Wstrzemięźliwość na siłę?... Nad tym problemem zastanawiałam się już dawniej, ale dopiero teraz, gdy ukończyłam 17 lat: mogę sobie odpowiedzieć. Dyskutowałam na ten temat z moim chłopakiem i doszliśmy do wielu wspólnych wniosków. Wspomnę jeszcze, że znamy się już ponad rok i jest on dla mnie najwspanialszym przyjacielem. Nie możemy sobie wyobrazić życia bez siebie. Może to się wyda panu śmieszne, ale jest to prawda. Mój chłopak ma 19 lat i może dlatego, że dzieli nas niewielka różnica wieku, mamy wiele wspólnych spraw.Prawdą jest że nasza znajomość nie kończy się tylko na pocałunkach. Dochodzi między nami do pieszczot fizycznych, które jednak zawsze mają swoją granicę. Oboje uważamy pieszczoty fizyczne za coś zupełnie normalnego, pod warunkiem jednak, że nie przekraczają pewnej normy. Uważamy, iż pieczczoty takie, gdy są delikatne i chciane przez obie stro - ny, mogą pogłębić przyjaźń czy też miłość partnerów. Jednak gdy są wymuszane lub brutalne, mogą spowodować wstręt czy też uraz na cale życie. Zapewne pomyślał pan: Jak to teraz młodzież wcześnie zaczyna! Myśli tak wielu ludzi, nie zastanawiając się na jakim etapie rozwoju znajdują się ci ludzie. Jestem przekonana, że gdybyśmy - ja i mój chłopak - na silę zachowywali wstrzemięźliwość, to po niedługim czasie przestalibyśmy się sobą interesować lub też znienawidzilibyśmy się. My nigdy nie robimy nic na silę. I może dlatego jeszcze nigdy tak naprawdę nie pokłóciliśmy się, a cały ten rok miną/ nam jak krótka wspaniała chwila... Nie sądzę, żeby poglądy wyrażone przez Autorkę tych słów były wyjątkowe. Szczerze muszę jednak przyznać, że mam poważne wątpliwości, czy ta dziewczyna ma rację w tym co pisze. Ponadto opisuje swoją sytuację w sposób, który sprawia wrażenie wyidealizowanego. Nie posądzam jej o świadome upiększanie ale podejrzewam, że spostrzega ją życzeniowo (to znaczy tak, jak chciała by to widzieć). Moje doświadczenie życiowe i zawodowe uczy bowiem, że prawdziwe dobro i prawdziwy rozwój ludzkiej pary łączy się z przezwyciężaniem wielu przeszkód i trudności. Dlatego sielankowość tego opisu ... Cały ten rok minął nam jak krótka wspaniała chwila... nasuwa mi przypuszczenie, że Autorka nie zauważa istotnych spraw, które się pomiędzy nią i jej chłopcem dzieją. Bezkrytycznie cieszy się tym, co niesie bieżąca chwila, ale obawiam się, że tajemnicą sugerowanego mi (a może również sobie samej?) sukcesu w miłości może być w rzeczywistości rezygnacja z wymagania czegokolwiek od siebie i od partnera. Jeżeli moje przypuszczenie jest trafne, to ich pieszczoty, które ona uważa ... za coś zupełnie normalnego, pod warunkiem jednak, że nie przekraczają pewnej normy... najprawdopodobniej szybciej, niż się tego spodziewa przekroczą wszystkie kolejne granice normy, którą sobie oboje wyznaczą. A co dalej? Publikując tę wypowiedź wraz z krótkim, może nawet zbyt krótkim komentarzem, chciałbym zaprosić Czytelników do wspólnej refleksji nad tym, jak właściwie powinna być przeżywana sympatia, przyjaźń czy jak kto woli miłość w wieku młodzieżowym. Co prowadzi do jej rozwoju, a co do upadku? Czy pieszczoty fizyczne są, tak jak uważa Autorka cytowanej wypowiedzi, niezbędnym składnikiem serdecznego związku chłopca i dziewczyny, czy też raczej stanowią dla niego zagrożenie? A może ktoś zechce się podzielić z innymi swoimi przeżyciami i przemyśleniami na te tematy? STANISŁAW SŁAWIŃSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2021 Pomoc Duchowa |