Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ksiądz prof. Marian Banaszak

(1926 - 1997)

Ksiądz prof. Marian Banaszak na co dzień "robił swoje", nie oszczędza! się. Niechętnie odmawia!, nawet gdy sprawa nie wymagała jego uwagi. Był skromny, w dyskusji nie podnosił głosu (cierpliwie, niekiedy kilka razy wyłuszczał swoje racje).

Autorytet

To był ktoś! Zawsze po stronie Prawdy - wspomina ks. Feliks Lenort. - Na co dzień dawał świadectwo wiary i troski o innych. Trwał mocno w życiu Kościoła Powszechnego i lokalnego, w Poznaniu. Dla każdego miał zawsze czas, potrafił słuchać, nie wymądrzał się, choć mógł. Zaznaczył przecież swą obecność w środowiskach naukowych Warszawy i Lublina - bliski współpracownik ks. prof. dr. hab. Mariana Banaszaka. "Było w jego osobowości coś więcej, coś, co określa się czasem mianem serdeczności, prawości serca" - napisał ks. dr Konrad Lutyński. "Owo humanitatis, stanowiło szczególną otwartość, niezależnie od tego, czy ktoś był klerykiem, studentem, profesorem, czy rektorem. Była w nim odwaga, wierność w przyjaźniach i trwałość przekonań".

Dzieciństwo i rodzina

Urodził się w 1926 r., w Panience, w dzień św. Mikołaja, w poniedziałek ("...urodzonych w pierwszym roboczym dniu tygodnia rzekomo praca najbardziej kocha" - żartował). Od najmłodszych lat oddany Matce Bożej (imię), chłonął maryjność w domu, kościele, podczas odpustów i pielgrzymek parafialnych (Borek, Kolniczki). Wychowany w wielodzietnej rodzinie wyniósł z niej poczucie odpowiedzialności, sprawiedliwości, szacunku do pracy i wdzięczności do Boga. Lubił się uczyć, był ciekawy świata.

Naukowiec i kapłan

Przeogromna skala dokonań onieśmiela. Ksiądz Profesor był modulatorem i duszpasterzem, prefektem i wicerektorem Seminarium Duchownego w Poznaniu, wykładowcą historii Kościoła i dziekanem Wydziału Teologicznego (w Poznaniu i na ATK), dyrektorem tutejszego Archiwum Archidiecezjalnego - to niektóre tylko funkcje i stanowiska. Żywo angażował się w organizację życia naukowego (sympozja, konferencje, prelekcje). Od 1974r. przewodniczył utworzonej w Poznaniu w ramach PTPN Komisji Teologicznej. W swoim dorobku naukowym posiadał prawie 600 publikacji (rozprawy ściśle naukowe i popularyzatorskie). Powszechnie uznaje się, że jego największym osiągnięciem była wielotomowa synteza "Historia Kościoła Katolickiego" (publikowana w latach 1987-1992) i dziejów Kościoła w Wielkopolsce (zwłaszcza w XIX w.). Studenci lubili go, był poważany i ...niektórzy czuli respekt. - Prowadził wykłady bardzo precyzyjnie, wszystko miał przygotowane - wspomina ks. dr Leszek Wilczyński. - Zawsze emanował serdecznością, jakimś ciepłem. Raczej mówił, nie odczytywał wykładu. Na egzaminie nie odczuwało się "paraliżu". Nie należał do wykładowców, których nazwiska wywoływały ogólny popłoch w Seminarium. Wstyd było podchodzić nieprzygotowanym do zdawania. Profesor taktownie potrafił okazać swoje niezadowolenie, że zlekceważyło się nie jego, lecz przedmiot.

Archiwum

Było jego "oczkiem w głowie". Właściwie uporządkował zasoby archiwalne, zabiegał o środki na urządzenie placówki na miarę XX wieku. Wielokrotnie "stukał" do kapłanów - dobroczyńców, którzy rozumieli potrzeby Archiwum. W pracy zjawiał się punktualnie, o 9.00, prosił Brata o wyciągnięcie odpowiednich materiałów, siadał przy służbowym biurku i pracował na laptopie. Około 10.30 jadł śniadanie z całym "personelem", a potem wracał już do góry, do mieszkania, gdzie - przypuszczalnie - dalej zgłębiał tajemnice opasłych teczek i zapisków. Nie patrzył na zegarek, gdy rzecz dotyczyła Archiwum, zawsze tryskał pomysłami i inicjatywami, które - na miarę możliwości - starał się realizować.

Mądrość

- Nie wyczuwało się, że był profesorem - mówi ks. dr Leszek Wilczyński. - Po sposobie wyrażania się łatwo można było zorientować się, że to ktoś mądry. Nie było w tym niczego "na pokaz" - jak zdarza się niektórym uczonym, czekającym aż wymieni się z dziesięć tytułów przed nazwiskiem, by później... nieśmiało zapytać o pogodę. Chyba jako pierwszy w Archiwum korzystał z komputera. Nie chwalił się wiedzą, potrafił umiejętnie podpowiadać, naprowadzać, na właściwy trop. Na pewno po ks. Józefie Nowackim był największym znawcą historii archidiecezji poznańskiej. Szczególnie interesował się życiem i dokonaniami kapłanów. Zaczął spisywać powojenne losy księży, ich prześladowania... Nie dokończył tej pracy.

Skromność

Do końca wolał pozostać w stopniu prezbitera, mimo innych propozycji - co ujawnił dopiero ks. abp Juliusz Paetz podczas uroczystości pogrzebowych. Czyżby nie przyjął godności biskupiej? "Był dla wielu przełożonym, ale często można było odnieść wrażenie, jakby był ich starszym bratem" - napisał ks. K. Lutyński, dodając dalej: " Potrafił niezwykle jasno i prosto łączyć sprawy zwykłe z wielkimi".

Gościnność

Lubił towarzystwo. Jego mieszkanie było zawsze otwarte dla gości. Chętnie zapraszał do stołu, niczego nie żałując. Doskonale "gościł się" u przyjaciół na Ostrowie Tumskim i zaglądał m. in. do ówczesnego bp. Mariana Przykuckiego, ks. prof. Mariana Wolniewicza i ks. dr. Bernarda Kołodzieja.

Jawa 175

Miał słabość do motocykli. Lubił szybką jazdę na czerwonej "jawce". W czasach W Gomułki motocykl znacznie ułatwiał, ale i utrudniał życie kapłanowi, który jeździł czasem brawurowo (z początku bez prawa jazdy!). Po kraksie drogowej, pod Środą Wlkp., pozostała Księdzu Profesorowi trwała "pamiątka", mniej sprawna prawa ręka i... żartobliwe powiedzenie ks. abp. Antoniego Baraniaka: "Ks. Banaszak jechał do panienki i za karę złamał rękę". - Potem miał stare japońskie auto, zwyczajny środek lokomocji - dodaje ks. Wilczyński - który nie był celem ambicjonalnym Profesora.

Księga Pamiątkowa

Długo ją przygotowywano i miała być wręczona z okazji jubileuszu 70. urodzin. Do Ecclesia Posnaniensis opuscula Mariano Banaszak septuagenario dedicata (F. Lenort, K. Lutyński red.: Poznań 1998) teksty złożyli m. in. G. Labuda, A. Kozłowska-Kamzo- wa, K. Śmigiel, A. Gąsiorowski, R. Marciniak, L. Trzeciakowski, B. Kumor, S. Nawrocki, C. Łuczak, K. liski. Śmierć wyrwała go nagle, pozostała pamiątkowa publikacja z portretem Księdza Profesora na okładce i uczniowie, z których wielu uważało go za swego przyjaciela.

Postscriptum

Nie ma go już od czterech lat. Szkoda, że wiele wspomnień i jego mądrości wypływa dopiero teraz.

Andrzej Sikorski



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Nowenna do Świętego Szarbela - dzień 4Nowenna do Świętego Szarbela - dzień 4

św. Maria Magdalenaśw. Maria Magdalena

Modlitwa do św. Marii MagdalenyModlitwa do św. Marii Magdaleny

Litania do św. Marii MagdalenyLitania do św. Marii Magdaleny

Koronka do św. Marii MagdalenyKoronka do św. Marii Magdaleny

br. Mieczysław Mystkowskibr. Mieczysław Mystkowski

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej