Humor Miło¶ć Modlitwy Czytelnia ¬ródełko Pomoc Duchowa Relaks Pobierz SpowiedĽ Opowiadania Perełki
Kolędowanie z Wujkiem

     "Oj, Malu¶ki, Malu¶ki, Malu¶ki, kieby rękawicka abo li też jakoby, jakoby kawałecek smycka...." mógtby zabrzmieć mocny, głęboki męski gtos, oznajmiaj±c wszem wobec, że weszli¶my w cich±, ¶więt± noc, kiedy Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami.

      Mógłby? Przecież w wielu naszych domach zabrzmi i to nie jeden. Tak, ale ten byi jedyny w swoim rodzaju, należał bowiem do Karola Wojtyły, Jana Pawła II, człowieka, którego blisko znało niewielu, a jakby po trosze my wszyscy;

     - W czasie wspólnych spotkań ¶piewali¶my nawet do sze¶ćdziesięciu kolęd, każda po kilka zwrotek. Robili¶my konkursy dla dorosłych i dla dzieci. Było przy tym dużo rado¶ci. Na koniec ¶piewał sam Wujek swoj± ulubion± kolędę "Oj Malu¶ki, Malu¶ki" i za każdym razem tworzył nowe zwrotki - wspomina Ewa Wisłocka, a Irena Matowska-Krobicka dodaje, że wujkowe zwrotki nawi±zywały do zgromadzonych osób, charakteryzuj±c je niezwykle celnie i dowcipnie. Kiedy¶ jedna ze zwrotek była pełnym humoru skarceniem dziewcz±t, że rzadko ¶piewaj±. Sze¶ćdziesi±t kolęd! Ja, na poczekaniu, umiem wyliczyć może z dziesięć....

     A to bożonarodzeniowe ¶piewanie zaczęło się, jak napisał, nieżyj±cy już, Jacek Fedorowicz, dokładnie szóstego stycznia 1952 r., w Trzech Króli, przy ¶wieczkach na podłodze małego pokoju, w gronie około dziesięciu osób. Konspiracyjnie, żeby zmylić czujno¶ć strażników stalinowskiej "nocy". I z inicjatywy księdza Karola Wojtyły, który i na tym polu duszpasterskim, okazał się pionierem. W jakże ciężkich czasach! Kolędowanie odbywało się w domach, raz nawet w pralni sióstr nazaretanek. Z czasem przerodziło się w "opłatki" na Franciszkańskiej, gdzie arcybiskup zapraszał do stołu zastawionego, według relacji pani Wisłockiej, flaczkami i bigosem.

     - Jak się najemy, to będziemy dobrze ¶piewać - mawiał wtedy, według relacji Lucyny Rieger. Sam, w czym zgodni s± uczestnicy tych spotkań, ¶piewał ładnie i dużo, radował się obecno¶ci± go¶ci. - Zawsze najbardziej go kusiło, żeby ¶piewać drugim głosem i nie zawsze to dobrze wypadaio - opowiada dzi¶ Zofia Cierniakówna. Nie to jednak było najważniejsze. Liczyło się bycie razem, w gronie ludzi sobie bliskich i dla siebie nawzajem ważnych, zebranych w imię Najważniejszego.

     Kiedy Karol Wojtyła został papieżem, wspólne kolędowanie nie ustało, choć z grupowego przerodziło się raczej w rodzinne, kilkunastoosobowe. Niektórzy odwiedzali "Wujka" w sam wieczór wigilijny, przy wieczerzy wspominaj±c wspólne wędrówki i wyjazdy. - Ja zawsze woziłam jaki¶ placek - wspomina Teresa Malecka - starałam się, aby to był placek, który się dobrze trzyma.

     Dla ludzi, którzy tworzyli i tworz± tamto "¦rodowisko", ¶piewanie kolęd i pastorałek z ich Wujkiem było nie tylko ukłonem w stronę polskiej tradycji. Było przede wszystkim wyrazem serdecznej więzi, jaka ich z nim ł±czyła, więzi, co do której wiedzieli, że ł±czy też Jego z nimi. Dlatego nawet odległo¶ć nie mogła stanowić tutaj przeszkody. Od czego jest przecież telefon?

     Niejednokrotnie zatem dzwonili, zebrani w rodzinnym gronie, by dzięki uprzejmo¶ci papieskiego sekretarza, księdza Stanisława Dziwisza, móc usłyszeć w słuchawce tak dobrze znany głos, wtóruj±cy choć przez telefon we wspólnym kolędowaniu. Cytowana już Ewa Wisiocka pamięta, iż pierwsze kolędowanie przez telefon zrodziło zwrotkę na melodię [jakżeby inaczej] "Oj Malu¶ki, Malu¶ki". Wujek ¶piewa daleko, daleko, A my tutaj sami, Ale razem nas słyszy, nas słyszy, Pan Jezus nad nami.

     - Wujek przy niektórych kolędach mówił, jak głęboko s± zwi±zane z konkretnymi fragmentami Ewangelii, jak od pastorałki przechodz± do tre¶ci teologicznych. Mówił też: "w miarę jak się zestarzałem, kolędy (...) s± dla mnie materiałem do medytacji i kontemplacji" - wspomina Ewa Wisłocka.

     Warto zatrzymać się nad tymi słowami. Uważam bowiem, że my¶my się do kolęd tak przyzwyczaili, iż często już nie dociera do nas ich piękno oraz wyj±tkowo¶ć historii, jak± opowiadaj±. Do mnie również, choć ¶piewam je co roku przy wigilijnym stole... chociaż nie tyle i nie tak, jak ¶piewali wtedy w Krakowie. Czasem wł±czam radio lub odtwarzacz CD i wydaje mi się, że nie jestem w tym odosobniony. A czy modlę się słowami kolęd? Zbyt machinalnie... a przecież "Bóg się rodzi. Moc truchleje".


Marcin J. Witan


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

21 grudnia 2008



Lolek. Młode lata Papieża Lolek. Młode lata Papieża
Paweł Zuchniewicz
Jest to historia pierwszego okresu życia przyszłego papieża - od jego narodzin do ¶więceń kapłańskich. W ksi±żce zostały wykorzystane liczne wspomnienia o Wojtyle jego znajomych z lat szkolnych i studenckich, własne teksty przyszłego papieża (wprowadzaj± one kolejne w±tki), a także Ľródła historyczne... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Tre¶ć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]
O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatno¶ci | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej