Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mój głos w sprawie samotności

     Kochana "Rozkładówko"!

     Napisałam do Ciebie w związku z poruszonym przez Sylwię tematem samotności. Chciałabym podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tego zjawiska, ponieważ jak dotąd jest ono nieodłącznym elementem mojego życia.

     Samotność to bardzo szerokie pojęcie, bowiem istnieją różne rodzaje osamotnienia. Sądzę, że nie można ograniczać tego pojęcia tylko do faktu, że dziewczyna nie ma chłopaka czy przyjaciółek. Rozumiem jednak, że Sylwia miała na myśli samotność pojawiającą się głównie w środowisku młodzieży, a nie samotność jako zjawisko ogólnoludzkie. Mimo to ja chciałabym sie wypowiedzieć o odosobnieniu dotyczącym każdego człowieka.

     Według mnie istotą "duchowej samotności" jest brak zrozumienia u innych ludzi. Myślę, że ten próg pokonać najtrudniej, bo na przykład nieśmiałość nieufność niedowartościowanie i niewiara w to, że można mieć przyjaciół - to sprawy, kTore udaje się zmienić, które nie są zasadniczą przeszkodą, żeby uciec od samotności. Otóż jeśli ktoś postrzega świat inaczej niż ja, ma inne zainteresowania, cele, to nie potrafi do końca zrozumieć mojego sposobu myślenia, postępowania. Ogromna cząstka mojej osobowości jest dla niego obca i pomimo że obdarzymy się zaufaniem, będziemy razem spędzać czas, to nie w każdej sytuacji będę mogła szczerze porozmawiać z tą osobą, zasięgnąć jej rady. Chociażby człowiek, który stracił rodzinę, cierpiał, lepiej zrozumie osobę w podobnym stanie niż ktoś, dla kogo taka sytuacja jest tylko abstrakcją. Chodzi też o to, że ludzie z natury są od siebie różni i dlatego takie porozumienie nie zawsze jest możliwe. Są przecież osoby, które mają rodzinę, znajomych, a jednak czują się samotne. Mimo tego sadzę, że pewne idee jednoczą nas, mogą zapewnić przyjaźń i - bardzo ważne dla mnie - zrozumienie. Sądzę, że m.in. taką rolę pełni wiara w Jedynego Boga.

     Istnieje jeszcze samotność, która dotyczy np. ludzi starszych, kiedy człowiek jest po prostu opuszczony przez innych, kiedy nie szuka zrozumienia, szczerej przyjaźni, ale przede wszystkim zwykłej rozmowy, uśmiechu, obecności drugiej osoby. Myślę, że taka samotność jest najboleśniejsza.

Ewelina

     Piszę do "Rozkładówki", bo jestem samotna. Zawsze byłam, ale wcześniej ktoś przebywał ze mną. W którymś momencie mojego życia zorientowałam się, że nie ma już nikogo blisko mnie. Wtedy coraz bardziej zaczęłam się zamykać w sobie i bałam się do kogokolwiek zbliżyć, a tym bardziej odezwać. Jednocześnie pragnęłam porozmawiać z kimś, kto czuje się podobnie do mnie - samotny i odtrącony. Ponieważ dużo czytałam, chciałam, aby była to rozmowa na jakieś interesujące tematy. Jednak rzadko kogoś takiego spotykałam. Miałam trudności w nawiązywaniu kontaktów. I tak jest do tej pory, mimo że tylko dwa lata dzielą mnie od pełnoletniości. Ciężko przechodzi mi przez usta nawet zwykłe "cześć", jakby jakaś kula nagle stanęła mi w gardle. Jedynym miejscem, w którym potrafię wyrazić swoje myśli i uczucia jest korespondencja i modlitwa.

Beata

     Człowiek potrzebuje obecności drugiej osoby. Bóg, gdy stworzył człowieka, powiedział "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24).

     Ja jestem jeszcze sama. Mogę sobie wyobrazić, co czuje Sylwia z Będzina. Jej koleżanki chodzą z kimś na stałe lub przejściowo, a ona nadal jest sama. Znam to uczucie. Trudno powiedzieć, dlaczego niektórzy chłopcy i dziewczęta nie mogą znaleźć swojej drugiej połowy. Bardzo wielu szuka miłości, ale jej nie znajduje. Jednak nie wolno się nikomu poddawać. Takie jest moje zdanie w tej bardzo trudnej sprawie.

Magda, 15 lat

     Na dzień dobry i do zobaczenia

     Dziękuje Czytelniczkom za wypowiedzi. Ewelina podkreśla, że źródłem samotności jest brak zrozumienia przez drugiego człowieka. Trudno w ogóle zakładać, że możliwe jest całkowite zrozumienie - nie ma przecież dwóch identycznych osób. Dlatego nie trzeba się tym aż tak przejmować, w tym sensie wszyscy jesteśmy samotni, bo jakże od siebie inni, jak różnorodni. I ten fakt, zamiast stanowić problem, może być dla nas SZANSĄ. Bo inność przyciąga, fascynuje zmusza do wnikania w drugiego, wyzwala w nas zainteresowanie jego postrzeganiem świata, uczy nas ciągłego przezwyciężania siebie i własnego egoizmu. Dzięki ludziom życie jest fascynujące poznawczo, odkrywcze... Nikt z ludzi nie wniknie do końca w naszą istotę, ale przecież to nie oznacza, że żaden człowiek nie jest w stanie zbliżyć się do naszego wewnętrznego świata, próbować zrozumieć, na ile tylko się da, zaakceptować go, zachwycić się nim! To wcale nie jest mało! Nie popadajmy więc w czarną rozpacz, że nikt nas nigdy nie zrozumie, a raczej doceniajmy wysiłki innych w zbliżaniu się do nas i - co równie ważne - wychodźmy ze swej "skorupy" w ich stronę. To wewnętrzne pragnienie bycia zrozumianym do końca jest uzasadnione i pamiętajmy, że rzeczywiście dokonuje się w naszym życiu - jest ono całkowicie przejrzyste dla Boga, przez Niego jesteśmy rozumiani do końca. Z listu Beaty można wywnioskować, że dobrze czuje to zrozumienie i zarazem ma poczucie bezpieczeństwa na modlitwie... Czytelniczka ta oczekuje od ludzi czegoś więcej niż powierzchownych kontaktów, czuje się samotna, bo nie może z nikim dzielić swych pasji, tego, czym się interesuje. To faktycznie częsty problem - kiedy nie mamy w naszym środowisku nikogo, kto podzielałby nasze poglądy, punkt widzenia, kto podjąłby rozmowę na interesujące nas tematy. Pozostaje wówczas poszukiwanie korespondencyjnych znajomych, ale też nie powinniśmy od razu izolować się od innych. Samotność może wypływać z niedowartościowania, nieśmiałości, ale może też być wynikiem poczucia wyższości! Warto zbadać, z czego wypływa moja samotność. Może po prostu z pragnienia, by to inni koncentrowali się całkowicie na mnie... Czasem zupełnie nie zauważamy, że inni też potrzebują, by ktoś ich zauważył, posłuchał o ich sprawach, zainteresowaniach... Wszystkim, którzy czują się bardzo samotni, zalecam - rozejrzyjcie się wokół i zauważcie osobę, która od zawsze jest w polu Waszego widzenia, ale jakoś nigdy nie przyszło Wam do głowy, by się do niej zwrócić. Najlepszym lekiem na samotność jest obdarowanie obecnością i zrozumieniem innego samotnego...

Noworocznie pozdrawiająca Rozkładówka

Dwutygodnik Młodzieży Katolickiej
Nasza Droga, nr 233/2000


   

Wasze komentarze:
 Joasia: 08.12.2009, 01:01
 Dzięki za wspólny spacer. Po wspaniałych gofrach trafiłyśmy na Bednarską - pozostawiona tam czarna parasolka będzie do odebrania przy okazji grudniowego spotkania (albo wcześniej - jej właścicielkę proszę o odzew).
 Małgosia: 06.12.2009, 20:45
 Do Kasi i Tomka, Kochani gofry jak zwykle rewelka, a Mnie już tak znają w tej cukierence, że bez składania zamówienia wiedzą co wezmę na ząb!! ps. trzymamy Was za słowo, że po Nowym Roku też przyłączycie się do Nas ;-)
 Uczestniczka spotkania: 06.12.2009, 19:07
 Ogromne podziękowania dla Wszystkich za wspólne zwiedzanie kościoła semirayjnego i mile spędzony czas.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej