Chat'owe uzależnienieCzułem się bezpiecznie, bo w końcu siedziałem tylko przed monitoremWszystko zaczęło się bardzo niewinnie - zainstalowałem sobie Gadu-Gadu. Służył on mi pomocą w kontaktowaniu się z konkretnym przyjacielem, który często bywał w różnych rejonach kraju ale miał dostęp do internetu. Więc był to tani sposób komunikowania się.Pewnego dnia otrzymałem przez GG wiadomość, w której ktoś pytał "co tam u mnie słychać" używając do tego celu tego samego pseudonimu co zwykle mój przyjaciel - więc z początku myślałem, że właśnie z nim rozmawiam. Sprawa wyjaśniła się dopiero po kilkunastu minutach niestety miłej rozmowy. I tak się zaczęło - ja pewny siebie, stabilny emocjonalnie mąż zawarłem internetową znajomość z kobietą. Rozmowy były raczej "górnolotne" i ambitne - na tematy raczej egzystencjalne. Na ich podstawie widziałem znaczną różnicę w poglądach na fundamentalne dla mnie sprawy takie jak wiara, małżeństwo itp. Mimo to rozmawiałem próbując tę osobę do czegoś przekonać. Wspomniałem o tych rozmowach małżonce - ale gdy spotkałem się z jej strony z "bezsensownymi" zarzutami(tak wtedy myślałem) postanowiłem nic więcej na ten temat nie wspominać - i tu był pierwszy podstawowy błąd - coś czego sobie nie uświadamiałem: otwarcie furtki do nieszczerości względem współmałżonki. Oczywiście wtedy było to dla mnie zwykłe odcięcie się od niepotrzebnych aluzji i komentarzy. Nawet nie wiem kiedy, ale stało się faktem, że internetowe rozmowy z tematów ogólnych przeszły na bardziej osobiste. Jak się okazało nie potrafiłem przerwać rozmowy, gdy druga strona coraz odważniej zadawała pytania z dziedziny erotycznej. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że byłem wtedy zadufany w sobie - czułem się bezpiecznie, bo w końcu siedziałem tylko przed monitorem - nie ważne, że moje emocje związane z odczuciami erotycznymi były autentyczne. Człowieka faktycznie bardzo pociągają rzeczy zakazane, szczególnie gdy mają pozory nieszkodliwych i czynionych niewinnie w ukryciu przed światem. Dzisiaj mogę powiedzieć, że zacząłem prowadzić podwójne życie - to normalne i internetowe, do którego zacząłem tęsknić. Moment przełomowy nastąpił, gdy tym razem z mojej inicjatywy nawiązałem kontakt telefoniczny - tak się złożyło, że ten nowy (tajemniczy dotąd) głos w słuchawce zniewolił mnie całkowicie. Coraz bardziej rosła we mnie ciekawość jak wygląda ta osoba i z biegiem czasu ciekawość ta przerodziła się w pragnienie spotkania się. Nie chcę wnikać w szczegóły ale aranżując spotkanie z przyjacielem doprowadziłem do spotkania z tą osobą. Zresztą z tym przyjacielem się również spotkałem i byłem już tak zaślepiony, że mimo, iż ostrzegał mnie on, że zna osobiście już kilka nieszczęśliwych przypadków zdrad małżeńskich zainicjowanych znajomością internetową - nie docierało to do mnie. Innym to się mogło zdarzyć ale nie mi - ja jadę się tylko spotkać, porozmawiać w cztery oczy o różnych trudnych i wzniosłych tematach. Niestety jak się okazało nasze wcześniejsze (choć wcale nie dominujące) rozmowy na tematy erotyczne znalazły w końcu odbicie w tym fizycznym spotkaniu, które wtedy chyba ciągle traktowałem cyfrowo. Zaczęło się od niewinnego pocałunku, który jak wszystko co zakazane był bardzo podniecający i wydawał się wyjątkowy. Jak teraz sobie o tym wszystkim myślę, to stwierdzam, że byłem chyba opętany - ale sam do tego dopuści zdrada małżeńska. Żadna rozmowa się już później nie kleiła - byłem jak zupełnie pijany - choć nie było ani kropli alkoholu. To uczucie jest nie do opisania - zasłona spada zaczyna dochodzić do człowieka totalna porażka jaką poniósł. Myślałem o samobójstwie i innych takich rzeczach. Na szczęście jest ktoś, kto nie brzydzi się tak zepsutymi i zakłamanymi grzesznikami jak ja. Uratował mnie Sakrament Pojednania. Jednak rana trwa do dziś - choć już minął rok czasu. Tamta znajomość został od tamtego czasu zupełnie zerwana - choć świadomość ciągle pozostaje i nie daje spokoju sumieniu tym bardziej, że współmałżonka nadal nic o tym nie wie, ponieważ nie potrafię sobie wyobrazić jak jej to przekazać i czy w ogóle warto - sam jedynie cierpię, że nie mogę tak jak kiedyś być z nią do końca szczery. Zniszczyłem coś fundamentalnego w małżeństwie i mogę jedynie ufać, że Jezus w mocy Sakramentu Małżeństwa pomoże nam przetrwać i pomoże również kiedyś mojej żonie przebaczyć mi ten cios który zadałem naszej miłości. Podejrzewam, że to świadectwo niewielu jest w stanie przekonać o podstępnej działalności złego nawet pod pozorami dobra - ale ja tego osobiście doświadczyłem i straciłem zupełnie zaufanie do siebie. Więc życzę wszystkim korzystającym z różnych form internetowego komunikowania się aby w porę potrafili rozeznawać zło - a na pewno nie jest to możliwe bez działania Ducha Świętego - naprawdę - nam się tylko wydaje, że sami z siebie jesteśmy silni. XYZ
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |