy w przestrzeni otwartej, poza ogniskami wychowawczymi, świetlicami i domami kultury.
Spotykamy się z naszymi podopiecznymi w bezpośrednim środowisku ich aktywności: na ulicach, podwórkach, klatkach schodowych, piwnicach, strychach.
Terenem naszych działań jest dzielnica Boguszowice, a w szczególności okolice boguszowickiej pętli. Ta część Boguszowic to obszar specyficzny w Rybniku. Zaniedbane, zapuszczone i sypiące się bloki tworzą unikalną atmosferę. Występuje tam większa niż gdzie indziej koncentracja rodzin bezrobotnych, rozbitych, skonfliktowanych z prawem. Szczególnie poważnym problemem dzielnicy jest alkoholizm, a ostatnio też narkomania.
Nie ograniczamy się jednak tylko do siedzenia w boguszowickich bramach czy na podwórkach-studniach i skwerkach. Staramy się wyrwać dzieciaki - choćby na trochę - z otoczenia brudnych i obdrapanych kamienic do innego świata, gdzie są kina, teatry, sale gimnastyczne i inne ciekawe miejsca.

732 )
 Mario, lat 30, e-mail: mario7791@wp.pldata: 20.05.2007, godz: 14:24

Witam! Jakiś czas temu natrafiłem na stronę Źródełka, która bardzo mi się spodobała i właśnie za jej pośrednictwem chcę przesłać moją wiadomość.
Od kilku miesięcy mieszkam we Wrocławiu, chętnie poznam ludzi (przyjaciół), którzy pomogą mi w zapuszczeniu korzeni w tym pięknym mieście. Na pewno odpiszę na każdy mail. Pozdrawiam wszystkich - Mario (Mariusz).

731 )
 Maks, lat 25data: 20.05.2007, godz: 14:12

Witam wszystkich, ja chciałem dodać swoje kilka słow odnosnie osób niepełnosprawnych. Fajnie ze ktos w ogole poruszył ten temat osoby niepełnosprawne w zwiaku . Czy osoby niepełnosprawne maja szanse na to aby poznać druga połowke zeby byc razem an dobre i złe. Czasem znajomosc osoby niepełnosprawnej (sprawnej inaczej ) z płcia przeciwna oczywiscie sprawna niewychodzi poza przyjazn fajnie jest miec przyjaciól owszem ale to nie to samo. Ja jestem niepełnosprawny i sam pewnie bym sie zastanawiał jak bym był sprawny na zwiazek z osoba niepełnosprawna. Ale jednka kazdy z nas chce kochac i byc kochanym kazdy szuka ale niekazdy znajduje . Czasem własnie rozchodzi sie o wyglad przewaznie, ale jak wiemy wszyscy uroda przemija.
Życze wszystkim powodzenia w poszukiwaniu tej jedynej osoby na całe zycie ( niema ideałow sa one tylko w naszej głowie naszej wyobrazni czasem ktos powie istny chodzacy ideał człowieka ale to raczej chyba niemozliwe moze sie myle to mnie poprawcie) i tak dodam jeszcze taki tekst "W zyciu najwazniejsza nie jest sprawnosc fizyczna, lecz miłosc. Miłośc która pozwalawzniesc sie poza wszelkie ograniczenia natury... " < Tacy sami a sciana miedzy nami>
Takie słowo do rozmyslenia: czy bedac w zwiazku nie małzenskim ale narzeczenskim czy takim chodzeniu ze soba, ukochana osoba ulegnie wypadkowi i powiedzmy siadzie na wózku czy cos jej odejmie z urody zostanie osoba niepełnosprawna czy została( został) bys(była) z ta osoba dalej mimo pewnej ujmy w jej zdrowiu takie co zmieni jej funkcjonowaniu ?
pozdrawiam

730 )
 Dominika, lat 28data: 20.05.2007, godz: 12:51

Pozdrowienia dla tego, dla którego następnego dnia miało zaświecic słońce:))

729 )
 karinadata: 20.05.2007, godz: 12:35

LACIEJA, oczywiscie ze chłopak lub dziewczyna musi sie podobać.. wyobrazasz sobie ze ktos sie komus nie podoba, czuje sie niecheć do jego fizycznego wyglądu a mimo to z nim/nia być? najpierw wygląd pociąga nas do drugiej osoby...ale bywa ze jego osobowosc i serce jest dla nas tak pociągające , ze zaczynamy widziec w tym człowieku tylko piękno.. wydaje się byc atrakcyjny. Jednak przy poznaniu zawsze kierujemy sie wyglądem..od czegos trzeba zacząć.. a pozniej bywa róznie, czasem odrzuca sie z góry kogos z wyglądu..a niekiedy gdy poznajemy lepiej tę osobę , zaczyna nam sie podobać. Więc uroda rzecz względna.. są ludzie którzy bardzo przywiązują uwagę do swojego wyglądu, nastrój i zadowolenie z siebie jest uzaleznione od wyglądu. i tak samo oceniaja innych.
Niektórzy natomiast szukają tylko jakiegoś szczegółu w drugim człowieku, np ładne oczy, figura, dobry gust a reszta im nie przeszkadza a nawet w niedoskonałościach widzą zalety i naturalność. Jeśli ktoś ugania się tylko za typowa lalka barbie,albo przerobioną i wytapetowaną panną , odrzucając przeciętne okazy..to widac ze na I miejscu jest u niego atrakcyjnosc fizyczna. Rozejrzyj sie po ulicach, ile przecietnych dziewczyn ma urodziwych chłopców albo na odwrót.. NIe ma reguły. To indywidualna sprawa. Dla mnie osobiscie to jest ważniejsza ta wewnętrzna chemia w kobiecie i mężczyznie a uroda to dodatek..ale sama uroda bez akceptacji siebie, nie wytwarza w osobie wdzięku ani tego "coś" jak napisała Młoda. Osoby mało urodziwe w dzisiejszej kampanii ideału, muszą bardziej sie starac aby zwrócic uwagę płci przeciwnej, Ale jest to możliwe. Wystarczy lubić siebie, nie próbowac sie dowartościowac u boku przystojniaka, tylko być sobą i takich osób szukać, wystarczy popatrzec dookoła... ze miłośc nie jest zarezerwowana tylko dla urodziwych , poza tym uroda przemija...

728 )
 JOASIA, lat 25, e-mail: asiabielik5@o2.pldata: 19.05.2007, godz: 22:49

WITAM WSZYSTKICH. NIEDŁUGO PRZEPROWADZAM SIĘ DO ELBLĄGA.SZUKAM OSÓB, PRZYJACIÓŁ, KTÓRE POMOGĄ MI POZNAĆ TO MIASTO. PROSZE PISZCIE

727 )
 Szeleszczenie, lat 28data: 19.05.2007, godz: 22:31

Do Nadziei. Słuchaj, niepełnosprawnych trzeba traktować normalnie jak wszystkich. Ale też nie zawsze łatwo tak czynić. Trudniej się z niepełnosprawnym związać na stałe - tak mi sie wydaje. A jednak kolega mojego brata ożenił się z dziewczyną na wózku a ja sama miałam znajomego z porażeniem mózgowym i świetnie nam sie rozmawiało. Można, tylko to wymaga trochę od nas. Trochę więcej niż jeśli chodzi o relacje z pełnosprawnymi. Są ludzie co świetnie sobie z tym radzą. Wszyscy byśmy tak mogli.

726 )
 basiadata: 19.05.2007, godz: 22:31

Wiem jak jest żyć samotnie to straszne uczucie . Młoda taka nie jestem stara też nie ale czuje się samotnie . tak chciałabym mieć kogoś . Niektórzy mieli po kilka już dziewczyn, chłopców , przeżyli miłość i choć teraz są sami to przeżyli miłość, miłość , miłość!!! a co z takimi co nie przeżyli jej nigdy smutne ale prawdziwe .Wiecie co wam powiem człowiek jak sam nie znajdzie to nie ma co liczyć na nikogo . Niektórzy tyle lat w samotności i co nikogo nie mają a tak by chcieli.Pewnie niektórzy naisz że znajdziesz ,znajdą tak oczywiscie bo przezył miłośc i taki nie ma pojęcia jak to jest niedoświadczyć jej!!! Pozdro.

725 )
 Nadziejadata: 19.05.2007, godz: 21:25

Witajcie! Poruszamy tutaj różne tematy, problemy. Ja chciałabym zapytać Was jak wygląda wasze podejście do osób niepełnosprawnych, jak z waszą tolerancją tą podstawową i tą zwyczajnie ludzką . Czy osoba na kulach, wózku, niewidoma itd. ma prawo do poczucia że jest taka sama, że ma prawo do kochania i bycia kochaną- mówię o miłości partnerskiej, w ostatnim czasie dużo się mówi o niepełnosprawnych, pojawiłosię więcej programów ale czy tak naprawde stać nas na to by nie oceniać po pozorach. Czy byłabys bez uprzedzeń pokochać kogoś takiego i założyć z nim rodzine. To trudne…….. życzę owocnych przemyśleń:)

724 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2023 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej