Richard"Para..." Prawie zawsze skulona, fałdki pokazuje. Kokieteryjnie, lecz pełna godności. I on i ona za modą nie gonią. Przyzwyczajeni latami do swojej szarości. On się czasami ogoli, sprawdzi jej zapięcie. Jeżeli brała kąpiel, wtedy buty czyści. W niedziele jak zwykle pójdą do kościoła, Wierni, zawsze razem. W gości. On prawie człapie, szurając podeszwami, Ona puka o chodnik, lecz nie to, że pogania. Tulą się do siebie, tak prosto, bez pokazu. Jego dłoń pomarszczona, ona smukła jak łania. Łagodny, męski uśmiech ma na twarzy, Gawędzi do niej to i owo. A ona zawsze gotowa by mu pomóc, Nie zważając na śnieg czy burzę z ulewą. Spacerując, nierozłączni coraz bliżej do przystanku zmierzają Gdzie nastapi ich rozstanie I z którego tak wielu już odjechało. *** Smutne co z nią się stanie. Dajmy jej szansę, gdy jego zabraknie. Nie wyrzucajmy na śmietnik. Pozwólmy, by uleciała z wiatrem. ![]()
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |