Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Doktorat honoris causa dla poety


     W jednym ze swoich wierszy ks. Jerzy Szymik cytuje słowa Remigio Gonzaleza, że "najpiękniejszą rzeczą na świecie jest pisać. Jeszcze piękniejszą czytać. Jeśli człowiek wydobywa z siebie prawdziwe słowo, wówczas odrywa się od tego, co mroczne w duszy. I nie może już wrócić do zła. Twoje oczy mówią, że oddaliłeś się od zła". Czytanie i słuchanie poezji ks. Jana Twardowskiego to naprawdę najpiękniejsza rzecz na świecie - takie refleksje nasuwają się po spotkaniu z tym poetą. Co więcej, po takiej uczcie poetyckiej ma się wrażenie, że w sercu rozlało się ciepło dobroci. Oczy ks. Jana mówią wyraźnie - wydobył z siebie tyle prawdziwych słów, iż znacznie i bezpowrotnie oddalił się od tego, co zaciemnione.

     W deszczowy, choć wiosenny dzień, 22 kwietnia br., w Auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odbyła się radosna uroczystość nadania ks. Twardowskiemu tytułu doktora honoris causa. Jakby o wiele za późno, ale ostatecznie lepiej tak, niż ?oocale. Byli dostojni goście, nie zabrakło też laudacji, telegramów gratulacyjnych oraz soczystych przemówień, ale jednak kiedy oddano głos ks. Janowi Twardowskiemu wszyscy zamarli. Mówił niepewnie, drżącym, starczym głosem, ale ciepło, serdecznie i radośnie. Otrzymał od Boga dar pisania o rzeczach trudnych w niezwykle prostych słowach. Talent opisywania istoty świata w obrazach niemal infantylnych, bo ?ak określić jego motylki, krówki, kwiatki oraz jarzębinki. Gdyby to napisał ktoś bez iskry Bożej, byłby to banał, ale w wydaniu KS. Jana to arcydzieło. Otrzymał też od Boga dar przemawiania - bez słownych fajerwerków, ale z prostotą i mądrością.

     Wielka aula KUL przeżyła już różne wydarzenia, ale, jak podkreślająstarsi, takich tłumów już dawno nie gościła. Wszystkie pokolenia, od staruszków po najmłodszych ze szkoły podstawowej, którzy przybyli ze swoimi paniami od języka polskiego. Po oficjalnych uroczystościach odbyło się spotkanie poetyckie i tam również nieprzeliczone tłumy, trudno było przepchnąć się do środka. Czytano wiersze, a w auli była absolutna cisza, jakby świat na chwilę zamarł, przestał oddychać, nie chciano bowiem stracić ani jednego słowa. I potem burza oklasków, za każdym razem. Następnie pytania do poety. Przeróżne: o powołanie, o kobiety, miłość, kapłaństwo, wiersze... Ks. Twardowski odpowiadał zwyczajnie, że powołanie mu się przyśniło, że boi się kobiet i co najważniejsze teraz z tych samych powodów co przed wieloma laty, i że kocha przyrodę. Mówił też sporo o miłości tej "małej, bo wielkiej", kiedy trzeba zapominać o sobie, a myśleć o innych. Dużo też mówił o pokorze, że warto stać w cieniu i nie żądać za dużo od życia. Wówczas cokolwiek otrzymamy od Boga będzie to powód do radości. Ludzie, którzy wiele się spodziewają, przeważnie są nieszczęśliwi. Wygórowane ambicje zabierają radość i sprawiają, że życie zaczyna denerwować.

     Nie narzekał i nie krytykował. Ludzi wspominał z miłością i szacunkiem. O świecie wyrażał się optymistycznie. Tylko raz powiedział ze smutkiem i wyrzutem, że za dużo się dzisiaj drukuje jego poezji. Jakby chciał zrobić miejsce innym.

     Zdumiewające, że niektórzy na spotkanie z ulubionym poetą poświęcili prawie cały dzień, bo przed południem doktorat honoris causa, a po obiedzie wier> sze i pytania. Nikomu jednak nie przyszło do głowy wyjść czy ponarzekać. Młodzież, trudna jak się często mówi, słuchała z wypiekami na policzkach. A po spotkaniu trzeba było następną godzinę czekać na dedykację. Niewielu rezygnowało, a jeżeli, to raczej by dać odpocząć poecie po całodniowych zmaganiach.

     Dla mnie osobiście ks. Jan Twardowski to nie tylko wielki pisarz, ale przykład jak być poetą i księdzem. Skromny, o nienagannych manierach starszego pana, w stroju kapłańskim, życzliwy dla świata, pogodzony z życiem, człowiek wielkiej wiary w Boga i człowieka. Można zapytać: dlaczego młodzież tak go lubi, czy tylko za poezję? Myślę, że za całą kapłańską osobowość. Jest autentyczny, bez maski. Nie próbuje szokować nonszalanckim sposobem bycia, pstrokatym krawatem, slangiem młodzieżowym, nie wie co to tzw. "szpanowanie". W świecie artystycznym, a podobno poeci w awangardowym sposobie bycia przodują, o taką zwyczajność i normalność naprawdę trudno.

     Ks. Jan Twardowski ma swój styl, który nie jest oparty na modzie, ale na wartościach. Nie afirmuje siebie, jest po prostu "przezroczysty". Przykład, że można się pięknie zestarzeć. Na zakończenie jeszcze jedno; dla mnie ks. Jan to mistrz, który pokazuje, jak dobrocią prowadzić do innego Mistrza.

ks. Wiesłąw Śmigiel
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 10/99



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej