Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Myzycy czy muzykanci? Refleksje o muzyce kościelnej

     Nawet najwspanialsze organy z setkami piszczałek nie zagrają same. A najlepszy mistrz nie uświetni muzyką liturgii, jeśli nie ma o niej pojęcia. Jakie miejsce zajmują w kościele muzyka i jej wykonawcy?

     Mój pontyfikat wyraża się w liturgii i przez liturgię - usłyszał bp Piero Marini, długoletni ceremoniarz papieski, z ust papieża Benedykta XVI. "Liturgia jako szczególny obszar modlitwy powinien być oazą wysokiej sztuki muzycznej »liturgicznie dostosowanej«, tzn. mającej wartość artystyczną, a równocześnie uwzględniającej wymogi liturgii określone przez prawo" - napisał też papież.

     Już to jedno zdanie papieża daje jasną odpowiedź na pytanie, kto może spełniać funkcję organisty w liturgii. Nie może to być osoba tylko przyuczona do posługi, bez kwalifikacji muzyka kościelnego.

     NAJPIERW KOMPETENCJE

     Poziom wykonania muzyki liturgicznej zależy od kompetencji jej wykonawców. Dzisiaj mamy do czynienia z dwiema przeciwnymi postawami odnoszącymi się do muzyków kościelnych. Dla jednych - niezbyt dobrze rozumiejących stanowisko Kościoła po Soborze Watykańskim II - organista ma być osobą wykonującą konkretne usługi muzyczne. Dla drugich - na szczęście stanowiących coraz liczniejszą grupę - muzyk kościelny powinien być kompetentnym współpracownikiem duszpasterzy w parafii.

     Należy mocno podkreślać słowo "kompetentny", ponieważ znaczącego wpływu na kształt muzyki liturgicznej nie może mieć ktoś nieprzygotowany do zadań muzyka kościelnego. A tak, niestety, bywa.

     Sobór Watykański II w Konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium mówi: "W odprawianiu liturgii każdy spełniający swą funkcję, czy to duchowny, czy świecki, powinien czynić tylko to i wszystko to, co należy do niego z natury rzeczy i na mocy przepisów liturgicznych. Ministranci, lektorzy, komentatorzy i członkowie chóru również spełniają prawdziwą funkcję liturgiczną. Niech więc wykonują swój urząd z tak szczerą pobożnością i dokładnością, jak to przystoi wzniosłej posłudze i odpowiada słusznym wymaganiom Ludu Bożego. Należy więc starannie wychować te osoby w duchu liturgii oraz przygotować do odpowiedniego i zgodnego z przepisami wykonywania przypadających każdemu czynności". Jeżeli członek chóru ma być starannie wychowany i przygotowany, to cóż powiedzieć o organiście?

     Muzyka nie jest dodatkiem, lecz integralną częścią liturgii. Potocznie najczęściej mówimy: "muzyka w liturgii", "oprawa muzyczna liturgii", ale my przecież mamy nie tyle "śpiewać w liturgii", ale "śpiewać liturgię". W trzecim wydaniu Missale Romanum mamy dużo więcej nut niż w poprzednich. Jest już w przygotowaniu jego polska edycja, na którą czekamy od kilku lat.

     Dzisiaj termin "organista" należałoby zastąpić określeniem "muzyk kościelny". Od niego oczekuje się bowiem nie tylko umiejętności gry na organach, znajomości liturgii i prawa kościelnego, ale również kwalifikacji wokalnych - w naszych kościołach przecież pełni on najczęściej także funkcję kantora - oraz przygotowania do prowadzenia scholi czy chóru. Wprawdzie w żadnej z wymienionych dziedzin nie musi być najwybitniejszym specjalistą, ale na każdej powinien dobrze się znać. Podobnie jak wieloboista w sporcie.

     Rola muzyka kościelnego w liturgii jest nie do przecenienia. Wiąże się ona nie tylko z doborem repertuaru, ale także sposobem jego realizacji: przygrywki, chwile ciszy, zastosowana rejestracja organów, harmonia w akompaniamencie. Wszystko to składa się na piękno celebracji. Ponadto organista parafialny ma znacznie więcej obowiązków, aniżeli tylko dobrze zagrać podczas Mszy Świętej. To on powinien uczyć wiernych śpiewów liturgicznych, przygotowywać kantorów i psalmistów do liturgii, troszczyć się p stan organów, w porozumieniu z rządcą kościoła prowadzić zespoły śpiewacze: chór, scholę. Kierując tymi zespołami może w znaczny sposób wpływać zarówno na ich repertuar, jak i z pomocą duszpasterzy na formację członków zespołu. Zatrudniając w parafii muzyka kościelnego trzeba stawiać mu wysokie wymagania, a zarazem uznawać jego kompetencje. Powinien on być prawdziwym współpracownikiem proboszcza. Mówiąc językiem z innej dziedziny: powinien być ministrem resortu muzycznego w parafii.

     IGNORANCJA I SUBIEKTYWIZM

     Muzyka w wysokim stopniu wpływa na piękno celebracji. Piękno muzyki liturgicznej bierze się z jej związku z tekstem, z wysokiej wartości estetycznej kompozycji, wreszcie z samej jakości wykonania. Ta ostatnia zależy od kompetencji - a więc wykształcenia i umiejętności - twórców, czyli kompozytorów, i odtwórców, czyli grających i śpiewających. Ksiądz prof. Ireneusz Pawlak z KUL-u mówiąc podczas jednego ze zjazdów członków Stowarzyszenia Polskich Muzyków Kościelnych na temat piękna muzyki liturgicznej, wskazał dwóch "wrogów" tego piękna: ignorancję władzy, zarówno na szczeblu diecezji, jak i parafii, oraz subiektywizm.

     Ignorancja wiąże się z brakiem wrażliwości na piękno oraz ze źle pojmowaną kompetencją. Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio przestrzegał przed przyznawaniem kompetencji większości. Ani w nauce, ani w sztuce nie ma demokracji. Czym innym są kompetencje prawne, a czym innym wiedza w danej dziedzinie. Proboszcz ma kompetencje prawne, aby zatrudnić organistę. Nie znaczy to jednak, że dobrze robi podejmując arbitralnie decyzję o zatrudnieniu. Pomocą w ocenie kwalifikacji kandydata czy kandydatki powinna służyć diecezjalna Komisja Muzyki Kościelnej. Nawet tzw. ogólne wykształcenie muzyczne nie wystarcza. Potrzebne jest wykształcenie ze specjalizacją muzyka kościelnego.

     Subiektywizm przejawia się w lekceważeniu norm, a kierowaniu się własnymi upodobaniami. Kościół określa normy liturgiczne, także te dotyczące muzyki - kapłan czy muzyk kościelny mają celebrować liturgię, a nie kształtować ją po swojemu. Najczęstszym uzasadnieniem ignorancji i subiektywizmu jest określenie "potrzeby duszpasterskie". Ignorancji nie można jednak usprawiedliwiać tzw. "potrzebami duszpasterskimi".

     CEGŁA I SZTUKA

     To, co ma wartość, kosztuje. Problemy budżetowe wielu parani - wbrew temu, co sugerują obiegowe opinie medialne - stanowią barierę, zdawałoby się nie do pokonania, w zatrudnieniu kompetentnego muzyka kościelnego. Funkcjonujący w naszej ojczyźnie system uposażenia muzyków kościelnych - w postaci pensji oraz premii z okazji ślubów, pogrzebów, czasami z tytułu sprzedaży opłatków - pozwala na godziwe wynagrodzenie ich za pracę. Otrzymując takie wynagrodzenie muzycy muszą jednak mieć poczucie odpowiedzialności za muzykę liturgiczną w parani, a nie tylko pozostawać "do wynajęcia" z konkretnymi usługami. Dlatego niezbędna jest stała pensja. Zatrudnienie studenta lub emeryta rzeczywiście daje pewne oszczędności w coraz skromniejszym budżecie parafialnym, jednak już samo założenie wskazuje na tymczasowość, brak perspektywy.

     Zatrudnianie osób niewykwalifikowanych jest działaniem krótkowzrocznym i szkodzi rodzinie parafialnej. W konfrontacji: "cegła" czy dzieło sztuki - to ostatnie zazwyczaj przegrywa. Taki dylemat przeżywa każdy człowiek, gdy przychodzi mu wybierać między wartościami duchowymi i materialnymi. Być może to kryteria oceny pracy proboszcza przez pryzmat wykonanych prac w sferze materialnej kształtują sposób jego myślenia i działania. Nie słyszałem jeszcze o przypadku pociągnięcia do odpowiedzialności proboszcza, gdy zatrudnił niekompetentną osobę do pracy organistowskiej; natomiast jego ignorancja w innych dziedzinach szybciej spotyka się z reakcją władzy kościelnej. Niestety, zbyt często sztuka przegrywa z "cegłą". Inwestycje w dobra materialne są widoczne, a "inwestycje w ludzi" pozostają najczęściej znane tylko Bogu.

     Wbrew odwiecznym utyskiwaniom, poprawia się poziom muzyki wykonywanej w kościołach. Dzieje się to między innymi za sprawą coraz liczniejszego grona dobrze wykształconych muzyków kościelnych, obejmujących posady w różnych parafiach i kościołach rektorskich. W Warszawie od 1965 r. istnieje Instytut Szkolenia Organistów, który kształci muzyków kościelnych nie tylko dla obu diecezji warszawskich. Od kiedy stał się częścią Papieskiego Wydziału Teologicznego, studenci mogą uzyskać magisterium (z teologii pastoralnej).

     SACRUM I PROFANUM

     Fundamentem stosowania dobrej muzyki jest właściwy stosunek do liturgii. Stosunek "święty", to znaczy wyłączony ze świata rzeczy zwykłych. Mówimy: Liturgia sacra czy Musica sacra. Przeciwieństwem sacrum jest profanum. Nieprawidłowości wynikają z braku zrozumienia nauki Kościoła zarówno przez duszpasterzy, jak i katechetów. W trosce o aktywne uczestnictwo dzieci we Mszy Świętej dość łatwo można doprowadzić do infantylizacji liturgii. Zagrożeniami są subiektywizm (indywidualizm) w wyborze repertuaru - choć Kościół ustala określone normy, instrumentalne traktowanie liturgii jako okazji do pośpiewania piosenek religijnych czy wreszcie populizm, czyli muzyka lekka, łatwa i przyjemna - po prostu brak misterium sacrum.

     Jeden z polskich kapłanów-muzyków kościelnych trafnie opisał postawy, z którymi stale mamy do czynienia w polskim Kościele: "Są tendencje, aby liturgię za wszelką cenę uczynić »atrakcyjną«. Dotyczy to zwłaszcza Mszy Świętych tzw. młodzieżowych lub dziecięcych. W imię racji duszpasterskich bagatelizuje się wszelkie normy rządzące muzyką liturgiczną. To jest po prostu populizm w liturgii. Tymczasem atrakcyjność powinna być obca liturgii. Nie możemy ulegać modzie. Liturgia ma być dostojna, piękna, dająca możliwość zachwytu, poruszająca człowieka swoją głębią, ale nie »atrakcyjna«. Musi być zrozumiała, choć zawsze pozostanie misterium sacrum".

     MAGIA POPKULTURY

     Język popkultury przenika do muzycznej twórczości religijnej w piosenkach religijnych. Piosenkach - nie pieśniach. Piosenki są przeznaczone na różne okazje; pielgrzymki, spotkania modlitewne, Światowe Dni Młodzieży, a także do wykorzystania na katechezie. W Polsce mamy różne festiwale piosenki chrześcijańskiej, Przystanek Jezus, lednickie spotkania młodzieży. Wszędzie tam piosenka religijna odgrywa ważną rolę. Może przynieść wiele autentycznego dobra. Dopóki piosenka religijna - tworzona według reguł właściwych kulturze masowej - funkcjonuje poza liturgią, na ogół nie budzi wątpliwości. Źle, gdy muzyczne "produkty" kultury masowej są włączane do liturgii. To bowiem znaczy, że każdy śpiew religijny jest traktowany jako liturgiczny.

     Wielu duszpasterzy, kierując się zasadą "duszpasterskiego pragmatyzmu" (to jest dobre, co przynosi sukces, a więc np. przyciągnięcie dzieci czy młodzieży), nie patrzy na stosowane środki. Jest to typowa dla popkultury retoryka sukcesu: każdy rodzaj muzyki wykonywany w liturgii uznawany jest za wartościowy, o ile służy dziełu ewangelizacji. Tu przypomina się socrealizm. Przedmiot wprawdzie różny, ale mechanizm ten sam: dzieła sztuki, które służą określonej idei czy ideologii, już przez to samo otrzymują niepodważalną wartość. Tylko że wówczas następuje koniec sztuki.

     Mamy dużą liczbę duszpasterzy i katechetów zatroskanych o żywy udział dzieci i młodzieży w liturgii, także przez śpiew. Musimy jednak mieć świadomość, że my liturgii nie tworzymy, ale ją celebrujemy zgodnie z myślą Kościoła, o czym przypomina nam instrukcja Redmptionis sacramentum. Ani kapłan, ani muzyk kościelny, ani katecheta nie jest "właścicielem" liturgii (a więc i muzyki liturgicznej), lecz jedynie jej sługą. W liturgii mogą być wykonywane śpiewy tylko te, które mają aprobatę władzy kościelnej. Nie zmieniamy tekstów oracji, czytań, Modlitwy Eucharystycznej itd. Natomiast w zakresie śpiewów panuje zupełna dowolność! Kościół określa teksty antyfon na wejście czy Komunię Świętą, mówi o możliwości zastąpienia ich "pieśnią zatwierdzoną przez biskupa". Żaden śpiewnik nie jest księgą liturgiczną, a więc repertuar w nim zawarty nie jest automatycznie śpiewem liturgicznym Kościoła.

     Trzeba odróżniać piosenkę religijną, która może znakomicie ilustrować katechezę, od śpiewu liturgicznego. Trzeba wykorzystywać także pieśni "dla dorosłych" na liturgii z udziałem dzieci i młodzieży, aby dzieci i młodzież wprowadzać w życie Kościoła. Dobrze jest przy nauce nowych śpiewów liturgicznych dawać komentarz związany z rokiem liturgicznym. Wykorzystywanie wyłącznie tzw. śpiewów dziecięcych powoduje nieprzygotowanie młodych katolików do uczestnictwa w życiu liturgicznym parafii. Muzyk kościelny ma obowiązek pomagać w nauczaniu śpiewu liturgicznego dzieci i młodzieży, współpracując z duszpasterzami i katechetami. Jeśli jest taka potrzeba, powinien kierować pracą muzyczną scholi.

     GITARA CZY ORGANY

     Należy zrewidować spojrzenie na rolę scholi liturgicznej w parafii. Schola to ma być wykształcona "elita" spośród Ludu Bożego. W praktyce jest to zazwyczaj grupa dzieci, prowadzonych często przez kogoś, kto nie jest muzykiem kościelnym. Duszpasterze czy katecheci mogą być opiekunami scholi, ale kierownictwo muzyczne trzeba powierzyć dyrygentowi, który musi posiadać odpowiednie kwalifikacje muzyczne; za pracę z tym zespołem także odpowiada muzyk kościelny. Schola przede wszystkim powinna prowadzić i podtrzymywać śpiew ludu, a to zależy od kompetencji i formacji liturgicznej osób prowadzących. Dobrze działająca schola - i to raczej nie dziecięca - znakomicie ożywia śpiew ludu i pomaga całej wspólnocie parafialnej w nauce nowego repertuaru.

     Dlaczego schola częściej śpiewa z gitarą niż z organami? To też jest pewien sposób infantylizacji, a także i profanacji, w znaczeniu "bardziej profanum niż sacrum". Gitara jest instrumentem, który może pomóc w śpiewie podczas katechezy, na wyjazdach z dziećmi czy młodzieżą, na spotkaniach w sali parafialnej. Podczas liturgii grać mają jednak przede wszystkim organy. Przyzwyczajanie dzieci do śpiewu z organami pozwala wytwarzać w nich dobre nawyki do czynnego udziału w liturgii. Zarówno przed rozpoczęciem liturgii, gdy dzieci schodzą się, jak i po rozesłaniu można śpiewać piosenki religijne, o ile jest potrzeba duszpasterska, a czas na to pozwala.

     TROSKA O PIĘKNO

     W świetle przedstawionych refleksji i uwag rodzi się pytanie. Czy nie jest zasadne wprowadzenie "spotkania" przygotowującego liturgię niedzielną na początku tygodnia: duszpasterzy (pomoże im to w przygotowaniu homilii), katechetów (możliwość nauczenia konkretnego śpiewu na lekcji religii), dyrygenta chóru (jeszcze przed próbą z zespołem), organisty (może coś jeszcze zdąży przećwiczyć na potrzeby konkretnej liturgii), ewentualnie innych osób? W praktyce wydaje się to bardzo trudne do zrealizowania. Może dobrze zacząć organizować takie spotkania przed ważniejszymi uroczystościami. Mówimy przecież o liturgii, która jest "szczytem życia i działalności Ludu Bożego" i źródłem jego uświęcenia.

     Troska o piękno budowli sakralnej, o wystrój wnętrza, o paramenty liturgiczne - domaga się jeszcze dopełnienia w postaci troski o piękno celebracji. Ono zależy od zdolności ukazania Chrystusa działającego w Kościele. Czynią to celebrans i inni spełniający funkcje liturgiczne duchowni i świeccy, między innymi: organista, kantor, psalmista, schola, chór. Słowo, znak, dźwięk potrzebują formy, harmonii i zasad. Może zbyt rzadko zastanawiamy się nad tym, jak respektowanie zasad jest wyrazem miłości Chrystusa i Kościoła.


ks. Andrzej Filaber


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 listopada 2010


Chcesz wiedzieć więcej? Gitara + CD Chcesz wiedzieć więcej? Gitara + CD
David Harrison
Chcesz nauczyć się grać na gitarze, ale nie wiesz, od czego zacząć? Chcesz poznać niezbędne akordy i techniki gry? Ta książka to prosty poradnik, z którego dowiecie się, jak grać rocka, bluesa, pop, jazz i muzykę klasyczną... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Będący: 18.07.2016, 09:33
 Czytając te "wyczytane" i życzeniowe mądrości autora artykułu nie dziwię się, że w kościołach jest tak smutno! Zachęcam do przewietrzenia swojej biblioteki i wpuszczenie nieco światła w kontakty międzyludzkie! Artykuł stary, więc pozostaje nadzieja, że coś się zmieniło.... Nie wiem, gdzie się ksiądz "chodzi" do kościoła i gdzie się udziela, ale na szczęście w "moim" jest więcej życia i to religijnego, a zwłaszcza na mszy dziecięcej!
 wag: 11.12.2014, 12:58
 Hahaha śmiech na sali. Kościół który płaci od 50 do 100 zł za niedziele dostanie organiste który ma papiery ? Na pewno... Może 1 na 20 i taki organista pogra co najwyżej max 5 lat bo zauważy, że nie po to się szkolił żeby dostawać miesięcznie 400 zł. Poza tym w większości małych parafiach stoją typowe Yamaszki które powinny służyć na hałturze a nie w kościele
 Parafia Dęblin: 20.07.2014, 20:57
 Parafia Chrystusa Miłosiernego w Dęblinie (diec. siedlecka dekanat rycki) zatrudni od zaraz organistę. Inormacje u Księdza Proboszcza: (81) 883-19-19. Informacje o parafii: http://diecezja.radiopodlasie.pl/?pageId=63&pr=32
 antyklerykał: 23.05.2014, 06:04
 Dobro czy zło-dzieje?Chytry ruch oporu lubi kaszanke zamiast szynki stąd ten prowincjonalny kicz w kościołach
 realista: 13.05.2014, 07:24
  J.Rz. - ,,W WSD zasadniczo nie uczy się muzyki a sprawia się wrażenie że się czegokolwiek uczy z tego zakresu. Smutne ale prawdziwe. Stąd potem wykradane albo zasrane przez gołębie organy, księdze, które śpiewają co im się chce i jak im się chce bez względu na rangę obchodu liturgicznego i to co w nutach w Mszale, promocja "scholek-pierdolek" z rozstrojonymi gitarkami itd. ..."
 Dariusz: 24.03.2014, 19:25
 Czytając ten tekst, szczególnie dotyczący organistów,można wyjść z założenia, że aby grać w kościele trzeba mieć ku temu odpowiednią wiedzę oraz wykształcenie....No to ciekawe...Muzyka amatora to będzie chałtura (przepraszam, jeżeli żle to napisałem)natomiast muzyka osoby wykształconej w kierunku organistyki no to już będzie powiedzmy "Fachowość". Przełużmy to na sferę materialną...Ta pierwsza to będzie jakby "biedota" a ta druga piękna muzyka to jest "bogactwo". No i teraz mam pytanie. Czy Pan Bóg Woli przyjąć daninę od biedaka czy bogatego...? Bo ludzie jak widzę bardzo szybko podejmują decyzje...No chyba ,ze ta muzyka nie jest grana Bogu a ludziom, bo jeżeli Bogu to On przyjmie od KAŻDEGO byle było szczerze i od serca..Dyskwalifikacja więc ludzi grających z "kapelusza" jest tu daleko nie na miejscu....Nie zapominajmy ,że to co dla nas jest tandetą dla Boga może być cenne, gdyż On kieruje się inną logiką niż ludzie....
 cieńki bolek: 26.02.2014, 08:48
 Cóż, w gwoli podsumowania pozwolę sobie na sarkastyczne spostrzeżenie odnośnie ostatniego zdania tegoż artykułu abstrahując tym samym od komentarzy, które obnażają demagogie i wskazują na żałosną praktykę w kościołach. A mianowicie ,,respektowanie zasad", które są wyrazem ,,troski i miłości" do Chrystusa i Kościoła, oczywiście poza małymi wyjątkami ... :-)
 Lud: 20.02.2014, 10:24
 Sądzimy, że ostatnie zdanie tego artykułu winno być wystarczajacym argumentem wobec poniższym komentarzy jak w praktyce wygląda ,,troska" o piękno, a ponadto miłość do Chrystusa i Kościoła w respektowaniu jego zasad poza małymi wyjątkami :-)))
 Truth: 13.02.2014, 18:41
 Przyglądam sie wszystkim komentarzom w necie, na youtube, etc. Na własne oczy widzę co ludzie piszą i jak komentuja sfilmowane sytuacje odnośnie polskich duchownych w Anglii czy w Stanach. Cóż, nie ma gorszego psudopobożnego dziadostwa niż polscy duchowni. To zaraza nieudaczników i rzesza fałszywych przewodników! Tych szeregów chłopów pszenno-buraczanych nie da się wyplenić. Organistów traktują jako zło koniecze przez co ten zawód wymiera, grają osoby słabo przygotowane, a księżyska bez względu na to nie chcą płacić albo płacą mało. Wolą dbać o własne benefity- ubezbieczenie zdrowotne, dentystyczne czy nawet samochodowe. Sami nic nie proponują w ramach pełnego etatu. Zatem, dlaczego? Czy to sa ich finanse czy wiernych? Czy oni są właścicielami parafii czy jedynie ich administratorami? I co więcej, czy oni widzą róznicę między "independent contractors" a "employees"? Gdzie jest ich TROSKA o liturgie, kiedy muzyka stała się integralną częścią liturgii już na mocy Soboru Wat. II. Te ośrodki polonijne to tragedia abstrahując od katechezy! Wyobrażacie sobie Pierwsza Komunię Sw bez organisty? Jest tyle utalentowanych ludzi po Akademiach Muzycznych, wystarczy tylko dać ogłoszenie w lokalnej gazecie ... ale po co? I tak wszystko jest załatwiane po znajomościach mimo przesłuchania! Są tak żałośni, że mogą Ci dać jedynie poćwiczyć abyś nie wyszedł z prawy. Niech oni przestaną się ośmieszać że to są jakieś oskarżenia wyssane niby z palca ... Cóż ,,po owocach ich poznacie", nieprawdaż??? Partolą tak głupoty, ze nie da się ich słuchać, niewrażliwi na sztukę, mierne ich duszpasterstwo, itd. Zazwyczaj płacą walutą watykańska ... czy oni robiliby coś za przysłowiowe Bóg zapłać? Niech sami nieroby idą do pracy i otwierają kościół jedynie na niedziele o ile ktoś do nich przyjdzie. Po cholerę oni nam!!! Czy my jesteśmy dla nich od zbierania jedynie kasy? Czy oni są dla nas? Na listy nie odpowiadają. To jasno wskazuje, że mają nas głeboko w swoim poważaniu. O czym świadczą ich maniery i wysoka kultura??? Po co nam to ich czcze gadanie i obietnice. Przecież ich słowa nic nie znaczą. Czyż ,,wiara bez uczynków nie jest martwa"? Wynagrodzenie dla animatorów muzycznych jest tak oczywiste jak dla 95% tych dla kótrych ono nie jest. Wg. biblijnej zasady ,,godzien robotnik zapłaty swojej" Czy zauważyliście zatem różnice pomiędzy przewodnikiem autentycznym, a fałszywym?A może wciąż jesteście zaslepieni i nie wyciągacie żadnych wniosków.
 ironia: 13.02.2014, 00:29
 Nie róbmy z kościoła wolnej amerykanki i to w sensie dosłownym niż przenośnym. Gitary i zespoły jak najbardziej, ale nie częściej niż raz w miesiącu. Z reszta dla nich miejsce jest poza liturgia, a nie podczas, na co wskazują dokumenty liturgiczne. Jak to niestety bywa w kościołach kiedy pobożne, nawiedzone dziadostwo bierze górę nad rozsądkiem duchownych abstrahując od ich chytrości czy uprawiania amatorki przez druciarzy partolących swym brzędogoleniem!
 Anika: 14.01.2014, 22:10
 Wszystto co zostało napisane w tym artykule to prawda. Nie zapominajmy że to my tak pojmujemy sacrum. Może Panu Bogu jest miła muzyka ,która płynie z serca człowieka a nie tylko z jego genialnego muzycznego wykształcenia? Ci grający na gitarach też wielbią Boga i nawet ci grający w "hałaśliwych" zespołach. nie róbmy z Koscioła getta tylko dla "rasowych" bo to już jest faszyzm.
 Papież Franiszek: 09.01.2014, 05:53
 Cyt. ,,Kościół jest chory i musi się sam leczyć". Czy zatem Kościół może tego sam dokonać?
 łorgazm-istrz: 06.01.2014, 04:54
 Przy tak chorym systemie w RParafialnej obawiam się ze ,,Pospolite ruszenie" jest wręcz niemożliwe!:-)
 disco polo, chauturnik ... : 18.12.2013, 04:45
  POSPOLITE RUSZENIE RODACY! O gustach się nie dyskutuje, ale o infekcji bezguścia i zapaleniu krajowej szpetoty dysputę czas rozpocząć. Ze swym pokręconym stylem twórczym nie uważam się za autorytet estetyczny. Nie chcę więc nic narzucać a jedynie zaprosić Was do debaty i poszukiwania kuracji dla elewacyjnej infekcji i pstrokatego chaosu naszych kościółów w ogóle. Tu w RParafialnej i poza nią w skupiskach polonijnych w róznych częściach naszego globu! Od wieków, jak pośladki narciarza w zatłoczonej gondolce na Kasprowy Wierch spinamy się i solidaryzujemy otoczeni armią wrogich zadków naszych Plebanów, którzy w sposób bezczelny płaca nam waluta watykańską (czyli Bóg Zapłać) za integralną częsc liturgii jaką jest muzyka w kościele abstrahując wg. wskazań ostatniego soboru ... Czynimy to jednak tylko w chwilach wzniosłych jak wspomniana skośna podróż pod górkę z opornym klerem! W chwilach historycznych takich jak nadchodzący rok 2014r. Juz wkrótce przez nasze koscioły przebiegnie stado zespołów z disco polo, co może oznaczać prawdziwy koniec świata. Wobec czego juz teraz zachecam ludzi z miast do nieusuwalnej i spoźnionej cechy narodowej - POSPOLITEGO RUSZENIA -do naprawy mentalno-wizualnej RParafialnej. Wszyscy jesteśmy Pokoleniem Remontu. Wyleczmy pejzaż wokół z kolorowego trądu muzykowego KICZU i ohydnej mani reklamowania wszystkiego wszędzie poprzez pleksę, billbord i baner w kościołach. Bądzcie ludem CZYNU, a nie tylko słow podług biblijnej zasady: ,,po owocach ich poznacie". Gdybyśmy oddali renowację sowieckich blizn w ręce zawodowych artystów, i dobrej klasy muzyków nasze świątynie mogłyby stać się spójnymi galeriami i oazami spokoju. Razem - niezależnie od podziałów politycznych i powszechnej krytyki dla krytyki, zadbajmy o nasz wspólny wizerunek. Zróbmy to dla wielkiej szansy jaką dostaliśmy. Razem łączymy style by zaprosić Was do pierwszego polskiego Pospolitego Ruszenia nie przeciwko komuś, lecz dla nas samych. Obywatele! Najwyższy czas powiedzieć głośno, że w RParafialnej i poza nią kompletnie nie przykłada się żadnej wagi do estetyki zewnętrznej tudzież muzyki w kościele. Nikt nie liczy się ze zdaniem fachowców, a każdy Polak sam wie wszystko najlepiej w każdej dziedzinie. Najlepiej widać to na przykładzie obrzydliwych kolorowych chałtur i szpetnych zespołów rodem z disco polo, wzorów ,,malowania" naszej kultury poprzez jednostki z popkultury. Zastanowmy sie wspolnie co z tym KICZEM zrobic, bo od tego boli głowa, a mnóstwo osób ma do tego stosunek intersubiektywnie, bilateralnie niepojęty!!! Zapraszam wspólnie do Pospolitego Ruszenia w celu zmian estetyczno-muzycznych naszych światyń. Cały ten dobitny komentarz jest raczej dedykowany duchownym po zawodówkach teologicznych, ktorzy nie rozumieją muzyków, nie wynagradzaja ich w sposób nalezyty poza małymi wyjątkami, a niekiedy robią WSZYSTKO PO SWOJEMU zamiast wg. wskazań diecezjalnych. Wszelkim NIEŁUK z kawałkiem plastiku pod szyją, (akurat czytajacym ten tekst) należy się nagana! Póki co, ten chory system będzie w kraju nad Wisła nadal pokutował jako ze Sobór Watykańki II jeszcze się tam nie narodził:-) a na zachodzie juz umarl. W parafiach o księgowych to zapewne jeszcze nie słyszeli, a co dopiero o czekach czy regularnych wynagrodzeniach za tzw. "service" czy próby w ramach wykonywanej pracy. O chytrych starych kawalerach (NIEDOROZWINITYCH DUCHOWO) i ich dziadowstwie nie wspomnę choćby z uwagi na ich nierzadkie widzi-misie tyle ze w sensie dosłownym niż przenośnym za co powinni być skierowani do lekarzy właściwego autoramentu z powodu stanu instrumentów jak i jakości muzyki w kościołach. Niestety wszedzie jest tak, ze tytuł naukowy jakim jest: inz. czy (mgr - oby nie moge g... robić) mozna zdobyc w kazdej dziedzinie poza muzyką jako ze bez liceum muzycznego nie sposob ukonczyć konserwatorium. Wszystkim tym którzy zzymają się z improwizacjami podczas liturgii, wstepami, zakońceniami,przede wszystkim interludiami pomiędzy zwrotkami bez względu na wykształcenie muz. a z uwagi na talent nalezy sie podwyżka za bardzo dobry warsztat pracy czego serdecznie każdemu życzę:-) ... cytując na koniec J.S. Bacha - ,,Należy tak pięknie grać, by pięknem harmonii głosić chwałę Bożą i godziwie uweselać swojego ducha. Tam, gdzie tego piękna nie ma, tam nie ma żadnej muzyki, lecz tylko „diabelskie beczenie i dudlenie”.
 Henryk: 15.11.2013, 18:49
 Ten aspekt życia liturgicznego nie zmienia się od lat. Pozdrawiam wszystkich muzyków kościelnych "trwających na posterunkach".
 Ciemnota: 15.11.2013, 06:09
 Abstahuje od tego kto gra w Bazylice Sw Jacka w Chicago ... sa ludzie po Akademiach Muzycznych, ale skaposc Probos-cycków sięga zenitu, ssą swoje owieczki jeno z kasy a podczas liturgii lipa Jadwigi
 ORGANISTA: 29.08.2013, 15:37
 OJ KSIĘŻE CO ZA BZDURY PAN WYPISUJE
 paranoja: 14.05.2013, 09:39
 W Ciupago tez nie jest najlepiej. W Bazylice gra niejaka pianista, ktora podczas liturgii tak harmonizuje ze pozal sie Boze!
 dyzma: 12.05.2013, 04:20
 Jest to przykre, że Proboszczowie traktuja muzykę w liturgii po macoszemu; a to jeden woli wyjechac sobie na wakacje i nie płacić pozniej nie odbierac telefonu, a to drugi płaci 150% mniej za jedno z nabożeństw pomiedzy parafiami mimo stawek ustalonych w kurii. Zastanawiam sie czy oni maja mózg! Czy roznica w wyplacie pomiedzy bogata a biedna parafia wynosi dla glowy parafii roznice az 100-150%?:-))) RECE OPADAJA, jakimi furami sie bujaja i jak traktuja bliznich, ktorzy niemalze do garka nie maja co wlozyc
 Tomasz: 27.12.2012, 17:54
 W kosciele tylko organy i dobry wokalista nie lubie natomiast chóru bo w chór beczy a nie śpiewa. A w domu garm sobie na gitarze i śpiewam To mój Pan wiele mi uczynił
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej