Snop światła (Mk 9, 2-10)Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza." Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie . I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych. (Mk 9, 2-10) Trzej chłopcy z trudem brnęli przez głębokie, śniegowe zaspy. - Ciekawe, jak rano dostaniemy się do szkoły? - rzucił Janek. - Ten zepsuty autobus z pewnością zostanie w śniegu aż do jutra. Chłopcy spojrzeli na wijącą się w dole drogę. Maleńkie, ruchome punkciki wyciągniętym wężem posuwały się w stronę krzyżówki. - O tej porze nie ma co liczyć na okazję - wysapał Kuba, przecierając zapotniałe szkła okularów. - Dobrze, że wybraliśmy się na skróty. Ciekawe, kto będzie w domu pierwszy, my czy oni? Kończył się krótki, zimowy dzień. Na śniegowej bieli coraz wyraźniej gęstniały błękitne cienie drzew. - Żebyśmy tylko zdążyli przed zmrokiem - mruknął pod nosem Piotrek, z obawą patrząc na ciężkie, ołowiane chmury nisko zawieszone nad lasem. Zmęczeni chłopcy przyspieszyli kroku. Z wolna zaczęły padać duże, mokre płaty śniegu. Zrobiło się całkiem ciemno. - Szkoda, że nie poszliśmy drogą razem z wszystkimi - szepnął najmłodszy Janek, mocno pociągając nosem. - Tchórz cię obleciał? Przestań się mazać - niezbyt pewnie odezwał się Kuba. Chłopcy posuwali się coraz wolniej. Chwycili się za ręce, bezradnie szukając drogi w nieprzeniknionych ciemnościach. Janek pochlipywał coraz głośniej. Wreszcie musieli zatrzymać się. Zapadła cisza. - Ratunku... na pomoc - krzyczeli raz po raz, aż śnieg zaczął osypywać się z drzew. Wtem z oddali usłyszeli szczekanie psa a niedługo potem wynurzyła się z ciemności barczysta postać w długim kożuchu. - A cóż wy tutaj robicie? - To pan Klemens z Łapą! - wykrzyknął radośnie Piotrek. Słuchając bezładnych, gorączkowych wyjaśnień leśniczy wyjął zza pazuchy długi, srebrzysty przedmiot i ostry snop światła skierował w leśną przecinkę. - No, chłopaki, a teraz prosto do domu. * * * Na Górę Przemienienia Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, tych samych apostołów, którzy towarzyszyć Mu mieli w Ogrójcu. Podobnie, jak zagubionym w ciemności lasu chłopcom światło latarki wskazało drogę, tak blask i chwała Przemienienia miała być potężnym snopem światła na nadchodzące dni. Zbliżał się czas Męki i śmierci Chrystusa. Czas szczególnie trudny dla Jego uczniów, którzy mieli zdać egzamin z tego, czy wierzą Chrystusowi, czy Go naprawdę kochają, czy się nie ulękną... Aby umocnić ich serca przed tą ciężką próbą, Jezus Chrystus ukazał swą Boską chwałę zapowiadającą jasność Zmartwychwstania. W okresie Wielkiego Postu i my pamiętajmy o pełnej blasku radości i chwały postaci Jezusa z Góry Przemienienia. To światło będzie dla nas pomocą w podejmowaniu wielkopostnego trudu modlitwy, pokuty i rekolekcyjnego wysiłku. To światło doprowadzi nas do radosnego powitania Zmartwychwstałego Pana. KEKS
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |