Czy można Bogu ofiarować cierpienie, które jest po części zawinione przez człowieka?Czy Pan Bóg przyjmuje każde cierpienie? Czy można Bogu ofiarować cierpienie, które jest po części zawinione przez człowieka? Jeżeli ktoś nie do końca wykorzystał wszystkie możliwości, aby polepszyć swoje zdrowie i cierpi, to czy to cierpienie jest przyjęte przez Boga? Marta
Jeśli cierpienie jest zawinione...Droga Marto!Twój list wprawił mnie w zakłopotanie. Nie mogę wypowiadać się w imieniu Pana Boga, bo niezbadane są wyroki Jego. Możemy jednak spróbować wspólnie zastanowić się nad tym problemem. Może to zabrzmi dziwnie, lecz uważam, że niemal każde cierpienie jest w jakiś sposób zawinione przez samego cierpiącego. Czasem tej winy jest naprawdę niewiele, ale zazwyczaj człowiek nie potrafi i nie chce troszczyć się w odpowiedni sposób o swoje zdrowie, a w konsekwencji sprowadza na siebie cierpienie. Przypuszczam, że większość z nas robi to nieświadomie, bez złej woli, raczej przez brak rozsądku i przez zaniedbanie. Unikamy lekarzy i odpowiednich badań, nadmiernie eksploatujemy swój organizm, nie liczymy się z jego potrzebami, a skutki bywają bolesne. Mówi nam Katechizm: "Życie i zdrowie fizyczne są cennymi dobrami powierzonymi nam przez Boga. Mamy się o nie rozsądnie troszczyć, uwzględniając potrzeby drugiego człowieka i dobra wspólnego". I dalej: "Cnota umiarkowania uzdalnia nas do unikania wszelkiego rodzaju nadużyć dotyczących pożywienia, alkoholu, tytoniu i leków". Dodałbym tu jeszcze unikanie nadmiernego uprawiania sportu, ryzykanckich zabaw, zbyt szybkiej jazdy, brania narkotyków itp. Gdy ktoś nierozsądnie traktuje swoje zdrowie i życie, to Pan Bóg często jako sygnał ostrzegawczy i szansę na zmianę dopuszcza na człowieka cierpienie. W tym momencie każdy z cierpiących może podjąć głęboko osobistą decyzję. Czy ofiaruje to cierpienie Bogu, nie pozwoli, by ono go od Niego oddzieliło, wykorzysta szansę i zmieni swe postępowanie. Ten moment jest najbardziej istotny - reakcja człowieka na doświadczenie cierpienia. Jeśli w tej reakcji człowiek z pokorą stanie przed Panem, uzna swoją winę, swoją "zasługę" w sprowokowaniu tej dolegliwości, to nie dopuszcza do siebie pokusy odejścia od Boga i zwątpienia w Jego miłość pod wpływem cierpienia. Wtedy niejako daje Panu Bogu możliwość przyjęcia i przemienienia swojego krzyża w narzędzie zbawienia. Cierpienie zawsze i wszędzie jest złem. Tak samo jak złem był krzyż Jezusa Chrystusa. Syn Boży poprzez swoje posłuszeństwo, poddanie się woli Ojca oraz przez swoją miłość pokazał nam, jak wyjść obronną ręką z tego zła. Poprzez więż z Nim i akceptację cierpienia człowiek nie daje się poróżnić z Bogiem i zamiast złych skutków może mu ono przynieść błogosławione owoce. Jeśli czujesz się winna swemu cierpieniu, nie pozwól, by poczucie winy odepchnęło Cię od Chrystusowego miłosierdzia. Nie powinniśmy na siłę szukać cierpienia, lecz jeśli już się ono zdarzy, nawet wtedy, gdy sprowadziłaś je na siebie przez własne zaniedbanie, to nie wahaj się ofiarować go Bogu. Ufaj Jego miłości i czekaj na dobre owoce. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |