Zrozumiałem, jak wiele znaczy obecność Maryi dla mojego życiaNigdy nie zapomnę słonecznego, sierpniowego poranka - ostatniego dnia Ćwiczeń duchownych, kiedy dane mi było przeżyć kontemplację krzyża Chrystusa. Była ona szczególna nie dlatego, że mogłem współcierpieć z Jezusem, odkrywając tajemnicę Jego męki. Nie, nie pogrążyłem się wówczas w jakimś szczególnym smutku. Przeciwnie, wracałem spod krzyża pełen radości, wracałem zabierając ze sobą dar odnalezionej Matki! Poczułem się jak uczeń, który usłyszawszy z ust Jezusa słowa "oto Matka twoja", zabrał Ją do siebie. Zrozumiałem, jak wiele znaczy obecność Maryi dla mojego życia. Z radością rozpoznałem w Niej osobę, która (tak często nierozpoznawalna) towarzyszyła mojemu życiu. Nawet wtedy, kiedy nie chciałem, by była mi Matką - cierpliwą, wytrwałą, czuwającą nad swoim dzieckiem, zatroskaną...Może trochę zaskoczyło mnie to spotkanie pod krzyżem, dokąd poczułem się przeprowadzony przez Nią. Tak jakby chciała Mi powiedzieć, że zawsze tu na mnie czekała, że zawsze mogę Ją tu spotkać - każdym cierpieniu mojego życia Ona cierpi tutaj ze mną, tak samo jak ze swoim Synem; każdą radość razem ze mną przedkłada Bogu, ciesząc się owocami przyjętego daru. Ona po prostu jest. Nie wiem, czy umiałbym wytrwać pod krzyżem, gdyby nie było tam Matki: cierpiącej, ale jakże spokojnej, milczącej. Czy potrafiłbym stanąć i przyjąć, zrozumieć ofiarę Chrystusa, zamilknąć tam, gdzie nie ma już nic do powiedzenia? Nie wiem, czy potrafiłbym jako grzesznik wrócić pod krzyż, by po raz kolejny przyjąć dar przebaczenia, pojednania, miłości - gdybym nie wiedział, że spotkam tam Ją, moją Matkę. To spotkanie z Maryją pod krzyżem zaowocowało między innymi powstaniem piosenki, na której śpiewaniu przyłapałem się podczas jednego z moich studenckich spacerów ulicami Łodzi. Zaskoczony, zacząłem wsłuchiwać się w to, co sam wypowiadam: Maryjo, Matko tych, co umierają razem z Panem, Matko tych, co w drogę ruszyć sił nie mają, Matko pod krzyżem schylona, Matko, co z swym Synem konasz, Matko moja. Nie potrafiłbym trafniej oddać tej relacji, jaka nawiązała się pomiędzy mną - synem i Maryją - moją Matką, jakże realnie zawsze obecną na drodze mojego życia i w każdym jego momencie pociągającą mnie do krzyża Chrystusa, mojego Pana. Jacek Grabarczyk
Ostatnia aktualizacja: 12.05.2025
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |