Dlaczego mamy w Polsce tak wielu "uzdrowicieli", którzy naciągają chorych ludzi?Rozmowa z Dariuszem Pietrkiem, koordynatorem Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych "KANA" w KatowicachDlaczego mamy w Polsce tak wielu "uzdrowicieli", którzy naciągają chorych ludzi? To chyba jedyny zawód, który nie musi walczyć z bezrobociem? Cudotwórcy z bagienNiestety, w 1999 r. wpisano go do rejestru zawodów, co jest skandalem. A ludzie coraz bardziej poszukują niesamowitości i sensacji, wydawane są nawet gazety z wiadomościami typu "kobieta zapłodniona przez średniowiecznego ducha" czy "ściśle tajne rozmowy z przybyszami z innej planety". Te ciągłe poszukiwanie sensacji, tajemnicy przez ludzi często mieniących się katolikami już przestało mnie irytować. Ciśnienie podnoszą mi jeszcze "cudotwórcy z bagien", którzy znają recepty na wszystkie dolegliwości zdrowotne i stosują tzw. medycynę naturalną lub wiedzą, kiedy coś się wydarzy. Dziś jest bardzo duże zapotrzebowanie na owych cudotwórców, kiedy wciąż pogłębia się kryzys publicznej opieki zdrowotnej.Jak nie dać się złapać takim szarlatanom? Niestety, wiedzą oni, jak dotrzeć do najsłabszych punktów osobowości ludzkiej. Nie sprzedają swych produktów dzięki ich jakości, lecz dzięki umiejętności przekonania klienta. Dlatego polecam spis reguł, które znalazłem w znajomym sklepie z ziołami. Ich przestrzeganie może nas uchronić przed wydawaniem dużych kwot pieniężnych a także, co ważniejsze, uchronić nas przed częstym pogorszeniem stanu zdrowia. Oto one:
Kościół nie zakazuje takich praktyk medycznych? Rzeczywiście, nie ma takiego zakazu. Ale Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że: "Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. (...) Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka" (nr 2117). Ale zdania są podzielone, nawet w Kościele. Jedni mówią, że nie ma właściwego dokumentu? Już w 1942 r. Najwyższa Święta Kongregacja Oficjum surowo zabroniła duchownym i świeckim, i zakonnym zajmowania się kiedykolwiek badaniami radiestezyjnymi. Poza tym mówi o tym Pismo Święte w bardzo wielu miejscach, chyba nie trzeba lepszego dokumentu. A jak odróżnić dobrą medycynę od tej złej? Tu również odwołam się do Pisma Świętego: "Po owocach ich poznacie". Prawdziwy charyzmat bezpośrednio rodzi dobry owoc, uzdrowienie utrzymuje się także po długim czasie, a w sercu człowieka panuje pokój, wiara i zaufanie Jezusowi Chrystusowi. Ujawnia się także zmiana w dziedzinie moralności: można zaobserwować zdolność do pojednania i umiejętność przebaczenia, związaną z wyrzeczeniem się siebie i bezinteresowną miłością bliźniego. Fałszywy charyzmat rodzi bezpośrednio dobry owoc, choroba mija, ale po pewnym czasie ujawniają się skutki ewidentnie złe, na terenie życia duchowego i na płaszczyźnie psychicznej. Także w sferze fizycznej zaobserwowano przypadki zachorowania na cięższe choroby, wymienia się stwardnienie rozsiane, zawał serca, nowotwory; najczęściej rozwija się choroba, którą zobaczył "jasnowidzący terapeuta".
Redakcja
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |