Serce nie sługaJestem panną, prawie już starą i wszyscy chcą mnie swatać. Wiem, że zabrzmi to nieskromnie, ale cieszę się powodzeniem u mężczyzn. To mnie jednak nie cieszy, bo od 2 lat jestem zakochana w moim szefie i pracodawcy. Nie doszło między nami do zbliżeń, ale mój szef też mnie bardzo lubi i to okazuje. Wiem, że tak nie powinno być, ale to miłość mimo mojej woli. Czy powinnam zwolnić się z pracy?Miłość to coś zdecydowanie więcej niż zakochanie. Zakochanie to silne uczucia. W dużej mierze ogarniają człowieka. W zakochaniu po części egoistycznie chcę mieć tę drugą osobę dla siebie, posiąść ją. W miłości używam wolnej woli i stawiam moim pragnieniom pewne filtry, aby wprowadzić uporządkowanie związane zwłaszcza z dobrem ukochanego człowieka. Celnie oddaje to zdanie Anny Kamieńskiej: "Kiedy przestałam być zakochana w swoim mężu, zaczęłam go kochać". Rozumiem, że szef nie jest kawalerem ani wdowcem i dlatego nie wyznawała mu Pani swoich uczuć. Szanuję to. Kierowała się Pani zapewne dobrem ukochanego, jego rodziny. Skoro jednak minęły dwa lata trwania w zakochaniu, warto byłoby zadbać także o siebie samą. Wydaje się, że zgodnie z Pani intuicją oznacza to w praktyce zmianę pracy. Oczywiście, nie jest to Pani obowiązek, ale tak będzie rozsądnie. Wystarczy rozejrzeć się w dowolnym środowisku, aby dostrzec kilka atrakcyjnych kobiet, którym "nic nie brakuje", a dziwnym trafem nie wyszły za mąż. Ten dziwny traf stanowi często właśnie trwanie w "nieokreślonych" związkach emocjonalnych. Nierzadko dziewczyny z lęku przed bliskością podświadomie szukają takich zajętych, swoiście "bezpiecznych" obiektów dla swoich uczuć. Zmiana pracy będzie szansą na przewietrzenie serca i zrobienia miejsca na nowe osoby i spotkania. Trwanie w dotychczasowej sytuacji grozi Pani... zwykłym romansem, bo jak uczy Biblia, każda namiętność zmierza ku swojemu spełnieniu. I serce jest "zdradliwsze niż wszystko inne". Mimo deklaracji i intencji, natura ludzka zmierza do fizycznego zjednoczenia z ukochaną osobą. Choć trudno rozkazywać sercu, uczciwym będzie skromne unikanie okazji i gestów fizycznej bliskości. Jeśli zdecyduje się Pani na zmianę miejsca pracy, zachęcam, aby odmówiła sobie Pani romantycznego zakończenia. Zwykle ma się ochotę powiedzieć na koniec: "odchodzę, ale/ bo kocham cię". Nie jest to dobre rozwiązanie, nie tylko dlatego, że można usłyszeć: "ja cię nie kocham". Nawet jeśli szef jest wiernym małżonkiem i ojcem rodziny, nadal pozostaje tylko człowiekiem. Nie trzeba mu utrudniać wierności. A sobie przyszłości. ks. Marek Kruszewski
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |