Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Czy jeszcze zapragniemy nieba?

     Kilkakrotnie zdarzyło mi się już, przy składaniu tradycyjnych imieninowych bądź urodzinowych życzeń, zobaczyć w oczach solenizanta lub jubilata przerażenie. Oczy się szeroko otwierały i pojawiał się szereg pytań: o co mi w ogóle chodzi. Życzenia były dość proste i oczywiste. W zależności od okoliczności, czasu i osoby, którą chciałem uszanować, były mniej lub bardziej rozbudowane, ale wszystkie w podobnym tonie. Zdrowia, szczęścia i zbawienia!!! Jakież było moje zaskoczenie, gdy na takie bądź podobne słowa padało krótkie: ja chciałbym jeszcze pożyć...

     Po co sięgać dalej...

     Oczywiście w życzeniach tych nie było ani odrobiny przesady czy proponowania komukolwiek szybkiej śmierci, ale zbawienia, które to przecież jest szczytem spełnienia i szczęścia człowieka, i to w wymiarze ostatecznym, całościowym i celowościowym. Moje zaskoczenie było tym większe, że swoje oburzenie wyrażały czasem osoby wierzące i praktykujące. Osoby, które na wielu płaszczyznach życia deklarowały swoje przywiązanie do Jezusa i Jego Kościoła. Jak to wszystko zrozumieć? W jaki sposób znaleźć przyczyny takiego stanu, w którym człowiek często unika myśli o największym Szczęściu, jakim jest Niebo, a zadowala się myśleniem o dostatnim i zdrowym życiu tu na ziemi?

     Świat, w którym żyjemy, proponuje nam dość słabe rozwiązania w sprawach istotnych. Daje nam perspektywę, w której człowiek sam rezygnuje z myślenia o zbawieniu, o ile wiedzie dostatnie i wygodne życie na ziemi. Coraz mniej osób jest w stanie poświęcić bądź ofiarować coś z siebie. Coraz częściej natomiast pojawia się podejście użytkowe do drugiego człowieka czy, o zgrozo, nawet do samego Boga. Wszystko próbuje się ustawiać współcześnie według zasady, że mam być zadowolony i żyć bez żadnego stresu czy kłopotów. Wszystko współczesny człowiek próbuje podporządkować sobie i swojej wygodzie. Ile to razy można usłyszeć o małżeństwie, które się rozpada z powodu braku realizacji siebie lub z powodu różnic w poglądach na temat życia małżeńskiego. Iluż młodych ludzi, a nawet dzieci, od najmłodszych lat wychowuje się w przekonaniu, że tu i teraz musi być łatwo i wygodnie, po co więc myśleć o czymś więcej, po co sięgać dalej. Nie wolno wręcz dzisiaj zadawać trudnych pytań. Odpowiedzi na nie mogłyby zburzyć cały misternie budowany osobisty świat. Na wszystkie bolączki ziemskiego życia chcielibyśmy mieć uniwersalną tabletkę, dzięki której wszystko rozwiążemy i usuniemy z życia, to co niesie w sobie choćby odrobinę dylematu czy rozterki.

     Czubek własnego nosa

     Żyjemy więc coraz częściej bez większych ambicji, bez myślenia o świętości czy spełnieniu swojego życiowego powołania, które jest kluczem do nieba. Żyjemy nastawieni wyłącznie na to, co tu i teraz, odrzucając ze swojej głowy wszystko, co z doczesnością pogodzić się nie da. Z czego jednak wypływa takie podejście do życia, w którym widzimy jedynie czubek własnego nosa, i to jeszcze w nieodległej przyszłości, do jutra lub najdalej do kilku lat? Wydaje się, że ten proces, który dziś obserwujemy w naszym kraju, związany jest z tym, że nieustannie wzrasta poziom naszego życia. Możemy sobie na coraz więcej rzeczy pozwolić i na coraz lepszy standard tych rzeczy. Dbamy o wygodę codziennego życia i unikamy wszystkiego, co może przynieść nawet odrobinę smutku czy bólu. Człowiek, który bez dużego i wieloletniego wysiłku zdobywa wykształcenie, dom, dobrze płatną pracę, samochód, człowiek, który może wyjechać na wczasy i pójść na zakupy lub do restauracji bez uszczerbku dla budżetu domowego, tak się dobrze czuje na tym świecie, że chyba przestaje już pragnąć zbawienia i nieba. Po cóż przecież liczyć na coś nieznanego i odległego w przyszłości, jeśli dziś mamy wszystko, co do spokojnego i wygodnego życia potrzebne... tu i teraz, na wyciągnięcie ręki.

     Nie bez podstaw Pan Jezus przestrzegał, że ludziom bogatym trudno jest zdobyć królestwo niebieskie. Trudność polega na zbyt dużym przywiązaniu człowieka żyjącego dostatnio do tego życia i braku chęci zdobycia, a nawet braku pragnienia życia wiecznego. Konsekwencją takiego stanu jest też odrzucanie myślenia o starości i chorobie. Lepiej odsunąć od siebie takie myśli, które mogą zburzyć nasze dobre samopoczucie. Odrzucić od siebie też w konsekwencji trzeba myślenie o śmierci i sądzie Bożym, bo przecież, któż nas może rozliczać z życia, codziennych decyzji i wyborów. Po usunięciu z głowy trudnych pytań perspektywa zostaje tylko doczesna. I jeszcze to rozbrajające: jakoś to będzie. Nie ma co się martwić na zapas.

     A jeśli niebo istnieje naprawdę?

     Żaden człowiek jednak przed ostateczną perspektywą nie ucieknie. Widoczne jest to chociażby u osób starszych, którzy zakończyli już zawodowe życie, wychowali swoje dzieci. Wtedy zaczynają myśleć o tym, co dalej. Co na końcu? Zaczynają szukać odpowiedzi na pytania, których nie stawiali przez kilkadziesiąt lat. Nie da się jednak nadrobić straconych lat, źle zainwestowanego czasu i wysiłku. Nie da się także niczego już cofnąć czy przeżyć na nowo. Dlatego pewnie pojawia się często lęk i to mrożące krew w żyłach pytanie: a jeśli niebo istnieje naprawdę?

     Niniejszy tekst może i jest odrobinę kaznodziejski, jednak nie mogłem się powstrzymać, aby nie poruszyć tego tematu. Trzeba nam, współczesnym, przypominać sobie często, że tu, na ziemi, jesteśmy tylko przez chwilę i że nasza obecność tutaj nie jest celem samym w sobie. Jesteśmy tu po to, aby zdobyć niebo, aby się do niego przygotować. Przez codzienne życie i codzienne życiowe wybory. Nie możemy jednak dopuścić do tego, że tak ukochamy ten świat, iż przestaniemy pragnąć nieba, że tak mocno zwiążemy się z tym życiem, iż przestaniemy pragnąć życia wiecznego. Od najmłodszych lat, aż po wiek podeszły, żyjmy więc w perspektywie zbawienia, korzystając z życia w taki sposób, aby każdy mijający dzień był krokiem w dobrą stroną, ku BOGU.

ks. Sławomir Bednarski
Kapłan archidiecezji częstochowskiej, teolog i prawnik, katecheta, prezes Fundac Servire Homini; mieszka w Kleszczowie

Tekst pochodzi z Kwartalnika Pollotyńskiego
Apostoł Miłosierdzie Bożego
Lipiec-Sierpień-Wrzesień
nr 3 2018


   

Granice w relacjach małżeńskich Granice w relacjach małżeńskich
Henry Cloud, John Townsend
W takim stopniu, w jakim czujesz się wolny, by odmówić czegoś małżonkowi, możesz również zgodzić się na to, czego pragnie. Dlatego dla dobra małżeństwa czasami warto powiedzieć: „Nie mogę wyrazić na to szczerej zgody, dlatego tym razem muszę ci odmówić”... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej