s. Marta Gawlińska
Krzyż tańczącyteraz mi żyć łatwiej i łatwiej umierać
o Miłość wyszła ze mnie jak pyzaty księżyc
w czas pełni się wychyla zza krzyża przy drodze
a krzyż stał sobie samotnie i na jednej nodze
niepotrzebny tak jakby i czarny niezmiernie
ale gdy tylko księżyca na niego promienie zeszły
jak srebro zajaśniał
i jak dzwon zadźwięczał
nocą piękną sierpniową
nucił pieśń o miłości
pieścił ramionami
chmury razem z księżycem zatańczyły wkoło
gwiazdy do wtóru również śpiewały wesoło
czy wypada tak śpiewać?
o tak późnej porze?
owszem bo mi brat księżyc odkrył tajemnicę
jestem znakiem Miłości!
i jest we mnie Życie!
* * *
drżące krople rosy
i czuła obecność Boga
zagadkowe Jego spojrzenie
poprzez słońce rozbłyskuje w odrobinie wody
jakże zachwyca mnie Twoja pokorna miłość
wobec niej chciałoby się zniknąć w uniżeniu
moja niemoc i maleńkość stają się darem
i tylko jedno słowo - Jezus
przechodzi po deszczu wśród traw
dotykając mnie kroplami rosy
* * *
rozdeptane sandały, wydeptane ścieżki
tyle dróg i myśli biegnących do Ciebie
lecz jakby zakolami i ciągle okrężnie
tacy mądrzy jesteśmy i tacy dorośli
daj mi łaskę po prostu zbliżyć się do Ciebie
usiąść u stóp Twoich, objąć Twe kolana
głowę moją przytul do Swej piersi...
- mówisz:
- dziecko moje kochane, jestem zawsze z tobą
* * *
Maryja to Szabat
który się rozjaśnia
jest Ona ziemią
co skrywa Ciało Zbawiciela
Ciało jak ziarno nabrzmiałe płodnością ofiary
ukryta w codzienności
Matka nowych czasów
tak przeźroczysta Bogiem
że całkiem zwyczajna
a troską jej jedyną
aby każdy człowiek
odnalazł w sobie Jezusa - Ciało Zbawiciela
co pragnie odkupienia przez nasze cierpienie
pozwólmy rękom Matki
niech one nas pocieszą
w nas Bogu przygotują
Szabat - Odpocznienie
* * *
... a w środku nocy
nagle przyszedł Pan
zastukał do okna przez szybkę nieszczęścia
nic nie odpowiedziałeś
trwałeś nieruchomy
lecz wyczytał - przyzwalam -
w biciu twego serca
wszedł cicho, za sobą drzwi zamknął
i jak przy dziecku chorym
czuła matka siada
pozostał - wziął twą rękę
powiedział dwa słowa:
- widzisz, po to stałem się człowiekiem
by w chwili tak ciemnej
być razem przy tobie
Franciszek
patrz! kropla zsunęła się z oblepionej deszczem szyby
jak lawina pociągnęła kilka innych
patrz! oto ociemniały Franciszek chwali
szczęśliwą pieśnią Stwórcę wszechświata
On - ukrzyżowany przez Ukrzyżowanego
stał się podobny do tego, którego pokochał
lecz gest półotwartych z bólu ust
świadczy, że Miłość dokonuje się w niezgłębionym
mroku wiary
i spojrzał na niego z krzyża Oblubieniec
lecz Biedaczyna nie zauważył ale odczuł
w swym sercu wielką pociechę
bo oto mrok wiary rozjaśnił się ciemnością Wcielonego
- i zrozumiał -
że nie rozumiejąc Chrystusa - posiada Go!
i myśl ta ustaliła w nim ciężar
i zsunął się w ramionach Oblubieńca
pociągając innych

[ Powrót ]
|