Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mały człowiek z wielkim marzeniem

     Mike Iuzzolino, lepiej znany jako Izz, to młody człowiek, który żyje, by grać w koszykówkę. Mając zaledwie trzynaście lat, postanowił zrezygnować z wszelkich innych sportów i skupić całą energię na tej właśnie grze.

    Już w bardzo młodym wieku Mikę wyrobił w sobie dyscyplinę i ćwiczył, ćwiczył, ćwiczył. Nierzadko można go było ujrzeć kozłującego piłką, gdy niósł książki pod pachą. Ta samodyscyplina w końcu doprowadziła do wypracowania codziennego planu ćwiczeń. Codziennie przed lekcjami podnosił ciężary i wykonywał setkę rzutów wolnych. W każde popołudnie przed treningiem sto razy celował do kosza z wyskoku. W lecie ćwiczył nieraz do późnej nocy na placyku koło domu, widząc obręcz dzięki światłu ulicznych latarni.

     Stał się wybitnym zdobywcą punktów w Altoona High School w Pensylwanii i w ostatniej klasie zdobył mistrzostwo stanowe.

     Mimo wyjątkowej celności strzałów, Mlke nie zwrócił na siebie uwagi żadnej z liczących się drużyn uniwersyteckich. Bo widzicie, Mike miał tylko 175 cm wzrostu, a chciał zabłysnąć w grze "dla wysokich". Dostał jednak stypendium od stanowej uczelni pensylwańskiej i skorzystał z tej szansy kontynuowania gry na poziomie akademickim.

     Pierwsze dwa lata głównie przesiedział na ławce rezerwowych, a w meczach zdobywał średnio 2,8 punktu. Był nieco sfrustrowany, ale się nie zniechęcał. Nadal uprawiał swoje zwyczajowe ćwiczenia. Kiedy nie trenował, uczył się. Miał bardzo dobre osiągnięcia w nauce.

     Pod koniec drugiego roku postanowił zmienić uczelnię. Chciał grać w ukochaną koszykówkę, a wyglądało na to, że na Penn State nie będzie miał wiele okazji występowania na boisku.

     Przeniósł się do Saint Francis College, niewielkiej uczelni w Loretto (w Pensylwanii), odległej zaledwie pół godziny drogi od domu. Przez pierwszy rok po tej zmianie nie mógł grać ze względu na przepisy obowiązujące w lidze akademickiej, ale nie zaniechał codziennych treningów. I znów siedział na ławce, patrząc jak inni grają w jego ulubioną grę. Gdy rok później nadeszła jego szansa, wykorzystał ją w pełni. W pierwszym sezonie zdobywał średnio 21 punktów na mecz, a w drugim - 24. Znalazł się w czołówce strzelców w kraju. Został graczem roku w lidze północno-wschodniej i najlepszym zawodnikiem turnieju tej ligi.

     Wygrywał również w rywalizacji naukowej. Dwukrotnie zdobył tytuł mistrza akademickiego reprezentacji. Został też akademickim sportowcem roku Mercedesa-Benz 1 "Champions", dzięki czemu uzyskał stypendia na dalsze studia.

     Jego życiowe marzenie, by zagrać w turnieju NCAA (Krajowego Akademickiego Stowarzyszenia Sportowego), spełniło się pewnego marcowego wieczoru w Loretto, kiedy drużyna Saint Francis pokonała zdecydowanego faworyta - reprezentację Fordham - i zakwalifikowała się po raz pierwszy do rozgrywek w dorocznym turnieju tej organizacji, znanym pod nazwą "Marcowego Szaleństwa", jako jedna z 64 drużyn.

     Dla większości ludzi przeszkody, jakie musiał przezwyciężyć Mikę Iuzzolino - brak odpowiedniego wzrostu, okazji do gry na boisku, zainteresowania ogólnokrajowych mediów - to przeciwności losu wystarczające na całe życie. A jemu dane było cieszyć się tym, co z takim trudem uzyskał.

     Ale Mikę miał jeszcze jedno marzenie - najśmielsze ze wszystkich. Chciał grać w lidze NBA. To nieważne, że jedynie dwa procent wszystkich zawodników akademickich dostaje się do tej ligi. Nieważne, że - jak to ujął pewien działacz sportowy - "faceci mający metr siedemdziesiąt pięć nie mają czego szukać w NBA".

     Nie mówcie tego Mike'owi. Wykorzystując okazję, by zaprezentować swoją niewiarygodną celność podczas zgrupowań poprzedzających nabór, Izz przekonał niedowiarków i udowodnił, że śmiało może grać z wysokimi. 26 czerwca 1991 roku został wybrany jako 35. w kolejności w drugiej turze do drużyny Dallas Mavericks.

     Ten aksjomat nadal obowiązuje - większość małych facetów nie ma szans dostać się do ligi NBA. Ale mali faceci z wielkimi marzeniami, mający w sobie odwagę i determinację, mogą to osiągnąć.

Donna Menis


   


Dzieci z Bullerbyn Dzieci z Bullerbyn
Astrid Lindgren
Opowieść o grupie dzieci zamieszkujących małe miasteczko Bullerbyn. Autorka barwnie opisuje liczne przygody, które przytrafiły się grupie przyjaciół oraz ich rodzinom. Ciepła historia podkreśla siłę przyjaźni i jej rolę w życiu... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej