Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [563] [564] [565] [566] [567] [568] (569) [570] [571] [572] [573] [574] [575] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Magda, lat 23data: 19.05.2007, godz: 21:22

Do Pawła :)
Kiedyś sama usłyszałam, że Bóg nie daje pragnień, których nie spełnia...zatem mimo że czasami nie jest tak, jak chcemy, że czasami boli - trzeba wierzyć. Też się stale tego uczę.

723 )
 myszka, lat 22, e-mail: myszka_iw@interia.pldata: 19.05.2007, godz: 20:27

podaje maila jakby ktos chciał napisac :)

722 )
 mała_zdw do Lacieja, lat 21data: 19.05.2007, godz: 20:17

Mówi się, że wygląd nie jest najważniejszy, że liczy się wnętrze. I zgadzam się z tym, ale nie ukrywajmy, że wygląd dla wielu jest ważny. Ja swojego obecnego chłopaka poznałam w pracy. Ujęła mnie w nim jego skromność, spokój i opanowanie. A jeśli chodzi o wygląd to naprawdę - do przystojniaków nie należy, ale ma w sobie to coś. Kwestia gustu......... Kocham go takiego jakim jest i tyle. Ale jednak ważniejsze wydaje mi się jest wnętrze, serce człowieka.
Nie mów, że nie potrafisz się zakochać - po prostu może nie spotkałaś jeszcze takiej osóbki, tej odpowiedniej. Wierz mi - to czuć. Serduszko mocniej bije, jest w nim tak cieplutko, aż chce się żyć. Ehhhhhhhhhh kochać to takie piękne :))) i być kochanym !!!!!!!

721 )
 myszka, lat 22data: 19.05.2007, godz: 20:05

Do Pawła,
czytając Twoje wpisy odnosze wrażenie, że Ty chcesz "mieć" dziewczyne, a nie "byc" z kimś. Zauważ jaka to różnica... Czy to nie jest przedmiotowe podejście?
to taka mała uwaga :)
Mi się zawsze wydawało, że mężczyznom jest łatwiej znaleść kogoś. Przecież to do nich należy incjatywa... Nie spotkałeś nigdy dziewczyny która by Cie zachwyciła?
Ora et labora - módl się i pracuj :) i myśle, że to jest recepta.
I uważam, że będziesz wielkim skarbem dla Twojej przyszłej dziewczyny, bo będzie dla Ciebie pierwsza. Skąd wiesz, że jesli wcześniej miałbyś dziewczynę to ten związek byłby dobry? Moze byś nie mógł powiedzieć swojej przyszłej żonie, że masz dla niej wielki dar jakim jest czystość?
To jest trudne doświadczenie, ale prawdziwe złoto próbuje się w ogniu!
Życze powodzenia :)

720 )
 mój punkt widzenia, lat 25, e-mail: enenc@o2.pldata: 19.05.2007, godz: 19:45

Do ;;; :
To zależy od przypadku... W Każdym razie Kościół nigdy nie ustalił, że ktoś poszedł (czy pójdzie) do piekła, bo uznaje, że tylko Bóg zna myśli człowieka (każdy ma szanse się dostać do Nieba).

Tak czy owak samobójcy byli w przeszłości nawet kanonizowani, ot chociażby św. Berenika

"Święta Berenika wymieniana jest razem ze swą siostrą Prosdokią i matką Domniną. Nie wymieniając ich po imieniu Euzebiusz pisze o nich w swej Historii kościelnej, że w czasie prześladowania za Dioklecjana, te mieszkanki Antiochii ukryły się poza miastem, ale wytropione przez żołnierzy, znalazły się w niebezpieczeństwie zniesławienia. Wówczas to matka przedłożyła córkom, iż jedno tylko z tego wyjście pozostaje – ucieczka do Pana. Toteż odwróciwszy uwagę strażników, rzuciły się do płynącej nie opodal rzeki i w niej potonęły."

za http://www.imiona.net.pl/pokaz.php?id=593&litera=B&jacy=all

inne źródło:
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=158361&kid=28

Tak więc jeśli ktoś popełnia samobójstwo, bo w danej chwili nie widzi innego wyjścia z beznadziejnej sytuacji, to jego czyn jest traktowany "ulgowo".

719 )
 Mimidata: 19.05.2007, godz: 19:37

Witajcie! Proszę o modlitwę za egzamin końcowy, który zdaję w poniedziałek. Przez zamieszanie w życiu osobistym zupełnie nie mogę się skupić na nauce.. To ważne w moim życiu i wiele od niego zależy. Zwłaszcza teraz, gdy zostałam sama z tysiącem myśli daleko od kraju. Pozdrawiam ciepło!

718 )
 ;;;data: 19.05.2007, godz: 12:16

Gdzie idą dusze ludzi popełniających samobójstwonie zabójstwo! Jestem ciekawa pa.

717 )
 Hanka, lat 42, e-mail: boena_ng@op.pldata: 19.05.2007, godz: 10:50

Elu,
dobry pomysł, mi się to podoba. Co prawda mieszkam w Warszawie, do Krakowa mi trochę za daleko. Ale może jest ktoś w stolicy, komu trochę doskwiera samotność, kto potrzebuje się z kimś spotkać, porozmawiać, pospacerować. Ja z pewnością do takich osób należę, więc się spotkajmy, przecież to nic nie kosztuje.
Serdecznie pozdrawiam Ciebie Elu i wszystkich Żródełkowiczów.

716 )
 Lacieja, e-mail: iwona1015@wp.pldata: 19.05.2007, godz: 09:16

Witajcie, a ja mam do Was pytanie... Czy uważacie, że Wasz chłopak/dziewczyna musi sie Wam podobać także fizycznie, wizualnie? Jeśli nie to czym się kierować w wyborze "tego kogoś". Bo mnie na przykład sie wydaje, że nie potrafię się zakochać... Proszę, napiszcie co o tym myślicie...

715 )
 :), lat 22data: 19.05.2007, godz: 05:07

Drogi Pawle!!! Czytałam Twoje wpisy na tej stronce i wiem, że jest Ci trudno!!! Chciałabym Ci jednak powiedzieć żebyś nie tracił nadziei!!! Sama jestem w podobnej sytuacji, tzn. nigdy nie miałam tak bliskiej sobie osoby - chłopaka. Kiedyś bardzo mnie to bolało, teraz wiem, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny!!! Zaufaj Panu !!! Wszystkiego dobrego! Pozdrawiam serdecznie! :)

714 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 19.05.2007, godz: 01:17

Do mała_zdw lat 21

Cieszę się,że historie,które tutaj zamieszczam podobają się:) Staram się wybrać najfajniejsze,najwartościowsze spośród tych,które zgromadziłam.Kolekcjonuje je ich liczba sięga kilkudziesiąciu.Te opowieści są znalezione w internecie poprzez rózne strony,blogi,magazyny,natrafiam na nie jakoś tak spontanicznie ku radości że moge się wzbogacać,czerpać z nich.Można przemyśleć rózne kwestie,zrozumieć poprzez zagłębianie się w ich przekaz.Będę systematycznie wkładać w źródełko takież opowiastki,historie aby dzielić się.

Kto lubi niech zapisuje sobie do pliku tekstowego aby ich nie pogubić bo wpisów będzie dość sporo;)
A jedną z takich stron na której można znaleźć takie opowiadania jest

http://www.zosia.piasta.pl/

Pozdrawiam cieplutko:)

713 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 19.05.2007, godz: 01:02

Witajcie:) Pozdrawiam wszystkich serdecznie:) Kolejna porcja wartościowych historii dla Was:)

(Prawdziwa historia)

Ośmioletnia Tess była bardziej rozwinięta od swoich rówieśników. Słyszała jak Mama z Tatą rozmawiali o małym braciszku, Andrew. Zrozumiała z tego, że był bardzo chory a rodzice w ogóle nie mieli pieniędzy. W następnym miesiącu przeprowadzali się do wynajmowanego mieszkania, gdyż Tacie brakowało pieniędzy na zapłacenie lekarzowi i na utrzymanie własnego domu. Andrew mogła uratować jedynie bardzo kosztowna operacja, ale zdaje się, że nikt nie był skłonny pożyczyć im takich pieniędzy.

Usłyszała jak Tata zapłakanej Mamie z desperacją w głosie powiedział cicho: „Teraz może go uratować tylko cud". Tess poszła do swojej sypialni i ze schowka wyciągnęła szklany słoik po dżemie. Wysypała z niego na podłogę wszystkie drobne monety i starannie je policzyła. Trzykrotnie sprawdziła liczenie uznając, że suma musi się zgadzać doskonale. W tej sytuacji nie wolno się pomylić.


Włożywszy starannie pieniądze z powrotem do słoika i zakręciwszy wieko, wymknęła się tylnymi drzwiami i skierowała do oddalonej o sześć domów apteki Rexella, nad której drzwiami widniał wielki obraz czerwonoskórego wodza Indian. Czekała cierpliwie, aż aptekarz zwróci na nią uwagę, ale akurat był bardzo zajęty. Tess spróbowała szurać nogami. Nic. Odchrząknęła starając się wydać najbardziej nieprzyjemny dźwięk, na jaki mogła się zdobyć. Nie pomogło. Wreszcie wzięła monetę ze słoika i zastukała nią w szklaną ladę. To poskutkowało!

„A ty czego chcesz? - spytał aptekarz zniecierpliwionym tonem — rozmawiam z bratem z Chicago. Od wieków się nie widzieliśmy". Nie czekał nawet na jej odpowiedź. „Chcę rozmawiać z panem o moim bracie" — odparła Tess tonem takiego samego zniecierpliwienia. „Jest on naprawdę bardzo, bardzo chory więc chcę kupić cud". „Słucham?" — powiedział aptekarz. „Nazywa się Andrew i coś mu rośnie wewnątrz głowy, a Tata mówi, że teraz tylko cud może go uratować. Ile więc kosztuje cud?" „Tu nie sprzedajemy cudów, dziewczynko. Przykro mi, ale nie mogę ci pomóc" — powiedział aptekarz nieco rozbrojony.

„Proszę posłuchać. Mam pieniądze, by za to zapłacić. Jeśli nie wystarczy, zdobędę resztę. Proszę tylko powiedzieć, ile to kosztuje". Brat aptekarza był dobrze ubranym mężczyzną. Pochylił się i spytał dziewczynkę: „Jakiego rodzaju cudu potrzeba twemu bratu?" „Nie wiem — odpowiedziała Tess z napływającymi do oczu łzami. — Wiem tylko, że jest naprawdę chory, a Mamusia mówi, że trzeba go operować. Mój Tata nie może jednak za to zapłacić, dlatego chcę wykorzystać moje pieniądze". „Ile ich masz?" — spytał mężczyzna z Chicago. „Dolara i jedenaście centów — ledwo słyszalnym głosem odpowiedziała Tess — to wszystko, co posiadam, ale jeśli trzeba zdobędę więcej". „Co za zbieg okoliczności — uśmiechnął się mężczyzna — dolar i jedenaście centów, dokładnie tyle kosztuje operacja małych braciszków". W jedną rękę wziął od niej pieniądze, a drugą ujął jej rączkę i powiedział: „Zaprowadź mnie do swojego mieszkania. Chcę zobaczyć twego brata i porozmawiać z rodzicami. Zobaczymy, czy mam ten rodzaj cudu, jakiego oczekujesz".

Owym dobrze ubranym mężczyzną był niejaki dr Carlton Armstrong, chirurg ze specjalizacją neurochirurgii. Operację wykonano za darmo i Andrew wkrótce był znów w domu i zdrowy. Mama i Tata radośnie rozmawiali o łańcuchu zdarzeń, które doprowadziły ich do tej sytuacji. „Ta operacja — cicho powiedziała Mama — była prawdziwym cudem. Ciekawa jestem, ile też mogła kosztować". Tess uśmiechnęła się. Dokładnie wiedziała ile cud kosztuje ... dolar i jedenaście centów ... plus wiara małego dziecka.

Cud nie jest zawieszeniem praw natury, lecz działaniem wyższego prawa, którego siłą napędową jest MIŁOŚĆ Boga.

[ tłum. Kazimierz Borkowski (czerwiec 2001)]

712 )
 Do Pawła24 Gwiazdkadata: 18.05.2007, godz: 22:27

A ja myślę, że rozumiem Cię Pawle.Twoje tęsknoty za prawdziwym odwzajemnionym, głebokim uczuciu. Żal, że się jeszcze nie spotkało tej właściwej osoby, że nie można dzielić się tym, co dla nas ważne w życiu. Strach, że może to nigdy nie nastąpić, że można się gdzieś rozminąć na ścieżkach życia, przeoczyć... . Znam te uczucia, choć dzieli nas róznica wieku, ponieważ ja dobrnęłam już 30. Nie chcę Cię pozbawiać nadziei, trzeba nią się posilać i modlić nieustannie prosząc Boga, o to co dla nas najistotniejsze, mimo że czasem wydaje się to tak bardzo trudne, że czasem wydaje się, że to o czym marzymy nigdy nie nastąpi.... Mam nadzieję i szczerze życzę Ci, byś wkrótce mógł cieszyć się egzystencją we dwoje. Dobrej nocy.

711 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 18.05.2007, godz: 22:15

Moi drodzy! proszę Was bardzo o modlitwę za Karolinę, która obecnie jej bardzo potrzebuje. W poniedziałek po raz kolejny już idzie do szpitala. Potrzebuje ogromnego wsparcia, gdyż jest załamana. O wytrwałość!

710 )
 Ela Kraków, lat 39, e-mail: elarataj84@wp.pldata: 18.05.2007, godz: 18:10

Szukam przyjaciół do porozmawiania,wspólnych spacerów po naszym pięknym mieście.

709 )
 mała_zdw do Agi, lat 21data: 18.05.2007, godz: 15:45

Kochana skąd bierzesz te wspaniałe opowiastki ?????????

708 )
 Anioł, lat 22data: 18.05.2007, godz: 15:21

Do Reni lat 34
Dziekuje ci z całego serduszka, modlitwa ma wielką moc i ja w to wierze...
dzieki za zrozumienie ehhh.......

707 )
 Honi, lat 24data: 18.05.2007, godz: 14:51

Do Pawła!!!
Mam 24 lata, jestem i zawsze byłam nie sama , lecz samotna, otacza mnie całe mnóstwo ludzi życzliwych i dobrych, lecz nigdy ten jedyny. Nie szukam lecz czekam, nie płaczę lecz ciesze sie tym co daje mi Bóg , a daje bardzo wiele:) nie tracę nadziei!
Po za tym wśród moich znajomych ( zresztą bardzo wartościowych ludzi) starszych ode mnie jest wielu samotnych, którzy starają się nie załamywać. Co z tego , że inni mieli już 5, Ty za to drogi Pawle, będziesz miał tą jedyna prawdziwą i piękną miłość. Bóg ma swój plan, a Ty po prostu go nie przegap i bądź cierpliwy:)
Pozdrawiam

706 )
 papillon, lat 27, e-mail: papillon007@wp.pldata: 18.05.2007, godz: 14:29

Kochani Źródełkowicze,

chciałabym przytoczyć jeden z moich ulubionych fragmentów Pisma Św. Dedykuję go Wszystkim: i tym którzy szukają swojej miłości, i tym co znaleźli, i tym, którzy wybrali życie w pojedynkę... Wszystkim :)

1 Kor, 13

1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
(...)
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Chciałabym podjąc kilka rozważań nt miłości.
1. Ten jakże porywający fragment o miłości nie odnosi się tylko do miłości między dwojgiem ludzi. Co prawda jest to na ogół pierwsze skojarzenie, które prowadzi do przekonania, by realizować się w miłości trzeba spotkać ukochaną osobę. Bóg, który jest Miłością, który nas do końca umiłował, pokazał nam jak mamy kochać! "Miłujcie się wzajemnie jak ja Was umiłowałem". To nawoływanie do miłości powinno towarzyszyć nam każdego dnia, gdyż nieustannie jesteśmy obowiązani nieść miłość drugiemu człowiekowi. Tutaj chciałabym podkreślić dwie rzeczy. Po pierwsze - potrzebny jest drugi człowiek. To w jego stronę ma być skierowana nasza miłość. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, może otworzyć oczy na potrzeby innych, albo zamiast uporczywie wpatrywać się w siebie - spojrzeć wreszcie na innych. A wtedy dostrzeżemy, że wystarczy uśmiechnąć się do smutnego przechodnia, pomóc starszej osobie przy wysiadaniu z autobusu, bądź pomóc matce z dzieckiem przenieść wózek po schodach... a w ten jakże prosty sposób podzielimy się z nieznanymi ludźmi odrobiną miłości. Po drugie - właściwie pojęta miłość nie ogranicza się tylko do jednej osoby. Pan Bóg ukochał każdego człowieka i miłość kolejnych ludzi wcale nie umniejsza Jego miłości do poprzednich. To jest ocean miłości bez dna, z którego mogą czerpać wszyscy. Skoro czerpiemy z tak wspaniałego Źródła, nasza miłość staje się również niewyczerpalna, tak że możemy podarować ją każdemu człowiekowi. Ba, nawet nieprzyjacielowi!
2. jaka jest prawdziwa miłość? to proste - taka jaką opisał ją św. Paweł :) pozostaje jednak pytanie: "jaka jest moja miłość?" warto odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie... i tu myślę, że każdy z nas ma nad czym popracować, by uczynić swoją miłość doskonałą :)
3. może powinnam była od tego właśnie zacząć moje rozważania - każdy z nas został ukochany Miłością Bożą! Nikt nie powinien się smucić, czuć się samotnym, opuszczonym, bo jesteśmy kochani przez Boga, który jest Miłością :) Stąd pytanie "kogo stawiam na pierwszym miejscu w moim życiu?" Jeśli całe swoje życie, wszystko co Cię spotyka oddajesz Bogu to nie doznasz zawodu. On Cię nie opuści jak osoba, w której pokładałaś/eś swoje nadzieje... On Cię nie zawiedzie!!! Jest Bogiem wiernym!!! Ból rozstań, samotności i wszelkich podobnych doświadczeń wynika z naszych błędnie przyjętych priorytetów i wartości. Człowiek jest istotą niedoskonałą i zawodzi, dlatego to Boga mamy stawiać w centrum wszelkich naszych dążeń a nie będziemy rozczarowani.
4. nie odkładaj miłości na kiedyś. Miłość kojarzę ze szczęściem, więc nie odkładaj własnego szczęścia na jutro, bo tak naprawdę jutro jest niepewne. Dany jest nam dzień dzisiejszy i zróbmy z niego jak najlepszy pożytek :) tu i teraz jesteś powołana/y do realizacji w miłości!! jakiej miłości? - doskonałej! czego potrzebujesz? - zaufania Panu! kogo potrzebujesz - drugiego człowieka, by mu to okazać! tak więc może musisz wyjść z ciasnej skorupy własnego "ja"... w każdym razie zacznij działać, a wspaniałe efekty nie każą długo na siebie czekać!

Kochaj i nie oczekuj nic w zamian, kochaj miłością szaloną, jaką Bóg nas umiłował, kochaj a poczujesz że żyjesz właśnie teraz...

I jeszcze rzecz nieodzowna: "Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą." (Flp 2,13) tak więc prośmy o Jego Łaskę.

Z modlitwą <><
Asia

705 )
 Caroline, e-mail: fields-of-gold@wp.pldata: 18.05.2007, godz: 10:23

Do Pawła

"Czasem oczekiwanie już jest miłością"

"(...) jeżeli miłość to tak jak wieczność bez przed i potem"

"nie umiesz oddać siebie jakże masz dostać wszystko"

Ks. Jan Twardowski

Paweł pomyśl sobie o tym, że Twoja przyszła dziewczyna żyje sobie już gdzieś na świecie i czeka na Ciebie... Jeżeli Bóg jeszcze nie pozwolił wam sie spotkać to znaczy, że ona musi jeszcze dojrzeć do tego związku i Ty też. Ale to nie znaczy, że jej nie ma! Dlatego proponuję Ci, żebyś się codziennie modlił nie tylko O nią ale także ZA nią. Czytałam ostatnio (chyba nawet na Adonai :D ) opowiadanie o pewnej dziewczynie, która w wieczory w ktorych miała możliwość iść na jakąs mocno zakrapianą imprezę, rezygnowała z tego i zostawała w domu pisząc listy do swojego przyszlego męża, którego wtedy jeszcze nia znała. Listy te dała mu potem jako prezent ślubny... Ty też mimo, że jeszcze nie znasz swojej dziewczyny myśł o niej, módl się za nią... Bo ona już JEST!
I pamiętaj - "to co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."
"Miłość jest jak wiatr - nie widzisz jej ale ją czujesz..."
" jeżeli miłość to tak jak wieczność bez przed i potem"

Jeżeli Bóg jeszcze nie postawił jej na Twojej drodze tzn że nie jesteście jeszcze na to gotowi (chociaż Tobie pewnie wydaje sie inaczej ale Bóg widzi więcej niż my...) Robi to żeby was chronic. Musicie być obydwoje odpowiednio dojrzali, żeby nie zniszczyć tego pięknego daru jakim jest miłość oblubieńcza :D On nie chce Ci dać jakiejś namiastki miłosci, jakiegoś minimum on chce Ci dać Miłość prawdziwą, totalną, trwającą całą wieczność... Pewnie dlatego musisz tak długo czekać. I wiedz, że to kiedy spotkasz swoją drugą połowke zależy przede wszystkim od Ciebie. Teraz musisz sie skupić na tym, żeby pogłębiać swoją relację z Bogiem, pokonywać kompleksy, dojrzewać, rozwijać sie a nie skupiać sie na tym, że nie masz dziewczyny. To nie przyśpieszy sprawy a wrecz może ją opóznić... Im szybciej zaufasz Bogu tym lepiej. Bo tak mi sie zdaje że Twoim problemem jest właśnie to, że nie Ufasz... Zastanów sie dobrze nad tym fragmentem:

Rozkoszuj się w Panu,
a on spełni PRAGNIENIA twego serca.
Zwróć ku Panu swe kroki,
UFAJ Mu, a On będzie działał.

Psalm 37,4-5

Ps. Jeżeli chodzi o mnie to też na razie nie mam chłopaka. Ale wcale nie czuję się przez to samotna. Bo ja wiem, że on gdzieś tam jest i predzej czy pozniej musimy sie spotkać:) Mogę przecież o nim myśleć i modlić się za niego (it's like a wind - I can't see it but I can feel it... :) I póki co rozkoszuję się w moim Bogu i ufam Mu... Ufam Mu całym moim sercem!!!

Z Bogiem:)

704 )
 karinadata: 18.05.2007, godz: 10:15

Pawle jak widzisz piszą tu osoby o wiele starsze samotne i jak one to przetrwały? jakos nie zwariowały..nie uschły . Tak samo przechodziły ostatnie imprezy samotnie.. a jednak.. Nie patrz smutno na inne pary i nie popadaj w zgryzotę. Masz napewno duzo kolezanek na roku, zyjesz wsród młodych, chodzisz na juwenalia itp..masz kontakty i one zaraz po studiach nie skończą się. Jeszcze nie doswiadczyłes o wiele gorszej samotnosci jaka maja np osoby 30 letnie które pracują, od dawna nie chodza na imprezy bo przyjaciele pozakładali rodziny.. Nie skupiaj sie tylko na swoim problemie jakby był końcem świata. Baw sie dobrze na juwenaliach z kolezankami, kolegami... a na dziewczyne czekaj wytrwale. Będzie jeszcze okazja spedzic miło czas... pójsc do kina.. wyjechac w góry..Pamiętaj jesli poddasz sie takiemu rozżaleniu.. żadna dziewczyna nie zwróci na Ciebie uwagi :) i przyjmij rady innych.. bo mam wrazenie ze chcesz pocieszenia a tkwisz nadal w rozgoryczeniu.. jeszcze przed Tobą wszystko.. nie czuj się jak przegrany.. Bóg zna Twój ból.

703 )
 Panienka, lat 24data: 18.05.2007, godz: 09:02

Do mój punkt widzenia, lat 25, e-mail: enenc@o2.pl data: 17.05.2007, godz: 18:07

Jestem dziewczyną i chcę przyznać Ci racje do Twojej wypowiedzi do Wilka- (pierwszy akapit). Sama po sobie to zauważyłam.

jeśli chodzi o Twoje pytanie, byłam w 2 związkach. Z pierwszym chłopakiem po kilku latach mam kontakt na gg, z ostatnim wogóle. W obu przypadkach pochodziliśmy z różnych miast, dzieliły nas km, więc to też było przeszkodą by znajomość utrzymywać. Z pierwszym czasem rozmawiamy na gg, nie wracamy do tego co było, w sumie traktujemy się jak dobrzy znajomi, bez wypominania, urazów. Jest OK.

Ciężko by mi było utrzymywać znajomość z drugim chłopakiem, bo był dla mnie Kimś ważnym, mimo że mineło prawie 2 lata ciężko zapomnieć.... Teraz jestem z Kimś innym, więc chyba lepiej i dla mnie i dla mojego chłopaka, że kontaktu z byłymi partnerami nie utrzymujemy.

Chciałam tylko dodać, że jeśli by mnie któryś z nich poprosił o pomoc, to bym pomogła.

Jak widzisz wszystko zależy od człowieka, jego psychiki. Poprostu mniej boli, gdy nie wiem co, gdzie i z Kim robi. Myśle że po późniejszym czasie (jak w przypadku pierwszego chłopaka) to przechodzi, można śmiało o wszystkim pogadać. Rana po "miłości" musi się zaleczyć. Jeśli umiesz nie wracać do tego co było, to śmiało moim zdaniem możesz z tą osobą utrzymywać kontakt. Pozdrawiam :)

702 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 18.05.2007, godz: 01:09

Witam wszystkich:) Kolejna porcja wartościowych opowieści,którymi chce sie dzielić z Wami:)

Miłość Boga
W szkole średniej katecheta zadał uczniom zadanie domowe na temat: "Jak wyobrażam sobie Pana Boga?" W tekstach młodych ludzi znalazło się wiele powielanych zwrotów ale też i niemało oryginalnych myśli. Pewien chłopiec napisał takie zadanie: "Pana Boga wyobrażam sobie jako osobę a mianowicie jako kogoś, kto potrafi stworzyć pięć miliardów ludzi i do tego kochać ich tak, jakby każdy z nich był jego jedynakiem."
autor nieznany

------------------

Dobry tatuś
Pewien tatuś i jego synek szli podcieniami miejskiej ulicy, przy której znajdowały się sklepy i wielkie magazyny. Tatuś niósł torbę pełną paczek i sapał ze złości mówiąc do dziecka: - Kupiłem ci czerwony kombinezon, kupiłem ci robota, kupiłem ci zestaw piłkarzy... Co jeszcze mam ci kupić? - Weź mnie za rękę - odpowiedziało dziecko
autor nieznany

------------------

Profesor i przewoźnik
Pewnego dnia jeden z najsławniejszych profesorów uniwersytetu, kandydat do nagrody Nobla, dotarł nad brzeg jeziora. Poprosił przewoźnika, by go wziął do swej łodzi na przejażdżkę po jeziorze. Dobry człowiek zgodził się. Gdy byli już daleko od brzegu, profesor zaczął go wypytywać. Znasz historię? Nie! A więc jedna czwarta twego życia stracona. Znasz astronomię? Nie. A więc dwie czwarte twego życia poszły na marne. Znasz filozofię? Nie. A więc trzy czwarte twego życia są stracone. Nagle niespodziewanie zaczęła szaleć okropna burza. Łódka na środku jeziora kołysała się jak mała łupinka orzecha. Przewoźnik przekrzykując ryk wiatru zapytał profesora: Umie pan pływać? Nie - odpowiedział profesor. A zatem całe pana życie jest stracone... Jest wiele dróg, zazwyczaj bardzo pięknych i pociągających, które prowadzą do śmierci. Jedna jedyna droga jest drogą życia. To droga Boża. Nie trać nigdy z oczu tego, co jest rzeczywiście najważniejsze
autor nieznany



701 )
 Renia, lat 34, e-mail: usignolo@op.pldata: 17.05.2007, godz: 22:56

do 'Grzeszny Anioł'
- życzę wytrwałości w dobrych postanowieniach rozumiem że to nie będzie łatwe, modlę się za Ciebie - Niech Pan da Ci wiele sił :))

do Paweł
-myślę że wiele osób które wypowiedziało się o Twojej sytuacji na forum nie miało zamiaru umiejszać tego że dla Ciebie jest to trudna sytuacja... moje pytanie brzmi czy można Ci jakoś pomóc??, tak właściwie to sama nie wiem ale odnoszę wrażenie że cokolwiek by się nie napisało do Ciebie to Twój ból samotności i tak będzie koncetrował Twoją uwagę... mam nadzieję że nie usłyszę od Ciebie ... 'co Ty wiesz o samotności' mam więcej lat sporo więcej i wiedz mi że wiem już samotności i o tym jak ona boli ... ale cóż żyję dalej uśmiecham się i czekam i ufam - dlatego Pawle nie trać ufności i mam nadzieję że kiedyś dane Ci będzie dostrzec sens czasu w jakim się teraz znajdujesz...

Pozdrawiam wszystkich 'Źródełkowiczów' :)) pamiętam o Was w modlitwie

700 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 17.05.2007, godz: 22:50

Drogi Pawle czytam Twoje wpisy i niestety to bardzo widać, ale staciłeś nadzieję i to tak bardzo Cię boli. Wiesz co to jest Boża łaska? To błogosławieństwo które Bóg zsyła na zwykłych ludzi niespodziewających się niczego. I niemożliwe staje się możliwe, tak po prostu choć to trudne do uwierzenia nagle wygrywasz los na loterii :). Z całego serca życzę Ci odnalezienia upragnionej milości.
Szczęść Boże

699 )
 Honi, lat 24data: 17.05.2007, godz: 22:18

Do Wilka
Czasem całe życie nie wystarcza, żeby kogoś dobrze poznać. Najczęściej to nieodpowiedzialność i niedojrzałość jest przyczyną tego , że się kogoś krzywdzi.Jedni robią to świadomie, drudzy dlatego, że są słabi i niedoskonali. Ja też się zawiodłam na ludziach wiele razy choć w innych sytuacjach, ale nie potrafię przestać ufać ludziom i wierzyc im. Bo wtedy kontakt z nimi nie miał by najmniejszego sensu.Tu jeszcze warto wspomniec kwestię wybaczenia. Ktoś kiedyś powiedział mi m,że jestem zbyt naiwna, może i jestem ale nie potrafię i nie chcę przestać wierzyć w wartość ludzi i w ich dobroć. To , że chciałeś być z nia szczęśliwy to naturalne , każdy pragnie szczęścia.Pamiętaj nie każdy ma złe zamiary, nie każdy ma za cel skrzywdzić, a jeśli nie chcesz dać szansę człowiekowi( dziewczynie) daj szansę sobie, a przedewszyskim Bogu!!
Pozdrawiam, będzie dobrze:)

698 )
 Anioł grzeszny, lat 22data: 17.05.2007, godz: 22:10

Własnie wróciłam ze spowiedzi która trwała ok.2godz. z rozmowy z moim przyjacielem ks. Bóg przez niego pokazał mi duzo rzeczy,powtórzył mi to co juz wiedziałam ale uświadomił...
A co bedzie dalej to zależy odemnie, Panie pomóż mi walczyć.....dodaj mi sił....
Jest mi cieżko,a z drudiej strony błogo bo pozbyłam sie czegoś co ciążyło na mnie jak głaz....ale czy bede potrafiła wytrwac w tym postanowieniu,jak długo??....

697 )
 Paweł, lat 24, e-mail: atlantis1@tlen.pldata: 17.05.2007, godz: 20:56

Do Anioł grzeszny
A co Ty wiesz o samotności jak będziesz w moim wieku to jeśli wszystko pojdzie zgodnie z Wszymi planami będziesz mężatką nigdy nie dowiesz jak to jest mieć 24 lata i nigdy nie mieć dziewczyny jak to jest nigdy nie przeżyć studenckiej miłości dziś ostatnie "Baw się bez dopingu" a za tydzień ostanie Juwenalia w Moim życiu i tak marzyłem by choć raz mieć dziewczynę podczas takiej imprezy a miał nie będę a inni mieli nawet 5 razy .

696 )
 gosiek, lat 21, e-mail: malgosiek1986@gmail.comdata: 17.05.2007, godz: 19:43

Witam!!! Szukam partnera na kurs tańca z Katowic i okolic!!! Czekam na Ciebie z niecierpliwością :)))

695 )
 mój punkt widzenia, lat 25, e-mail: enenc@o2.pldata: 17.05.2007, godz: 18:07

Do Wilk
Odpowiedź na twoje pytanie jest bardzo prosta: Dziewczyny (w większości przypadków) lubią czuć się swobodnie i wolą nie wiązać się na stałe :) Jak dziewczyna widzi, że partner jest w niej mocno zakochany a na dodatek zaczyna myśleć o związku, to pada na nie blady strach i szybko się z takiej relacji wycofują :) Wynika to głównie z tego, że zawsze mają nadzieję na spotkanie tego lepszego (przystojniejszego, bardziej elokwentnego)... a także nie chcą czuć się skrępowane w młodości. Po co taka dziewczyna ma chodzić na spacery, do kina, na imprezę i.t.d. tylko z jednym chłopakiem, skoro może mieć kilku adoratorów, którzy by ją wszędzie zapraszali ? ;)
Tylko w takim przypadku dziewczyna może wziąść dla siebie tę "najlepszą partię", a to, że po dorodze się kogoś zrani - to trudno :)
Wszystko się zmienia dopiero wówczas, gdy dziewczyna jest już starsza (choć na to też nie ma reguły), widzi wokół same pary (nawet małżeństwa rówieśniczek) i wówczas ona też tego chce :) Dziewczyna myśli również o stałym związku w sytuacji gdy jest nieatrakcyjna (tzn. podoba się barodzo niewielu chłopakom) i wówczas jak z kimś zacznie chodzić, to tak szybko nie kończy tego związku, bo ma świadomość, że następny kandydat może się już nie pojawić... a wówczas samotność do końca życia prawie pewna.
Podkreślam, że to co napisałem nie dotyczy wszystkich dziewczyn, ale jakiejś ich części. A do takich wniosków doszedłem też na podstawie własnych doświadczeń.

Do pozostałych :)
Napisałem to też dlatego, że i ja nie mam szczęśćia w miłości... mój trwający 3 miesiące związek, zakończył się na początku tego miesiąca. Szczerze powiedziawszy to już nie mam żalu do tej dziewczyny, która mimo iż twierdziła, że mnie kocha - to odemnie odeszła. W końcu to ja byłem "stary a głupi", bo zakocałem się w 18-latce (i to tylko rocznikowo) i myślałem, że coś z tego wyjdzie... A ona, cóż... powiedziała, że mnie kocha (że jest jej cieżko mnie zostawić), że jestem dla niej dobry (i jeszcze trochę komplementów), ale jest zdecydowana odejść (czuła się chyba za bardzo ograniczona i chyba obawiała się, że nie jest gotowa aby teraz z kimkolwiek się związać)...

I teraz mam pytanie - bo przyznam się, że nie umiem sobie z tym poradzić: Jak utrzymać znajomośc z osobą, z którą już się nie jest, ale którą się po prostu lubi ? Poznaliśmy się przez internet, tak więc spotkania zawsze były planowane. Odpadając więc przypadkowe spotkania na osiedlu czy też pracy/szkole i jakaś tam rozmowa przy okazji. Na spotkanie jest teraz za wcześnie, bo jak znam siebie, to pewnie bym zaczął roztrząsać przesłość i namawiać ją do powrotu, a nawet jeśli bym tego nie robił - to podejrzewam, że ona obawiałaby się takiej właśnie reakcji z mojej strony. Natomiast poprzez sms-y, to mogę się spytać co najwyżej jak jej minął dzień i ewentualnie jeszcze o samopoczucie.

Jednym słowem, czy ktoś z Was postanowił utrzymać kontakt z osobą, która odeszła (z takich czy innych przyczyn), a jeśli tak, to z jakim efektem ? i jak wyglądały wtedy rozmowy, no i w ogóle utrzymywanie kontaktu ?

694 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 17.05.2007, godz: 17:44

Wrocilam z komunii chrzesnicy. Moim najwiekszym marzeniem jest byc niewinna i prosta jak dziewczynki pierwszokomunijne. Dlaczego kiedy dziewczynki dorastaja ich niewinnosc jest niszczona ?

693 )
 L., e-mail: loretta1@vp.pldata: 17.05.2007, godz: 17:06

Mam do Was prośbę. Od jakiegoś czasu nie mam już kierownika duchowego. Trochę straciłam zaufanie do księży i jakoś nie mam odwagi pójść na rozmowę. Dość długo nie byłam na spowiedzi. Może jest tu ktos ze śląska i zna jakiegos księdza, który stara się zrozumiec człowieka, no i jest cierpliwy:) Nie chodzi mi o to żeby mnie głaskał po głowie ale żeby starał sie zrozumieć, może nawet spróbował pomóc. Tylko nie każcie mi szukać aż na niego trafię, już to przerabiałam.

692 )
 mała_zdw, lat 21, e-mail: zdw1@poczta.onet.pldata: 17.05.2007, godz: 16:41

Bóg kocha nie tylko świętych i wybranych. Kocha każdego z nas taką samą miłością. Musimy Mu tylko zaufać i dać się poprowadzić. Zdajmy się na Niego - On wie co dla nas jest najlepsze.
"Jeśli Mi ufasz, nie płacz, nie płacz nawet nad sobą bo wybaczam Ci wszystko" - powiedział Pan na Krzyżu i skonał..........
Ufać tzn. wierzyć w Zmartwychwstanie.

691 )
 Szeleszczenie do Wilka, lat 28data: 17.05.2007, godz: 16:10

Wilku! Na pewno jeszcze spotkasz swoją wymarzoną drugą połowę, która będzie z Tobą szczera i uczciwa wobec Ciebie i innych. Zupełnie zrozumiałe co piszesz, ale to że przeżyłeś taki zawód nie znaczy że zawsze się będziesz zawodzić na ludziach. Zaufaj jeszcze raz, może nie od razu ale jeśli uważnie obserwujesz, możesz dowiedzieć się czy kobieta jest uczciwa wobec Ciebie. A uczciwa będzie wierna bo o to Ci przecież chodzi. A miłość jest warunkiem koniecznym, nie trzeba przypominać. Uwierz, gdzieś jeszcze są uczciwe i wierne dziewczyny, na pewno znajdziesz. Miłośc chodzi różnymi drogami. Możesz jej nawet nie szukać, w końcu sama Cie znajdzie. Taka miłość na całe życie. Powodzenia! Marta

690 )
 Anioł grzeszny, lat 22data: 17.05.2007, godz: 15:21

Do Piotra lat 24

Te punkty są wazne ale w jakis sposób trudne do wykonania, dlatego ze próbowałam z nim sie modlic.... :( wiem,ze musze zaszczepic w jego sercu to co jest dla mnie ważne. BOGA !!

A pozatym ja nie jęcze, tylko mówie to co czuje.A po drugie to tak łatwo ci powiedziec zerwij, mam powiedziec koniec komus kto jest dla mnie bardzo ważny kogo kocham, mam ranic jego gdy on mnie kocha. Nie nigdy tak nie powiem...
Oddaje to Panu Bogu :)
i wezme sie w garsc tak jak radzisz ;]

Wogóle to ty troszke marudzisz, bo popatrz sam na wpisy .... osoby które chcą ci uswiadomić,pomóc, ze to nie jest problem, że Bóg ma dla ciebie plan.... a ty dalej to samo. Czemu czujesz sie samotny??
Jeżeli jest Jezus w twoim życiu to czemu czujesz sie samotny??

Widzisz dla ciebie mój problem to błacha sprawa, łatwo do rozwiązania....
A dla mnie twój problem to tak samo jak nie miec problemu......

689 )
 Anioł grzeszny, lat 22data: 17.05.2007, godz: 15:02

Do magdaleny lat 22

czy ty pisałaś do mnie? czy ja dobrze cie zrozumiałam,ze jestes w podobnej sytuacji jak ja?? prosze o odpowiedz...

688 )
 Zatroskanydata: 17.05.2007, godz: 13:41

Dziękuję dziewczynom za odpowiedz na mojego e-maila.To nie jest tak że wymagam tylko od dziewczyn zachowania czystości i dziewictwa do ślubu bo sam też chcę być czysty i nie wyobrażam sobie bym mógł współżyć przed ślubem.Jednak jestem w pełni świadomy ludzkiej słabości dlatego nie przekreślałbym dziewczyny która nie jest dziewicą,zwłaszcza takiej która żałuje utraty dziewictwa.W tej materii jednakowo traktuję zarówno chłopaków jak i dziewczyny.Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów!:)

687 )
 Ela Kraków, e-mail: elarataj84@wp.pldata: 17.05.2007, godz: 09:05

Szukam przyjaciół z Krakowa,do porozmawiania i wspólnych spacerów po naszym pięknym mieście.

686 )
 Aga, lat 22, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 17.05.2007, godz: 02:50

Witajcie:) Chciałam się z Wami podzielić pewną historią z przesłaniem.Ja znalazłam w niej coś wartościowego dla siebie więc może i Wam się spodoba i zaczerpniecie z niej. " Szczeniaki na sprzdaż " Właściciel sklepu przytwierdził nad wejściem tabliczkę z napisem: "Szczeniaki na sprzedaż". Takie ogłoszenia zazwyczaj przyciągają dzieci, toteż niebawem w sklepie pojawił się mały chłopiec. - Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? - zapytał. - Tak po 30 do 50 dolarów - odparł właściciel. Chłopczyk sięgnął do kieszeni i wydobył z niej kilka drobnych monet. - Mam 2 dolary i 37 centów - powiedział. - Czy mógłbym zobaczyć te pieski, proszę pana? Sprzedawca uśmiechnął się i zagwizdał. Z budy wyszła Lady. Truchtem pobiegła przez sklep, a za nią potoczyło się pięć malusieńkich, drobniuteńkich kuleczek. Jedno ze szczeniąt wyraźnie zostawało w tyle. Chłopiec natychmiast wskazał na nie nadążającego za resztą, kulejącego psiaka i spytał: - Co mu się stało? Właściciel wyjaśnił mu, że badał go już weterynarz i okazało się, że psiak ma niewłaściwą budowę biodra. Zawsze już będzie kulał, na zawsze pozostanie kaleką. Chłopiec zapalił się natychmiast. - Właśnie tego szczeniaka chciałbym kupić! - oznajmił. - Nie, nie. To niemożliwe, byś chciał kupić tego pieska - odparł sprzedawca. - Jeśli naprawdę ci na nim zależy, po prostu ci go dam. Chłopczyk wyglądał na poważnie zdenerwowanego. Spojrzał właścicielowi prosto w oczy i wskazując palcem, odezwał się: - Nie chcę, żeby pan mi go dawał. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozostałe szczeniaki i zapłacę za niego całą sumę. Właściwie, to zapłacę panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesiąc będę przynosił 50 centów, dopóki go nie spłacę. Sprzedawca zaoponował: - Ależ ty nie możesz chcieć takiego psa. On nigdy nie będzie mógł biegać, skakać, bawić się z tobą tak, jak inne szczeniaki. Chłopczyk schylił się i podwinął lewą nogawkę spodni, odsłaniając kaleką nogę, wspieraną dużą metalową klamrą. Spojrzał na właściciela sklepu i odparł cicho: - Cóż, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogoś, kto to zrozumie!

Dan Clark

685 )
 Paweł, lat 24, e-mail: atlantis1@tlen.pldata: 16.05.2007, godz: 23:28

W pewnej książce na temat seksu jest porównanie do kamienia i aksamitu kamień jest twardy i szorstki. A aksamit miękki i przyjemny w dotyku. Mężczyzna to kamień a Jezus to aksamit . Szorstki myślący tylko o seksie i własnych potrzebach mężczyzna po przyjęciu Jezusa staje się się ciepły czuły wtedy za sprawą mocny naszego Pana seks przestaje być w centrum uwagi a stają się inne rzeczy relacja obu osób z Bogiem , zaangażowanie emocjonalne i dogadanie się umysłowe.
Chciałbym mieć bliską osobę i to nie dla seksu ale dla miłości do miłość jest piękna .
A seks ma po pierwsze jednoczyć ludzi a to zjednoczenie powinno już być na całe życie.
Nigdy nie chciałbym rozstać się z osobą z którą bym przeżył pierwszy raz . I Bożą pomocy wierzę , że to się nie stanie a mój pierwszy raz przeżyje dopiero po ślubie .

684 )
 Wilk, lat 25, e-mail: wilk7777@o2.pldata: 16.05.2007, godz: 23:10

Do Honi, Honorata jak mniemam.
Za duzo musialbym pisac zeby przytoczyc tą cala sytuacje to co ona mi pisala i jakie byly nasze relacje. Doskonale zdaje sobie sprawe ze o zwiazek nalezy dbac i pielegnowac go, a to ze chcialem zeby byla szczesliwa to chyba nic zlego, chcialem byc z nia szczesliwy, chcialem stworzyc fajny zwiazek oparty na milosci, a co za tym idzie szczerosci, wiernosci i innych waznych rzeczach. Nie rozumiem tylko dlaczego niektorzy ludzie zdradzaja, klamia a szczerosc jest im obca, nieraz sie mysli ze zna sie kogos a pozniej okazuje sie jaka naprawde jest ta osoba.

683 )
 Anastazjadata: 16.05.2007, godz: 22:02

Do Paweł 24.
Pawle, pragne tylko powidzieć, że masz wspaniałe poglądy i niesamowicie miło słyszeć coś takiego z ust mężczyzny. Ja do tej pory spotykałam mężczyzn, dla których seks stawał sie czymś bardzo ważnym i to bez znaczenia czy przed czy po ślubie.

682 )
 karolina, lat 22, e-mail: anilorak85@wp.pldata: 16.05.2007, godz: 21:49

Już strasznie dawno tu nie zaglądałam Chciałam odnależć tu odpowiedz a jeszcze większy metlik sobie zrobiłam. Dobrze jest wiedziec że na świecie są tacy ludzie jak wy.

681 )
 magdalena, lat 22data: 16.05.2007, godz: 21:40

do zbuntowany aniol:


witaj, wydaje mi sie ze jestem w identycznej sytuacji. nie mialam wczesniej nikogo... do wrzesnia zeszlego roku...planujemy rowniez slub za 2 lata. bylam najwyrazniej za slaba choc wydawalo mi sie ze taka nie jestem:(

680 )
 karina, lat 27, e-mail: karina2006@interia.pldata: 16.05.2007, godz: 21:25

Samiutka , zgadzam w 100% .. co mają powiedziec samotni? jesli małżonkom, narzeczonym trudno wytrwac... dla samotnych to dopiero wyzwanie by szanowac swoje ciało.. by nie zagłuszac swojej seksualnosci, która niczym sie nie rózni od innych. Pawle Twój problem rzeczywiscie mały w prównaniu do takich które podała Samiutka.. jestes bardzo młody.. przed Tobą jeszcze wiele szans na pokochanie, nie sądź ze w porównaniu z innymi jestes taki "stary" na dziewczynę... bo inni dawno mają, nie wspomnę inicjację za sobą...
dobrze wykorzystaj ten czas wstrzemiezliwosci, hartowania się.. uczenia cierpliwosci i wartości ciała swojego i kobiecego.. ten okres samotnosci w oczekiwaniu na kobietę jest potrzebny! nawet podziekuj Bogu za tę łaskę. Jak wielu ją zmarnowało!! jak wielu nie przyjęło jej, byle juz zaliczyc, miec to za sobą... i wiedz ze często ci własnie byli nastawieni z początku na czystosc!, chcieli miec osobę bliską sercu...a jak żyją? moze niektórym sie udaje zawrzec zwiazek małzeński, ale tego nie wiemy jak odbiło sie to na ich związku jesli nie nauczyli sie szanowac przed slubem swojego ciała, jesli ślub nie wniósł juz nic nowego i pozbawili sie tej fascynującej przygody oczekiwania na pełną miłość cielesną tak długo wyczekiwaną i tak nagrodzoną. Jest czego zazdrościc?
Okres wstrzemieźliwosci jest naprawdę pieknym okresem! kiedys bedziesz go wspominał z rozrzewnieniem;) choc nie jest łatwy, wymaga kontrolowania się to jednak to co najwartosciowsze zdobywa sie własnie w trudzie..Bedziesz cieszył sie dziewczyną całym sercem, a nie jak goscie którzy co jakis czas zmieniaja partnerki i pocieszaja sie w ramionach innej, a potem jeszcze chwala sie jak było z Małgosia a jaka była Wioletka..
Moze za jakis czas bedąc juz tak zahartowany znajdziesz dziewczynę z którą wytrwasz w czystosci do slubu nawet 5 lat... własnie dzięki temu długiemu wyczekiwaniu! wierzysz w to? ja wierzę, chłopcom nawet tym starszym troszke łatwiej się ożenic...
niestety jest tez bardzo duzo złych małżeństw, rozwodów, przez tak zw rozwiążłosc seksualną, brak wiernosci. Dlatego warto czekac.. co nie znaczy ze z załozonymi rękoma;) Bóg wszystkiego za nas nie zrobi, trzeba otwartości...
Rzeczywiscie Samiutka poruszyła nie łatwy problem dla osób samotnych szczeg. tych nie z wyboru...jak traktowac swoją seksualnosc , jak jej nie zagłuszyc? nie uciekać?, przeciez Bóg stworzył nas jednakowych.. to samo mogliby powiedziec księża, osoby konsekrowane.. podobno są rekolekcje dla samotnych poruszające temat czystosci.
To jest bardzo trudne.. ja jeszcze przed tym tematem i sama nie wiem jak przyszłoby mi sie zmierzyc z tym po 30-35. Kazdy pragnie bliskości.. cielesności fizycznej także.. Dlatego wszystkich samotnych zyjących w strzemięźliwości podziwiam. Fakt, człowiek to nie zwierzę .. są jeszcze inne wazne aspekty niz przyjemnosc seksualna, popędy.. bądź co bądź jednak bardzo trudna to droga....Kto tak zyje wie... i medal za wytrwałość :)

679 )
 Honi, lat 24data: 16.05.2007, godz: 19:31

Do Wilka!
Do pouczania kogoś jestem daleka, nie chciałabym też byś odebrał to jako prawienie morałów...ale kiedy czytałam to co napisałeś, i o czym pisałeś odebrałam wrażenie, że problemem i przyczyną waszego związku mogło być ( ale nie musiało) to jaki stosunek mieliście sami do siebie i wobec siebie. Piszesz cyt. " ja chciałem tylko, żeby ona" , natomiast " ona chciała ode mnie tylko..." A przecież miłość to nie jest to czego ja chcę , czego oczekuję, to po pierwsze dawanie siebie ( i to nie w tym dosłownym znaczeniu). Miłości nie da sie wymusić, nie da się wypłakać i wyprosić. Po za tym (choć właściwie nie mam w tym żadnego doświadczenia, stwierdzam jedynie z obserwacji moich bliskich) że związek to nie mebel, że jak sie go już ma to postawi sie go w kąciku i niech sobie tam stoi, związek , jakby to powiedział fizyk;) ciągły "ruch", i trzeba nad nim ciągle pracować przez całe życie, umieć wyrzec sie siebie, ofiarować się ,czasem powiedzieć tak a czasem nie ... Głowa do góry w Bogu nadzieja, bo Tylko On nie czyni złudzeń i jak znam Go , to już szykuje dla Ciebie coś bardziej lepszego, pięknego, i prawdziwego...Ufaj !

678 )
 samiutkadata: 16.05.2007, godz: 19:02

Pawle! Masz dopiero 24 lata, naprawdę wszystko przed Tobą. Nie narzekaj, że do tej pory nikogo nie znalazłeś (chociaz wiem, że nie jest Ci łatwo). Znam przypadki osób starszych od Ciebie, nawet dużo starszych, które też nikogo jeszcze nie miały i pomyśl co one czują. Samotność boli i to bardzo. Paskudne uczucie bycia niekochaną. Coraz trudniej patrzy się na zakochane pary, na znajomych szczęściarzy, którym się udało chociaz mam świadomość, że nie zawsze małżeństwo=szczęście.
I jeszcze coś na temat czystosci. Jestem starsza od Ciebie, nie mam męża, żyję w czystości. Wiele osób uważa, że trudno żyć w czystości będąc z kimś w zwiazku, małżeństwa stosujące NPR narzekają, że ciężko im przetrwac okresy wstrzemięźliwości i zapewne tak jest ale chciałabym żeby te osoby pomyślały czasem o ludziach samotnych. Wiem, że wspólne mieszkanie, małżeństwo to inna rzeczywistość ale wszyscy składamy sie nie tylko z ducha, samotni również. My też odczuwamy potrzebę fizycznej bliskości drugiego człowieka, jak zresztą każdy zdrowy człowiek i tylko od naszej silnej woli zależy czy weźmiemy sobie na wstrzymanie czy nie. Myślę, że nam jest o wiele trudniej bo małżonkowie kiedy juz przyjda dni niepłodne moga sobie tamten okres odbić, narzeczeni za jakis czas wezmą ślub i będą się mogli sobą nacieszyć a my? Niektórzy wstępują w związek małżeński po 30-stce, 40-stce nawet 50-tce, że już nie wspomnę o ludziach, którym przyszło całe życie być w pojedynkę i co oni mają powiedzieć?????
Oni swoje najpiękniejsze lata, swoją młodość spędzili na czekaniu na miłość.
Nam tez jest ciężko, naprawdę ciężko wytrwać w czystości.
My, samotni tez mamy hormony a w naszych żyłach tez płynie krew, nie woda!
My nie wybieraliśmy życia w celibacie ale czasem tak sie niektórym życie ułożyło...

677 )
 Anioł grzeszny, lat 22data: 16.05.2007, godz: 15:10

Do czystej i szczęsliwej :)

Nie bede sie rozpisywac ale powiem jedno masz racje.... dzieki :) niech Jezusw ci błogosławi kazdego dnia :-)


Dlatego prosze o modlitwe wszystkich którzy tu zaglądają, by JEZUS ZWYCIĘŻYŁ!!

676 )
 Paweł, lat 24, e-mail: atlantis1@tlen.pldata: 16.05.2007, godz: 15:08

Do grzeszny anioł 2 lata to nie za długo . Przestań proszę Cię jęczeć weź się w garść , żeby pokonać grzech trzeba strategii :
1. Ustalcie granicę kontaktu której będziecie przestrzegać
2.Planujcie wasze spotkania tak by nie trzeba było nudnych chwil wypełniać pieszczotami . \
3. Starajcie kontrolować siebie nazwajem .
4. Wspólnie módlcie się o Waszą czystość .
5. Jeśli zdarzy się upadek szybko idźcie do spowiedzi .
Aha jeśli Twój chłopak nie będzie chciał wypełniać punktów 1-5 jeśli nie jest oddany Bogu .
Zerwij z nim św. Paweł mówi wyraźnie by nie wpręgać się w nierówne jarzmo z nie wiernymi .
Pamiętaj , że Twoja sytuacja jest lepsza możesz walczyć z grzechem i czy z grzeszysz zależy tylko od Ciebie ( Bóg zawsze daje siłę by pokonać każdą pokusę ) . A ja związku z moją samotnością nic już nie mogę zrobić .

675 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2023 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej