Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bez prostych odpowiedzi

Przeżywałam ostatnio różne cierpienia, zwłaszcza odejścia w mojej rodzinie od Kościoła. W tym roku w rodzinie naszej wydarzyły się dwa nieszczęścia, które przygniotły mnie i załamały. Mój jeden bratanek zginął w wypadku motocyklowym, drugi zostawił rodzinę dla innej kobiety. Dużo się modlę, lecz tak mi jest ciężko, gdy wiem, że opuszczone zostały żony i małe, niewinne dzieci. Jak im pomóc?

Na swój własny użytek odróżniam ludzi, którzy oddalili się od Boga, od tych, którzy utracili wiarę. Ci pierwsi ewidentnie zawinili, lekceważąc łaskę wiary, nie czytając Słowa Bożego, prowadząc podwójne życie, wpadając w pracoholizm czy inne uzależnienia. Natomiast losy tych, którzy utracili wiarę, nie były nigdy proste. Zwykle pokazywały pewien bolesny punkt, od którego zdarzało się odejście. Słyszałem o wielu cierpieniach: śmierci bliskich, rozwodzie rodziców, utracie zdrowia. Pytanie: "Gdzie jest Bóg, skoro do tego dopuścił?" - stanowi jedno z najtrudniejszych emocjonalnie pytań ludzkich. Racjonalnie uznajemy, że człowiek jeżdżący zdecydowanie za szybko kiedyś będzie miał wypadek. Jednak emocjonalnie nie przyjmujemy, że po jego śmierci zostanie osierocona córka, mama, żona, która niczemu nie jest winna. Rozum sobie a uczucia sobie.

Do tych trudnych pytań o cierpienie dochodzą pytania o zło. Dlaczego nie zniszczy Bóg zła w nas i zła na zewnątrz? Teoretycznie rozumiemy, że Bóg szanuje naszą wolność. Wierzymy, że szlifierkami, szczotkami, dłutami oczyszcza nas z egoizmu i rzeźbi w nas piękne człowieczeństwo. Kiedy jednak doświadczenie zwala się na człowieka, trudności uczuciowe jeżdżą jak czołgi po mózgu. Nie ma wtedy nieraz dobrych słów. Można jedynie być z tym człowiekiem. Można płakać z tymi, którzy płaczą, i śmiać się z tymi, którzy się śmieją.

Gdyby to od dzieci zależało, rodzice by się nie kłócili i nie rozwodzili. Zależy to jednak od rodziców. A małżonkowie mają swoją wolność daną przez Boga. Bóg by pewnie chciał, żeby należeli do wspólnoty małżeństw, pielęgnowali swoje związki i rozwiązywali trudności za pomocą dialogu małżeńskiego. Lecz wystarczy, że jedno nie chce współpracować. Cierpią dzieci, cierpi żona, cierpią rodzice, cierpi sakrament. Prosimy więc Boga, bo u Niego wszystko jest możliwe. Bóg namawia przez swojego anioła tego męża, aby w sposób godny i wolny wrócił do żony, dzieci i miłości. Bóg daje znaki, sny, przestrogi, zachęty. Ale wolny człowiek robi, co chce.

Proszę być ze swoją rodziną swoją modlitwą i ciepłym słowem. Załamywanie się nikomu w niczym nie pomaga.

ks. Marek Kruszewski

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 733


   

Wasze komentarze:
 tmina: 13.11.2008, 21:49
 Dzięki Ci Boże, rozumiem :)
(1)


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej