Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zapach niebieskich irysów

     Pewnego sierpniowego popołudnia poszedłem do sadu. Rodzice kazali, abym zebrał dojrzałe jabłka i obiecali mi, że to co zarobię sprzedając je, będę mógł sobie zatrzymać. Były mi bardzo potrzebne jakieś pieniądze, marzyłem o tylu rzeczach, które chciałbym sobie kupić. Wszedłem na najwyższy szczebel drabiny i wtopiłem się w tło zielonych liści. Nagle usłyszałem za sobą jakiś szelest. Odwróciłem się automatycznie.

     Drogą przechodziła dziewczyna. Była niezwykle piękna. Miała długie, ciemne kręcone włosy, a w ręku trzymała plik książek. Byłem olśniony jej widokiem. Nie zauważyła mnie, więc kichnąłem. Wtedy jej głębokie oczy zwróciły się w moją stronę. Nasze wspólne spojrzenie trwało chyba krótko, ale mnie się wydawało, że minęły całe wieki. Dziewczyna zarumieniła się w pewnej chwili i przyśpieszyła. Po chwili jej smukła sylwetka zniknęła za zakrętem drogi. Poczułem się wówczas bardzo szczęśliwy. Cały czas przed oczami stawał mi obraz nieznajomej.

     Dowiedziałem się po kilku dniach, że w sąsiednim domu mieszka nowo przybyła rodzina. Okazało się także, że dziewczyna, którą spotkałem będąc w sadzie, jest najstarszą córką gospodarzy. Byli biedni. Mama co jakiś czas zanosiła im trochę jedzenia. Pewnego dnia postanowiłem, że oddam sąsiadom część jabłek, które nazbierałem na sprzedaż. Zaniosłem je osobiście. I oto drzwi ich domu otworzyła mi "moja ukochana". Zaprosiła, bym wszedł. Była bardzo nieśmiała. Miała na imię Weronika. W trakcie rozmowy zerwała się z miejsca, wybiegła na podwórko i zaczęła się dusić. Nie wiedziałem, jak jej pomóc.

     Później dowiedziałem się, że ma raka płuc. Po tym ataku musiała już leżeć w łóżku. Często przynosiłem jej kwiaty. Wierzyliśmy oboje, że wyzdrowieje. Niestety umarła. Za pieniądze, które miałem ze sprzedaży jabłek, kupiłem wielki wieniec z niebieskich irysów. To był jej ulubiony kolor".

Robert, 17 lat


   

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 Mariaa: 03.03.2016, 10:37
 Niech Bóg blogoslawi czas próby,na którą wystawł.Jezu Ufam Tobie! i ufam Matce,bo ona nigdy jeszcze nikogo nie zawiodła i nie pozostawiła samego.
 karolina: 06.06.2013, 12:13
 Kochani, chcialabym powiedziec wam kilka słów o wierze i nadzieji. Więc jeżeli patrzysz na siebie i gardzisz sobą, jeżeli tracisz nadzieję i nie chce Ci sie żyć lub jest Ci źle to przeczytaj te kilka słów. Odmawiając nowenne często zastanawiamy się dlaczego ciągle nic sie nie dzieje, dlaczego inni doznają tylu lask,a u nas ciągle nic. Dlaczego jej mąż wrócił, syn wyzdrowiał, dostał pracę itd. Często mamy pretensje do Boga, myślimy sobie- jak on może tak patrzec na cierpienie moje i moich bliskich i skoro może wszystko nie robi nic by nam pomoc. Często też sami wymyślamy Bogu scenariusze- mój mąż wróci do mnie w 10 rocznice ślubu (chociaż od pół roku mieszka z inną), syn wyzdrowieje przed wakacjami- przeciez on tak uwielbia góry i morze. Zapominamy o tym, że Bóg takie scenariusze, że to nam się w głowach nie mieści i kiedy tylko wyczerpia nam się wszelkie pomysly to wkroczy on i w najmniej oczekiwanym momencie sprawi, że stanie się coś niezwyklego. On ma wobec nas takie plany, że sami nie jestesmy w stanie sobie tego wyobrazić. Dlatego dajmy mu szansę działać! "Bądź wola Twoja", a co jeśli wola Boża nie jest taka jak moja, co jeśli ja chcę, żeby ona wróciła, a Bóg nie? Dlaczego tak często wydaje nam się, że Bóg chce dla nas źle, że nasze plany sa sprzeczne z jego planami. Ojciec chce dla nas jak najlepiej i nie obawiajmy sie zawierzyć mu swojego losu, bo bardzo często, On chce dla Ciebie tego sameo co Ty, tylko oczekuje odrobiny zaufania. Jeżeli dzieje Ci się źle, modlisz się i dalej nic, los rzuca Ci kolejne kłody pod nogi. To powiedz Bogu to co czujeszz, powiedz, że jest Ci źle i zarządaj tego czego pragniesz. Powiedz,że nie puścisz Go poki Ci nie pobłogosławi i trwaj przy nim. Jeśli już nic nie pomaga to chwyć za różaniec niech on stanie sie liną, która wyciągnie Cię z najwiekszej opresji i zaufaj Matce, bo ona nigdy jeszcze nikogo nie zawiodła i nie pozostawiła samego.
 wiola: 13.03.2010, 17:39
 Panie Jezu,proszę aby nasza miłość przezwyciężyla wszystkie problemy abyśmy mogli być szczęśliwi razem i mogli dawać szczęście innym,proszę wstaw się za mnie u Pana Boga.......Boże tak bardzo go kocham,nie potrafie zapomnieć go i tych dwóch lat...
 oooo: 12.02.2010, 13:45
 Jesteś wspaniały ...
 maria: 10.11.2009, 22:19
 Zyczę opieki Bożej.Ufaj Jezusowi jEGO MIŁOSIERDZIE JEST WIELKIE.
 Przemek: 31.03.2009, 22:26
 szczerze ci współczuje
 Ela: 08.03.2009, 16:20
 Bardzo Ci współczuję, jesteś młody a życie przed Tobą. Nie bądź smutny, ona jest w lepszym świecie i czeka na Ciebie, swoją obecnością na pewno bardzo jej pomogłeś - nie była sama (nie mówię o rodzine). Wszyscy kiedyś odzejdziemy stąd.
 Tomek: 28.01.2009, 14:00
 Takie to smutne - trzymaj się Robert!
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej