Odrzuciłam miłość ateisty. Czy dobrze zrobiłam?Półtora roku temu zaczęła się moja przyjaźń z kolegą mojego brata. Lubiłam się z nim spotykać: rozmawiać, uczyć się, pójść do kina, teatru. Podczas jednej takiej rozmowy wyznał, że jest człowiekiem niewierzącym. Próbowałam mu tłumaczyć, iż się myli twierdząc, że Boga nie ma. Moim postępowaniem chciałam zaświadczyć o swojej wierze. Niedawno wyznał mi, że mnie kocha. Zapytałam, co pod tym zwrotem rozumie. Po jego odpowiedzi iż jestem bliska jego ideałowi, powiedziałam, że pragnę w przyszłości związać się z człowiekiem wierzącym w Jezusa Chrystusa, kochającym Go i przestrzegającym zasad wiary. Tłumaczył mi, że religia nie jest najważniejsza, że większą rolę odgrywają poglądy niezależne od wiary. (...)Kiedy się rozstawaliśmy, miał łzy w oczach, a ja mówiłam mu, by otworzył swoje serce przed Bogiem, by pozwolił Mu działać, a nie tylko zastanawiał się nad Jego obecnością, by po prostu pozwolił na odczucie tej obecności - pokoju, radości, miłości. (...) Modlę się, by mój przyjaciel uwierzył w Tego, który jest treścią mojego życia, moim największym skarbem. Pozostało we mnie jednak pytanie: czy rzeczywiście dobrze postąpiłam? Miki Trudny wybórCo to znaczy "kocham cię"? Takie pytanie postawiła autorka listu swojemu przyjacielowi, który wyznał jej miłość. Z pewnością i wy w różnych momentach waszego życia też zadawaliście sobie to pytanie. Rzeczywistość naszego świata pokazuje, jak różne są definicje miłości. Różnice wynikają z odmiennego systemu wartości, które tworzą fundament naszego życia. One też określają kierunek naszego osobowego rozwoju, naszego dojrzewania do pełni człowieczeństwa. Która definicja miłości jest prawdziwa?Droga Miki! Tak jak tajemnicze jest twoje imię, którym podpisałaś swój łist, tak tajemnicą pozostaje odpowiedź na twoje pytanie: "czy dobrze postąpiłam?" Tylko ty najlepiej możesz sobie na to pytanie odpowiedzieć. Dokonałaś trudnego wyboru, ale jasno określiłaś fundament, na którym chcesz budować swoją przyszłość - Jezus Chrystus. On jest dla ciebie największą wartością. Szczerze powiedziałaś o tym swojemu przyjacielowi, który nie wierzy w Boga. I choć - jak piszesz - czułaś się z nim bardzo dobrze i znalazłaś wspólny język, łączyły was wspólne zainteresowania, to postanowiłaś nie wiązać z nim swojego życia, ponieważ brakowało zasadniczej dla ciebie płaszczyzny - wia%w Boga. Czy tak radykalne stawianie sprawy jest uzasadnione? Oczywiście, że tak. Ma to bezpośredni związek z definicją miłości, o której mówiliśmy na początku. Chrystus jest dla nas wzorem i najpełniejszą definicją miłości. Uczy nas, że kochać to darować samego siebie w bezinteresownej ofierze drugiemu człowiekowi. Stąd miłość chrześcijańska musi być pozbawiona egoistycznych postaw i własnych zachcianek. Taka miłość "nie szuka swego - przypomina św. Paweł - nie unosi się pychą, wszystko znosi, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje". W praktycznym wymiarze naszego życia miłość, której uczy nas Jezus, jest siłą ożywiającą każdy nasz gest, słowo, krok. Taka miłość zdolna jest budować radość, pomnażać szczęście, ale nie zawaha się również przyjąć krzyż i podnieść się z upadku na zboczu współczesnej Golgoty. Nie chcę, byście pomyślełi, że oceniłem przyjaciela naszej czytelniczki jako egoistę. Daleki jestem od tego zamiaru. Zastanawiam się jednak, czy dostrzeganie w Miki kogoś bliskiego jego ideałom nie postawiło pewnej bariery, która nie pozwoliła mu na prawdziwe poznanie przyjaciółki. Człowiek to istota bardzo złożona. Nie ogranicza się do fizycznego wyglądu, cech charakteru, które dostrzegamy, zainteresowań. W każdym z nas jest też płaszczyzna duchowego spotkania, bardzo ważna w relacji dwojga osób. Ta intymna sfera osobowości kryje tajemnicę naszej prawdziwej twarzy, twarzy, którą dostrzega się tylko sercem. Zdobią ją fundamentalne wartości, które wyznaczają sens naszego ziemskiego wędrowania i określają ceł, do którego zmierzamy. Ktoś, kto ogranicza swoją egzystencję do tego co materialne i racjonalne, nie jest zdolny zrozumieć ducha. Miki! Gdyby twój przyjaciel nie widział w tobie tylko swojego ideału, lecz ciebie, taką jaką jesteś, gdyby patrzył nie tylko oczyma, lecz sercem, dostrzegłby, jak wielką rolę odgrywają wartości, w które wierzysz. Gdyby podjął trud wspinaczki na duchową płaszczyznę twojej osobowości, poznałby Jezusa, największy skarb, który ciebie przyozdabia. Często wydaje się nam, że wiara jest prywatną sprawą każdego człowieka. To fałszywe stwierdzenie wpychają nam do głowy ci, którzy próbują ograniczyć Boga do przysłowiowych czterech ścian naszego betonowego M2 lub M3. Kiedyś byli już tacy, którzy opieczętowali Jego grób, ale On był silniejszy - zmartwychwstał. Jest Bogiem żywym, Bogiem z nami! Kto buduje na Nim, na Prawdzie, nigdy się nie zachwieje. Ten, kto wierzy w Niego, umie prawdziwie kochać. A kto kocha naprawdę, nie żyje dla siebie, dla swoich planów czy ideałów - żyje dla Boga. Taki wybór kosztuje. Życzę wam wszystkim, byście potrafili dokonywać takich radykalnych wyborów jak Miki. Budujcie swoje życie na Jezusie, "który jest głupstwem i zgorszeniem dla tego świata, ale mocą i mądrością Bożą dla każdego, kto w Niego wierzy i w Nim pokłada nadzieję" (św. Paweł). O. Ryszard Iwanowski
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |