Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Miłość Boga w doświadczeniu cierpienia

To było 14 lat temu. Wracałem do swojej parafii na Ukrainie. Jestem pallotynem i zaraz po święceniach zostałem posłany do Żytomierza; najpierw przez 2 lata pracowałem w Żytomierzu jako wikariusz w parafii katedralnej, a jednocześnie zakładałem i obsługiwałem w okolicy nowe parafie w małych miejscowościach, później zostałem proboszczem w małej parafii na Podolu w środkowej Ukrainie k. Krzemieńca.

Poczułem się zmęczony prowadzeniem samochodu, więc za kierownicą siadł ktoś inny. Zdrzemnąłem się. Wtedy zdarzył się wypadek. Obudziłem się w szpitalu. Nie byłem jeszcze świadomy, co się stało. Myślałem, że ktoś na nas napadł, bo kierowca stał nade mną z zabandażowaną głową. Chciałem wtedy sięgnąć ręką do kieszeni, ale nie mogłem nią ruszyć; miałem złamany kręgosłup. Po operacji zostałem przetransportowany w stanie ciężkim do Polski.

Dopiero kiedy znalazłem się w szpitalu rehabilitacyjnym w Konstancinie, wśród innych pacjentów o podobnych urazach, zaczęło dochodzić do mojej świadomości, że jestem sparaliżowany, być może na całe życie. Był to dla mnie trudny okres. Czułem się jak kłoda drewna czy stary wagon na bocznym torze. Miałem wtedy 31 lat. Wcześniej byłem bardzo sprawny fizycznie - jeździłem na nartach, grałem w piłkę. Ruch był dla mnie bardzo ważny. Uświadomiłem sobie, że wszystko to się skończyło.

Leżałem na łóżku, wpatrzony w sufit. Zacząłem się zastanawiać nad swoim życiem. Pomagała mi modlitwa. Nie byłem w stanie czytać czy utrzymać różańca w ręku. Przychodzili do mnie seminarzyści, znajomi i modlili się ze mną. Jednak większość czasu spędzałem na rozmyślaniu. Był to moment stawiania pytania, dlaczego Bóg mnie tak doświadczył. Ważne było dla mnie spotkanie z klerykami ukraińskimi. Zobaczyłem wtedy, że Bóg jest, że mnie nie opuścił. Powiedzieli mi oni, że przecież na leżąco też mogę służyć. Uchwyciłem się tego. Po 3 miesiącach pobytu w szpitalu skierowano mnie do seminarium pallotyńskiego w Ołtarzewie, gdzie m.in. studiowali klerycy ukraińscy. Oni opiekowali się mną, a ja ich spowiadałem i byłem ich ojcem duchownym. Zrozumiałem, że kapłaństwo to nie tylko aktywność duszpasterska, jak to wcześniej czyniłem, ale także w cierpieniu, w niedołężności, ofiarowując życie Bogu, można Mu służyć oraz konkretnym ludziom.

Pamiętam, że doświadczyłem wielkiej radości, kiedy pierwszy raz po kilku miesiącach po wypadku odprawiłem Mszę Św.; miałem wtedy trochę siły w prawej dłoni, by utrzymać hostię i kielich. Następnym krokiem było wyjście na zewnątrz. Bałem się kontaktu z ludźmi poza seminarium. Któregoś dnia przyjechali do mnie przyjaciele z neokatechumenatu i powiedzieli, że chcą mnie zabrać na Eucharystię, bo potrzebują księdza. Nie było dla nich problemem, że jestem na wózku, mam ograniczenia, słabe ręce. To oni dodali mi odwagi. Widzę, że Bóg stopniowo w swoim miłosierdziu przygotowywał mnie, bym mógł dawać siebie innym jako sparaliżowany ksiądz.

Kolejnym progiem do pokonania była dla mnie akceptacja samotności, niepełnosprawności, zależności od drugiego człowieka. Początkowo było mi trudno prosić o pomoc. Na modlitwie i przez te kolejne progi zrozumiałem, że zdrowie jest ogromnym darem, który może mi nie być dany, ale to wcale nie znaczy, że Bóg ode mnie się odwrócił lub że mnie nie kocha. Przecież mnie nie zostawił, dał także poczucie sensu dalszej posługi kapłańskiej w inny sposób.

Z czasem zacząłem prowadzić rekolekcje dla niepełnosprawnych. Czyli, mogłem dzielić się z innymi tym, czego sam doświadczyłem. Wiele też uczyłem się od tych osób. Potem zrozumiałem, że Bóg chce czegoś więcej, więc głosiłem rekolekcje parafialne, kazania. Teraz jestem kapelanem w szpitalu rehabilitacyjnym dla dzieci w Konstancinie. To dla mnie nowe wyzwanie. Nadal pełnię posługi jako spowiednik, kaznodzieja i prezbiter we wspólnocie neokatechumenalnej.

W tym wszystkim dostrzegam, że Bóg jest łaskawy, a Pascha Chrystusa podnosi mnie z upadku do nowego życia.

ks. Andrzej Bafeltowski SAC

Z Niepokalaną - wiosna 2008


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej