Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Maria Simma o duszach czyśćcowych

     5 lutego 1915 r. w małym austriackim miasteczku Sonntag w górach Vorarlberg, w katolickiej rodzinie, urodziła się Maria Simma.

Maria Simma
     Od małego dziecka odznaczała się głęboką religijnością. Po ukończeniu szkoły ludowej pracowała przez wiele lat jako służąca. Trzykrotnie podejmowała próby wstąpienia do klasztoru, jednak za każdym razem odmawiano jej przyjęcia ze względu na słabe zdrowie. Od śmierci ojca w 1947 r. mieszkała sama w rodzinnym domu. Jedynym źródłem jej utrzymania było małe ogrodnictwo, prace chałupnicze i sprzątanie kościoła. Złożyła Matce Bożej ślub czystości według zaleceń św. Grignon de Montfort oraz ofiarowała całe swoje życie, aby nieść pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym, przez modlitwę, cierpienie i apostołowanie. Według opinii proboszcza odznaczała się wybitnym uzdolnieniem w przygotowywaniu dzieci do I Komunii św. i nauczaniu religii.

     Gdy miała 25 lat, otrzymała od Pana Boga specjalny charyzmat spotkań z duszami czyśćcowymi. Pierwsze spotkanie z duszą czyśćcową miało miejsce w 1940 r. Około czwartej nad ranem w sypialni przebudziły ją kroki kogoś obcego. Na pytanie, jak tu wszedł i czego szuka, nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Wstała więc z łóżka i próbowała go złapać, ale chwyciła tylko powietrze. Była bardzo zdziwiona, ponieważ widziała postać, ale nie mogła jej dotknąć. Spróbowała jeszcze raz, lecz bezskutecznie. Rano opowiedziała wszystko swojemu spowiednikowi, który jej poradził, żeby w takich sytuacjach zawsze stawiała pytanie, po co osoba przychodzi i czego sobie życzy. Następnej nocy przyszedł ten sam zmarły. Zapytany przez Marię odpowiedział, że bardzo prosi, aby odprawiono za niego trzy Msze św. Od tego czasu dusze czyśćcowe zaczęły regularnie ją odwiedzać, prosząc szczególnie o Msze św., a także o modlitwę różańcową i drogę krzyżową.

     Do 1953 r. odwiedzały ją 2 lub 3 dusze w ciągu roku i to najczęściej w listopadzie. Od 1954 r. te wizyty odbywały się już każdej nocy. Co noc przychodziła jedna dusza, ale zawsze inna. W tym wyjątkowym posłannictwie, jakie Maria Simma otrzymała od Chrystusa, wspierał ją ksiądz proboszcz i miejscowy biskup ordynariusz. Od 2 listopada 1953 r. Maria Simma zaczyna pomagać duszom czyśćcowym nie tylko przez modlitwę, ale również przez cierpienia ofiarowane w ich intencji. Cierpienia te odpowiadały grzechom, za które dusze czyśćcowe miały odpokutować. Cierpienia zastępcze, których doświadczała Maria, nasilały się szczególnie w listopadzie, gdyż wtedy odwiedzało ją najwięcej dusz. Warto wspomnieć o przypadku księdza, który zmarł w Kolonii w 555 r. i zgłosił się do Marii z prośbą, aby dobrowolnie przyjęła cierpienie zastępcze za jego ciężkie przewinienia, bo inaczej będzie musiał cierpieć aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma zgodziła się i wtedy zaczął się dla niej tydzień naznaczony szczególnie wielkim cierpieniem. Ksiądz ten musiał pokutować za niegodne sprawowanie Mszy św., odstąpienie od wiary i zabójstwo towarzyszek św. Urszuli. Co ciekawe, przypadek tego księdza jest odnotowany w kronikach historycznych z tamtego okresu.

     Maria mówiła, że czyściec jest zarówno miejscem jak i stanem, w jakim znajdują się dusze, które muszą odpokutować za popełnione grzechy, aby oczyszczać się i dojrzewać do miłości w niebie. Największym ich cierpieniem jest oczekiwanie na zjednoczenie się z Bogiem. Maria stwierdziła, że są trzy najważniejsze poziomy czyśćca, które tak bardzo różnią się między sobą, jak nasze choroby w czasie ziemskiego życia - od zwykłego przeziębienia do ogarniających całe ciało wielkich cierpień. Dusze przebywające w najniższych poziomach czyśćca bardzo cierpią z powodu popełnionych grzechów i są nieustannie atakowane przez szatana, co dodatkowo zadaje im ogromny ból.

     Pomiędzy tymi trzema najważniejszymi poziomami w czyśćcu, każda dusza ma swój własny poziom, i przechodzi niepowtarzalny, indywidualny proces oczyszczania i dojrzewania do miłości.

     Maria Simma twierdzi, że dusze czyśćcowe najczęściej gromadzą się wokół ołtarzy i w miejscach, gdzie zmarły. Przychodzą do niej nie z czyśćca, lecz z czyśćcem. Czas pobytu w czyśćcu zależy od ilości i ciężaru popełnionych grzechów. Niektóre dusze przebywają bardzo krótko, inne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, ale są też takie, które muszą pokutować aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wszystkie bardzo żałują zmarnowanych okazji do czynienia dobra dla innych ludzi i Boga. Po śmierci nie są w stanie już nic dobrego same z siebie uczynić, dlatego tak bardzo oczekuj ą naszej pomocy.

     Maria dowiedziała się od odwiedzających ją dusz czyśćcowych, że chociaż ich ból oczyszczenia jest przerażający, to jednak pewność pójścia do nieba przewyższa ogrom ich cierpienia. Cierpienie dusz czyśćcowych jest więc przemieszane z radością pewności zbawienia, dlatego żadna dusza czyśćcowa nie chce już wrócić do życia ziemskiego. Maria podkreślała, że Pan Bóg nie skazuje dusz na pobyt w czyśćcu. Kiedy w chwili śmierci człowiek zobaczy całą prawdę o sobie, wtedy spontanicznie rodzi się w nim pragnienie konieczności oczyszczenia i odpokutowania za popełnione grzechy. Wtedy ze wszystkich sił pragnie cierpieć w czyśćcu, aby dojrzewać do miłości w niebie. I dlatego sami zmarli, podczas sądu po śmierci, akceptują taki "rodzaj" czyśćca, jaki jest najodpowiedniejszy dla ich całkowitego oczyszczenia i dojrzewania do nieba.

Sonntag - rodzinna wioska
Marii Simmy
     W czyśćcu nikt się nie niecierpliwi, nie buntuje, lecz każdy z wielką pokorą znosi cierpienia, które są konsekwencją j ego grzechów - po prostu akceptuje prawdę o sobie i cierpliwie poddaje się procesowi dojrzewania do miłości. Maria mówi, że cierpienia w czyśćcu są nieporównywalnie większe aniżeli na ziemi. Jedna z dusz powiedziała jej, że jeden z ojców rodziny przez zaniedbanie i lenistwo stracił pracę. Z tego powodu jego dzieci bardzo cierpiały. Po śmierci cierpienia ojca w czyśćcu były o wiele intensywniejsze aniżeli te, które odczuwałby, gdyby musiał ciężko pracować na ziemi.

     Maria Simma podkreślała, że poprzez dar kontaktu z duszami czyśćcowymi Pan Bóg powołał ją do uświadamiania ludziom, że nasze życie na ziemi ma jeden najważniejszy cel: przygotowanie do życia w niebie, do zjednoczenia w miłości z Bogiem i innymi ludźmi. Tylko pełnienie woli Bożej, współpraca z Bogiem w czynieniu dobra sprawia, że życie na ziemi staje się fascynującą przygodą dojrzewania do miłości.

     Simma bardzo mocno podkreśla fakt, że Pan Bóg zdecydowanie zabrania ludziom żyjącym na ziemi wzywania czy wywoływania dusz zmarłych. Ona nigdy nie wzywała żadnej duszy, a one przychodziły do niej tylko za pozwoleniem Bożym. Kto uczestniczy w seansach spirytystycznych, naraża się na wielkie niebezpieczeństwo zniewolenia, a nawet opętania przez duchy nieczyste. W czasie wywoływania duchów szatan podszywa się pod dusze zmarłych, aby kłamać i utwierdzać ludzi w kłamstwie. Dlatego tak bardzo niebezpieczne są różnego rodzaju praktyki spirytystyczne. Tak zwane wywoływanie zmarłych jest w rzeczywistości kontaktowaniem się ze złymi duchami, co jest niezwykle niebezpieczne dla wszystkich biorących w tym udział, a także postronnych obserwatorów.

     Maria mówi, że grzechy, które zadają najwięcej bólu w czyśćcu, to grzechy przeciwko miłości bliźniego, szczególnie brak przebaczenia, nieczystość, zatwardziałość serca, wrogość. Grzechy braku przebaczenia, obmowy i oszczerstwa wymagają wyjątkowo bolesnego i długiego przezwyciężania ich konsekwencji.

     Maria daje przykład pewnej kobiety, która po śmierci doznawała strasznych cierpień w czyśćcu. Odwiedzając Marię, powiedziała, że powodem jej cierpienia jest fakt, że przez wiele lat podtrzymywała w sobie wielką niechęć do swojej przyjaciółki, z którą nie chciała się pojednać, chociaż tamta wielokrotnie takie próby podejmowała. Nawet na łożu śmierci nie przebaczyła jej i nie pogodziła się z nią. To był główny powód jej wielkiego cierpienia w czyśćcu i dlatego przyszła do Marii z prośbą o pomoc.

     Simma podkreślała, że najgorszą pułapką dla ludzi pobożnych jest pycha. Daje przykład pewnego mężczyzny i kobiety, którzy zmarli mniej więcej w jednym czasie. Kobieta zmarła, gdy poddawała się aborcji, ale przed śmiercią żałowała i była bardzo pokorna, natomiast mężczyzna, chociaż często chodził do Kościoła, to jednak wszystkich krytykował i gardził innymi. Dlatego dłużej musiał cierpieć w czyśćcu aniżeli ta kobieta. Najpotężniejszą bronią przeciwko grzechowi i zakusom diabła jest pokora.

     Maria opowiada historię matki czworga dzieci, która, kiedy dowiedziała się, że wkrótce umrze, nie buntowała się, ale całkowicie zaufała Bogu i powierzyła Mu siebie, a troskę o swoje dzieci złożyła w Jego ręce. Jej bezgraniczne zaufanie Bogu sprawiło, że poszła prosto do nieba. Całkowite zaufanie Bogu w doskonałej miłości i pokorze są najprostszą drogą do nieba.

     Maria Simma przestrzega przed zboczeniami seksualnymi, a szczególnie przed praktykami homoseksualnymi, gdyż pochodzą one z inspiracji szatana. Wielką winę ponoszą ci, którzy im ulegają, twierdząc, że takimi się urodzili i mają do nich pełne prawo.

     Maria z własnego doświadczenia wie, że najskuteczniejszym sposobem pomocy duszom czyśćcowym w zmniejszeniu ich cierpień, a w końcu w wyzwoleniu ich z czyśćca, jest Msza św. odprawiana w ich intencji. Jest to dla nich najwspanialszy dar, bo w czasie Eucharystii zostaje uobecniona ofiara krzyżowa Chrystusa i Jego ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią w zmartwychwstaniu.

     Bardzo ważną pomocą dla dusz czyśćcowych jest ofiara złożona z naszego cierpienia, choroby, pokuty, postu oraz każdej formy modlitwy, szczególnie różańcowej oraz drogi krzyżowej. Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego życia. Dopóki żyjemy na ziemi, posiadamy możliwość naprawienia zła, nie tylko tego, które sami spowodowaliśmy, ale również tego, które popełnili nasi zmarli.

     Dusze czyśćcowe mówiły Marii, że do śmierci trzeba się przygotowywać przez całkowite zawierzenie siebie Bożemu Miłosierdziu i oddanie Jezusowi tego wszystkiego, czym jesteśmy i co przeżywamy, a więc wszystkich swoich lęków, obaw, pytań i wątpliwości. Trzeba się przede wszystkim dużo modlić, żyć w stanie łaski uświęcającej i całkowicie ufać Bogu, a nie koncentrować na swoich lękach, obawach i wątpliwościach. Maria apeluje o modlitwę w intencji umierających, szczególnie tych, którzy są w niebezpieczeństwie potępienia. Przez modlitwę, głównie przez koronkę do Miłosierdzia Bożego, można umierającego doprowadzić do aktu skruchy i pokory, złamać jego pychę i uporczywe trwanie w "nie" przeciwko Bogu. Najmniejszy choćby akt skruchy sprawi, że taki człowiek uniknie wiecznego piekła, chociaż będzie musiał bardzo cierpieć w czyśćcu.

     Dusze czyśćcowe, powiedziały również Marii, że życie człowieka na ziemi jest tylko jedno i jest niepowtarzalne. Dlatego reinkarnacja jest wymysłem szatana, który pragnie ludzi wprowadzać w błąd i odciągać ich do Boga. Reinkarnację trzeba więc traktować jako diabelski trick i podstępną pokusę ojca kłamstwa.


Ks. M. Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2004



List pocieszenia List pocieszenia
Henri J. M. Nouwen
Sześć miesięcy po śmierci matki Henri J. M. Nouwen, pragnąc ukoić ból ojca po stracie najbliższej mu osoby, zaczął pisać do niego długi list. Snując rozważania nad znaczeniem śmierci, umieścił je w kontekście śmierci i zmartwychwstania Chrystusa... » zobacz więcej


      



Wasze komentarze:
 leny: 30.07.2014, 20:35
 Karolino: a nie pomyślałaś, że ten ksiądz daje jej swój numer, by mogła do niego zadzwonić, gdy będzie potrzebować pomocy lub np podał numer do kogoś innego lub jakiejś instytucji, ponieważ ta dziewczyna ma problemy? Jeśli nie chcesz się w tej parafii spowiadać, to jak najbardziej, idź do innej. Wiem, że ciężko jest się otworzyć, proś Ducha Św o dar odwagi i odczucia Bożej miłości. Polecam Ci gorąco przepiękną książkę ks Pawlukiewicza "Bóg dobry aż tak? O Bożym miłosierdziu myśli kilka".
 Staszek: 29.07.2014, 00:25
 Kochani! Zapraszam Was ma Forum: Miłość i Miłosierdzie Jezusa, tam sobie wzajemnie pomagamy modlitwą, są efekty, warto się spalać dla innego człowieka, Bóg niech Wam błogosławi w Waszych problemach, oddaję je ufnie Bogu. http://forum.mimj.pl
 pasimba: 23.05.2014, 16:01
 Chciała bym opowiedzieć w skrócie jak Bóg mnie doświadczył swoim miłosierdziem. Mój ojciec zmarł nagle. Od wielu, bardzo wielu lat nie był u spowiedzi. Mieszkał daleko od nas. Zaraz po pogrzebie przyśnił mi się, ze mnie szuka a ja się przed nim chowałam. Miałam do niego urazę z okresu dzieciństwa. Po tym śnie po dwóch latach kiedy ledwo zasnęłam usłyszałam pukanie, w kącie stał mój ojciec, zgarbiony. Tego dnia byłam u spowiedzi i odmówiłam już pokutę-koronkę, pomyślałam wiec że i za mojego ojca ją odmówię. Nie bałam się, miałam spokój w sercu. Uklękłam i zaczęłam odmawiać, ale cały czas słyszałam ze nie, nie o to chodzi. Wiec wstałam i zapytałam co powinnam robić. Nie widziałam już ojca tylko słyszałam jak do mnie mówił, zebym wzięła książeczkę do nabożeństwa. Usłyszałam ''dobra jesteś córeczko'' piękne słowa i tak mi ich brakowało kiedyś. Potem ojciec wskazywał mi co należy robić, przebyłam z nim cały rachunek sumienia i żal za grzechy. Wszystko według książeczki do naborzeństwa. Potem ojciec miał spowiedź, nie ze mną, odszedł i słyszałam jak się spowiada i ponosi karę. W pewnym momencie przybiegł d mnie i prosił o wybaczenie, powiedziałam, ze wybaczam ale głos Sprawiedliwego zagrzmiał, ze nie wybaczyłam jeszcze, wiec się zaczęłam skupiać i szeptać ze juz wybaczam naprawdę. Ten głos był tak potężny i było w nim coś takiego, ze mogę go tylk nazwać głosem Sprawiedliwego innego określenia nie znam. Potem jciec wrócił i wskazywał mi modlitwy za swoic rodziców i drogę krzyżową. Podczas jednej modlitwy ofiarowałam ją i wtedy miałąm podać za kogo, więc wymieniałam ''za mamę, tatę i córki'' A on powiedział ''za mnie'' Trwało to ok 3 godz. Na koniec pobłogosławił mnie. Cały czas tylko go słyszałam. Pomimo niepewnosci jakie mną targały wierzę w to, ze Bóg Miłosierny pomógł mojemu ojcu dostać się do czyśćca i chociaż nie rozumiem wszystkiego co mnie spotkało Ufam mu, ze spotkam się z moim ojcem po śmierci. Wybaczcie że tak skrótowo to napisałam, ale to bardzo głębokie przeżycie i nie było mi łatwo się w tym zagłębiać.
 Ania: 09.05.2014, 13:45
 Do Eli z Czeladzi. Elu polecam Ci bardzo skuteczną i zarazem bardzo prostą modlitwę. Zamknij oczy, z wielką wiarą i zufaniem powtórz 3 razy: JEZU UFAM TOBIE....TY SIĘ TYM ZAJMIJ. Bezgraniczne oddanie i zaufanie Bogu przyniesie Ci nadzwyczaj niespodziewane łaski. CHWAŁA PANU!
 Ela z Czeladzi.: 26.03.2014, 14:18
 Przeczytalam Wasze komentarze, opowieści, sny itd. Rowniez chce sie z Wami podzielić moim przypadkiem...Może od początku....Od kiedy sięgam pamięcią, w moim domu rodzinnym górował alkohol. Wiecznie pijani rodzice, wieczne kłótnie, awantury, Policja...moj brat prawdopodobnie nie wytrzymal tego i sie powiesił. Pomagala mi babcia, to na nią zawsze moglam liczyc. Dziecinstwo moje nie nalezalo do rozkosznego, cieplego, pelnego milosci. Rodzice zmarli jak juz bylam dorosla, babcia rownież, brat nie żyl juz od dawna. Zmierzam do tego, ze od kiedy tylko siegam pamiec w moim zyciu nie dzieje sie nic dobrego. Tzn moze nie to, ze nic, ale nie wiele. Urodzilam dwie wspaniale corki, są zdrowe, pogodne i to jakoś trzyma mnie przy zyciu. Daje sile do walki z zyciem codziennym. Kiedyś bylam u spowiedzi...wyznalam tam, ze prosze Boga o zeslanie łask na moją rodzine w postaci pieniedzy....wyznalam rowniez, ze im wiecej sie modle, tym odczuwam wieksze wyrzuty sumienia, bo nie powinnam go o to prosić! Ksiadz powiedzial, ze mam zmawiac koronke do Milosierdzia Bożego. Zmawiam, i nadal prosze o zeslanie swoich lask w postaci pieniedzy. Razem z dziecmi moimi dostalysmy eksmisje z mieszkania, jestem po rozwodzie od wielu lat. Moj mąż zostawil mnie dla innej jak bylam w 4 miesiacu ciązy. Od tamtej pory ledwo wiąze koniec z koncem. Prosze Boga, zeby odmienil nasze zycie. Jestem matką, chce dla moich dzieci jak najlepiej. Chce im dać wygodny cieply dom. Chce, zeby otwierajac lodówke braly z niej dowolnie co tylko chcą, na co mają ochote. Chce im pokazac tyle pieknych miejsc na swiecie, a w chwili obecnej nie mam nawet na to, zeby zabrac je na basen. Przykre jest to dla matki, tym bardziej, ze moje dziecinstwo bylo tak samo ubogie. Ja jestem wrogiem alkoholu. W naszym domu nie ma awantur, klotni, Policji. Czy powinnam sie czuc winna ze prosze Boga o pieniadze, zeby polepszył naszą sytuacje??? Spisałam na kartce nasze marzenia, marzenia naszych znajomych, marzenia osob ktore potrzebują pomocy> Bog wie, ze jesli bym miala pieniadze, pomoglabym wielu osobą! To nie jest tak, ze chce tylko na wlasne przyjemnosci....nie....przyposzczam, ze jesli mialabym wieksza sume pieniedzy, to wiekszosc bym rozdala, bo taka juz jestem. Nie potrafie przejsc obojetnie obok potrzebującego. Modle sie, odmawiam koronke, modle sie za dusze bedące w czyśccu i nic sie nie zmienia...Czy popelniam grzech? Sama juz nie wiem co myslec...moze moje modlitwy, nie zostają wysluchiwane przez Boga...moze ja robie to zle...a moze wcale nie powinnam tego robić! Nie chce go urazic!!! Czasami przepraszam go za to, ze mam czelnośc go o to prosic...dzieje sie tak, bo zaczynam mieć metlik w glowie.....Czuje, ze trace siły, i ze zaraz z moimi dziecmi wylądujemy w baraku......Wybaczcie prosze, ze to wszystko napisalam, ale czulam taką potrzebe.....moze ktoś mnie zrozumie.... :(((
 Iwona: 21.01.2014, 23:56
 Karolinko, pomódl się do Ducha Świętego o odwagę podczas spowiedzi. Kiedyś ja też miałam podobną sytuację, że wstydziłam się wyznać grzech. Pomodliłam się do Ducha Świętego "swoimi słowami" bym nie stchórzyła podczas spowiedzi i bardzo mi to pomogło. Bóg zawsze pomaga swoim dzieciom, Tobie też pomoże. Możesz też odmówić Litanię do Ducha Świętego. Pozdrawiam i pomodlę się za Ciebie.
 Barbara: 21.01.2014, 10:07
 Karolino, jeżeli spowiedź sprawia Ci tak wiele trudności, to jeżeli masz taką możliwość to idź do spowiedzi do innego kościoła, wtedy będzie Ci łatwiej. W czasie mszy św. zawsze wychodzi jakiś kapłan do konfesjonału. Może wybierz jakiegoś młodszego kapłana, Ci bywają bardziej cierpliwi i życzliwi.
 Karolina: 14.01.2014, 17:33
 Ja mam problem, mam 14lat. Popełniłam straszny grzech, na początku nieświadomie, ale potem juz nie. Teraz staram się to naprawić, ale nie byłam z tym u spowiedzi. Nie umiem tego wyznać. Strasznie się tego boję, nawet nie wiecie jak mi jest wstyd. Codziennie próbuję jakoś namówić siebie do pójścia do spowiedzi. Moją przeszkodą jest nieśmiałość, trudno mi o tym mówić. Nie umiem zaufać księdzu, raz widziałam u mnie w kościele jak napisał jakiejś dziewczynie na karteczce numer tel. Nie chcę się spowiadać tu. Co mam zrobić, mam iść do jakiegoś innego kościoła. W jaki sposób, gdzie? Codziennie myślę, że dzień sądu ostatecznego może nadejść nawet dzisiaj, a ja nie jestem jeszcze gotowa, co robić
 do edeki: 11.01.2013, 22:57
 Pani edeko bo Bblia jest tak bardzo konkretna,surowa.Jezus mowil konkretnie o Bogu bo tak dobrze go za..my jestesmy ludzmi,ale Bog milosierny daje nam szanse ..bo wyroki Boskie sa niezmierzone i bardzo tajemnicze i wszystkiego i tak niebedziemy wiedziec
 wera: 12.12.2012, 10:51
 Wierzę w czyściec,słyszałam płacz dusz cierpiących-ich wołanie.Stało się to po śmierci samobójczej mojego szwagra..Strasznie przeżyłam jego śmierć,nie rozumiałam jego czynu..Płacz,szum,krzyk z oddali to nie jest wymysł.Modliłam się bardzo za Niego,ponieważ czułam,że to,co słyszałam zelżeje jedynie po modlitwach za "duszki"-i tak było.Przebyłam długą drogę na jego pogrzeb,wybaczyłam mu jego czyn i modlę się i pamiętam..Książkę Simmy znam i polecam!
 Roebuck : 05.10.2012, 19:34
 Trzeba się modlić za dusze czyśćcowe, ale ważniejsza jest modlitwa żeby ludzie do piekła nie szli. Czyściec choćby na miliard lat tam ktoś został wrzucony - kończy się, a piekło jest wieczne. Dlatego trzeba się nam żarliwie modlić tak samo albo nawet więcej/bardziej za zagrożonych wiecznym oddzieleniem od Boga. To jest ważniejsze.
 Golden: 05.10.2012, 17:41
 Można też palić świeczki w intencji dusz czyśćcowych - wg Marii to im pomaga. Właśnie idę zapalić kilka do mojego kościoła w tej intencji :)
 Ela: 12.05.2012, 15:04
 Boże proszę Cię za Duszami cierpiącymi w czyśćcu
 ela: 13.04.2012, 20:18
 to bardzo trudne doświadczenia,nawet osobom duchownym ciężko o racjonalne zachowanie[proboszczowie ze Strachocimia]...ale chwał Panu można im okazać serce!
 lukas: 27.02.2012, 18:01
 Wiara czyni cuda wieze i bede twal do konca zycia i po nim samym na ziemi. amen
 Katarzyna: 04.11.2011, 22:30
 Nie wiem nic madrego o Duszach w Czysccu cierpiacych -nawet nie umiem sobie wyobrazic jak to moze wszystko wygladac . Wiem tylko, ze po smierci moich Rodzicow i tylu wspanialych ludzi ktorych znalam' ktorzy byli mi bliscy sercu-tesknie za Nimi wszystkimi- , serce mnie boli jak pomysle ze Ich tu nie ma ale wiem , ze trzeba tak zyc by nie tracic czasu na zbedne rzeczy -trzeba wolny czas wykorzystac na modlitwe za Zmarlych. A wszystko co nas w zyciu spotyka i spotka trzeba przyjac z pokora z oddaniem sie ze wszystkim.........Trzeba wspoldzialac z Opatrznoscia Boza i bardzo sie pilnowac gdy czujemy ze pycha w nas "puscila korzenie" Z Bogiem wszystkim
 raini: 30.10.2011, 09:04
 czytałem książkę moje przeżycia z duszami czyś ćcowymi polecam a najbardziej polecam modlitwy za dusze zmarłych można się modlić i w drodze do pracy,szkoły,na spacerze cicha modlitwa
 Emilka: 13.06.2011, 20:42
 Ja też podzielę się swoim przeżyciem, które wydarzyło się kilka lat temu. Otóż wybierałam się na pielgrzymkę do Częstochowy. Przed wyruszeniem miałam sen, że byłam w Częstochowie wyszłam z kościoła by wziąć pieniądze z samochodu. Nagle zobaczyłam całe mnóstwo ludzi, żebraków, w podartych ubraniach, którzy wyciągali do mnie ręce. Krzyczałam, że nic nie mam i żeby sobie poszli. A oni szli do mnie - całe mnóstwo. Nadal żywo widzę ich wyciągnięte ręce. Wtedy obiecałam sobie, że tę pielgrzymkę ofiaruję za nich i dam na Mszę św. Niestety na zakończenie pielgrzymki wynikło zamieszanie, musieliśmy szybko wracać i nie zdążyłam dać na Mszę św. za dusze czyśćcowe. Po powrocie tej samej nocy miałam znów sen, w którym zamawiałam obiecaną Mszę św. w swoim kościele. Zaraz jak tylko się obudziłam, pobiegłam do kościoła. To wydarzenie zapoczątkowało stałą pomoc tym biednym duszom. Od tamtej pory już kilka lat staram się im pomagać. Dużo tez czytam. Mogłabym powiedzieć o wielu przypadkach ich obecności w moim życiu. Są moimi ODDANYMI PRZYJACIÓŁMI. Kiedyś nie miałam pracy, żadnych pieniędzy - obiecałam sobie że jeśli tylko uda mi się coś odłożyć będę co miesiąc zamawiała za nie Msze św. - i naprawdę uwierzcie mi nie było miesiąca bym nie miała pieniędzy, czasem mało, ale na swoje potrzeby mam i najważniejsze chociaż na jedna Mszę św. w miesiącu za moje duszki. Jak potrzebują pomocy, to przychodzą we śnie zazwyczaj, nic nie mówią tylko stoją nieruchomo. Może na razie tyle. Chcę wszystkich zachęcić do niesienia pomocy duszom czyśćcowym. Naprawde im wiecej pomagacie im - tym więcej one wyświadczaja Łask u Pana Boga wstawiają się za nami. Mogą nam wyprosić wszystko.
 wiola: 03.05.2011, 22:21
 Do heniu: Maria Simma zmarła 16 marca 2004 roku, więc adresu raczej nie zdobędziesz :)
 Ela: 19.02.2011, 17:11
 Mój tata, z którym nie miałam najlepszych relacji zmarł. Po śmierci często odwiedzał moje siostry, moją córkę ale nigdy mnie. Którejś nocy przyśnił mi się, taki bardzo zaniedbany z prośbą o pomoc. Mówił, że gotują na niego oliwę w kotłach a on tak bardzo potrzebuje mojej pomocy. zaczęłam wówczas modlić się za niego, odmawiałam koronkę i prosiłam Boga o wybaczenie jego grzechów. Po kilku dniach znów się przyśnił pięknie ubrany, zadbany. Dziękował, zachowywał się do mnie tak szczerze, pięknie jak nigdy nie miało to miejsca za jego życia.
 
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej