Marta Ewich[ ... ][ Czas ] [ Ptaki ] [ ... ] [ ... ] [ Wieczór ] [ Melodia ] [ To było pierwsze ] [ ... ] [ ... ] [ ... ] [ List o duszy ] [ Ziemia ] [ ... ] Zbyt dużo wiemy i znamy. Za dużo, by zrozumieć to, co najprostsze. Przyjaźń składa się z okruchów i kromek chleba od których wzrasta we mnie dusza. Czuję jak rośnie. Dotyk Przyjaciela to nie tylko dotyk. Czuję jak po drugiej stronie bije Twoje serce. Czas Czas - darowany nam przez Boga drogocenny - a trwonimy go jakby był wyłącznie nasz jakby był nam dany za nasze zasługi jakbyśmy byli jego twórcami właścicielami Ale CZAS To ogród który polecono nam pielęgnować Pole przeznaczone do wyhodowania miłości w swoim sercu Pole odkrycia i odnalezienia samych siebie i innych Dopiero gdy ktoś obok umiera widzimy jak mamy mało czasu Ptaki Wszyscy jesteśmy wolni jak ptaki, ale jakoś oduczyliśmy się już latać. Pozwoliliśmy, aby przywiązały nas tutaj setki ważnych spraw. Nie chcemy już dać się ponieść porywom rozradowanego serca, niezwykłym marzeniom, bo one mogą zburzyć nasze tak pracowicie budowane domki. Boimy się, że życie, które już poukładaliśmy sobie wzburzy się nam jak morze. Nie wiemy, czy nie pamiętamy, że po sztormie morze jest gładkie jak stół ... Nie mogę Ocenić miłości, którą Bóg schował w innych ludziach. Nie dotknę Jej głębi. Nie obejmę Jej całej. Widzę tylko część - to, co widzialne. Wiodę ręką po jej krawędzi, po chropowatej powierzchni, która jest po ludzku niedoskonała. ... Rozsypały mi się iskry. Pod stopami chrzęszczą. A wpatrywać się w nie można godzinami jak dziecko. Mój cień granatowy kładzie się bezdotykowo, delikatnie na białym dywanie śniegu. Wspomnienie: Kiedyś były tu stada niezapominajek. Zanim przyjdę tu jeszcze raz znów rozsiądą się gromadami u moich stóp i rąk. Chociaż czas już nie ten sam. Te same, ale już inne moje oczy. Potrafią już widzieć to, co istotne. Coś poza pięknem, poza kolorem, coś w głębi. Wieczór Wnoszę w noc strzępki tego, co mi wypełniło dzień treścią. Cienie tego, co zbudowałam. Trochę gruzów. Gdzieś za firankami fruwają strzępki usłyszanych pieśni, które wpadły do serca, by się przypomnieć, kiedy będą potrzebne. Melodia W CISZY GRZMIĄCYM DRESZCZEM PRZEBIEGŁY ŚCIEŻKĄ MALEŃKIE STÓPKI NUT. GDZIEŚ NA DNIE DUSZY SŁYCHAĆ JESZCZE ICH BRZMIENIE... TO DELIKATNE TRĄCENIE STRUN OTULONE PŁASZCZEM WCZORAJSZEJ MELODII ZAPUKAŁO DO SERCA I CHCIAŁO ZOSTAĆ NA DŁUŻEJ. To było pierwsze Tam, gdzie się chodzi być może boso po puszystych łąkach, piaszczystych ścieżkach śród pól, w blaskach, cieniach - kaprysach słońca i chmur, które są tak odległe, a wydają się tak bliskie, gdy dotykają naszych rąk uśmiechem światła. Jak miłość, którą się czuje, że jest, choć mieszka daleko. To było pierwsze: najpierw poznaliśmy miłość przez dotknięcie. Tam, gdzie się chodzi ostrożnie i odważnie dążąc wciąż wyżej na szczyt. Tam, gdzie mieszkają inne kwiaty inne drzewa - bardziej dzielne, silniejsze. Tam można być bliżej nieba. Kiedy nawet Jeszcze nie było Mądrych ksiąg i traktatów Istniała Księga przyrody, z której każdy mógł czerpać. To było pierwsze. Pierwszy Nie namalowany Obraz Boga skryty - objawiony w Jego stworzeniach ... WODA JEST JAKA CHCE CIEMNA W ŚWIERKOWYM LESIE, PRZEZROCZYSTA, GDY PRZECIEKA PRZEZ PALCE W POTOKACH ŁAGODNIE SZUMI - NIE DA DOJŚĆ CISZY DO GŁOSU ROZBRYZGUJE SIĘ W FONTANNACH - NAWET W TYCH Z DZIECIĘCYCH RĄK JEST ZIMNA W DOTKNIĘCIU, ALE CHĘTNIE SIĘ NA NIĄ PATRZY WCIĄŻ PŁYNIE CZY WIE, DOKĄD? WODA NIE MA SWOJEGO ZDANIA PRZYJMUJE TO, CO Z ZEWNĄTRZ CZARNA, GDY JEST NOC MOŻE BYĆ TURKUSEM, KLEJNOTEM GÓR ALBO ODBIJAĆ KOLOR NIEBA ŁOWIĆ I TRACIĆ ISKIERKI SŁOŃCA NIEKTÓRZY Z NAS MOGĄ BYĆ TROCHĘ PODOBNYMI DO WODY, TYMI, KTÓRZY ODBIJAJĄ SKRAWKI NIEBA ALBO ŁAGODNIE SZUMIĄ. PRZYZWYCZAJAMY SIĘ DO ICH ZWYCZAJNEJ OBECNOŚCI I NIE ZAUWAŻAMY, ŻE TO OBECNOŚĆ NIEBA, KTÓRE JEST ZASIANE NICZYM ZBOŻE WŚRÓD NAS. ... Dotknij szumu liści radości promieni blasków na wodzie kroków dni Dotknij ich szmerem łagodnych słów delikatnością myśli jasnością spojrzenia A zobaczysz, że staniesz się skarbem dla wielu zagubionych w gęstwinie dni Są w Tobie teraz słowa niewidzialnych pieśni już nie zaklęte nie ukryte spadają jak deszcz Odwróć kartkę i nie patrz za nimi gdy ulatują jak ptaki wypuszczone z ukrycia Jak zawsze przychodzisz niosąc ładunek dnia. W rękach być może zerwana gałązka bzu albo małe zielone jabłko. W oczach wciąż to samo zapytanie: "Czy niebo jest takie, jak je sobie wymarzymy?" A w Twym sercu łaskawą swą ręką Bóg zasiał ziarnko pokoju. Dostrzegam i dotykam jak wzrasta z niego drzewo. Jestem Ci wdzięczny, że pozwalasz mi odpocząć w jego cieniu. Twój uśmiech jest jakby nie stąd. Twoje oczy czasem patrzą ponad, spoglądając tak daleko. Wiem, że nie jesteś tu przypadkiem, nie mieszkasz w chmurach, a jednak opadasz z Nieba - Ojczyzny jak łagodny lot ptaka. List o duszy Skrzydła są wszędzie, mój mały! Można je znaleźć tam, gdzie się wcale nie spodziewamy albo chować zawsze w tym samym miejscu. Tylko nie w szafie. Jeszcze ktoś mógłby znaleźć i pomyśleć, że jesteś aniołem. Każdy z nas ma takie skrzydła, a jednak nikt nikomu nie mówi: "Widziałem jak odlatywałeś", bo lata się w środku niewidzialnie. Dusza w nas fruwa. Ale czasem nawet dusze nie umieją latać. Trzeba je bowiem nakarmić, zachęcić, dodać odwagi. Nie każdy ma czas. Ale nigdy nie jest za późno. W głębi duszy dusze kochają fruwać. Z góry, z nieba - skąd pochodzą dusze - wszystko można objąć radością spojrzenia. I smutki robią się mniejsze i radości widać większe połacie. Tak mówię Ci to na uszko, ale to trzeba wyśpiewać: W głębi duszy dusze uwielbiają fruwać. Wiatr wywiewa im wszystkie złe myśli. Niech sobie idą na cztery strony świata, lecz niech nie mieszkają tu, bo ściągaj w dół. A dusze przecież kochają latać. Ziemia Pod chłodnym dotykiem, pod balsamem liści odgarniętym niesforną ręką czuję ciepło drzemiącej ziemi. Tylko czasem tak nisko schylam serce, by jej dotknąć. Zwykle przecież niosę je wysoko, oddzielam się asfaltem, piętrem, podeszwą buta od dotyku ziemi. Dotyku, który chłodzi rozpalone serce, gromadzi rozbiegane myśli, godzi skłócone ręce. Czasem trzeba usiąść wprost na ziemi, żeby z tej perspektywy ocenić swoją długą wędrówkę, gonitwę ubogą w sens, budowanie murów i rujnowanie miast. Ziemia wie o wiele więcej niż ja o murach i ruinach, i o każdej drodze. Trzeba tylko wsłuchać się w ziemię, a nie w szelest liści. Odkryć, co mówi wilgotny piasek, a nie burzliwa woda, która go gładzi i zabiera. Dotknąć drogi ręką, nie końcem buta. Nie wstydzić się kurzu, piachu ucałować - wszak to Matka wziąć w ręce - tak bliską posłuchać tak samo jak się słucha głębin serca. Powiedzieć: "Mamo..." ... Kawałki błękitu odnalezione wśród zachmurzonego nieba są niczym skrawki niebieskich myśli zagubione wśród naszych myśli zwyczajnych, że już za późno, że czegoś brak, a czegoś jeszcze nie dość, że czas ciągle inny i szybciej się zmienia A myśli niebieskie sfruwają jak gołąbki niosąc na swych ptasio-anielskich skrzydłach krople wiary, co góry przenosi, ziarna ufności w cuda, nadzieję w pąkach. ![]()
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |