Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O Janie Tyranowskim słów parę...

     W listopadowym numerze z zainteresowaniem przeczytałam artykuł p. Kaweckiego o duchowym wychowawcy obecnego Papieża, Janie Tyranowskim. Z ukazaniem się tego numeru "Różańca" zbiegło się wydanie na rynku amerykańskim obszernej (liczącej 582 strony) biografii Ojca Świętego, pióra Carla Bernsteina, Żyda nawróconego na katolicyzm. Kupiłam tę książkę i znalazłam w niej garść ciekawych informacji o krawcu-mistyku z ulicy Różanej.

     Bernstein pisze, że Jan Tyranowski rekrutował młodych ludzi do stowarzyszenia religijnego, jakim był Żywy Różaniec, nielegalny w czasie okupacji. Tyranowski był bardzo rozważny w dobieraniu kandydatów; obserwował młodzież chodzącą na Mszę świętą do pobliskiego kościoła św. Stanisława Kostki, przyglądał się jej skupieniu, modlitwie i zapamiętywał, jak często przychodzi do kościoła.

     Jan Tyranowski poddał Wojtyłę temu cichemu egzaminowi. Przyglądał mu się podczas rekolekcji zorganizowanych przez salezjanów, słuchał jego uwag na wieczornych spotkaniach biblijnych prowadzonych przez jednego z profesorów uniwersytetu. Wreszcie pewnego dnia podszedł do Karola i stłumionym głosem powiedział: "Czy mogę zamienić z panem kilka słów?" Po czym zaproponował mu wstąpienie do Żywego Różańca.

     Raz w tygodniu Wojtyła przychodził do mrocznego pokoiku na Różanej 11, gdzie trzy maszyny do szycia tonęły wśród niezliczonej ilości książek. Mistrz, jak młodzi ludzie nazywali Tyranowskiego, polecał Wojtyle lekturę rozmaitych pozycji religijnych i teologicznych oraz wprowadzał go w tajemnice wielkich mistyków, jak św. Jan od Krzyża i św. Teresa z Avila.

     Dla Wojtyły spotkania na Różanej były pielgrzymką do duchowych źródeł. Coraz częściej można go było spotkać na powolnych spacerach, idącego z dziwnym krawcem wzdłuż Wisły. Tyranowski formował osobowość młodych ludzi. Wojtyła znalazł w nim cierpliwego przewodnika, łagodnego, ale nieustępliwego. Cały dzień Karola musiał być podporządkowany wskazaniom Mistrza, którego motto brzmiało: "Trzeba wykorzystywać każdą chwilę". Wojtyła zaczął kontrolować swój dzień co do minuty i planować go w szczegółach: zajęcia na uczelni, pomoc w restauracji prowadzonej przez brata jego matki, czytanie Pisma Świętego, lektura dzieł religijnych, modlitwą medytacją Msza święta.

     Tyranowski wymagał, by jego uczniowie prowadzili dokładny dziennik, który pozwalał kontrolować, czy wypełniają oni swe codzienne zobowiązania. Ilekroć Wojtyła szedł na cotygodniową rozmowę z Mistrzem, musiał odczytać swoje notatki i złożyć Tyranowskiemu szczegółowe sprawozdanie ze swego postępowania.

     Jan Tyranowski wiedział, jak przekonać ludzi i związać ich z Bogiem. Mówił bardzo cicho, nigdy się nie narzucał ani nie okazywał surowości. Nie stosował przemocy, lecz perswazję. Brał sobie do serca osobiste kłopoty swoich wychowanków i traktował ich zawsze poważnie.

     Już jako papież Karol Wojtyła powiedział o Tyranowskim, że jest to Jeden z nieznanych świętych, ukrytych jak cudowne światło na dnie życią w głębinach, gdzie zwykle panuje noc... Przez swoje słowa, duchowość i przykład życia całkowicie poświęconego samemu tylko Bogu, reprezentował on nowy świat, którego dotąd nie znałem. Ujrzałem piękno duszy otwartej na oścież przez łaskę".

     Mam nieodparte wrażenie, że w opisanym kilka stron dalej stylu duszpasterstwa ks. Wojtyły przebija ukryta za młodym kapłanem postać bogobojnego krawca. Lekcje pobierane od Jana Tyranowskiego bez wątpienia zaowocowały stworzeniem przez ks. Wojtyłę własnego stylu pracy z młodymi ludźmi. Doświadczenie nauczyło go, jakie cechy powinien mieć człowiek wychowujący młodzież: musi być cierpliwy, uważny, musi umieć słuchać, mieć zawsze czas dla drugiego, wiele wymagać i żądać posłuszeństwa. Wychowanek Jana Tyranowskiego wiedział, jak bardzo młodzież tęskni za autorytetem, jak podświadomie lgnie do kogoś, kto wymaga od niej dyscypliny i kontroli. Młody kapłan wprowadził wśród swojej młodzieży rygor narzucony mu wcześniej przez Tyranowskiego. I jeszcze jedno: ks. Karol wiedział, jak ważna jest umiejętność dostrzegania każdej osoby i zajmowania się indywidualnie każdym człowiekiem. Na efekty postawy miłości, która wiele wymaga, nie musiał czekać długo. Tak jak on pokochał krawca z ul. Różanej, tak młodzi ludzie pokochali całym sercem swego księdza z kościoła św. Floriana.

     Wiemy, że ks. Wojtyła zabierał młodzież na swe owiane legendą wyprawy górskie i kajakowe spływy. Warto jednak przypomnieć, że podczas tych wycieczek każdy dzień spędzał z inną osobą jej poświęcał cały swój czas i wiódł z nią długie, szczere rozmowy. Każdego wieczoru zaś jadał z ludźmi z innego namiotu. Młodzież ufała mu i posiłek zamieniał się w trwające do nocy rozmowy na wszystkie, nawet najtrudniejsze tematy.

     W indywidualnych, a także grupowych rozmowach ks. Wojtyła potrafił nalegać i przymuszać do wyborów, nawet tych najważniejszych w życiu. Domagał się samodyscypliny, wyrzeczenia pogłębiania wiedzy. Młody człowiek mógł znaleźć w nim wymagającego przewodnika.

     To, co nazywamy kierownictwem duchowym, ks. Wojtyła realizował najbardziej przez posługę w konfesjonale. Spowiedź czasami trwała nawet godzinę. "Umiał słuchać i zawsze był gotów słuchać. Cierpliwie odpowiadał na nasze pytania. Czas nic dla niego nie znaczył" - wspomina jeden z jego penitentów.

     To, co niektórzy nazywali nową metodą duszpasterską ks. Wojtyły, nie było właściwie niczym nowym. Była to sprawdzona metoda Mistrza Jana z ulicy Różanej. Czy skuteczna? Niech za odpowiedź wystarczy stwierdzenie: żadne małżeństwo zawarte przez jego młodych przyjaciół nie rozpadło się.

     Jan Tyranowski... Postać warta przypomnienia w dobie powszechnego kryzysu autorytetu...

Czytelniczka z Nowego Jorku

Tekst pochodzi z Miesiecznika
Formacji Różańcowej "Różaniec" nr 2



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej