Jezus nie chce dać znaku (Mk 8, 11-13)Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: "Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu". A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę. Mk 8, 11-13
![]()
To pokolenie dramat zamkniętego sercaKażdy żyje w jakimś czasie i w jakimś pokoleniu. Każde z pokoleń ma swoje trudności i swoje przywileje. Istnieje jednak "to pokolenie", szczególna grupa współczesnych Jezusowi, którzy otrzymali przywilej bycia naocznymi świadkami czynów i słów Jezusa. Używając określenia "to pokolenie" Jezus zwykle wypowiada je z żalem i głęboką krytyką wobec tych, którzy będąc przygotowani przez Prawo i Proroków na przyjęcie Mesjasza i widząc znaki i cuda Jezusa stoją w postawie chronicznego niedowierzania i zatwardziałości serca.Trudno powiedzieć, jakiego dokładnie znaku domagali się faryzeusze. Niewątpliwie miał to być znak, przez który Jezus przekonałby ich do siebie jako do Mesjasza. Jeśli jednak nie dotarł do ich serca znak dokonanego chwilę wcześniej rozmnożenia chleba i jeśli nie potrafili go odczytać w świetle manny danej Żydom na pustyni - właśnie jako "chleb z nieba", to trudno wyobrazić sobie, co bardziej "znacznego" i przekonującego mógł jeszcze dla nich uczynić Jezus. I właściwie nie o siłę znaku chodzi w dzisiejszej scenie, ale o siłę niewiary panującej w sercach tej grupy faryzeuszów. Zbyt cenna była dla nich strefa duchowego komfortu w postaci religijności ujętej w system norm i nakazów, które się kontroluje i nad którymi sprawuje się władzę, by dać się z niej wyprowadzić. Ktoś, kto ma zamknięte serce, nawet na widok ognia sprowadzonego z nieba może powiedzieć, że go to nie przekonuje - byle tylko chronić swój pozorny wewnętrzny komfort. A wystarczy tak niewiele, zalążek wiary małej jak ziarnko gorczycy, by otworzył się przed człowiekiem horyzont Królestwa Bożego, by móc patrzeć na Jezusa oczami, które widzą, doświadczać Jego mocy i jeść rozmnażany przez Niego chleb. Postawa "tego pokolenia" jest pokusą obecną w każdym pokoleniu. Często w ludzkim sercu komfort "małej stabilizacji" zmaga się z Jezusowym wezwaniem "Pójdź za Mną!" Droga do budowania więzi z Jezusem zaczyna się od posłuszeństwa Jego zaproszeniu, by Mu zaufać i wsiąść z Nim do łodzi. Ci, co domagają się przekonujących uzasadnień pozostają sami na brzegu. ks. Adam Łuźniak
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |