Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Lekarstwo na bezdomność

Były zakonnik zamieszkał z bezdomnymi i ubogimi

Oni nie potrafią żyć inaczej, wolą kanały i dworce. U nas czuliby się jak w niewoli.

Jak spałem na klatkach schodowych, byłem bity i kopany. A chciałem, tak jak każdy, rozłożyć swe kości w cieple i w spokoju się wyspać - opowiada Józek, jeden z mieszkańców domu wspólnoty św. brata Alberta w Krakowie. Artur był jednym z pierwszych chłopaków, który dołączył do wspólnoty. Lecz dopiero po upływie dwóch lat opowiedział bratu Joachimowi, dlaczego się tu znalazł. Jego matka popełniła samobójstwo. Ojciec wkrótce ożenił się po raz drugi, a w nowym domu nie było już miejsca dla Artura. Wkrótce wraz z kolegami napadł na kiosk. Koledzy mieli adwokatów, a on ...kolejny rok spędził w więzieniu. Po wyjściu znalazł oparcie u bezdomnych kolegów. - Mój Boże - wzdycha brat Joachim. - Ile trzeba było czasu, żeby człowiek powiedział o tym, co spowodowało jego bezdomność i co go dręczyło.

Każdy mieszkaniec domu przy ulicy Estery 12 zakończył już jakiś etap swojego życia. Teraz ma możliwość zmiany. Pani Stasia uciekła z domu starców i nie chce do niego wracać, choć miejsce wciąż tam na nią czeka. - Jak pójdę, to kto będzie obierał ziemniaki - wyjaśnia krótko.

To dzięki ich pracy codziennie o dziesiątej rano ponad trzysta osób otrzymuje ciepły posiłek. Tak jest każdego dnia. W kolejce po darmową zupę ustawiają się ci, którzy nie mają odwagi zerwać z nałogiem. - Oni nie potrafią żyć inaczej - tłumaczy pięćdziesięcioletni Józek. - Wolą kanały i dworce. U nas czuliby się jak w niewoli. Lubią sobie chlapnąć, a tu tego nie wolno.

Każdy dzień w domu przy Estery wygląda prawie tak samo. Pobudka o szóstej trzydzieści, następnie o siódmej adoracja, a po niej śniadanie. Później praca i o trzynastej obiad. Po nim czas wolny i o godzinie siedemnastej trzydzieści różaniec, adoracja i formacja. Po nich odbywa się zebranie, które stanowi bardzo ważny punkt w porządku dnia. Następnie wspólna rekreacja, kolacja, a o godzinie dwudziestej drugiej apel jasnogórski. I tak kończy się kolejny dzień we wspólnocie św. brata Alberta.

Nie są sami

Wszystko zaczęło się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy brat Joachim po siedmiu latach spędzonych w zgromadzeniu braci albertynów, opuszcza je. Następnie składa śluby prywatne i zamieszkuje z bezdomnymi. Czyni tak, bo będąc w zgromadzeniu nie mógł w stu procentach być z potrzebującymi. - Cieszę się, że jestem ubogi - mówi. - Jestem poraniony, a wśród tych ludzi czuję się bezpiecznie.

Jako mały chłopak chciał być nurkiem, dlatego woda po dziś dzień daje mu poczucie ciszy i milczenia. - Morze to niesamowity bezkres. Tam widzę, że ziemia jest okrągła.

Do powstałej przy ulicy Skawińskiej kuchni zaczynają przychodzić młodzi, bezdomni ludzie. Początkowo tylko na posiłek. Z czasem jednak przyłączają się do obierania ziemniaków i do wspólnej modlitwy. - A potem dobrze im się zostawało - wspomina brat Joachim. - Wtedy okazało się, że to czego im najbardziej brakuje, to nie tylko miski zupy czy dachu nad głową, ale poczucia, że nie są sami.

Żeby nogi nie przemarzły

Obecnie wspólnota brata Alberta prowadzi trzy domy. Każdy z nich jest inny. W Osieczanach, niewielkiej miejscowości obok Myślenic, mieszkają ci, którzy zdecydowali się na leczenie przeciwalkoholowe. W Krakowie, przy ulicy Estery ludzie dopiero dojrzewają do takiej myśli. A w domu przy Pawiej w ogóle nie są zmotywowani do jakiejkolwiek zmiany. - To ludzie z dworca, do których my musimy przyjść - wyjaśnia brat Joachim.

Przy Pawiej nie ma wspólnoty, ale jak twierdzi założyciel domu, musi być i taka Pawia, by ci ludzie dowiedzieli się, że jest droga do normalnego życia.

Dom przy Estery stanowi centrum dowodzenia. - Ale kiedy przychodzi czas modlitwy, następuje wyciszenie. Gromadzimy się wokół Chrystusa, bo to jest nasza siła, a potem znów jest dużo działania - stwierdza brat Joachim. Dzieło wspólnoty to teren rekreacyjny dla dzieci Kazimierza, najbiedniejszej dzielnicy Krakowa.

Wydają także "Gazetę Bezdomnych", w której swoje teksty publikują zarówno bezdomni, jak i ci, którzy piszą o ich problemach. Bezdomni piszą o tym, jak przeżyć na klatce schodowej, jak radzić sobie w zimie, by nogi nie przemarzły oraz, gdzie w Krakowie są najlepsze zupy w kuchniach dla bezdomnych.

Ostatnim dzieckiem wspólnoty jest kawiarnia. - To warsztat pracy dla bezdomnych, którzy chcą skonfrontować się ze społeczeństwem w normalnych warunkach - wyjaśnia brat Joachim. Kawiarnia działa już od pięciu miesięcy. - Wszystko jest smaczne, choć osobiście poleciłbym zupę cebulową, która powala z nóg - zachęca mnie do spróbowania Nikodem. - Klienci chwalą również gołąbki i fasolę po meksykańsku - dodaje.

Nikodem należy do tych, którzy nie chcą mówić o sobie.

- Jestem tu przede wszystkim po to, by przez chwilę zająć się czymś innym, a nie tylko swoimi myślami - wyjaśnia. W ten sposób kilka osób zarabia na swoje usamodzielnienie. Inni zarobione pieniądze przeznaczają na szkołę lub kursy prawa jazdy.

Z pomocą kawiarni przyszli krakowscy artyści, którzy ofiarowali swoje prace. W ten sposób powstała galeria, a w niej prace Adama Macedońskiego, Barbary Idzik i Adama Marczukiewicza. Jest także obraz Witkacego. - Te wszystkie dzieła wspólnoty wyrastają z charyzmatu. Są darem Ducha Świętego - mówi brat Joachim.

Aby do wiosny

Czym jest bezdomność? - pytam brata Joachima. On zamyka na chwilę oczy i milczy. - Bezdomność - odpowiada po chwili - jest stanem świadomości, stanem przeżywania. Na płaszczyźnie socjalnej bezdomnym jest osoba bez stałego meldunku. Ale każdy z tych bezdomnych ma gdzieś swój dom, jednak nie mogą lub też nie chcą w nim przebywać.

- We wspólnocie jesteśmy jak jedna rodzina - mówi Krzysiek.

- Spędziłem tu całe lato, później wyjechałem, teraz znów jestem. Czuję się tu potrzebny, obsługuję stołówkę. Ten stan trwa już pięć lat. Od kwietnia do października przyszłego roku będę miał pracę. A na zimę pewnie znów wrócę. W innej sytuacji jest Paweł. Bycie we wspólnocie to dla niego sytuacja przejściowa. - Jestem tu od dwóch tygodni - wyjaśnia.

- Musiałem wyprowadzić się z domu. Przyszedłem tutaj, bo chodzenie po ulicy i spanie na klatkach nie ma sensu. Na pewno tu przezimuję.

Dziewiętnastoletni Tomek też poczeka do wiosny. - Trafiłem tu przez przypadek - opowiada. - Kiedy znalazłem się w Krakowie, poszedłem do sióstr szarytek. Od nich dostałem kilka adresów. Pierwszym tramwajem przyjechałem na Estery i tu zostałem.

Tomek nie chce spędzić we wspólnocie całego życia. Poznał już kilka osób i liczy, że na wiosnę dostanie pracę. Rysiek zazdrości mu, że jest młody. - Cóż, skończyłem już czterdziestkę i choć mam dobry zawód, bo jestem piekarzem, to nikt mnie nie zatrudni. Wszyscy chcą młodych - żali się.

Skażona opieka

Rysiek jako jeden z nielicznych nie ma dokąd powrócić. W przeciwieństwie do swych kolegów, którzy są gdzieś zameldowani, on został tego pozbawiony. Po śmierci rodziców przez sześć lat mieszkał z babcią. Jednak był u niej zameldowany tylko na czas określony. - Po śmierci babci, gospodarz domu kazał mi się wynosić - wspomina. Następnie przez pół roku mieszkał w Sosnowcu, w ośrodku dla kobiet i matek z dziećmi. Jednak i stamtąd musiał odejść. Tak znalazł się na Estery. - I jest mi tu dobrze - szybko dopowiada.

- Opieka społeczna jest skażona - uważa brat Joachim. - Ona ujmuje człowieka bardzo płytko, tylko na poziomie socjalno-bytowym.

Brat uważa, że to za mało, żeby pomóc dzisiejszemu ubogiemu bądź bezdomnemu. - Ważne są trzy poziomy: psychologiczny, socjalny i duchowy. Wszystkie one muszą iść ze sobą w parze.

Spotkali się w sklepie

- Jeśli miałby napisaną prawdę, że zbiera na jabola, to bym dał. Jeśli zaś, że jest chory, to nigdy bym nie dał. Często każą stać dzieciom, bo bardziej wzruszają, a później kupują za to wódę - zdecydowanie przestrzega mnie Paweł, kiedy pytam go, czy dawać pieniądze żebrzącym na ulicy.

Podobnego zdania są wszyscy. Oni doskonale znają te techniki. Wyjaśniają mi, że jeszcze do niedawna opłacało się pisać na karteczkach, że jest się zakażonym wirusem HIV. Teraz to się nie opłaca. - Najlepiej podkurczyć nogę i udać kalekę. To jeszcze działa - informuje mnie Tomek.

Tylko jednemu z moich rozmówców zdarzyło się kiedyś ofiarować pieniądze biednemu. - Siedział taki chłopak przed sklepem - opowiada Kazek. - Na kartce miał napisane, że pochodzi z rodziny wielodzietnej i prosi o pomoc. Żal mi się zrobiło chłopaka, to mu dałem. Za chwilę spotkaliśmy się w sklepie... kupował jabola.

Bezdomność to alkohol

- Bezdomność to alkohol - mówi dwudziestotrzyletni Darek. Twierdzi, że na zbieraniu puszek można zarobić więcej niż robotnik na budowie. - Ale co z tego, skoro ci co zbierają, wszystkie pieniądze przeznaczają na alkohol zamiast wynająć pokój i normalnie żyć.

Darek jest w Osieczanach od dwóch tygodni, a od trzech nie miał w ustach alkoholu. - Piłem strasznie dużo, dlatego przegrałem - zwierza się. Ten dom jest dla niego ostatnią deską ratunku.

Od dwóch tygodni nie pije także Tomek. On też ma dwadzieścia trzy lata. - Nikt nie wie, gdzie jestem - mówi. - Nie utrzymuję kontaktów z rodziną. Jestem alkoholikiem. Tomek ukończył już terapię w Kobierzynie. Później był na nawrotach. Jednak, jak twierdzi, dopiero teraz uświadomił sobie, że jest chory.

- Alkoholizm to podstępna i przebiegła choroba - mówi. - Nie tyle niszczy ciało, co niszczy psychikę i ducha. To przez nią zrywamy kontakty z rodzinami.

Ponad 90 procent bezdomnych jest bardziej lub mniej uzależnionych od alkoholu. Brat Joachim: - Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć tych, którzy nie piją.

Ślub, jak znak nadziei

Zdjęcie Krystyny i Zbyszka było we wszystkich lokalnych gazetach. Mówili o nich w radiu, a telewizja pokazała ich twarze. Poznali się w sanatorium. On jest niepełnosprawny, ona ma stwardnienie rozsiane. Przez dwa lata telefonowali do siebie, spotykali się, aż w końcu postanowili się pobrać. Ich ślub odbył się w samo Boże Narodzenie. - Był to znak nadziei dla wielu bezdomnych - mówi brat Joachim.

* Imiona niektórych osób zostały zmienione

JĘDRZEJ MAJKA



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 20.12.2023, 21:57
 Lekarstwo na bezdomność dziękuję Boże Dobry kocham Cię bardzo mocno proszę o miłość prawde sprawiedliwość szczerość szacunek uczciwość ufność wiare zdrowie na całym świecie dziękuję Boże Dobry kocham Cię bardzo mocno proszę o zakończenie bezdomności na całym świecie dziękuję Boże Dobry kocham Cię bardzo mocno proszę o miłość prawde sprawiedliwość szczerość szacunek uczciwość ufność wiare zdrowie na całym świecie dziękuję Boże Dobry kocham Cię bardzo mocno proszę dla mnie o dobrego domu kupno małego dobrą małego mieszkania sprzedaż urode zdrowie pieniądze odzyskanie syna dobrego kawalera męża w moim wieku niepalącego pobożnego polaka religijnego uczciwego z którym będę żyć w cielesnej czystości w zgodzie prawo jazdy samochód dziękuję modlitwa ma moc nie ma modlitw nie wysłuchanych modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda czyni szczerość cuda czyni szacunek cuda czyni uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to jest droga którą docieramy do marzeń dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej