Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Czy onanizm jest grzechem?

     Proszę o jednoznaczną odpowiedź na pytanie: Czy onanizm jest grzechem śmiertelnym czy nie? Udzielając odpowiedzi, proszę nie zapomnieć o tym, że niektórzy ludzie grzech ten popełniają nałogowo: nie chcieliby grzeszyć, ale wola odmawia im posłuszeństwa, jest za słaba.

     Odpowiem Panu tylko tyle, że jako kapłan bardzo proszę penitentów, żeby mając taki grzech na sumieniu, nie przystępowali do komunii świętej, zanim nie otrzymają rozgrzeszenia w sakramencie pokuty. Zarazem bardzo staram się o to, żeby nie podawać tego rozstrzygnięcia w sposób bezduszny. Człowiek, który przychodzi z takim problemem do księdza, często jest człowiekiem bardzo znękanym; wielokrotnie podejmował "ostateczne postanowienia" w walce z nałogiem, tymczasem nałóg za każdym razem okazywał się jakby drwić z takich postanowień: Niekiedy w całym tym utrapieniu nawiedzają człowieka myśli, że widocznie taka już jest nasza fizjologia, że są to całkiem naturalne sposoby rozładowania seksualnego napięcia, że naukę o grzeszności onanizmu wymyślili zarażeni manicheizmem zakonnicy.

     Ludziom uwikłanym w ten nałóg współczuję serdecznie również z tego względu, że zwykle są oni ofiarami współczesnej atmosfery, dalekiej od uszanowania tego wszystkiego, co w ludzkiej płciowości jest jakby święte, co domaga się czystości i pracy duchowej. Banalna to prawda, że człowiek ma prawo do tego, żeby społeczność mu raczej ułatwiała, niż utrudniała dobre postępowanie. Tymczasem modele postępowania w zakresie moralności seksualnej, z jakimi spotykamy się nieustannie w kinie czy telewizji, odbiegają niekiedy daleko od wzorca chrześcijańskiego.

     Ale największe współczucie wobec ludzi, którymi zawładnął nałóg, budzi to, że w tej ich sytuacji ujawnia się szczególnie wyraźnie niszczycielskie działanie grzechu. Grzech jest czymś więcej niż tylko złym czynem, on dokonuje jakichś niedobrych zmian we wnętrzu człowieka: zmniejsza w nas naturalną skłonność ku temu, co dobre, zmniejsza zarazem nasze naturalne opory wobec zła. W ten sposób grzech tworzy w człowieku jakby drugą naturę. Natura pierwsza, która wyszła z ręki Stwórcy, była całkowicie zwrócona ku dobru, a choć uszkodził ją poważnie grzech pierworodny, przecież zachowała jeszcze sporo z tej swojej fundamentalnej intencjonalności ku dobru, a co ważniejsze: w Chrystusie otrzymaliśmy nadzieję całkowitego uzdrowienia naszej pierwszej natury. Tymczasem nasze grzechy osobiste działają w kierunku dokładnie odwrotnym: dopełniają zniszczenia zapoczątkowanego przez grzech pierworodny, budują w człowieku jakby naturę drugą, zwróconą zasadniczo ku złu.

     Tajemnica grzechu jest naprawdę groźna. Grzech jest to - powiada katechizm - świadome i dobrowolne złamanie prawa Bożego. Ale każdy popełniony grzech zwiększa naszą niewolę: coraz trudniej człowiekowi postępować zgodnie z prawem Bożym; ta moja druga, niedobra natura naciska coraz więcej, abym popełniał grzechy następne. Grzech rodzi grzech; jak często powtarzał św. Augustyn: szczególnie ciężką karą za grzech jest to, że człowiek prawie nie może już powstrzymać się od grzechów następnych. Tę groźną tajemnicę grzechu opisuje dramatycznie św. Paweł: tych, którzy postępują bezbożnie, "Bóg wyda na łup ich własnych namiętności, aby dopuszczali się nieczystości i bezczeszczenia własnych ciał" (Rz 1,24). Na tajemnicę zniewolenia do grzechu wskazują również biblijne pojęcia zatwardziałości serca i zaślepienia. Apostoł Paweł poucza, że człowiek może "doprowadzić siebie do zatwardziałości i oddać się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste" (Ef 4,19). Są tacy, "których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga" (2 Kor 4,4).

     Człowiek, który popadł w nałóg, tej groźnej tajemnicy grzechu doświadcza szczególnie namacalnie. Nie znaczy to oczywiście, żeby był człowiekiem gorszym od innych, którzy są wolni od takiego nałogu; z nałogu wynika tyle tylko, że trzeba się z niego wyzwolić. Bo z grzechem jest jak z chorobą; są choroby jawne i są choroby ukryte, i te ostatnie mogą być groźniejsze od tych pierwszych. Każdy grzech pustoszy człowieka duchowo, raz jednak spustoszenie to widać (jak w przypadku nałogu) gołymi oczami, kiedy indziej jest ono ukrytym rakiem, który drąży nasz duchowy organizm i - jeśli nie uleczy nas łaska Chrystusa - ujawni się w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

     Jak walczyć z nałogiem samogwałtu? Przede wszystkim nie egocentrycznie. To, że "dorobiłem się" jakiegoś nałogu, ogromnie upokarza moją miłość własną. Człowiek postanawia więc - kierując się bardziej miłością własną niż pragnieniem duchowej czystości - wykorzenić z siebie swój nałóg. Ponieważ zaś takie egocentryczne postanowienie bywa zwykle nieskuteczne, więc ogarnia mnie przygnębienie, rozpacz, zniechęcenie, albo też przeciwnie: zaczynam sobie bagatelizować nałóg, tłumaczyć sobie, że wszyscy ludzie mają jakieś nałogi, wmawiać sobie, że jest to sprawa czysto fizjologiczna, nie zaś moralna.

     Otóż walka z nałogiem winna być jednocześnie przezwyciężaniem swojego egocentryzmu. Trzeba uczyć się pokornej radości z każdego drobnego sukcesu w tej walce: bo drobne sukcesy pracują na postawę ostateczną, choćby tego nie było widać, choćby nawet chwilami wydawało się, że drobne sukcesy niczego nie posuwają naprzód. Muszę też porzucić wszelkie lęki, czy sobie poradzę w chwili pokusy, albo czy w ogóle zdołam się z tego nałogu wyzwolić. Są to lęki egocentryczne: niepokoi mnie to, czy ja sobie poradzę, czy ja odniosę zwycięstwo.

     Tymczasem zawsze, kiedy przychodzi nam zmagać się ze złem, powinniśmy pamiętać o tym, że tylko Chrystus może nas skutecznie i raz na zawsze od zła uwolnić. Nałóg, czy nawet sama tylko świadomość, że mogę nie oprzeć się pokusie (a któż z nas może za siebie ręczyć?), jest świadectwem, że trzeba nam szukać coraz głębszej, prawdziwszej więzi z Chrystusem. Niestety, nawet tutaj człowiek może zachowywać się egocentrycznie: bo przecież nie chodzi o to, że to ja mam pogłębić moją więź z Chrystusem, nadać jej większą prawdziwość. To, co ja mogę tu zrobić, to pokornie szukać Chrystusa, prosić Chrystusa o łaskę Jego nawiedzenia i Jego mocy, przepraszać Go za to, że się przed Nim zamykam, choć najczęściej - na skutek swojego zaślepienia - nawet o tym nie wiem.

     Chrystusa szuka się przez modlitwę i pragnienie zachowywania Bożych przykazań, przez przystępowanie do sakramentów, świadczenie dobra innym. Dlaczego jednak skuteczność tych środków, jeśli je stosujemy w walce z naszymi nałogami, jest tak różna? Dlaczego jedni doświadczają ich skuteczności w sposób wręcz cudowny, a innym nawet te środki - a lepszych środków do walki ze złem Kościół już nie ma - nie pomagają? Odpowiedź wydaje się prosta. Jedni, stosując te środki, dostąpili łaski zjednoczenia z Chrystusem, łaski cudownie przemieniającej człowieka. Drudzy wciąż jeszcze o tę łaskę muszą się ubiegać: oby tylko nie zwątpili w moc Chrystusa, oby tylko zawsze pamiętali, że łaska Chrystusa jest jednocześnie darem, a zarazem trzeba jej szukać w pocie czoła; oby tylko nie zrazili się niepowodzeniami, ale ciągle na nowo podejmowali walkę ze swoim złem, choćby chwilami wydawała im się ona beznadziejną. Chwila wyzwolenia przyjdzie na pewno, może już wkrótce, a przeważnie wcześniej, niż się tego spodziewamy.

     Jest to bardzo charakterystyczne dla doświadczeń ludzi, którzy przezwyciężyli nałóg mocą wiary, że opuścił on ich właściwie nie wiadomo kiedy. Walczyli z nim i nie bardzo im się to udawało, popadali w zwątpienie i nabierali nowej nadziei, mnożyli modlitwy, a Chrystus jakby ich nie wysłuchiwał: aż pewnego dnia ze zdumieniem stwierdzili, że są wolni. Teraz sami sobie się dziwią, że mogli kiedyś trwać w nałogu; wierność Bożemu prawu wydaje im się taka prosta!

     I jeszcze trzy wskazówki szczegółowe. Po pierwsze, nie trzeba na swoich trudnościach z przezwyciężeniem nałogu koncentrować swojej głównej moralnej uwagi. Dobrze jest czasem modlić się jakoś tak: "Panie Boże, wiem, że moje grzechy są wielkie. Może większe, niż zdaję sobie z tego sprawę. Ale przecież Ty widzisz, że jestem nie tylko grzesznikiem, że sporo jest we mnie dobrego. Wiem, moje dobro jest Twoim darem, ale jest ono zarazem świadectwem, że nie jestem tobie tak zupełnie niewierny. Zapewne czynione przeze mnie dobro jest skażone grzechem, ale jednak trochę tego dobra we mnie jest. Pomóż mi wyrwać się z moich grzechów, a zarazem dziękuję Ci za to wszystko dobro, które już teraz czynię!"

     Każdego, kto nie może sobie poradzić ze swoim nałogiem, bardzo zachęcam do takiej modlitwy. Chodzi o to, żeby nie pozwolić szatanowi, aby narzucił nam nieprawdziwą perspektywę w spojrzeniu na mój grzech. Nie wolno mi bagatelizować grzechu, ale nie wolno mi również patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat mojego grzechu. Źle jest, jeśli nie tęsknię za wyzwoleniem z mojego grzechu, ale również jest źle, jeśli straciłem nadzieję na wyzwolenie.

     Po wtóre, zdarza się, że ktoś, udręczony nałogiem, zaczyna mieć żal do Pana Boga, że dał nam takie trudne przykazania. Tego rodzaju pretensje do Pana Boga zdradzają, że nie rozumiemy sensu Jego prawa, że przykazania traktujemy jako arbitralne nakazy lub zakazy. Toteż różne takie żale do Boga należy przezwyciężać modlitwą o dar rozumienia Bożych przykazań i o dar tęsknoty za tym dobrem, którego Boże przykazania bronią. Bo wydaje się, że większość naszych kłopotów z opanowaniem płciowości bierze się zarówno z niedostatku naszego przeświadczenia o sensie czystości, jak z wątłości naszych tęsknot, aby te sprawy ułożyć sobie naprawdę po Bożemu. Tu wydaje się leżeć główna przyczyna tego, że normy moralne wchodzące w zakres szóstego przykazania dekalogu uważamy za trudne. A przecież "przykazania Boże nie są trudne" (1 J 5,3). To my je czynimy trudnymi, jeśli na przykład zaczniemy kierować się niezdrową ciekawością albo będziemy zbyt leniwi, żeby od pokusy odwrócić się w samym jej początku.

     Po trzecie, w walce z nałogiem nie trzeba chyba przeceniać potrzeby tzw. silnej woli. Czymś ważniejszym wydaje się mieć dostatecznie wielki cel. Ktoś może na przykład całymi latami walczyć z nałogiem palenia: raz po raz podejmował wielkie postanowienia, z najwyższym trudem osiągał jakieś nieznaczne sukcesy, wielokrotnie rezygnował z walki i znowu podejmował postanowienia. I oto pewnego dnia przyszedł zawał, choremu powiedziano, że palenie byłoby samobójstwem. Wówczas jakby nożem uciął: nałóg po prostu zniknął, bez wielkich postanowień, bez szczególnego przezwyciężania się. Chory bardzo egzystencjalnie zrozumiał, że nałóg jest czymś szkodliwym. Pojawił się wielki cel: ratowanie zagrożonego życia.

      Podobnie bywa z wszystkimi nałogami. Jeśli ktoś popadł w jakiś nałóg i trudno mu się z niego wydobyć, niekoniecznie świadczy to o słabej woli. Sytuacja ta jest raczej świadectwem słabej wiary. Toteż nam wszystkim, ale zwłaszcza tym, którzy mają jakieś szczególne trudności z zachowaniem Bożych przykazań, trzeba często się modlić: "Wierzę, Panie, ale zdradź memu niedowiarstwu!" (Mk 9,24).


o. Jacek Salij


Seksualność u dziecka Seksualność u dziecka
Michelle Rouyer
W jaki sposób kształtuje się tożsamość płciowa dziecka? Jak rozmawiać z nim o sprawach związanych z seksualnością? Jak nauczyć dziecko miłości i szacunku do drugiego człowieka, a jednocześnie zapewnić mu bezpieczeństwo? Jak chronić dziecko przed nadużyciami seksualnymi?... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 przemo: 24.05.2014, 16:39
 jak to kiedyś powiedział mi mądry ksiądz "każdy z nas boryka się z różnymi problemami i tak to już jest, że jesteśmy takimi natrętami wobec Jezusa :) wciąż przychodzimy z tym samym grzechem, wciąż postanawiamy i wciąż padamy - jeden walczy z alkoholizmem, drugi z onanizmem, trzeci z czym innym" i cóż poradzić. pamiętajcie kochani, że bez względu na to z jakimi grzechami się borykamy - z miłości będziemy sądzeni!
 porada: 15.05.2014, 09:05
 Ciało jak jest lubiane, kochane, przytulane i dotykane to jest zdrowe. Tyczy się to głowy, palców u nóg i wszystkiego co jest pomiędzy. Kościół Katolicki daje niewłaściwy wizerunek seksualności człowieka. Jakie są tego następstwa? np Różne choroby narządów seksualnych. Kościół katolicki koduje ludziom, że ich seksualność jest grzechem, że ich ciało jest niedoskonałe. Jak ktoś lubi robić się w balona to ok bo Bóg dał każdemu wolną wolę, można zamknąć oczy i dać się prowadzić jak niewidomy. Są dwie siły: szatańska i Boska i ta szatańska bardzo mocno obstawiła kościół katolicki (nie pisze że cały- że wszystko), seksualność człowieka, edukacje, żywienie, muzykę, telewizje,................ W kościele jest taka modlitwa : Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce..........a ty mocą ZASTĘPÓW ANIELSKICH szatana i inne złe duchy (istoty które nie posiadają ciała fizycznego ale żyją i istnieją)...... Z tych waszych wypowiedzi w komentarzach wynika, że macie w sobie poczucie winy względem swojego ciała. Szatan i inne złe duchy uwielbiają jak ktoś ma poczucie winy. Wtedy mogą się do takiej osoby dobrać. Trzeba to odwrócić i Podziękować Bogu za to, że możecie czuć jak coś smakuje, jak gra muzyka, jak pachnie kiwatek, że możecie dotykać wszystkiego i swojego ciała też. Podziekować za to że człowiek jest istotą seksualną i za to że jak się dwie osoby dobrze dobierą w parę to pociągają się nawzajem seksualnie co jest bardzo fajnym uczuciem. Proszę zostawić ten komentarz jak ktoś to moderuje. Jestem tego pewien co napisałem.Nie ja to wymyśliłem. Ja to tylko popieram. Bardziej światłe osoby ode mnie to zauważyły ja tylko miałem możliwość poznania ich spojrzenia i stwierdzenia, że ja tak samo to widze... z Bogiem
 Sara: 09.05.2014, 05:27
 tak onanizm jest ochyda i spustoszeniem.Ja tez mam wzloty i upadki i jest mi z tego bardzo ciezko chociaz robie to czasami teraz a kiedys czesciej.Dlatego jest rozwiazanie trzeba szukac partnera i męża.Trzeba to robić razem i nie będzie grzechu.Wtedy i ja i on będzie zadowolony.Jednak kobiecie męzczyzny jest brak,ponieważ facet jest taki męzki i uroczy.Każdemu życze miłośći i spełnieniu.Głowa do góry zycze sobie i wam wytrawnia.Chociaż jest cieżko.Będe sie za was modlić.Pozdrawiam serdecznie wszystkich
 Stanley:28.04.2014: 28.04.2014, 20:47
 Jeśli masz problem z onanizmem, a jesteś kawalerem to pomyśl o założeniu rodziny i proś św. Józefa o pomoc. Zaufaj Jezusowi a da ci siłę do pokonania tych słabości.
 Hapla: 22.03.2014, 10:42
 Ja to robię od 6 lat ale raz w tygodniu wiem że to wina szatana bo normalnie nigdy bym tego nie zrobiła. Zły, ciągle manipuluje mną z czego wychodzi własnie to... Gdy miałam znów zaczynać poprosiłam Jezusa by Szatan nie pozwolił mnie do tego kusić. Po pewnej chwili zaczęłam szukać na internecie modlitw do niego i tak tu trafiłam... W pewnym stopniu ten artykuł dał mi do myślenia. Tą modlitwą będę się bronić. Jezus chce mi pomóc i czekał na to aż go poproszę bo wie że mam jeszcze dobro w sercu. Tak więc walczę z nałogiem i proszę o modlitwę. Aga.
 inez: 04.03.2014, 17:41
 Jezu ufam tobie
 zniewolony: 26.02.2014, 20:17
 ja walcze z tym grzechem 15lat, wzloty i upadki i to co mi pomogło to złożenie przysięgi czystości w kościele najpierw na miesiąc na dwa i tak dalej
 zniewolony: 26.02.2014, 20:13
 ja walcze z tym grzechem 15lat, wzloty i upadki i to co mi pomogło to złożenie przysięgi czystości w kościele najpierw na miesiąc na dwa i tak dalej
 równiez długotrwale uzależnion: 19.01.2014, 19:39
 do LV nieznam się na medycynie ale jakoś trudno mi uwieżyć aby dzisiejsza medycyna nie potrafiła sobie poradzić z tą Twoja częścią ciała w której się zbiera ta ropa. Mając 50 lat czy napewno są jeszcze Tobie potrzebne te organy??? Nie mówie o całkowitej amputacji, ale może tam choć troszeczkę coś trzeba zoperować i powycinać, może masz jakiegoś raka prostaty albo coś w tym rodzaju, (najądrzami, nasieniowodami, ....) i tylko niewielki zabieg by Ci pomógł. Skoro tabletki już nie pomagają to chyba już najwyższy czas na operację. Też mam problem z masturbacją, robię to już prawie 20 lat. tak 20 lat, 2/3 życia i wreszcie muszę z tym skończyć. Dotąd nie miałem celu czy powodu z tym walczyć, robiłęm to i spowiadałem się robiłem i spowiadałem ..... ale teraz mam cel w życiu i aby udowodnić Bogu jak bardzo jest dla mnie on ważny to postanowiłem złożyć w ofierze i oddać Bogu coś co dla mnie stało się najcenniejsze czyli ten haniebny czyn bez którego nie mogłem przeżyć każdego dnia. Jakoś brak codziennej modlitwy mi nie przeszkadzał, ale jakoś codziennej masturbacji nieraz wielokrotnej nie potrafiłem opuścić. Tym celem stała się pewna dziewczyna dla której by Bóg pomógł mi z Nią być by pomógł mi się stać jej godnym i godnym jej miłości i godnym rodziny którą bym z nią założył pragnę mu w zamian oddać to co dotąd było dla mnie najcenniejsze i najważniejsze. Proszę pomyślcie choć o mnie przy swoich modlitwach,abym wytrwał i nie upadł, aby nie okazało się że masturbacja jest ważniejsza od prawdziwej i czystej miłości.
 Patryk_24: 28.12.2013, 18:17
 walczę z tym grzechem od 9-10 lat. przez długiczas robiłem to kilka razy w tygodniu. mam nadzieję że z modlitwą i wiarą uda mi się wygonić ten grzech. Jest to nałóg ktory wrósł we mnie tak głęboko że stał się niemal częścią mnie... Jestem w czystości od wigili, dziś mija 5 dzień, Proszę o modlitwe.
 Tomek: 08.12.2013, 07:41
 Przyjdź Panie mimo drzwi zamkniętych
 LV: 23.11.2013, 18:42
 Jako katolik w pełni akceptuję nauczanie Kościoła - to mój obowiązek. Akceptuję zatem uznanie onanizmu za grzech ciężki. To co mnie razi, to kłamstwa w wypowiedziach dotyczących tego prblemu, jakoby problem dotyczył tylko szukania przyjemności lub nałogu. Mnie również dotyczy problem onanizmu ale nie wynika on ani z szukania przyjemności ani z nałogu. W prostacie zbiera mi się ropa - przewlekły stan zapalny i jeśli jej nie usunę to ból fizyczny jest nie do zniesienia. Najdłuższy okres trwania w czystości to u mnie 10 lat. Udało mi się to dzięki używaniu dużych ilości środków przciwbólowych i rozkurczowych - rekord to 100 tabletek w ciągu dnia. Teraz mam 50 lat i mój organizm nie toleruje już takich ilości. W walce o czystość kompletnie zniszczyłem własne zdrowie. Oczywiście walkę wspierałem codzienną kilkugodzinną modlitwą, postami, wyrzeczeniami. Efekt - zniszczone zdrowie, a do samogwałtu musiałem wrócić. Ból fizyczny jest zbyt wielki. Lekarze stwierdzili, nie jeden ale wielu różnych, że w moim przypadku jedynym wyjściem jest onanizm. Nie chcę tego robić. Jest to obrzydliwe. To śmierć duszy. Napisałem o tym dlatego, żeby zwrócić uwagę na coś co napawa mnie dodatkowym smutkiem. Na zakłamanie w Kościele, jakoby co napisałem wcześniej, problem wynikał tylko z nałogu lub szukania przyjemności. Nei neguję, że to grzech i to grzech ciężki, ale kłamstwo i to w tak ważnej sprawie do również bardzo zły czyn. Proszę zatem gdy wypowiadacie się na ten temat, a dotyczy to zwłaszcza kapłanów, a zwłaszcza tak uznanych autorytetów jak Wielce Przewielebny O. J. Salij, aby nie operowali półprawdami i nie dobierali faktów dla potwierdzenia swoich teorii. Onanizm jest grzechem ciężkim bo tak nam Pan Bóg objawił. Takie tłumaczenie jest wystarczające. Zakłamane dodatki nie są tu potrzebne.
 Philosopher: 10.10.2013, 17:15
 wszystko rozumiem , a jesli zalozmy ktos nie robil tego z wlasnej woli tylko z urazów na psychice ktorych doswiadczyl i popadł w jakies uzaleznienie którego rozładydwało lęki to czy to jest tez grzech i tej osoby wina? jesli ona tak naprawde to nie chce ale nie moze sie uwolnic od zlych nawykow, gdzie owinna szukać pomocy , co ma zrobic? w dzisiejszych czasach strasznie trudno o zachowanie czystosci wkoło jest pełno filmow ktore uwłaszczają życiu w miłosci oraz pisma różnego rodzaju napędzają całą spirale i niszcza w człowieku wszystko to co najpiękniejsze, czasem człowiek jest tak zagubiony , pozostawiony sam sobie , ze nie wie po prostu co ma zrobić, stąd też biora sie nałogi, co wtedy? czy Bog wysłucha?
 Matik: 12.09.2013, 19:49
 Też staram się walczyć z tym cholerstwem.NIENAWIDZĘ TEGO ROBIĆ !
 Łukasz: 30.07.2013, 14:14
 Robiłem to ok. 2 lata, ale dzięki Bogu przestałem. Polecam wszystkim, żeby spróbowali patrzeć na mężczyzn jak na Jezusa, a na kobiety jak na Maryję. Mi to bardzo pomogło z wychodzenia z tego i cały czas pomaga w patrzeniu na każdego człowieka jak na kogoś wyjątkowego. Dopinguje wszystkich tych, którzy w tym siedzą- dacie radę:)
 Leszek nawrócony : 03.06.2013, 16:16
 Witajcie moi bracia i siostry. Jestem Samotnym chłopakiem Pan Jezus odmienił moje życie wylał na mnie bardzo dużo łask i nie chcę kaleczyć serca Jezusowego i św. Maryi swoimi grzechami ale masturbacji nie mogę się pozbyć, walczę z nią , chodzę do spowiedzi, modlę się a przyjdzie taka chwila ze po miesiącu znowu wraca pokusa. Jestem samotny jest to grzechem jak zrobię to dwa do czterech razy w miesiącu? Dziewczyny ubierajcie się na ulicach zakrywajcie swoje ciało bo przez was grzeszę nieczystością w myślach, pragnieniach a na koniec masturbacja wyładowanie emocji. Pomocy
 tomek: 01.06.2013, 16:16
 ksiądz jest przyzwyczajony i nie robi to na nim wrażenia, nie takie grzechy wysłuchuje ... nie mysleć nad tym tylko powiedziec i już :))
 Jsa: 19.05.2013, 20:59
 Ja też borykam się z grzechem onanizmu z tym że nie jestem od tego uzależniona (a jeżeli nie jestem od tego uzależniona bo potrafię czasem zapanować nad popędem to jak mam to nazwać w spowiedzi powiem tyle że zatajam ten grzech od ok 8 lat może tylko kilka razy powiedziałam ale tak żeby ksiądz nie słyszał) chce pójść do spowiedzi ale się boję a z drugiej strony pragnę przyjąć komunię i to nie w tym sensie że tylko komunię tylko się nawrócić. POMOCY mam tyle wątpliwości boję się że znów zdezerteruje chce zaznaczyć że nie boję się księdza tylko boję się że nie będę potrafiła mu na tyle zaufać żeby to wyjawić ale chyba pójdę i zaufam Panu:)
 Do komunia: 13.05.2013, 00:46
 Najpierw idziesz do spowiedzi i wyznajesz wszystkie swoje grzechy a później do komuni dlatego że później się rozmyślisz i nie pójdziesz wogóle po drugie przyjęcie komuni bez spowiedzi jest czynem świętokradztwa. Nie bój się iść do spowiedzi co obchodzi cie ksiądz i co on sobie o tobie pomyśli pomyśl o tym że tam jest twój przyjaciel Jezus a on cie kocha wybaczy ci wszystko bo kocha cie nie za coś ale tak poprostu też się bałam poszłam i żyje i jestem szczęśliwa wznałam to i jest cudownie oczywiście na początku nie było łatwo są różni spowiednicy ale w końcu trafiłam na odpowiedniego ty też najlepiej poszukaj jakiegoś zakonnika i popros o spowiedź poza konfesjonalem to pomaga umów się z nim by miał czas trzymaj się i nie bój będę się za ciebie modlić
 komunia: 12.05.2013, 13:44
 CZy moge isc z tym grzechem do komuni wiedzac ze sie wyspowiadam?
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Zgłoś błąd [ Strona główna ] Drukuj Wyślij link
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2013 Pomoc Duchowa