Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [568] [569] [570] [571] [572] [573] [574] (575) [576] [577] [578] [579] [580] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Asia, e-mail: geisstt@wp.pldata: 21.04.2007, godz: 13:58

Do Małej 26, jesli chciałabyś pogadać to pisz maila :) Pozdrawiam

354 )
 Asia, lat 30, e-mail: geisstt@wp.pldata: 21.04.2007, godz: 13:19

Do Małej 26
Pan Bóg Cię słyszy! On cały czas jest z Tobą! Jeśli wydaje Ci się, że On Cię nie słyszy to w tym momencie jest najbliżej Ciebie! Każda modlitwa jest wysłuchana, ale efekt będziesz widziała później, nie od razu, nie znamy Bożych panów wobec nas. Bóg wie co dla nas najlepsze i kocha nas i nie pozwoli krzywdzić swoich dzieci! Wiem jakie to jest uczucie, w poprzedniej pracy było mi bardzo ciężko, myślałam, że już nie dam rady i wydawało mi się, ze idę pod wiatr, ale zawsze prosiłam Boga o pomoc, o siłę w pracy i starałam się wypełniać swoją pracę jak najlepiej, w pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon od znajomej z pytaniem czy nie chcę zmienić pracy  zmieniłam ją, teraz jestem z niej zadowolona, choć bywają różne dni i chwile, pracujemy z ludźmi którzy są różni, więc staram się być sobą a wiem, że Bóg czuwa nade mną i nie pozwoli zrobić mi krzywdy! Przekonałam się o tym nie raz! Wiem, że każde doświadczenie w życiu uczy mnie czegoś, w ten sposób Bóg mnie wychowuje, abym była lepszym człowiekiem i za to mu dziękuje Wierze, że i u Ciebie będzie wszystko dobrze, może ta sytuacja ma Cię czegoś nauczyć, więc się nie poddawaj, głowa do góry i nie przejmuj się tym prawda i dobro zawsze zwycięża!

353 )
 Do "Mój Punkt Widzenia"data: 21.04.2007, godz: 12:41

Pytaleś co wówczas, gdy ma się wątpliwości co do istnienia Boga (tego w wymiarze chrześcijańskim) Tak po mojemu to wszyscy ludzie na świecie wierzą w jednego i tego samego Boga... Myśle, że mniej ważne jest to czy ktoś jest chrześcijaninem, muzułmanem czy wyznawcą judaizmu od tego czy kieruje sie on w swoim życiu miłościa i żyje w zgodzie z Bogiem, sobą i drugim człowiekiem. Ja wiem że Bóg z którym codziennie rozmawiam jest tym samym Bogiem do którego kierują modlitwy ludzie na całym świecie niezaleznie od ich religii, kultury, narodowosci itd.

Jeżeli chodzi o Kościół... Wiesz co ja myślę, ze Kościoł zawsze bedzie dla Ciebie czymś raczej mało zachęcającym (moze nawet nudnym) dopoki nie zobaczysz w nim Jezusa. Kościoł bez Jezusa nie ma sensu i o tym zawsze musisz pamiętać. Jeżeli nie skierujesz wzroku na Jezusa, jeśli On nie bedzie Twoim centrum wszystko Kościelestanie się jałowe i bezsensowne - msze św., księża, kazania, wierni itd. Ja sie przyznaję, że kiedyś nudziło mnie chodzenie na Mszę św... Czasem jedynym moim zajęciem było spogladanie na zegar i odliczanie minut do końca... Do czasu aż nie zobaczyłam Jezusa! Wtedy wszystko się zmieniło i teraz idę do Kościoła jak na skrzydłach jak na spotkanie z ukochana osobą. I juz przestaje być dla mnie ważne, że jest nudne kazanie, ksiadz mi nie odpowiada a organista fałszuje ;) bo ja pod tą cała przykrywką zaczęłam dostrzegać Boga... Idę do Kościola z radościa bo wiem, że On tam na mnie czeka... Jeśli nie widzi się Boga podczas Eucharystii staje sie ona tylko nudnym obrządkiem...

Pisałeś, że odsunąłeś się od Kościoła bo miałes inne poglądy na niektore nauki. Wiesz co ja też czesto mam watpliwości w stosunku do tego co mówi Jezus przez swoj Kościoł (za sprawa Ducha Św.) Ale wtedy za wszelka cenę chcę otrzymać odpowiedz DLACZEGO?? Dlaczego Bóg chce żebyśmy postępowali tak a nie inaczej. Jakie są Jego motywy. Ja nie przyjmuję czegos tylko dlatego że "tak mówi Kościół" ale ja chcę wiedzieć DLACZEGO. I jeżeli Ty tez chcesz uwolnić sie od grzechu musisz wiedzieć dlaczego tego chcesz. Nie mozesz zrobić tego tylko dlatego, że "tak nakazuje Kościól". Jeżeli z całego serca pragniesz dowiedzieć sie dlaczego Bóg uważa że onanizm jest zły to poproś Go żeby Ci o tym powiedzial, żeby Ci wyjaśnil DLACZEGO to Mu sie nie podoba. A wtedy zobaczysz - nagle "przypadkowo" natkniesz sie na jakąś książke, usłyszysz coś w telewizji, spotkasz jakąś osobę, nagle poczujesz jakies poruszenie w sumieniu, coś Cię olśni... Zobaczysz że tak bedzie. Ja w ten sposób otrzymałam już wiele odpowiedzi na moje watpliwości...

Jeżeli chodzi o modlitwe... Jeżeli nudzi Cię "Ojcze Nasz" czy "Zdrowaś Mario" to daj sobie na razie z nimi spokoj (zobaczysz że jak zaczniesz zbliżać sie do Boga modlitwy te beda Ci sie wydawały coraz piękniejsze i głębsze i wrocisz do nich...) Piszę to po to, żebyś nie traktował modlitwy jak jakiejs formalności, przykrego i nudnego obowiązku. Bóg nie potrzebuje jakis pieknych słow On chce żebyśmy mówili do niego prosto, zwyczajnie, jak do przyjaciela... Możesz zacząć np tak "słuchaj (Jezu, Boże, Szefie czy jak tam ci pasuje... jest taka a taka sprawa ;-) " On chce żebyś mówił, mówił, mówił... Mozesz sie z Nim nawet kłocić;) ale mow! Bo dla Boga najgorsza jest obojętność...

Napisałeś "Podjąć walki z grzechami (tymi z którymi jest mi dobrze) też nie mogę, bo wiem, że sobie z nimi nie poradzę" A no pewnie, że sobie nie poradzisz jeżeli nie bedzie przy Tobie Boga. Ale jeśli poprosisz Boga o pomoc, żeby Cię wyrwał z grzechu, żeby pozwolił Ci siebie zobaczyć NAPRAWDĘ Oj wtedy da Ci moc żebyś wszystko pokonal! Bo dla Boga nie ma NIC niemożliwego! Z Bogiem mozesz wszystko! Tylko musisz CHCIEĆ. On nie zrobi nic bez Twojej woli. Nie zbliży sie do Ciebie jeśli Mu na to nie pozwolisz.

I jeszcze tak na koniec to myślę, że powinieneś mniej koncentrować sie na nakazach, zakazach, praktykach Kościoła bo to jest sprawa drugoplanowa a utkwić wzrok w Bogu i dążyć do tego by Go poznać, odkryć, doświadczyć Jego słodyczy, zauroczyć sie Nim, pragnąć Jego bliskości... A wtedy zrozumiesz, że Bog nie chce żebyś czegoś robił bo Cię kocha, bo chce Cię chronić, bo chce żebyś był prawdziwie wolnym. I pamiętaj jego Miłość jest nieskonczenie wieksza niż Twoj grzech.

Dlatego proś Boga by Ci siebie ukazał, by pozwolil Ci siebie zobaczyć NAPRAWDĘ, żeby Cię uwiódł. Wołaj do Niego - "Ukaż mi Panie swą Twarz, daj mi usłyszeć Twój głos bo słodki jest Twój głos i twarz pełna wdzięku ukaż mi Panie swą Twarz" A On na pewno odpowie na Twoją prośbę. Obiecał to mówiąc -

„Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem”
Jer. 29,12

„Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą”.
Mat. 7,7-8

Na koniec obiecuję Ci jeszcze że będę sie za Ciebie modlila. Bo wiesz tak naprawde to nie chodzi tutaj tylko o pokonanie onanizmu ale przede wszystkim o Twoje SERCE. Musisz wiedzieć że toczy sie walka o Twoje serce miedzy Bogiem a szatanem i to walka wykraczająca daleko poza problem onanizmu... Tak naprawde to nie to jest tutaj najważniejsze... Tu chodzi o Twoje zycie, życie w pełni byś stał sie człowiekiem takim jakim Bóg chce abyś był - silnym, wolnym i przeznaczonym do rzeczy wielkich. Jeśli za Nim pojdziesz On da Ci życie o jakim nie marzyłeś...

Ps. Polecam Ci kazania ks. Piotra Pawlukiewicza http://adonai.pl/download/audycje/ (naprawde warto posłuchać ten Ksiadz ma prawdziwy dar trafiania do młodych serc)a także Ksiązki Johna Elredge "Dzikie serce" (tu znajdziesz opis http://www.tolle.pl/ksiazka/dzikie-serce) , "Podróż pragnień" , "Pełnia serca" czy "Święty Romans" (opisy tych ksiazek powinieneś znależć na www.tolle.pl) No i gorąco polecam także homilie, przemowienia (szczegolnie skierowane do młodych) i ksiażki Jana Pawła II

Pozdrawiam i z Bogiem :-)
Carola

352 )
 karol do Joanny, e-mail: karolk108@wp.pldata: 21.04.2007, godz: 12:39

Cześć, czytałem Twoje wpisy, a także wpisy innych osób na poruszony przez Ciebie problem. Moim zdaniem w żadnym wypadku człowiek moralnie ukształtowany NIE MOŻE PRZYZWALAĆ NA ZŁO, i trzeba zawsze nazywać rzeczy po imieniu. Tego niestety wymaga od nas p. Jezus który powiedział: "niech wasza mowa bedzie prosta, nie to NIE, tak to TAK, bo wszystko co jest ponad to od szatana pochodzi" W związku z tym chciałbym Cię prosić o przemyślenie przez Ciebie zagadnienia "pychy" czym ona jest i skąd się bierze w człowieku. Dodam dla ułatwienia że pycha jako grzech ma dwa oblicza tzn. skrajności. I z całym szacunkiem, ale Joanno jesteś w błędzie mysląc że prawdą mozna rzucać jak kamieniami i napewno jest zalecana przez "LEKARZA DUSZ" jako "zimny kubeł wody" powiedz, co innego może wstrząsnąć człowiekiem i poprowadzić Go do nawrócenia jak nie PRAWDA. Napewno znasz Ewangelię i wiesz że "LEKARZ DUSZ" stawia sprawę jasno, jest On radykalny od poczatku do końca: albo jesteś z NIM albo przeciwko NIEMU. "Co ma wspólnego światłość z ciemnością?" Tylko PRAWDA może nas wyzwolić. Czyli, jeżeli nie bedziemy nazywać rzeczy po imieniu, stajemy się współwinni zła które się wokół nas dzieje. pozdrowienia. z modlitwą karol

351 )
 do Małej 26, e-mail: karina2006@interia.pldata: 21.04.2007, godz: 11:47

Mała 26- jesli chcesz pojechac na rekolekcje o uzdrowieniu, odzyskać radość , pokój.. wierzyc w siebie, napisz do mnie, załatwie CI, bedzie tam co prawda większośc dojrzałych osób, ale ja też będę z kolezankami, kolegą, więc nie będziesz czuła się samotna!
I nie bądź Mała, tylko "Duża" bo taka jesteś w oczach Boga!!!!!!!!!

350 )
 Karina+)data: 21.04.2007, godz: 10:48

Mój Punkt Widzenia -ostatni wpis nr 24253 oczywiscie mój, zapomniałam sie podpisac;)

349 )
 do Małej26 ;)data: 21.04.2007, godz: 10:46

Mała 26 , bardzo bardzo mi przykro ze tak jesteś dyskryminowana w pracy, ja tez miałam problemy ale z innego powodu- zazdrości... ale była to krótka praktyka studencka więc tak bardzo nie ucierpiałam.. rozumiem Cię co czujesz... ludzie potrafią być okrutni... TY jednak nie dawaj im powodu... szukaj wsparcia, może na jakiejś grupie modlitewnej, nie unikaj kontaktów z ludźmi abyś nie czuła się samotna, , poszukaj dobrego spowiednika.., przyjaciela. Pokonuj swoją nieśmiałość...napewno ona utrudnia Ci zycie... inni to wykorzystują. Takie "paskudne" czasy dla nieśmiałych , liczą się sprytniejsi. Jesli ta praca będzie dla Ciebie tak bardzo psychicznie uciążliwa pewnie lepiej zrezygnować.. Jednak najpierw spróbuj zrobic wszystko co w Twojej mocy, módl się za współpracowników, przebaczaj pomimo krzywd, Jezus będzie Ci błogosławił. Nie zgadzaj się na bycie pogrążoną.. nie jestes w niczym gorsza! Musisz siebie cenić, dbaj o swoją wartość.. myśl dobrze o sobie, pracuj najlepiej jak potrafisz... pamiętaj nie możesz być sama z tymi problemami... szukaj wsparcia i wierz w siebie.... uda CI się!! Pa!Pomodlę się za Ciebie ...

348 )
 do Punktu Widzenia+)data: 21.04.2007, godz: 10:28

też potwierdziłabym słowa Nevermaind.... nie chce się powtarzać. Wiesz to zalezy czym się karmisz.... nie znajdziesz Boga i prawdy tam gdzie dominują stereotypy medialne, gdzie wszystko mi wolno i wszystko jest usprawiedliwiane. Trzeba zbliżac się do Boga, trzeba Go pragnąc tylko wtedy możesz zobaczyc swiatło.. otrzymać odpowiedź, zapragniesz poznania co jest dobrem a co złem. Wymaga to też trochę uniżenia , pokory przed Panem i samym sobą. Uznanie grzechu. Nawet święci nie byli pozbawieni mocnych pokus cielesnych, można przeczytać o tym w żywocie św.Franciszka który rzucił się w koloący krzew i został uwolniony od pokusy, Ojca Pio i wielu innych ..Jeśli nie dojdziesz do tego etapu nic się w Twoim zyciu duchowym nie zmieni.. Bóg czasem daje łaskę "oświecenia" bez naszego pragnienia ale nie możemy na to liczyć wystawiając dobroć Boga na próbę. Szukajcie a znajdziecie...prawda was wyzwoli...

Należę do grupy młodzieżowej Effatha, (polecam takie grupy- budujące, uczące otwarcia się..) rozmawialiśmy o zniewoleniach, jeden chłopak miał odwagę powiedzieć ze był mocno uzależniony od samogwałtu... o przyczynach bo tutaj zaczyna się podłoże grzechu.... mówił ze dopiero gdy uznał ze grzech jest złem otworzyły mu się oczy, potem częsta spowiedź, komunia św. Bez Bożej pomocy nie byłby nigdy w stanie się wyzwolić.. Dzis gra w zespole rock dla Pana, odzyskał siły i odkrył w sobie różne talenty, wcześniej grzech koncentrował go tylko na sobie, na niczym nie potrafił sie skupić. I ma niesamowity dar radości, który promieniuje na wszystkich..

Jesli człowiek jest mocno od czegoś uzależniony to najczęściej wpada po drodze w inne uzależnienie..
Zgodzę się z Tobą -Punkcie, są jeszcze inne grzechy, które z pozoru wydaja się małe, tez wypływające z egoizmu..grzech pychy, zarozumialstwa, zazdrości ..często gdzieś skrywane a które odbijają się na współżyciu z innymi. Człowiek pokorny nie podkreśla swoich zasług, pobożności, ze coś dla kogoś robi bezinteresownie... ale działa.
Punkcie Widzenia -szkoda ze nie znam twego imienia;) Spróbuj czynić coś dobrego, zauważ innych, zapytaj czego potrzebują.. czy łatwo Ci to przychodzi?? czy oczekujesz tylko coś za coś... jeśli Twój grzech- Tobie nie przeszkadza to przynajmniej sprawdź to na sobie w taki sposób... na ile potrafisz zapomnieć o sobie, aby być też dla innych, czy jesteś człowiekiem RADOSNYM ???? :] :] +))
(nie z powodu chwilowych przyjemności :dyskoteka, zabawa, sport...itp ) Mam nadzieję że choć trochę!... bo to znaczy ze grzech nie pogrążył Cię tak bardzo... więc jestem szczęściarzem.. i możesz zarażać innych.. Może tym się podzielisz?

347 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@Gadu-Gadu:5467802data: 21.04.2007, godz: 09:18

JEST ORGANIZOWANY WYJAZD MIEDZY INNYMI DO MARTY ROBIN:

http://adonai.pl/kartki/?id=show&card=04074627d3c4bc8a7

346 )
 mój punkt widzenia, lat 24, e-mail: enenc@o2.pldata: 21.04.2007, godz: 09:06

Właśnie wyświetliły mi się dodatkowe wpisy (z samego rana widziałem tylko ten od Eli). To co napisałaś Caro jest dość trafne. Nawet bardzo trafne. Mam tylko pytanie - co wówczas, gdy ma się wątpliwości co do istnienia Boga (tego w wymiarze chrześcijańskim).
Onanizm, był jednym z powodów dla którego odsunąłem się od Kościoła, ale nie jedynym. Kropkę nad i postawiły moje inne poglądy na niektóre nauki (nie tylko te dotyczące sex-u) i praktyki w Kościele. każdym razie na Mszę nie chodziłem już od dłuższego czasu (pojawiam się na nich sporadycznie), u spowiedzi byłem ostatni raz chyba w 2005 (a prawdopodobnie było to jeszcze w 2004 - przystępowałem do niej na początku mojej "przygody" z Odnową). Jeśli chodzi o modlitwy - to jest tak samo - przestałem się modlić.
W każdym razie teraz stoję przed taką sytuacją: musiałbym praktycznie na nowo uwierzyć w Boga. Problem w tym, że nie znam do tego drogi. Wyspowiadać się na razie nie mogę, bo nie żałuję wielu grzechów a i poprawy obiecać nie mogę. Podjąć walki z grzechami (tymi z którymi jest mi dobrze) też nie mogę, bo wiem, że sobie z nimi nie poradzę (brak motywacji, ogólnie dobre samopoczucie mimo ich popełniania, a do tego jeszcze wątpliwości, czy to co robię jest faktycznie złe).
Jednym słowem, czy zna ktoś chociaż jakieś linki, w których byłby opisany mniej więcej taki przypadek:
Ktoś grzeszy i jest mu z tym dobrze (bo wydaje mu się, że to co czyni jest tylko złe w świetle nauki KK), a także jest daleko od Kościoła (nie chodzi na Msze, nie spowiada się, nie modli się a do tego ma inny punkt widzenia na wiele spraw niż Kościół) i też jest mu z tym dobrze.
Nawet jak teraz o tym piszę, to nie wiem czy coś chcę w sobie zmieniać, a główne rozterki budzi u mnie fakt, że jestem katolikem tylko na papierze, a jak katolik już nie postępuję. I dlatego zastanawiam się nad swoją przyszłością w Kościele.

345 )
 Mała 26data: 21.04.2007, godz: 08:30

Kochani Źródełkowicze! co sądzicie na temat dyskryminacji i złego traktowania wspołpracownika dlatego ze jest słabszy w wykonywaniu swoich obowiązków czy ze wzgledu na to ze jest cichy, niesmiały, małomowny...?? Ja wlasnie znalazlam sie w takiej sytujacji..., pracuje w zakladzie na produkcji, pomimo ogromnego trudu jaki wkladam w to co robie, nie daje rady wykonac normy dziennej:(, przez to ze jestem słabsza a do tego cicha małomowna itd jestem uwazana za gorszą, moje wspołpracownicy sie ze mnie wysmiewają, obgadują a nawet sa tacy ktorzy potrafią doniesc do kierownika czy majstra ( i to nie tylko na mnie donoszą)..., bardzo mi z tym cięzko, prosze o modlitwe..., ja sie modle ale czasami mam wrazenie ze Pan Bog mnie nie słyszy (moze zle sie modle)...

344 )
 mój punkt widzenia, lat 24, e-mail: enenc@o2.pldata: 21.04.2007, godz: 08:06

Do Eli, mówiąc w skrócie jest mi z tym ogólnie dobrze. Nie mam motywacji do tego aby coś z tym robić. Nie wydaje mi się, abym przez to szkodził sobie czy innym (a nawet jeśli to w bardzo małym stopniu).
Hm... co musiałoby się stać ? Nie wiem - pewnie musiałbym poczuć na sobie tego skutki, nieco poważniejsze niż tylko rozterki religijne, o których pisałem już wcześniej.
Po prostu praca nad sobią pod tym względem byłaby dla mnie zbyt dużym wysiłkiem.

343 )
 Do "Mój Punkt Widzenia" (Carodata: 21.04.2007, godz: 01:56

"skąd czerpiecie motywację do tego by walczyć z grzechem?" Jeżeli o mnie chodzi to mogę odpowiedzieć że z modlitwy, z modlitwy i jeszcze raz z modlitwy... Myślę, że większość osób trwa czasem w jakimś grzechu bo tak jest mu po prostu wygodnie albo z tego samego powodu nie chce isć za głosem Ducha Św. i spełnić zadania jakie Bóg mu powierza. Takie chwile w których powinnismy podjąć walkę po prostu się czuje, w głębi ducha wiemy czego chce od nas Bóg ale na wszelkie mozliwe sposoby staramy się stłumić ten Głos który woła w naszym sercu... O takim momencie w naszym życiu powiedział kiedys Jan Paweł II:

"Każdy z was młodzi przyjaciele, znajduje w swoim życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, który trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o która nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować.

Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, który trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych.

Otóż właśnie, Drodzy Przyjaciele, w tym momencie, nazwijmy go „momentem Westerplatte”(...) pamiętajcie: oto przychodzi w twoim życiu Chrystus – i mówi: Pójdź za mną. Nie opuszczaj Go. Nie odchodź. Przyjmij to wezwanie."

Dlaczego chcę walczyć ze swoimi grzechami, które w gruncie rzeczy byłyby często całkiem wygodnym rozwiązaniem? Dlatego że chcę to robić nie dla siebie ale dla Niego. Dlatego że spojrzałam kiedyś Jezusowi prosto w oczy i mogę powtórzyć za Jeremiaszem "Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść" (Jr 20,7) Miłość której doświadczam i świadomość bliskości Boga pobudza mnie do tego bym codziennie podejmowała walkę z milości do Niego, bym przekraczała swoje granice, bym przerastała siebie, by moj wzrok sięgał ponad to co ziemskie. Czuję, że Jezus zaprasza mnie do wielkiej przygody. On nie chce żebym zadawalała się tym co przeciętne bo On powołał każdego z nas do rzeczy wielkich. On nie powiedział, że będzie łatwo, oj nie;). Tak naprawdę jeśli za Nim pojdziemy czeka nas walka, krew i pot wszak sam Jezus powiedzial "Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz" Doskonale pojęła to Faustyna, która w swym dzienniczku napisała "Zaczynam dzień walką i kończę go walką". Ale pomyśl sobie (szczególnie Ty - M.P.W. :) jaką bedziesz miał satysfakcję gdy już ten grzech pokonasz! Zrób to nie tylko dla siebie byś mógł być całkowicie wolny i żyć w pełni swego człowieczeństwa ale przede wszystkim zrób to dla Boga, dla Jego chwały. Pokaż mu że Go kochasz, że Ci na Nim zależy, że chcesz dla Niego walczyć. Proś Ducha Św. by pozwolil Ci doświadczyć jak bardzo jesteś kochany przez Boga. On walczy o Ciebie! Jezus z miłości oddał za Ciebie wszystko co miał łącznie ze swoim życiem. Ta prawda jest tak czesto powtarzana,że ludzie czesto przechodzą nad tym faktem zupełnie obojętnie...Jezus umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.” (J 13, 1)

Proś Boga o to (jeśli trzeba to krzycz jak ślepiec Bartomeusz przy drodze) by pozwolił Ci siebie zobaczyć NAPRAWDĘ. Byś poczuł Jego realną obecność (tak jak czujesz obecność np. swojej dziewczyny) Kiedy przynajmniej raz zobaczysz Go naprawde, spojrzysz na ten świat zupełnie inaczej. Kiedy popatrzysz prosto w Jego oczy sam będziesz chciał pobiec za Nim na koniec świata. Więc jeśli tego chcesz musisz sie modlić, modlić, modlić... (osobiście polecam koronke:) ale warto też modlic sie własnymi słowami tak jakby rozmawiało sie z przyjacielem)

Wiem, że juz za dużo sie rozpisalam ale taką mam już naturę ;-) Ale mam jeszcze ostatnią myśl. Jeśli już zdecydujesz sie na walkę nie polegaj na swojej sile bo sam nie dasz rady. Musisz sie całkowicie oprzeć na Bogu, całkowicie mu zawierzyć... Jeśli nie bedziesz prosil Boga o pomoc Twoje wysiłki na nic sie zdadza. Wiem, że pewnie teraz gdy to czytasz myślisz, że to niemożliwe i nierealne by zerwać ze swoim grzechem... Ale wystarczy jeden akt Twojej woli a zobaczysz do czego zdolny jest Jezus:-) To jest szaleniec mowię Ci ;-)

"Bóg nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych ale chce żebyśmy prosili Go o to czego nie możemy a wtedy On da nam sily do czynienia rzeczy niemożliwych"

Na koniec dedykuję Ci Drogi "Mój Punkcie Widzenia" piosenkę 40I30NA70

"Najlepsze życzenia dla Ciebie mam:
Życzę Ci wojny, żebyś chwycił broń, nie poddał się
Życzę Ci walki, żebyś naprzód szedł nawet na śmierć,
Życzę zwycięstwa, żebyś poznał kto prowadzi Cię
Życzę pokoju żebyś w ciszy siadł, odłożył miecz

Najlepsze życzenia dla Ciebie mam:
Byś był gorący – obudź się i rozpocznij bieg
I nigdy letni - obudź się i rozpocznij bieg
Byś znalazł miejsce - obudź się i rozpocznij bieg
I nie był sam - obudź się i rozpocznij bieg

Najlepsze życzenia dla Ciebie mam:

Abyś dał się poznać nam
Abyś dał się poznać Temu, który się narodził

Życzę Ci wojny, życzę Ci walki
Życzę zwycięstwa, życzę pokoju " :-)

342 )
 nevermind, e-mail: nevermindzz@wp.pldata: 21.04.2007, godz: 00:09

Joasiu, a czy Tobie nie przyszło do głowy to, że ktoś pisze pewne rzeczy opierając się na osobistym doświadczeniu, że być może sam przeszedł bądź idzie podobną drogą teraz? Poza tym, chrześcijanin nie może przechodzić obojętnie obok takich spraw a dyskusja zawsze jest wskazana, byle by nie przerodziła się w kłótnię [a takowej raczej nie widzę tutaj].
Mój punkt widzenia , wiesz co, im bardziej poznajesz Boga, jesteś bliżej Jezusa, tym pewne rzeczy widzisz jaśniej. Mówię tu o takim szczerym oddaniu się Bogu. Jeśli szczerze wierzysz w to, czego On uczy, to wszystko w swoim czasie się rozjaśnia. Świetna ewangelia była niedawno.

"16Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu". J3

Ten tekst jest tak niesamowity i prawdziwy! Jakoś tak jest, że im bardziej się zbliżasz do Boga, tym więcej widzisz i więcej rozumiesz. Jeśli coś jest dla Ciebie ok, to za pstryknięciem palcem nie zmienisz podejścia. To się może dokonać tylko w czasie i przy zachowaniu cierpliwości. Najlepiej jak założysz przy tym, że Bóg sam wie co jest dla człowieka najlepsze [wystarczy spojrzeć na Dekalog, możesz nawet pominąć pierwsze 3 przykazania i zobaczysz, że pozostałych 7 trzymają się nawet Ci, którzy niekoniecznie wierzą w Boga w "chrześcijański sposób"]. Jeśli ja sama czegoś do końca nie rozumiem i okazuje się to być złe, to wiem że uświadomię sobie to prędzej czy później i zrozumiem jaki jest tak naprawdę sens tego co zrobiłam. Szczerze mówiąc to nie tak dawno miałam takie "olśnienie". Parę lat temu komuś pomogłam, a okazało się że to była to jedna z większych i poważniejszych spraw. Mimo że pomogłam to w efekcie okazało się to być złem. Czasu nie cofnę, ni jak tego nie naprawię, ale teraz rozumiem czym to tak naprawdę było. Po 6 latach. Ale, jak to się zwykło mawiać, lepiej późno niż wcale :)
Trzymaj się i jak najszybciej z dobrą pomocą [najlepiej mądrego spowiednika] rozwiewaj wszelkiego rodzaju wątpliwości.
<+><

341 )
 Joanna, e-mail: joanna1222@op.pldata: 21.04.2007, godz: 00:00

Coś mi mówiło, żeby jeszcze raz przyjść nad "źródełko", bo prawdę mówiąć spodziewałam się kilku odpowiedzi na mój wpis. Nie zawiodłam się. Byłam pewna, że np. Pani Karina coś napisze. Rozczarowana jestem tylko tym, że nikt nie ustosunkował się do cytowanych słów św. Pawła. Najważniejsze były te "rzucane kamienie". Moi Drodzy, z grzechami się nie walczy, jak na wojnie. Trzerba znaleźć ich przyczynę, zrozumieć je a następnie w spokoju się z nimi pożegnać. Prędzej ,czy później uda się to pożegnanie. Czy Jesus walczył mieczem? Bardzo popularne stało się słowo "samogwałt". Czy ktoś z Was był ofiarą gwałtu, lub jego sprawcą, że tak bez zastanowienia stawia znak równości między onanizowaniem się i samogwałtem? Bo moim zdaniem trzeba prawidłowo zrozumieć czym jest gwałt i ile ma wspólnego z samogwałtem. Wiem, wiem Panie Tomku, zaraz przywoła nas Pan do porządku i nie pogniewam się z tego powodu:):) Elu, im bliżej będziesz Boga, tym bardziej będziesz widzieć swoją grzeszność, bo jesteś wtedy w coraz większym Blasku, pochodzącym naturalnie od Niego. Tak to już jest i chyba dobrze, bo bardzo ważne jest , żeby samego siebie poznać. Krzysztofie, ja powiedziałabym tak, że prawda może być kamieniem. To zależy od tego pod jakim kątem się na nią patrzy. Nie mówię tu o prawdzie jaką jest Bóg, żebyśmy dobrze się zrozumieli. Mówię o słowach, wypowiadanych przez ludzi. Poza tym ktoś mi dzisiaj powiedział, że każdy ma swoją prawdę. Ciekawe stwierdzenie. Te medytacje dotrą jutro do Ciebie. Pani Karino, proszę uważać na "kubły zbyt zimnej wody", bo można stracić oddech albo dostać szoku a to nie zawsze jest wskazane dla organizmu. Mam nadzieję, że nie obraziłam nikogo, jeżeli tak, to przepraszam. Cóż, ja też mam swoje wady:):) Dobranoc Wszystkim. Joanna

340 )
 justdata: 20.04.2007, godz: 23:46

do mój punkt widzenia: zadałeś dobre pytanie! moja motywacja do walczenia ze "slabościami" to poprostu chęć życia nie bylejakiego, zycia, ktore bedzie dawalo mi satysfakcje prawdziwą. wiele razy przekonalam sie ze pewien styl zycia, badz konkretne moje zachowania tak na prawde mnie unieszczesliwiają, choc pozornie, na chwile stanowią źródło przyjemnosci i zadowolenia. dzięki Bogu mam jakoś mocno wpisaną w siebie potrzebe prawdy w życiu i to ona wiele razy stanowi o mojej motywacji do walki o piękne życie.

339 )
 Eladata: 20.04.2007, godz: 22:33

Do Mój Punkt Widzenia
Ale dlaczego odkładasz tą pracę nad sobą na niewiadomo kiedy?
Na co czekasz?
Co się musi stać takiego w Twoim życiu byś zaczął ŻYĆ JAK WOLNY CZŁOWIEK!!!!!

338 )
 mój punkt widzenia, lat 24, e-mail: enenc@o2.pldata: 20.04.2007, godz: 22:17

Przeczytałem sobie wszystkie wpisy :-) Cóż - co mogę powiedzieć, dziękuję za odpowiedzi :-). Co prawda te argumenty wszystkie (chyba wszystkie) już słyszałem (właściwie to głównie o tym czytałem), ale teraz też się nad tym zastanowiłem (i pewnie jeszcze w przyszłości nad tym pomyślę).
W każdym razie nie dotknęła mnie żadna wypowiedź, jakoś nie poczułem tego aby ktoś "rzucał w mnie kamieniem" :-)
Zresztą nieraz dyskutuję na niektórych forach internetowych i tam jezyk jest bardziej (dużo bardziej) ostry niż tutaj :-)

Hm... tak się teraz zastanawiam i mam pytanie (do wszystkich) - skąd czerpiecie motywację do tego by walczyć z grzechem ? Nie chodzi mi tu o jakiś konkretny grzech, tylko o taki grzech (grzechy), z którym Wam jest ogólnie dobrze. Chodzi mi o czynności, które waszego punktu widzenia nie wyrządzają ani Wam ani innym bezpośredniej krzywdy...
Tzn. wiecie, że coś jest grzechem (bo tak naucza Kościół), ale popełniając go nie czujecie wyrzutów sumienia. Czy macie tego typu sytuacje ? A jeśli tak, to czy i jak z tym walczycie ?

Dodam tylko, że waga grzechu nie jest tutaj najistotniejsza (wszystko mi jedno czy jest on lekki czy ciężki).

337 )
 Eladata: 20.04.2007, godz: 22:12

Życie to ciągła walka aż do samej śmierci, ważne żeby wytrwać i nie poddawać się mimo upadków. Jedyna droga to zapatrzyć się na drogę Chrystusa. On jest najlepszym Nauczycielem...
Nikt nie jest idealny. Z każdym dniem wydaje się że powinnam być bliżej Boga, a zamiast tego odkrywam w sobie coraz więcej wad, coraz więcej rzeczy które powinnam zmienić, które mimo wszystko nie oddalają od Boga tylko mobilizują do podążania tą drogą dalej i dalej...
Pokusa zawsze jest obecna w życiu człowieka i tylko siła pochodząca od Boga pozwoli pokonać ją lub podnieść się z upadku.
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ i nie potępia człowieka, nigdy, zawsze można wrócić tak jak syn marnotrawny.

336 )
 Carolinedata: 20.04.2007, godz: 21:37

Rzucanie kamieniami... Spojrz chociażby na wpis Papillon... wyczuwam w nim jakies takie ciepło i dobroć... Na pierwszy rzut oka widać, że bardzo chce pomóc, że jej zależy na człowieku a nie na tym, żeby pokazać swoją wyzszość czy kogoś oskarżać... Myśle że należy odróżniać "rzucanie kamieniami" od chęci wsparcia czy pomocy drugiemu człowiekowi. Moim zdaniem nie mozesz wrzucać wszystkich wypowiedzi do jednego worka Pozdrawiam :-) Ja też sie za Ciebie modlilam M.P.W

335 )
 do Joanny, e-mail: karina@interia.pldata: 20.04.2007, godz: 21:12

Twoje podejrzenie że tutaj "rzucamy kamieniem w Mój Punkt Widzenia" jest zupełnie niezrozumiałe.. kto tu rzucił kamieniem? kto i kogo potępił? wszyscy pisali o tym czym jest grzech samogwałt wg nauczania kościoła, skutkach grzechu, czym jest zniewolenie, jak z nim walczyć, jak poznać prawdę...wszystko w imię chrześcijańskiego napomnienia i nikt nie zamierzał potępiać, jeśli tak Ty to odebrałaś, to przykro nam ze tak wyszło ale to wg Ciebie.
Mam nadzieję ze nasz brat M.P.W. nie poczuł się obrażony i wie ze kierowaliśmy się Jego dobrem, wszelkie słowa- nawet te dobitne miały za zadanie uświadomić i uczulić, a nie poniżyć a tym bardziej nie oskarżyc. I zyczymy MU DOBRA, wolności, czystości..! a jesli cokolwiek poczuł się urażony to proszę o wybaczenie, wynagrodzimy Mu to modlitwą.. i wiele osób to już deklarowało!

Czy tutaj nie ma grzeszników? każdy z nas ma jakis problem duchowy, jakąś słabośc i wiele osób się do tego przyznaje.. dzielimy sie tym , szukamy wsparcia lub prosimy i nawzajem pouczamy... Ciesze sie ze M.P.W zechciał z nami podyskutować na ten temat. Czasami trzeba komuś powiedzieć dobitnie "Twoje postępowanie jest złe, niegodne..poniżające" i nie uważam w tym nic złego.. Nie można robić pięknej miny do złej gry... Ja przynajmniej wolałabym kubeł zimnej wody, jeśli miałabym ślepo trwać w grzechu... a jesli to za boli to czasem dobrze bo prędzej pobiegnę do odpowiedniego Lekarza- Jezusa.

Mój Punkt Widzenia- dzisiaj modliłam sie za Ciebie przed najśw. Sakramentem, w obecności Ojca Pio... i wierzę że Bóg odpowie na ta modlitwę...


334 )
 krzysiek, e-mail: krzysiek030@wp.pldata: 20.04.2007, godz: 19:56

Joanna czy twoim zdaniem prawda jest kamieniem (nie mowie tu o konkretnych wypowiedziach)? Nikt nie jest bez grzechu.

333 )
 Joanna, e-mail: joanna1222@op.pldata: 20.04.2007, godz: 19:13

Do Wszystkich tych, którzy wypowiadali się na temat czystości. Przeczytałam dzisiaj w spokoju Wasze wypowiedzi i ze smutkiem stwierdzam, że bardzo łatwo przychodziło Wam osądzanie czy rzucanie kamieniem w "Mój punkt widzenia". Jak łatwo przychodzi potępianie innych. Katolicy potrafią zaskakiwać w swoich wypowiedziach. Nie przyszło Wam do głowy, że może coś się odwrócić i sami staniecie się ofiarami onanizowania się? Szatan nie śpi i może się zemścić:):):) Stwierdzenia typu bagno, egoizm, samowystarczalność, samogwałt itd.. Dobrze się czuliście, obrzucając go błotem? To nie znaczy, że pochwalam zachowanie tego 24-letniego młodego mężczyzny. Powtarzam jeszcze raz, NIE POCHWALAM, to tak aby mój punkt widzenia na temat onanizowania się był jasny. Tak sobie pomyślałam, że bardzo często osoby głęboko wierzące ( a za takie uważam wypowiadających się tutaj) zapominają, co mówił Jezus o rzucaniu kamieniem w drugiego człowieka. Dla tego 24-latka onanizowanie się nie jest problemem i traktuje to jako fizyczną przyjemność, nie dorabiająć ideologii i raczej nikomu nie robi tym krzywdy, zwłaszcza, że dziewczynie też to nie przeszkadza. Był z nią szczery, gratuluję odwagi. Niewielu wie czym jest szczerość. Nie namawiał też innych do robienia tego. Robi sobie jakąś krzywdę, ale jestem pewna, że pewnego dnia przestanie, bo się tym znudzi, albo zrozumie, że nie warto. Mam też nadzieję, że spotka na swojej drodze mądrego spowiednika, który go nie odepchnie od Boga i kościoła, ale pomoże zrozumieć przyczyny takiego postępowania. Bo jak widać łatwiej odepchnąć, potępić człowieka, niż wyciągnąć pomocną dłoń, a duża większość idzie na "łatwiznę".
Ludzie mają przeróżne słabości... " Nie bądź policjantem Pana Boga, pilnuj siebie, żebyś gorszych błędów nie popełnił...." Św. Paweł napisał-"Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. Każdy bowiem poniesie własny krzyż" Słonecznego weekendu Wszystkim życzę:):) Jeszcze coś do Artiego. Nie gniewaj się , ale mnie nie trzeba nawracać przez gg :):)

332 )
 Asia, e-mail: geisstt@wp.pldata: 20.04.2007, godz: 16:50

Jestem z okolic Opola:)
Pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów:)

331 )
 Onadata: 20.04.2007, godz: 15:08

Witam wszystkich zrodelkowiczow :)
Chcialam sie zapytac czy jest tutaj ktos z Opola lub okolic tzn z Opolskiego?

Pozdrawiam

330 )
 papillon, lat 27, e-mail: papillon007@wp.pldata: 20.04.2007, godz: 12:08

o modlitwie różańcowej

ja również czerpię niezgłębioną moc z modlitwy różańcowej.
różaniec towarzyszył mi w najtrudniejszych momentach mojego życia, wyrażał moje myśli i uczucia, gdy sama nie byłam w stanie ich pozbierać. różaniec dał mi siłę powstawać. dzięki temu nauczyłam się szczerej i żarliwej modlitwy, mającej moc przemiany. z czasem odkryłam, że za pomocą różańca można wyrazić wszystkie uczucia i sprawy, problemy i radości... to jest to o czym piszecie - że jest to modlitwa dla każdego, tak prosta i piękna zarazem, tak urzekająca i niezbędna do mojego życia, że odmawiam ją codziennie :-)

329 )
 młodadata: 20.04.2007, godz: 10:20

Jeśli obok Ciebie jest ktoś cierpiący, płacz razem z nim.
Jeżeli jest ktoś szcześliwy, śmiej się wraz z nim.
Miłość patrzy i widzi, nasłuchuje i słyszy.
Kochac to uczestniczyć - całkowicie - całym swym jestestwem.

Kto kocha, ten odkrywa w sobie nieskończone pokłady pocieszenia i chęci współuczestniczenia w dobrych i złych przezyciach.

Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka.

328 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@Gadu-Gadu:5467802data: 19.04.2007, godz: 22:47

JEST ORGANIZOWANY WYJAZD MIEDZY INNYMI DO MARTY ROBIN:

http://adonai.pl/kartki/?id=show&card=04074627d3c4bc8a7

327 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@Gadu-Gadu:5467802data: 19.04.2007, godz: 22:39

PRAWO SZOSTE

Nie wystarczy sie na nowo narodzic, musisz wzrastac w nowym zyciu,
zyjac jako czesc Ciala Chrystusa tzn. Kosciola.
Chrystus daje ci jeszcze jeden dar, braterska wspolnote, poprzez
ktora chce ci dac doswiadczenie wzajemnej milosci i jednosci z innymi.

Jak roslina, ktora nie ma odpowiedniego srodowiska, wzrostu szybko
ginie, tak i my bez srodowiska wzrostu naszej wiary, jakim jest
wspolnota koscielna, szybko ja tracimy.

Jezus zapewnia nas o swojej obecnosci posrod wierzacych w Niego:
Bo gdzie sa dwaj lub trzej zebrani w imie Moje, tam jestem
posrod nich". Mt 18,20

Wejdz do wspolnoty chrzescijanskiej, w ktorej bedziesz wzrastal
duchowo poprzez:

1. Czytanie i rozwazanie Pisma Swietego jako slowa zycia (Dz 17,11)
2. Modlitwe wspolnotowa i osobista, codzienny dialog z Bogiem (J 15,7)
3. Laczenie sie z Chrystusem Zrodlem zycia poprzez liturgie, zwlaszcza
w sakramentach pojednania (J 20,22-23) i Eucharystii (J 6,53-57)
4. Ciagly wysilek nawrocenia tak jak przemiany sposobu myslenia i
dzialania (Ef 4,22-24)
5. Dawanie swiadectwa Chrystusowi poprzez zycie i slowo (Dz 1,8; Mt
5,14-16)

326 )
 Ola, lat 46, e-mail: juliazyta3@o2.pldata: 19.04.2007, godz: 22:35

Do Mlodej

Na temat modlitwy rozancowej mysle tak samo, jak Piotrek.
To mowienie slow ukochanej Osobie,Maryi.
Bardzo kocham ta modlitwe i ja praktykuje.
Przez nia juz wiele lask otrzymalam.
Pozdrawiam Wszystkich
Ola

325 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.04.2007, godz: 22:32

JEST ORGANIZOWANY WYJAZD MIEDZY INNYMI DO MARTY ROBIN:


Biuro Podróży "OLIMP"
Renata Zubrzycka, Józef Mrozowicz
ul. Narutowicza 35/2B
20-016 LUBLIN
tel./fax 743-76-28 - 2 linie
Nr zezwolenia 42/99
Pielgrzymka do Paryża i La Salette

Trasa: Lublin - Tachov - Paryż - Paray le Monial - Ars sur Formans
Châteauneuf de Galaure - La Salette - Genewa - Lungern - Lublin

w terminie: 22 - 30 lipca 2007 /9 DNI/
Program:
01/ - Lublin - zbiórka o godzinie 4.00 - całodzienny przejazd do Czech - obiadokolacja - nocleg k/Tachova
02/ - Tachov - śniadanie - całodzienny przejazd przez Niemcy do Francji - obiadokolacja - nocleg k/Paryża
03/ - Paryż - śniadanie - zwiedzanie: Cmentarz Père Lachaise - miejsce spoczynku sławnych ludzi m.in.:
Abelarda i Heloizy, Fryderyka Chopina, Molièra, La Fontaine, Balzaca, przejazd do Montmartre - ulubionej
przez artystów i malarzy dzielnicy, zwiedzanie: Bazylika Sacré Coeur, Kościół św. Piotra, Place du Tertre,
przejazd autokarem przez Plac Concorde i Pola Elizejskie pod Łuk Triumfalny - upamiętniający zwycięstwa
Napoleona, Kościół Les Invalides z grobem Napoleona - powrót do hotelu - obiadokolacja - nocleg
04/ - Paryż - śniadanie - zwiedzanie: Kaplica Cudownego Medalika na rue du Bac, Panteon - miejsce
spoczynku Marii Curie Skłodowskiej, dziedziniec Sorbony - najstarszej paryskiej uczelnii, Katedra Notre
Dame, rejs statkiem po Sekwanie, wjazd na Wieżę Eiffel'a - obiadokolacja - nocleg
05/ - Paryż - śniadanie - przejazd do Paray le Monial - zwiedzanie: Bazylika Serca Jezusowego, Kaplica
Objawień Pana Jezusa Marii Małogorzacie Alacoque - przejazd do Ars sur Formans - zwiedzanie:
Bazylika z grobem św. Jana Vianneya - patrona proboszczów, stara plebania - obiadokolacja - nocleg
06/ - Ars - śniadanie - przejazd do Châteauneuf de Galaure - gdzie żyła i zmarła Sługa Boża Marta Robin
(1902-1981) - przez ponad 50 lat swojego życia nic nie jadła i nie piła, przyjmowała tylko Eucharystię -
przejazd do La Salette - Sanktuarium MB Płaczącej w Alpach Izerskich na wys. 1.800 m n.p.m, gdzie
19.09.1846 r ukazała się pastuszkom Maryja Płacząca - zapoznanie z Sanktuarium: miejsce objawienia,
Bazylika - obiadokolacja - udział w wieczornym Nabożeństwie Maryjnym - Procesja Światła - nocleg
07/ - La Salette - śniadanie - przejazd do Szwajcarii do Genewy - krótki spacer nad Jeziorem Genewskim:
Park Angielski z zegarem z kwiatów, Fontanna Jet d'Eau - przejazd do Lungern - obiadokolacja - nocleg
08/ - Lungern - śniadanie - całodzienny przejazd przez Szwajcarię, Austrię, Czechy - jazda nocna
09/ - - przyjazd do Polski - powrót do Lublina w godzinach południowych.

Cena: 920 zł + 170 euro

Cena obejmuje opłaty za:
- transport autokarem wg programu (barek, klimatyzacja, toaleta),
- zakwaterowanie: - Tachov, pokoje 2 i 3 osobowe z jedną łazienką na dwa pokoje,
- k/Paryża - hotel, pokoje 2 os z łazienkami,
- Ars - hotel, pokoje 2 i 3 os z łazienkami,
- La Salette - dom pielgrzyma, pokoje 3 os z umywalką, łazienki na korytarzu,
- k/Lungern - hotel, pokoje 2 i 3 os z łazienkami,
- wyżywienie wg programu: 7 śniadań kontynentalnych, 8 obiadokolacji,
- ubezpieczenie NNW (10.000 euro), KL (7.000 zł) i bagażu (800 zł),
- opieka pilota,

Cena nie obejmuje opłat za:
- bilety wstępu do zwiedzanych obiektów - ok. 45 euro/os.
- napoje do obiadokolacji,

UWAGA: PROGRAM JEST RAMOWY I KOLEJNOŚĆ ZWIEDZANIA ZABYTKÓW MOŻE ULEC ZMIANIE.
PILOT NIE OPROWADZA WEWNĄTRZ ZWIEDZANYCH OBIEKTÓW.

Pielgrzymkę za pośrednictwem Biura Olimp organizuje Parafia św. Michała Archanioła (AVE) w Lublinie, ul. Fabryczna 19. Chętnych prosimy o zgłaszanie się do kancelarii (0-81/532 26 58) w godz. 9.00-11.00 (pon.-sob.) oraz 15.30-17.00 (pon.-pt.). Rezerwacja-wpisowe: 200 zł.
Kontakt z ks. Wojciechem Rebetą (603 044 030)

324 )
 mariusz, lat 31data: 19.04.2007, godz: 22:13

do młoda: ja też lubię Różaniec, dzięki za ten wpis z cytatem siostry Łucji; .....gorzej u mnie z wytrwałością; ale wiem że Różaniec przynosi efekty

323 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@Gadu-Gadu:5467802data: 19.04.2007, godz: 19:07

PRAWO PIATE

Jezus uobecnia sie ze swoim zbawieniem przez Ducha Swietego.
To Duch Swiety sprawia, ze jest w tobie nowe zycie, ze jestes i czujesz
sie dzieckiem Bozym. On chce cie poprowadzic za Chrystusem i
wyposazac cie w Jego moc.

"A nadzieja zawiezc nie moze, poniewaz milosc Boza rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Swietego, ktory zostal nam dany" (Rz 5,5)
"Albowiem wszyscy ci, ktorych prowadzi Duch Bozy, sa synami Bozymi" (Rz 8,14)

Pan obiecal, ze Ojciec Niebieski da Ducha Swietego tym, ktorzy Go prosza (Lk 11,13).
Czy chcialbys uczynic to teraz?

Jest jeszcze jedno prawo, bez ktorego nie moze rozwijac sie nowe zycie w tobie!

322 )
 Caroladata: 19.04.2007, godz: 17:31

A ja proponuję żebyśmy się dzisiaj wszyscy pomodlili za "mój punkt widzenia" np. koronką :-) Modlitwa czyni cuda... :-)

321 )
 karol do mój punkt widzenia, e-mail: karolk108@wp.pldata: 19.04.2007, godz: 17:22

ja tylko dodam do wpisu papillon: "w słabości, moc się doskonali":-) wszystko przed Tobą:-)

320 )
 papillon, lat 27, e-mail: papillon007@wp.pldata: 19.04.2007, godz: 13:51

Do: mój punkt widzenia

Widzisz, tak czytam Twoje wpisy i wydaje mi się, że niewłaściwie porównujesz pewne rzeczy. Nie możesz porównywać samogwałtu do nadużywania alkoholu bądź też prowadzenia niezdrowego trybu życia. Nie możesz, bo inny jest wymiar szkodliwości każdego z tych grzechów, dlatego nie można postawić znaku równości między nimi, wrzucić je do jednego worka. To jest jakby porównywanie liczb o różnych mianownikach... Nie pojmujesz też samogwałtu jako grzech, lecz jako sposób, w który człowiek sam sobie może sprawiać przyjemność. Skoro może, to czemu tego nie robić - przecież to jest dla ludzi... Takie tłumaczenie jest uleganiem pokus szatana, który po prostu Ciebie zwodzi. To sprawia, że czujesz się samowystarczalnym, panem samego siebie. Lecz prawda jest inna... czy ją akceptujesz czy nie - każdy z nas jest stworzeniem Bożym i w każdym z nas tkwi Boży pierwiastek. Każdy też ma skłonność do złego, do upadania. Myślę, że upodlasz się w swoim nałogu, gdyż nie potrafisz z nim zerwać. Zabrnąłeś daleko, tkwisz w bagnie ponieważ nie możesz bez tego żyć. Nastąpiło pewne odwrócenie podstwowych wartości - to już nie ciało służy Tobie, lecz Ty poddałeś się swoim cielesnym pokusom. Próbowałeś zerwać z tym - zgadza się - ale czy zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy? Chodziłeś do kościoła, na modlitwy, przeczytałeś nawet NT... Ale powiem Ci że mogłeś się minąć z Chrystusem. Bo bycie chrześcijaninem wcale nie polega na tym, by być w kościele, lecz by aktywnie uczestniczyć w nabożeństwach. Nie ma sensu "odklepanie" modlitw, lecz właściwe ich przeżywanie - to mają być słowa płynące z głębi serca. I nie wystarczy czytać PŚ, lecz czytać je ze zrozumieniem, docierać do tego co właściwie Bóg chce nam przekazać. Powiem Ci też jak to jest być chrześcijaninem - to czuć się kochanym niezgłebioną Miłością Bożą, to czuć swą nicość i wielką Bożą Moc, która ulecza nas z naszych słabości, podnosi z naszych upadków. Wiem, że sama jestem słaba i nic nie mogę, lecz jeśli ufność mą złożę w Panu, jeśli zaproszę Jezusa do mojego serca - z nim mogę wszystko!!! A moje serce przepełnione jest błogim pokojem, radością, nadzieją i miłością. I to tylko cząstka tego co czeka mnie w wieczności. I wiesz co jest w tym najpiękniejsze? Że takie decyzje każdy człowiek podejmuje sam, bo cudowny Stwórca dał nam wolną wolę. W życiu masz zawsze wybór, jaką podejmiesz decyzję, którą podążasz drogą zależy od Ciebie. To Twój wybór. Może zastanawiasz się po co to piszę... Widzisz, myślę że jesteś dobrym, uczciwym i inteligentnym człowiekiem, lecz trochę zagubionym. Nie obce Ci są wartości kościoła, jednakże one są/były czasem obok Ciebie. Prawdziwy chrześcijanin jest przesiąknięty tymi wartościami, on żyje nimi i jego uczynki wypływają z wiary. To jest pewna jedność, to jest z pewnością łaska. I wierzę, że Dobry Bóg zaprasza Cię kolejny raz do siebie. On jest nieugięty w swoich staraniach, On nie zniechęca się, choć my tak łatwo się poddajemy. Zawsze masz wybór - możesz trwać w tym, w czym jest Ci dobrze - możesz też zwrócić się do Boga z prośbą o pomoc w pokonaniu nałogu. I wiesz co, ten Cudowny Lekarz mówi Ci, że razem możecie góry przenosić, dokonać tego co tak po ludzku wydaje się niemożliwe. On obiecuje Ci jeszcze wspanialsze życie, życie w czystości. Czy wierzysz Mu? Masz morze nieograniczonych możliwości jak to zrobić. Podam Ci kilka podpowiedzi:-)
- spróbuj uznać grzeszność swojego postępowania; pomoże Ci w tym zrozumienie szkodliwości tego grzechu; sięgaj po fachową pomoc. Niezawodnym i Doskonałym Fachowcem jest Jezus - poproś Go o tę łaskę. W tym celu wybierz jakąś modlitwę, którą będziesz się modlił w chwilach słabości. Bardzo pomocne może okazać się, wybranie jakiegoś świętego/świętej. za jego/jej wstawiennictwem módl się o potrzebną łaskę. Może to być np św. Józef - wzór czystości, św. Paweł lub inny... Gorąco polecam Ci, byś przypatrzył się życiu św. Pawła, gdyż, wybacz mi to porównanie, dostrzegam też pewne podobieństwa między Wami :) a teraz posłuchaj co mówi ten święty:

5 Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha - do tego, czego chce Duch. 6 Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha - do życia i pokoju. 7 A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna. 8 A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. 9 Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. 10 Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. 11 A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.
12 Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. 13 Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli. (Rz 8,5-13)

- uznaj że to jest walka o Ciebie między dobrem a złem, że każdego dnia musisz być czujny i gotowy do walki,
- odpowiedz sobie na pytanie "O co toczy się walka?", "co jest stawką w tej grze?", bo gdy będzie Ci ciężko i będziesz upadał pod ciężarem własnych słabości, nie trać z oczu tego, co najważniejsze,
- nie bój się zwracać do licznych pomocników Jezusa - specjalistów w tej dziedzinie - polecam stronkę www.msr.org.pl, sam nie ustawaj w poszukiwaniach i próbach,
- nie ulegaj modom i trendom, nie usprawiedliwiaj się zbyt łatwo, nie zasłaniaj się własnym wygodnictwem, nie tłumacz się, że inni tak robią, lecz płyń pod prąd, szukaj źródła,
- pomódl się razem z Twoją Dziewczyną w tej intencji, bo tam gdzie dwoje... :)
- uwierz, że Pan powołał również Ciebie do świętości - tak, tak - Ciebie. Mam wrażenie, że jesteś już niedaleko od Jego poznania, że gdzieś tak w środku drzemie w Tobie tęskonta za Bogiem, i siła do pokonania słabości. Wierzę, że wpisałeś się do Źródełka nie bez powodu. Prawdziwy chrzescijanin nie poklepie Cię po ramieniu i nie powie Ci "Chłopie, robisz dobrze"... lecz będzie się starał pomóc Ci dobrą radą, życzliwością, wyrozumiałością, wsparciem modlitewnym i in.,
- rozważ argumenty, które pojawiły się na źródełku w związku z Twoim problemem, co więcej sięgnij po te materiały, które czytałeś wcześniej np przed 2 laty i spróbuj je rozważyć na nowo. Dlaczego? Bo nie jesteś tym samym człowiekiem, co przed 2 laty, jesteś bogatszy o nowe doświadczenia itp., sięgaj (ponownie) po fachową literautrę. Może to Ci pomoże http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/karol_wojtyla/milosc_i_odpowiedzialnosc/,
- wiedz, że każdy z nas zmaga się z jakoś słabością, na ramionach dźwiga swój krzyż. Wiedz też, Bóg nie doświadcza nas ponad nasze siły. Dzięki Niemu pokonasz wszelką przeciwność,
- zaufaj Panu już dziś :),
- nie bój się chodzenia po wodzie... :)

Życzę Ci właściwych wyborów :) Zapewniam o wsparciu modlitewnym!
Niech Pokój Boży będzie z Tobą <><

319 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.04.2007, godz: 13:21

PRAWO CZWARTE

Musimy osobiscie przyjac Jezusa jako Zbawiciela i Pana.
Wtedy dopiero mozemy poznac i przezywac Boza milosc i Jego plan dla
naszego zycia.

MUSIMY PRZYJAC JEZUSA
"Wszystkim tym jednak, ktorzy Go przyjeli, dal moc, aby sie stali
dziecmi Bozymi, tym ktorzy wierza w Imie Jego"
(J 1,12).

PRZYJMUJEMY CHRYSTUSA PRZEZ WIARE
"Laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare. A to pochodzi nie od
was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil"
(Ef 2,8-9).

Aby byc ZBAWIONYM trzeba przyjac DAWCE zbawienia, Jezusa Chrystusa,
osobiscie zapraszajac Go do swego serca i zycia.
Chrystus Pan mowi: "Oto stoje u drzwi i kolacze: jesli kto poslyszy
moj glos i drzwi otworzy, wejde do niego i bede z nim wieczerzal,
a on ze mna" (Ap 3,20)
Jezus pragnie wejsc w twoje zycie, aby z toba przebywac i
przemieniac ciebie. Z twojej strony przyjecie Jezusa oznacza:
-uznanie swojej grzesznosci i odwrocenie sie od grzechow
-zaufanie Jezusowi, ktory ofiarujac siebie, wykupil cie spod
panowania grzechu
-poddanie swojego zycia Jezusowi i Jego Slowu
Jezus chce wejsc w twoje zycie bez wzgledu na to, jaki jestes.
Potrzebuje tylko twojej decyzji, aktu wolnej woli:
"chce Panie, wejdz w moje zycie".

JAKI JESTES?
1. "JA" czlowiek na tronie swojego zycia (Chrystus nie zaproszony do zycia)
Rozne dziedziny zycia poddane wlasnemu "JA", czesto prowadzi
do niezadowolenia i niepokoju.

2. "CHRYSTUS" na tronie zycia - ja czlowiek przekazuje tron zycia
Chrystusowi. Dziedziny zycia pod kierownictwem Chrystusa,
ktory w zycie czlowieka wnosi harmonie i pokoj.

Ktore z tych dwoch przykladow przedstawia Twoje zycie?
Czy przyklad "2" przedstawia zycie jakiego pragniesz?
Dalsze uwagi wyjasnia Ci,w jaki sposob mozesz przyjac Chrystusa
jako swojego Zbawiciela i Pana.

MOZESZ PRZYJAC JEZUSA TERAZ PRZEZ MODLITWE

Pamietasz, w Apokalipsie (3,20) Jezus wyrazil pragnienie by wejsc
do twojego zycia.
Mozesz to uczynic dzisiaj, teraz! Bog zna twoje serce i nie zalezy
Mu na pieknych, starannie dobranych slowach, lecz na szczerosci
twojego serca.

Oto przyklad modlitwy:
"Panie Jezu, potrzebuje Ciebie, Uznaje swoja grzesznosc.
Otwieram Ci dzwi mojego zycia i przyjmuje Cie jako Zbawiciela i Pana.
Dziekuje Ci, ze umarles za moje grzechy na krzyzu. Prosze o Twoje
kierownictwo w moim zyciu. Ksztaltuj mnie wedlug Twojej woli".

Czy taka modlitwa wyraza pragnienie twojego serca?
Jesli tak, to modl sie w tej chwili aby Jezus mogl spelnic swoja
obietnice i zamieszkac w twoim zyciu.

JAK MOZESZ UPEWNIC SIE, ZE CHRYSTUS ZAMIESZKAL W TWOIM ZYCIU?

Czy propsiles Jezusa Chrystusa, aby wszedl do twojego zycia?
Czy uczyniles to szczerze?

Chrystus powiedzial, ze wejdzie do twojego zycia.
Czy moglby cie zawiezc? Na czym jednak opierasz swoje przekonanie,
ze Bog wysluchal twojej modlitwy?
(Na podstawie wiernosci i wiarygodnosci samego Boga i Jego slowa)

KIM JESTES W CHRYSTUSIE?

Jezeli otrzymales chrzest i przez wiare przyjales Jezusa Chrystusa,
mozesz miec pewnosc, ze:
* jestes nowym stworzeniem (2 Kor 5,17)
* jestes dzieckiem Bozym (Gal 4,6 ; J 1,12)
* w Chrystusie masz odpuszczenie grzechow (1 J 1,8-9)
* twoje cialo jest swiatynia Ducha Swietego (1 Kor 6,19)
* juz teraz zaczelo sie dla ciebie zycie wieczne (1 J 1,8-9)

A CO Z UCZUCIAMI?

Nie nasze zmienne uczucia, lecz obietnice zawarte w Pismie Swietym
sa nasza podstawa i autorytetem. Chrzescijanin zyje wiara w
niezmiennosc Boga i Jego Slowa. Wyobrazmy sobie taka sytuacje, jest
pociag, oznaczmy go nawiasem kwadratowym z napisem [FAKT] za nim
zwykly nawias i napis ktory symbolizuje wagony (wiara) i kolejny (uczucia).

[FAKT]-(wiara)-(uczucia)

pociag - wagon - wagon

Ten przyklad pociagu i wagonow ukazuje stosunek miedzy
faktem (Bogiem i Jego Slowem), wiara (nasza ufnoscia do Boga i
Jego Slowa), a uczuciami (roznymi reakcjami emocjonalnymi)

Pociag ciagnie za soba wagon. Jednakze bezcelowe byloby usilowanie
ciagniecia pociagu przez wagon. Wiara moze wyrazac sie uczuciowo,
ale uczucia nie sa sprawdzianem wiary i wiezi z Bogiem.
W relacji z Bogiem ufamy nie przezyciom czy doznaniom, ale Bogu,
ktory jest wierny i wypelnia to co obiecal (por.2 Kor 5,7)

318 )
 młoda, e-mail: zdw1@poczta.onet.pldata: 19.04.2007, godz: 11:53

Bój jest wielki !!!!!!!!!!!! Nie musisz Go szukać daleko. Czeka na Ciebie z rękami pełnymi łask w sakramentach - wdzialnych znakach swojej obecności. Szczególnie w sakramencie Eucharystii i Pojednania.

317 )
 smak słów..., e-mail: smak-slow@wp.pldata: 19.04.2007, godz: 11:52

Nie wiem komu mam dziękować za modlitwę - nie podpisał/a się-ale dziękuję z całego serduszka...calutkiego i za wiare...ufam..dziękuję... pol juz za mną...wazne,ze nie nowotwór...wierze,ufam Bogu....i dziękuję,ktokolwiek był osobą,która modilła się w mojej intencji..

316 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.04.2007, godz: 11:41

PRAWO TRZECIE

Jezus Chrystus jest jedynym, Bozym rozwiazaniem problemu grzechu
i winy czlowieka. Tylko przez Niego mozesz poznac Boza milosc i
plan dla swojego zycia.

ON UMARL ZA NAS...
"W tym przejawia sie milosc, ze nie my umilowalismy Boga, ale ze On
sam nas umilowal i poslal Syna swojego jako ofiare przeblagalna za
nasze grzechy". 1 J 3,16

I ZMARTWYCHWSTAL
"Chrystus umarl za nasze grzechy... zostal pogrzebany... zmartwychwstal
trzeciego dnia, zgodnie z Pismem... ukazal sie Kefasowi, potem dwunastu.
Potem ukazal sie wiecej niz pieciuset braciom na raz". 1 Kor 15,3-6

I DLATEGO ON JEST JEDYNA DROGA
"Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i zyciem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". J 14,6

Bog przerzucil pomost nad ta przepascia, ktora dzieli nas od Niego.
Poslal swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby umarl za nas, ponoszac
w ten sposob kare za nasze grzechy.

Nie wystarczy jednak o tym wszystkim wiedziec...

315 )
 ;)data: 19.04.2007, godz: 08:42

do Angeliki

Nie martw sie ja zdawałam kilka razy i wkoncu sie udało:)

Powodzenia

314 )
 Agnieszka, lat 34data: 19.04.2007, godz: 08:10

Niedbanie o swoje zdrowie jest zaniedbaniem, grzechem, palenie papierosów jest nim na pewno - w końcu to naukowo udowodnione, że szkodzi. Trudno mówić o grzechu, gdy ktoś jest na bakier z Panem Bogiem. Grzech jest także w pewnym stopniu tajemnicą wiary, poza religią nie ma pojęcia grzechu. Co by nie powiedzieć, "Mój punkt widzenia", jest to nałóg, skoro nie możesz się bez tego obejść. Dla mnie każdy nałóg nie jest dobrym pomysłem na życie. Nie chcę być niewolnikiem żadnej rzeczy, czynności ani żadnego człowieka. Pragnę żyć w wolności. (Nie mówię tu o rzeczach koniecznych do życia, jak sen, odżywianie itp, proszę nie przesadzać i nie rozumieć źle tego, co napisałam. Nałóg nie polega na tym, że śpię i jem, ale na tym, że np. jem ciasteczka dla przyjemności, ciągle, nie mogę się bez nich obejść, albo ciągle robię zakupy. Polega na tym, że tracę czas i energię i kasę na rzeczy zbędne, często szkodliwe na dłuższą metę).

313 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@Gadu-Gadu:5467802data: 19.04.2007, godz: 00:24


PRAWO DRUGIE

Czlowiek jest grzeszny,a poprzez grzech oddzielony od Boga, dlatego
tez nie przezywa Jego milosci ani planu dla swojego zycia.

CZLOWIEK JEST GRZESZNY
"wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni sa chwaly Bozej" (Rz 3,23)
Czlowiek zostal stworzony do wspolnoty z Bogiem, ale samowolnie wybral
niezalezna droge zycia. W rezultacie pierwotna jednosc z Bogiem
zostala zerwana. Te samowole wyrazajaca sie w buncie lub obojetnosci
wobec Boga Pismo Swiete nazywa grzechem (por Iz 53,6a)

CZLOWIEK JEST ODDZIELONY OD BOGA
"Albowiem zaplata za grzech jest smierc" (to znaczy odlaczenie
od Boga) (Rz 6,23)

Bog jest swiety, a czlowiek jest grzeszny. Dzieli ich wielka
przepasc. Czlowiek ustawicznie usiluje dosiegnac Boga i zdobyc obfite
zycie przez swoje wysilki, na przyklad: dobre, uczciwe zycie; etyke;
filozofie; religie... Jednak ludzkie wysilki sa niewystarczajace, by
dosiegnac Boga.

Co w takiej sytuacji uczynil Bog?

312 )
 justdata: 19.04.2007, godz: 00:02

kiedys pewna zakonnica powiedziala mi tak: albo ty panujesz nad cialem albo ono nad tobą. bądź panem swego ciala, swojej osoby....
t y d e c y d u j, nie ciało, nie potrzeba..
proste, choć wcale nie łatwe

311 )
 Agnieszka, lat 26, e-mail: agunia23@op.pldata: 18.04.2007, godz: 23:16

Kochani, prosze was o modlitwe. Trzeba powoli prace zaliczac na koniec semestru. Prosze ducha sw. Bog zapłać wam za modlitwę :)

Pozdrawiam wszystkich zródełkowiczów.

310 )
 Piotr, lat 40, e-mail: piotrek672@interia.pldata: 18.04.2007, godz: 22:30

Poprzez modlitwę różańcową mówimy naszej Mamie jak bardzo ją kochamy.Jestem przekonany, że modlić na rózańcu powinniśmy się z miłością, tak jak wtedy, kiedy jesteśmy zakochani i chcemy tej ukochanej osobie mówić ,mówić, mówić... same piękne słowa i bez końca powtarzać: "Kocham Cie".Czy zdarzyło się komuś zasnąć na randce?Mnie podczas modlitwy różańcowej czasem się to zdarzało, nie wspominając o znurzeniu czy rozproszeniu, ale od kiedy zmieniło się moje podejście i uświadomiłem sobie że "klepanie zdrowasiek" nie jest "klepaniem zdrowasiek" lecz mówieniem pięknych słów (pozdrowień) ukochanej osobie, wtedy moja modlitwa nabrała zupełnie innego charakteru.Z Panem Bogiem.Piotrek

309 )
 E.data: 18.04.2007, godz: 22:22

Jeszcze raz dziekuję za modlitwe, bardzo mi pomogła. Jak czasem brakuje nam ufności do Pana Jezusa, a ON tak "ładnie" działa jeśli Mu tylko pozwolimy i zaufamy. Niemożliwe staje się możliwe i sprawy, które po ludzku nie dały się rozwiązać okazują się błahostką. Wszystkim życzę pokoju i radości serca na każdą chwile. Pozdrawiam serdecznie.

308 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 18.04.2007, godz: 17:35

Wczoraj w Inverness w kosciele Zwiastowania Najswietszej Maryi Panny byla peregrynacja obrazu Matki Bozej Morza Stella Maris. Jezeli ktos z Was wybiera sie do Czestochowy do Krolowej Polski to prosze pozdrowcie ja ode mnie.
Podczas Mszy i rozanca bardzo tesknilam za Polska za jej skarbem duchowym i piesza pielgrzymka. Niestety nie bede mogla byc na tegorocznej pielgrzymce ale polecam wszystkim ktorzy sie wybieraja aby pomodlili sie za mnie.
Czy w ksiegarniach jest juz ksiazka Benedykta XVI Jezus z Nazaretu?

307 )
 Angelika, lat 21data: 18.04.2007, godz: 15:32

No niestety nie udało mi sie zdać za pierwszym razem ale nie poddam się,będe walczyła do końca;)Chociaz jestem strasznie smutna,cały czas myśle że mogło być inaczej ;(.Dziekuję za modlitwy

306 )
 Do Mój punkt WIDZENIA, lat 24, e-mail: korela@op.pldata: 18.04.2007, godz: 15:17

* Jest to ciężki grzech... więc jeśli grzech, to przez każdy samogwałt zostaje przybijany do krzyża Jezus Chrystus.

* Samogwałt zabija rozwój duchowy człowieka... a więc zabija Jezusa, który jest obecny w każdym człowieku

* Samogwałt czyni człowieka egoistą co sprawia, że człowiek staję się coraz mniej zdolny do ofiary z siebie... czyli jest on coraz mniej zdolny do Miłości Boga i drugiego człowieka, który żyje obok.

* Samogwałt sprawia, że człowiek rani swoich najbliższych... bo traktuje ich jak przedmiot do przyjemności swojego ciała (...np. często takie sytuacje występują w relacjach małżeńskich...)

* Samogwałt zamyka człowieka na innych... dlaczego?... dlatego, że szatan przez ten intymny grzech, oskarża serce człowieka ( w obliczu obecności i świętości Boga, który spogląda na to co człowiek uczynił)... a człowiek odpowiadając na to oskarżenie próbuje zataić swój grzech, że niby jest wszystko w porządku (choć odczuwa wrażenie jakby wszyscy mimo wszystko o tym wiedzieli), przez co stara się ze wszystkich sił ukryć to, czego się bardzo wstydzi ... przez tzw. - perfekcjonizm... czyli za wszelką cenę pokazuje wszystkim, że jest w jakiejś dziedzinie bardzo dobry, aby przysłonić swoją słabą stronę duchową... jest to pewnego rodzaju samoobrona... a to znów przyczynia się do nerwowego trybu życia... bo jeśli coś mu nie wyjdzie, zaczyna tracić grunt pod nogami i wali mu się cały świat, który sobie sam tworzy i przestaje widzieć sens swojego życia... a ten świat jest oparty już na kłamstwie, które podpowiada mu nieustannie zły duch.

* Samogwałt, jak zresztą każdy grzech, ale ten grzech w sposób bardzo szczególny niszczy godność człowieka... samogwałt zabiera człowiekowi pewność siebie przed wykonaniem jakiejś pracy, wypełnienie jakiegoś zadania... wprowadza wielki lęk przed światem ludzi... szatan oskarżając człowieka tym wstydliwym i często ukrywanym grzechem, nie pozwala otworzyć się przed spowiednikiem, bo wstydzi się go i boi się go wyznać - co sobie o mnie pomyśli ksiądz? - ...ponieważ myśli, że tylko on ma z tym problem... choć prawda jest taka, że każdy normalny człowiek jest w ciele i musi doświadczyć różnych pokus, pożądliwości... które podsuwa mu szatan i czyni z tych pożądliwości (...które są z natury dobre... we współżyciu małżonków) wynaturzonymi, przeciw naturze z powodu źle podjętej decyzji, wykorzystując piękno stworzenia.

* Samogwałt jest grzechem, który jest chwilowym zaspokojeniem pożądliwości ciała, które w sposób normalny ma w sobie wielki potencjał doznań cielesnych (bardzo przyjemnych zresztą...) ale tylko na krótką chwilę, bo za jakiś czas znów człowiek zaczyna pragnąć tej rozkoszy... i tak w kółko... nawet kilkanaście razy dziennie... (tu już nie rządzi człowiek rozum, ale szatan poprzez ludzkie słabe ciało)... i człowiek czuje się po dokonaniu ciężkiego grzechu samogwałtu JAK ZWIERZĘ!!!... który nie ma już zahamowań by uczynić to po raz kolejny.

305 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej