Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wieczór pod lampą gazową

Wieczory poświęcone wspólnemu czytaniu Pisma Świętego należą do moich najpiękniejszych wspomnień z czasów chłopięctwa. Dziadek i ja siedzieliśmy w jadalnym pokoju, dziadek w fotelu obitym skórą, ja na krześle. Krąg światła spod umbry gazowej lampy - była przerobiona z naftowej - padał na stół i na otwartą przede mną Biblię.

Wieczór pod lampą gazową

Dużych rozmiarów zegar, stojący w kącie, równomiernie tykał i co kwadrans sennym biciem odmierzał czas. A potem pokój zaległa cisza pachnąca rodzynkami, tłuczonym cynamonem i goździkami, które babka przechowywała w kredensie. Tego wieczoru dziadek położył dłonie na poręczach fotela i rzekł:

- Czytaj powoli i wyraźnie. Nie połykaj liter. Wejdź w siebie i miej na uwadze, że czytasz Pismo Święte, a nie powieści Karola Maya.

Po tym łagodnym upomnieniu, wypowiedzianym z lekka drwiącym tonem, dostrzegalnym raczej w modulacji głosu niż w samej treści wypowiedzianego zdania - zacząłem czytać, jak mogłem najwyraźniej, fragment z Drugiej Księgi Kronik:

"Dwanaście lat miał Manases,
Gdy zaczął sprawować rządy królewskie,
A królował w Jerozolimie przez pięćdziesiąt lat.
A czynił zło przed obliczem Pana
Na podobieństwo grzesznych pogan,
Których Pan przepędził przed obliczem synów Izraela.
Z powrotem odbudował na wzgórzach ołtarze pogańskie,
Które obalił jego ojciec, Ezechiasz,
I wzniósł ołtarze Baalom,
I ustawił słupy ku czci Aszery,
I pokłon oddawał gwiazdom niebieskim,
I służył im.
I zbudował także ołtarze bożkom w Świątyni Pańskiej,
O której powiedział Pan:
"W Jerozolimie na wieki będzie moje Imię".
Zbudował ołtarze gwiazdom niebieskim
Na dwóch dziedzińcach Świątyni Pańskiej
Kazał również swoim synom
Wstępować w ogień w Dolinie Synów Hinoma.
Uprawiał czarnoksięstwo, wróżbiarstwo i czary,
Wywoływał duchy i okazywał szacunek wróżbitom,
I czynił wiele złego przed oczami Pana,
Drażniąc Jego gniew.
Kazał sprowadzić kamiennego bożka
I ustawił go w Świątyni Pańskiej,
O której Pan powiedział Dawidowi
I jego synowi Salomonowi:
"W tej Świątyni i w Jerozolimie,
Które wybrałem wśród wszystkich pokoleń Izraela,
Położyłem na wieki moje Imię.
Nie chcę, żeby stopa Izraela opuściła tę ziemię,
Na której umocniłem waszych ojców
Pod warunkiem, że w trosce swej urzeczywistnią
wszystko,
Co im nakazałem czynić
Przez usta Mojżesza,
Przez całe prawo,
Przez przepisy i ustawy".
Ale Manases zwiódł Judę
I mieszkańców Jerozolimy,
Że czynili jeszcze większe zło niż poganie..." (33, 1-9).

Dziadek wykonał ruch dłonią. Przerwałem czytanie.

- Powiedz mi, co uczynił król Manases?

- Zgrzeszył.

- Czym zgrzeszył?

- Król przestał wierzyć w Boga.

- Czym się objawiła jego niewiara?

- Wzniósł posągi pogańskich bogów i oddawał im cześć.

- Dobrze. Ale chciałbym od ciebie usłyszeć, czym jeszcze zgrzeszył król Manases?

Milczałem.

- Czy tylko tym, że przestał wierzyć w Boga?

Milczałem.

- Czy tylko tym, że oddawał cześć posągom bogów?

Milczałem.

- Manases popełnił jeszcze jeden wielki grzech. Przeczytaj uważnie ostatni werset.

Przeczytałem powoli, wyraźnie akcentując każde słowo: "Ale Manases zwiódł Judę i mieszkańców Jerozolimy..."

Podniosłem głowę znad Biblii i powiedziałem:

- Manases zwiódł lud Izraela.

A na to dziadek:

- Słusznie powiedziałeś. Król Manases popełnił wielki grzech, albowiem nie tylko sam przestał wierzyć w Elohim, ale na domiar złego odebrał wiarę synom Izraela, któęy zaczęli "czynić jeszcze większe zło niż poganie". Zrozumiałeś?

- Tak. Zrozumiałem dziadku.

Dziadek wcisnął łokieć w miękką poręcz fotela i wsparłszy głowę na dłoni patrzał w ciemny kąt pokoju, i tak do mnie powiedział:

- Manases uwierzył w kłamstwo i w imię kłamstwa popełnił grzech.

- Tak, dziadku.

- Ale są grzechy, które ludzie popełniają w imię prawdy i ku chwale prawdy. A takie grzechy są najcięższe. - Nie rozumiem, dziadku. - Opowiem ci starą przypowieść, którą za dawnych lat słyszałem z ust mojego ojca.

Zamyślił się.

Do pokoju weszła babka. Trzymała w rękach misę z jabłkami. Widząc dziadka pogrążonego w myślach, cofnęła się i cicho zamknęła za sobą drzwi. W pokoju został przez chwilę szelest jej atłasowej sukni.

- Działo się to - rozpoczął opowiadanie dziadek - po zburzeniu Świątyni i Jerozolimy. W świętym mieście Safed, w północnej Galilei, żył pobożny Judejczyk, imieniem Abraham, który codziemiie rano i wieczór modlił się w synagodze. Podczas jednego z nabożeństw pewien rabbi, który zażywał w mieście wielkiego poważania dla swej mądrości i bogobojnego życia, wygłosił kazanie i, wspominając minioną chwałę Izraela, przypomniał zebranym dawny zwyczaj składania ofiar z chlebów w Świątyni Pańskiej. "Dzisiaj - mówił z bólem rabbi - Świątynia Pańska z powodu grzechów Izraela leży w gruzach, stoły pokładne spłonęły i spłonął Ołtarz Całopalenia i w zapomnienie poszła trwająca od wieków tradycja ofiarowywania Panu chlebów, pięknie wypiekanych z pszenicznej mąki, siedmiokrotnie przesiewanej przez gęsty przetak. "Tak mówił rabbi, a Abraham, słysząc jego lament, zapłakał nad smutnym losem ludu i ślubował ku chwale Pana raz w tygodniu składać w synagodze dwa chleby z pieczołowitą pobożnością wypiekane przez jego żonę. I jak postanowił, tak uczynił. Wczesnym rankiem przyszedł cichaczem do synagogi i przez nikogo nie zauważony włożył dwa chleby do świętej arki, i gorąco błagał Adonaj, aby zechciał przyjąć jego ofiarę, jako dalszy ciąg tamtych ofiar, które przez długie wieki lud składał na świątynnych stołach. Gdy następnego dnia zjawił się w synagodze, stwierdził ku swojej radości, że chleby zniknęły, co było dla niego oczywistym dowodem, że Pan przychylnym okiem spojrzał na jego dary i spożył je ze smakiem. Wzruszony, gorąco dziękował Elohim, że raczył wysłuchać jego modlitw, i od tej pory raz w tygodniu, przed świtem, zakradał się do synagogi, gdy była jeszcze pusta, i wkładał do arki dwa chleby. I znów następnego dnia stwierdzał ich nieobecność w arce, a wtedy dusza jego wzlatywała do Adonaj i stawała się Jego podnóżkiem. Zdarzyło się jednak pewnego razu, że gdy zwyczajem swoim wszedł o świcie do Domu Bożego i umieścił chleby w arce u stóp świętych rodałów, usłyszał za sobą głos, dochodzący z półmroku:

- Co robisz, Abrahamie?

Odwrócił się.

Przed nim stał rabbi.

- Złożyłem w ofierze Panu chleby pokładne - odpowiedział Abraham - które według dawnego zwyczaju za czasów Świątyni zwykli synowie Izraela składać na pokładnych stołach. Sam przecież o tym mówiłeś, rabbi, w swoim kazaniu i łzy wylewałeś nad ludem, którego dotknęło wielkie nieszczęście.

- Czy wiesz, co się dzieje z twoimi chlebami, które umieszczasz w arce? - spytał rabbi.

Abraham pochylił głowę i rzekł:

- Wiekuisty, okazując mi łaskę, spożywa, moją ofiarę.

A na to rabbi:

- Czy tobie się zdaje, głupcze, że Bóg posiada ręce, którymi sięga po pożywienie, i usta, do których je wkłada. I żołądek, który je trawi? Jesteś prostakiem, am haarecem, synem nieuctwa! Wiedz, że te chleby kradł nieuczciwy dozorca bożniczy i sam je zjadał! Schwytałem go na tym uczynku, a chcąc się dowiedzieć, jaki to szaleniec wkłada chleb do arki, ukryłem się w synagodze i oto teraz widzę, że ty nim jesteś, Abrahamie, owco zbłąkana, mężu przepaści, który nie wiesz, że Elohim nie posiada żadnych cielesnych właściwości! Bezbożniku! Jak mogłeś przypuszczać, że Bóg zjada twe chleby, skoro jest niewidzialny, nieskończony i nieograniczony ciałem! Dopuściłeś się grzechu, Abrahamie!

Abraham zapłakał, zrozumiał bowiem, że czcząc Pana według swojej najlepszej woli, bluźnił przeciw Niemu, a Pan zagniewany jego nieuctwem i głupotą odwrócił swoje oblicze od jego chlebów. Zgnębiony i rozczarowany wrócił do domu.

Tej samej nocy przyszedł do rabbiego Elohim i tak powiedział:

- Chciałeś wyprowadzić z błędu pobożnego człowieka, ale w swoim zacietrzewionym dążeniu do prawdy zapomniałeś o tym, że nie jest ważne, czy Ja, Pan Zastępów, spożywam owe chleby, czy spożywa je nieuczciwy sługa bożniczy. Albowiem ważne jest tylko to, że Abraham, człowiek prostego serca, wierzył, iż Ja, Bóg, posiliłem się jego chlebem. A ty, co zrobiłeś? Zabiłeś wiarę pobożnego człowieka! Kto zabija wiarę człowieka nawet w imię prawdy, winien jest śmierci, bo czyni tak, jakby zabił samego człowieka. Dlatego umrzesz, rabbi.

Rano domownicy znaleźli w łożu martwe ciało rabbiego.

Dziadek skończył opowiadanie.

Milczeliśmy.

Babka weszła do pokoju i postawiła na stole misę z jabłkami, po czym otworzyła drzwi kredensu, wyjęła talerzyk z rodzynkami i postawiła go obok mnie na stole. Zegar wybił kwadrans. I znów zaległa cisza pachnąca rodzynkami, tłuczonym cynamonem i goździkami.

ROMAN BRANDSTAETTER
Fragment z książki "Krąg biblijny"



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej