Kocha za mocnoChodziliśmy z sobą całe studia plus prawie dwa lata, po czym on odszedł ode mnie i szybko się ożenił. Choć zadał mi tak nicie bólu i cierpień, nie potrafię żyć bez niego. Cztery lata po rozstaniu moje życie nie ma wartości. Czuję przerażającą samotność i pustkę, której nikt, żaden człowiek, nie potrafi zastąpić. Zastanawiam się, co źle zrobiłam, czym zgrzeszyłam? Dlaczego Bóg pozwolił, żeby on odszedł? Czy kochałam za mocno?Dziewczyny przywiązują się w sposób trwały. Zwłaszcza emocjonalnie. Lecz po czterech latach chemia zakochania powinna minąć albo zdecydowanie osłabnąć. Wszystko wskazuje na to, że jest Pani uzależniona. Uzależniona od człowieka albo od stanu bycia zakochaną. Uzależnienie od "miłości", podobnie jak np. alkoholizm czy narkomania, wpływa destrukcyjnie na życie. Bez podjęcia terapii taka osoba skazuje się na kilkuletnią wegetację albo nawet nieudane życie. Czy można być uzależnionym od miłości? Wg klasycznej teologii grzeszymy przez nadmiar albo niedomiar. Wyjątkiem jest miłość. Grzeszymy, gdy jest jej za mało. Natomiast nigdy nie można kochać za dużo. "Kochanie za bardzo" - choć termin brzmi pięknie - nosi w sobie elementy miłości, ale jest jednak przede wszystkim uzależnieniem. Co ciekawe, od strony biochemicznej stan zakochania jest niezwykle podobny do stanu pobudzenia przez kokainę. Z takiego uzależnienia można wyjść. Podstawą terapii jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym i chęć wyjścia ze swojego nałogu. Potem trzeba poszukać pomocy - zwłaszcza u psychologów, terapeutów. Oni przy okazji pomogą dojść do tego, jakie wnioski może Pani wyciągnąć po rozpadzie związku. Być może Pani przy tworzeniu partnerskiego związku popełnia kardynalne błędy, których można w przyszłości uniknąć. Oprócz spotkań indywidualnych warto skorzystać z terapii wspólnej. Ostatnio coraz częściej widuję w ośrodkach terapeutycznych proponowaną stronę internetową, spotkania i warsztaty S.L.A.A. Są to Augustyńskie Grupy Anonimowych Osób Uzależnionych od Seksu i Miłości. Grupy te spotykają się podobnie jak grupy AA zwykle na terenie parafii i klasztorów. Pracują nad destrukcyjnymi związkami, budowaniem granic i poczucia własnej wartości, odkłamywaniem swojego świata uczuciowego i emocjonalnego, odnajdywaniem spokoju ducha i poczucia wewnętrznego scalenia. Czym Pani zgrzeszyła? Może bałwochwalstwem. Kiedy się ubóstwia jakiegoś człowieka, nie ma tam miejsca na partnerstwo. Ubóstwianie stworzenia zawsze się kończy rozczarowaniem. Boga należy uwielbiać a człowieka tylko kochać, jak siebie samego. ks. Marek Kruszewski
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |