Szarak0tka"Mój Psalm" (Psalm 1979) Ratuj mnie Panie, głębia smutku mnie zalewa duszę się jej ilością. Nie proszę nikogo o pomoc, bo nikt mnie nie usłyszy tylko Ty jeden rozumiesz mój ból i smutek. Nie mam już siły bronić się chciałbym przestać oddychać i odejść w niepamięć ale to nie pora byś mnie zabrał Panie. Wrogowie najbliżsi zniszczyli resztki mojej ludzkości zabrali strzępki uczuć, którymi mnie obdarowałeś a po miłości, wierze, nadziei zostały jeno pustki. Już ból tylko czuję i nic więcej. Boże Ty jeden mnie znasz nie ukryję przed Tobą swojego oblicza wybacz mi moje winy choć Ty bo pewnie ja sam nie będę w stanie sobie wybaczyć. Dla Ciebie Panie staram się znosić ból, pogardę innych choć czasem nie daję rady słaby robak jestem - czy mi to kiedyś też wybaczysz? Gdy nie mam już sił dałeś mi łzy, więc siadam i płaczę. Już nie mam przyjaciół, wygnałeś mnie niedaleko a czuję się jakbym był na innym końcu świata. Rodzina odsunęła się ode mnie brak czasu nas pożera. I modlę się do Ciebie choć wyuczonymi frazami inaczej nie potrafię - mimo, że czuję jakbyś mnie nie słuchał. choć Ty pewnie bliżej jesteś niż mi się to wydaje (czuję tak jakby Cię nie było wcale od dawna). I tęsknię od kilku lat raz szukam Cię raz zapominam innym razem tłumaczę się przed samą sobą - Ty nie potrzebujesz mojego wytłumaczenia. Dobrze wiesz jak mi źle tylko Ty potrafisz wypełnić moją pustkę. P. S. Tylko Ty jesteś moim lekarzem. ![]() "Kryzys" tylko pusta przestrzeń we mnie jak Wszechświat głuche echo nie ma się nawet gdzie odbić żadne meteoryty nie są przeszkodą ucieka w zapomnienie gdzie siebie odnaleźć myśl nie uchwytna nie mam jej na czym zawiesić pustka tylko czasami masa kłopotów jednym pędem przeleci po mnie stado przestraszonych koni próbuje otrzepać się z błota ono przenika przez każdy milimetr kwadratowy mojego ciała wnika w głąb duszy serce już dawno straciło swój bordowy połysk ![]() "Wyrzuty" Wypełzło stado robali dnia pewnego wszczepiło się we mnie jak pijawki. Wyssało siły do walki myśleć się nie chce żyć i oddychać. Nie mam sił otrząsnąć się nie potrafię dawne sprawy wracają jak ptaki z ciepłych krajów. Tępy ból głowy któryś dzień z kolei z nadmiaru myśli. ![]() "Ból" Chcę żyć oczy bledną jak w obłędzie. Czy znieść coś jeszcze mogę czy poczekać na przypływ niespodziewanych sił?! Puls szybciej nie może biegnie jakby chciał wylecieć z wyznaczonego toru aorta pulsuje krew się burzy i nie ze szczęścia... Nadymają się powietrzem moje skronie raz malutkie są raz zaś wielki jak balon, który resztkami sił już tylko trzyma się w jednej całości. A gdy pęknie rozpada się na tysiące kawałków oblepiając ciało dziecka. Ja prysnę jak bańka mydlana nie zostawię po sobie ani kropli krwi polecę każdą częścią w inną stronę świata zawieszę w próżni moje kości. Ból zostanie na ziemi.
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |