Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Moje świadectwo o masturbacji

Witam! Chcialbym po krótce przedstawić historię swojego życia, a dokładniej - doświadczeń z pornografią i masturbacją. Nie jest to temat łatwy, ale mam nadzieję, że uda mi się opisać wszystko, co ważne, i że list ten będzie przestrogą dla innych lub chociaż skłoni czytelników do zastanowienia się nad omawianymi problemami.

Z masturbacją zetknąłem się bardzo wcześnie - w wieku 11 lat. Rodzice raczej unikali rozmów ze mną na tematy związane z ludzką seksualnością. Nie wiedziem więc, że to, co robię to "masturbacja". Myślałem, że odkryłem coś, o czym inni nie wiedzą. Od początku byłem świadomy, że to, co robię jest niewłaściwe i że jest to grzech, ale była to dla mnie forma nieskromnej zabawy, więc nie widziałem w tym jakiegoś powaznego zła. A ponieważ ta "zabawa" sprawiała mi wielką przyjemność, praktykowałem ją dosyć często.

Rok później zetknąłem się z pornografią. Pewnego dnia kolega namówił mnie na oglądanie nagranego na video Playboya. Cóż to było za przeżycie... Nigdy wcześniej nie byłem tak podekscytowany... Po fakcie wróciłem do domu, odczuwając taką przyjemność, że musiałem "coś z tym zrobić" - i dokonałem masturbacji. Szybko nauczyłem się, że wszelkie podniecenie seksualne można w ten sposób rozładować i że sprawia to ogromną przyjemność... A sam fakt, że jest to grzeszne, wydawał się bez znaczenia. Tym bardziej, że do spowiedzi chodziłem okazjonalnie, a powiedzenie księdzu, że "bawiłem się nieskromnie" (bo tak wtedy rozumiałem ten grzech) nie stanowiło dla mnie problemu.

Próbowałem rozmawiać o tym, co robię, z kolegami, ale żaden nie miał pojęcia o co mi chodzi... Po kilku miesiącach sami mnie zagadnęli i zapytali czy się masturbuję. I okazało się, że moje odkrycie na temat tego, co można robić z własnymi narządami płciowymi, nie jest żadnym wynalazkiem, i że "masturbacja" (wtedy poznałem to słowo) to coś, co rodzaj ludzki już dawno wymyślił...

Zacząłem dużo o tym czytać w "fachowej literaturze", z której dowiedziałem się, że onanizm to coś zupełnie normalnego, szczególnie w okresie dojrzewania. Moi koledzy również traktowali to zjawisko pozytywnie. To mnie uspokoiło. Nie pamiętam dokładnie, skąd dowiedziałem się, że oglądanie pornografii "pomaga" w masturbacji, ani kiedy sięgnąłem po pornografię, ale chyba było to wtedy, kiedy zauważyłem u siebie zainteresowanie płcią przeciwną. Najpierw były oczywiście roznegliżowane kobiety, czy "lekkie" sceny erotyczne w filmach. Ponieważ mieszkaliśmy w małym mieszkanku, w bloku, nie miałem własnego pokoju ani telewizora. Wykorzystywałem więc okazje, kiedy nikogo nie było w domu.

Jakiś czas później zacząłem pożyczać od kolegów filmy na video, a mianowicie nagrywane przez nich Playboye. Filmy te dostarczały mocniejszych wrażeń. Masturbowałem się znacznie częściej, niż kiedykolwiek przedtem. Trwało to dość długi okres czasu.

Pewnego dnia jeden z kolegów przyniósł mi, zamiast Playboya, niemiecki film pornograficzny. Takiego czegoś nie widziałem nigdy wcześniej. Na filmie były pokazane prawdziwe stosunki seksualne - i to z detalami (jeśli ktoś widział kiedykolwiek pornografię typu hardcore, to wie, o czym mówię). Z początku byłem tym zniesmaczony. Oddałem koledze film i pomyślałem sobie, że do "udanej masturbacji" wystarczy mi podniecający widok nagich dziewczyn z Playboya (te kobiety z niemieckiego filmu były mało pociągające). Jednak parę tygodni później sam poprosiłem go o ten film, gdyż kusiło mnie, żeby go jeszcze raz zobaczyć. Tym razem nie byłem nim tak zniesmaczony jak ostatnio. Można wręcz powiedzieć, że zaczęło mnie to podniecać. Na dobre zagłębiłem się w masturbarcji i oglądaniu pornografii.

Sytuacja uległa zmianie (na gorsze), gdy przeprowadziliśmy się do większego mieszkania. Miałem swój pokój i telewizor. W każy weekend wyczekiwałem do późna w nocy naprogramy dla dorosłych (gł. na Playboye i filmy erotyczne), żeby się masturbować. Chodziłem zmęczony i nie wyspany. Trwało to kilkanaście miesięcy. Potem kupiłem komputer i podłączyłem się do internetu. To pozwoliło mi na dostęp do pornografii 24 h na dobę. Poza tym kupowałem czasami w kioskach filmy pornograficzne na VCD. Ich cena (9,99) i powszechna dostępność sprawiały, że nie miałem problemu z ich zdobyciem, a jeśli nawet, to zawsze pozostawał internet. Nie muszę dodawać, że była to pornografia typu hardcore, gdyż dziewczyny z Playboya nie dostarczały już takich wrażeń jak kiedyś. Poza tym dziewczyny z tych hardcorowych filmów były nieporównywalnie ładniejsze i atrakcyjniejsze seksualnie, od owych kobiet z pamiętnego niemieckiego filmu (co mnie wtedy bardzo cieszyło, zastanawiałem się jednak nad tym, co takie śliczne dziewczyny robią w filmach tego rodzaju).

Moje życie religijne uległo diametralnej zmianie. Prawie zupełnie przestałem się modlić. Spowiedź stała się problemem... Wcześniej trochę wstydziłem się spowiadać z masturbacji i pornografii, szczególnie, że trzeba było nazwać rzecz po imieniu, ale nie sprawiało mi to większego problemu. Teraz, nie wiem dlaczego, zacząłem odczuwać paniczny strach przed spowiedzią. I nie miałem pojęcia skąd się to wzięło... Po spowiedzi było cudownie, czułem się spokojnie, obiecywałem sobie, że nigdy już nie zgrzeszę w ten sposób. Jednak pokusa była bardzo silna i zawsze ulegałem. A potem, przed spowiedzią (do której chodziłem bardzo rzadko, z okazji wielkich świąt, czyli chyba dwa, trzy razy do roku) miałem ochotę uciec z kościoła i nie przystępować do tego sakramentu. I może, gdyby księża przy spowiedzi byli dla mnie opryskliwi i robili mi wyrzuty, rozumiałbym swój strach, ale nie pamiętam, żebym trafiał na takich... W tej sytuacji nie umiem wytłumaczyć swojej ówczesnej awersji.

Pewnego dnia zacząłem bluźnić przeciwko Bogu. Było to automatyczne i niezależne ode mnie (chociaż wtedy tego nie rozumiałem i byłem przekonany, że to ja bluźnię). Polegało to na tym, że przy styczności z czymkolwiek, co miało związek z religią, w mojej głowie pojawiały się bluźnierstwa (w większości przypadków - przekleństwa-epitety). Byłem zrozpaczony... Msza święta i codzienna modlitwa były dla mnie koszmarem... Koszmarem stała się również spowiedź. Szczególnie pierwsza po tym fakcie - ksiadz zadał mi długą pokutę. Postanowiłem, że nie zbuźnię juz nigdy więcej, jednak te przekleństwa na Boga i świętych pojawiały się dalej, a ponieważ byłem przekonany, że to ja, z własnej woli, bluźnię, spowiadałem się z tego tak, jakbym faktycznie to robił. Następnie usiłowałem ustalić skąd to się wzięło - doszedłem do wniosku, że to skutek oglądania pornografii i uprawiania samogwałtu. I że bluźnierstwa to efekt oddziaływania na mnie złych duchów (szatana). Szukałem pomocy u różnych księży przy spowiedzi, ale oni chyba nie rozumieli mnie tak, jakbym tego chciał... Pragnąłem zwrócić się całym sercem w stronę Boga, ale te bluźnierstwa mi to uniemożliwiały. Nie mogłem się modlić... Do spowiedzi biegałem co kilka dni, czasem nawet codziennie. Spowiadałem się z bluźnierst, których nie potrafiłem wypędzić ze swojej głowy. Księża na próżno mi tłumaczyli, że to nie moja wina, że to są myśli pochodzące od szatana. Ja musiałem się z tego dokładnie wyspowiadać, bo wydawało mi się, że jak tego nie zrobię, to spowiedź będzie nieważna. Popadłem w skrupuły... Czułem przymus spowiadania się z najdrobniejszych grzechów. Nie umiałem określić ich ogólnie - musiałem opowiadać wszystko dokładnie, ze szegółami. To wszystko sprawiło, że spowiedź stała się piekłem. Zrozpaczony, przestałem przystępować do tego sakramentu...

Tym sposobem przestałem przystępować do sakramentów i modlić się. Chodziłem wprawdze do kościoła, jednak jakim przeżyciem jest dla człowieka Masza, na której jest się obecny tylko ciałem, a duchem i świadomością już nie... Kościół wydawał mi się w tym wypadku stratą czasu - opuszczałem więc często niedzielną Mszę Św.

Te wszystkie przeżycia były dla mnie tak okropne, że nie da się tego opisać. Nie życzę nikomu czegoś takiego. Prawie bez przerwy rozmyślałem, dlaczego mnie to spotkało. Zacząłem unikać ludzi, byłem skupiony wyłącznie na sobie. Z czasem popadłem w nerwicę i depresję. Nic mnie nie cieszyło. Aby odreagować w jakiś sposób te negatywne emocje, bardzo często sięgałem po alkohol. Upijałem się. Zacząłem palić papierosy. Całe szczęście, że nie sięgnąłem po narkotyki (a może tylko dlatego, że nie było mnie na nie stać). Przez tę nerwicę, zacząłem coraz więcej jeść, a właściwie napychać się jedzeniem do oporu. Przybrałem sporo na wadze. To wszystko sprawiło, że czułem się jak ostatni śmieć, nie wart nawet trącenia butem. Coraz częściej myślałem o samobójstwie - uchronił mnie przed tym chyba tylko strach przed wiecznym potępieniem.

W sytuacji, kiedy człowieka nic nie cieszy, szuka on na siłę czegoś co sprawia przyjemność. Jak to było ze mną? Oprócz alkoholu, papierosów i opychania się jedzeniem, była to oczywiście masturbacja. Robiłem to, żeby zaznać jakiejś przyjemności i, choć przez chwilę, oderwać się od bólu, który mnie wyżerał od środka. Jednak była to przyjemność tylko chwilowa. Po fakcie miałem takie wyrzuty sumienia, że czułem się jak wrak. Podejmowałem dziesiątki prób skończenia z tym grzechem, jednak byłem za słaby. Wyrzuty sumienia powodowały u mnie jeszcze większą depresję, co domagało się coraz częstszego sprawiania sobie przyjemności przez masturbację i tak non stop. Błedne koło!

Pornografia? Ależ oczywiście... Nie potrafiłem z niej zrezygnować. Mało tego, znudziły mnie "zwykłe" hardcorowe filmy pornograficzne. Zacząłem szukać coraz mocniejszych, przepełnionych agresją, bardziej wyuzdanych i perwersyjnych filmów. Pragnąłem oglądać filmy pedofilskie i ze zwierzętami. Jak dobrze że do nich nie dotarłem! Gdyby znudziły mi się wszystkie rodzaje twardej pornografii, to co wtedy? Aż strach pomyśleć... Przeszedłbym do czynów? Podobno większość przestępców seksualnych zaczynała od oglądania pornografii...

Tego było za wiele... Zacząłem się modlić. Głównie był to różaniec. Oczywiście często porzucałem modlitwę, ale po kilku dniach czułem, że czegoś mi brakuje i rozpoczynałem od nowa. Po dłuższym czasie takiej modlitwy zacząłem odczuwać tęsknotę za Bogiem i sakramentami. Postanowiłem iść do spowiedzi. Oczywiście, że było trudno, gł. z powodu strachu. Ale kiedy udało mi się go przezwyciężyć i wyspowiadałem się, czułem się wspaniale. Jednak szatan nie chciał mnie wypuścić ze swoich więzów. Znów pojawiły się skrupuły, nasiliły bluźnierstwa. Nie byłem pewny, czy mogę chodzić do Komunii Św. Biegałem co chwilę do spowiedzi. Było to bardzo męczące psychicznie. Masturbacja, niestety, dalej trwała. Podejmowałem oczywiście próby zaprzestania, ale najdłużej udawało mi się wytrzymać przez miesiąc. Co ciekawe, szatan wypracował sobie pewien sposób, aby mnie kusić (czego ja wtedy nie dostrzegałem, ale teraz widzę to wyraźnie i robię wszystko, żeby nie dać się złapać): wystarczyło, że zobaczyłem zgrabną dziewczynę na ulicy i popatrzyłem na nią przez dłuższy czas z pożądaniem (w końcu coś takiego to nie pornografia i jak sobie od czasu do czasu popatrzę to się nic nie stanie - myślałem). Jednak popowrocie do domu było mi mało. Włączałem więc komputer i oglądałem dziewczyny w internecie. Nie nagie, ale w obcisłych ubraniach. Chwilę później patrzyłem już na roznegliżowane, następnie na całkiem nagie, później na nagie w wyuzdanych pozycjach, a kończyło się na pornografii typu hardcore i masturbacji. A przecież zaczynałem od patrzenia na pociągające dziewczyny na ulicy... Dobrze, że wreszcie dotarło do mnie dlaczego nie mogę spoglądać w ten sposób na kobiety.

Postanowiłem, że nie będę więcej tego robił. Lepiej czasem odwrócić wzrok, niż skończyć tak, jak zwykle. Oczywiście, że było ciężko. Ale modlitwa była bardzo pomocna... W zasadzie, to było nieocenione źródło kontaktu z Bogiem. Człowiek nie dostrzega wartości modlitwy. Ale mówię Wam: to działa. Wiadomo, że nie od razu. Potrzeba czasu. Ale to działa. Kiedy po jakimś czasie uległem pokusie i włączyłem film typu hardcore, ku mojej wielkiej radości zauważyłem, że mnie to absolutnie nie podnieca - czułem obrzydzenie do tego, co oni tam wyprawiają. To samo obrzydzenie, jakiego doznałem kilkanaście lat wcześniej, kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten niemiecki film...

Jak wygląda moje życie teraz? Trwam w czystości ponad dwa miesiące (jest to dla mnie absolutny rekord). Modlę się codziennie. Nie oglądam pornografii, chociaż często mnie kusi... Bluźnierstwa w mojej głowie nie są już tak silne jak kiedyś. Marzę, że poznam kiedyś wspaniałą kobietę, która zostanie moją żoną. Wszystko układa się coraz lepiej i powoli odzyskuję równowagę. Wierzę, że kiedyś znów będę taki jak dawniej. Modlę się codziennie o to, by Bóg "naprawił" moje zniszczone sumienie i oczyścił moją duszę. I jak na razie On mnie wysłuchuje. Skończenie z masturbacją i pornografią było odcięciem się od tego, czym karmiłem szatana przez te wszystkie lata. To dzięki temu miał on nade mną taką władzę. Teraz staje się coraz słabszy. Czuję to wyraźnie.

To chyba tyle... Nie chcę przeciągać mojego listu. Napisałem go po to, żeby przestrzegać Was przed "normalnych zachowaniem w okresie dojrzewania" jakim jest masturbacja oraz przed wszechobecną pornografią, która wydaje się nieszkodliwa (ale zaczyna się od gołych panienek, a kończy na filmach z udziałem dzieci i zwierząt). To tyle... Namawiam wszystkich do regularnej i częstej modlitwy, gdyż pozwala ona na wydostanie się z najgorszego bagna... Moje życie jest na to dobrym przykładem.

Z Bogiem!

Karol

Wasze komentarze:
misztal: 23.07.2009, 21:46
jestem w tej chwili właśnie w tym błędnym kole, czyli kompulsywna masturbacja, nerwica, bezsensowne opychanie się jedzeniem, totalne lenistwo, nic mi się nie chce nie rozwijam się tylko sobie dogadzam, po prostu jestem martwy... potrzebuję modlitwy i Boga jak nigdy dotąd, proszę wspomóżcie modlitwą, z góry dziękuję i życzę wszystkim walczącym zwycięstwa nad masturbacją
nina: 17.06.2009, 15:42
nie wiem jak inni, ale ja tu trafilam przypadkowo, poprzez szukanie "doznan" i "ciekawych" rad, jak robic TO "lepiej". pewien ksiadz powiedzial, mi ze problemy z masturbacja wiaza sie bardzo czesto z problemem zaakceptowania siebie, dlatego zycze wszystkim zeby odnajdywali radosc z istnienia, z tego, ze jest sie SOBA, kims niepowtarzalnym, wyjatkowym i jedynym. Bardzo kochanym przez kogos, kto nigdy nie zawodzi, przez JEZUSA. Pisze to teraz do was, a sama mam z tym ogromny problem. I wlasnie masturbacja zniecheca mnie do samej siebie, ze znow upadam, ze jestem slaba, ze ranie kogos, kto jest dla mnie taki dobry.. Podoba mi sie pomysl zniewolonej, zeby popatrzyc Jezusowi w oczy i myslec o Nim gdy przychodzi pokusa. Mysle, ze najlepszym sposobem na ucieczke od tych pokus jest brak czasu, wypelnienie dnia do poznego wieczora roznymi czynnosciami, pomoca innym, sportem, spotkaniami z przyjaciolmi, wiadomo, ze nie mozna non stop na pelnych obrotach, ale mysle, ze lepsze to niz calkowite zniewolenie przez samogwalt. Ja jeszcze boje sie popatrzec Bogu w oczy i obiecac, ze to koniec, bo wielokronie lamalam te liczne obietnice, nie lubie siebie za to i bledne kolo sie zamyka. Trzeba nad soba pracowac i modlic sie, chyba faktycznie to jest dobra recepta. Pozdrawiam Was i trzymam za wszystkich kciuki. "Jesli niebo i ziemia wciaz trwa w Jego ramionach, wiedz, ze tam takze i Ty miejsce swe masz..."
m.: 20.05.2009, 00:37
Zośka...wiem o czym piszesz. Mam bardzo podobnie. Zbliża sę magiczny czas dwóch tygodni i nagle wszystkie postanowianie i obietnice przestają się liczyć... pisze to będąc w łasce, ale wiem, że nie mogę sobie ufać. Moja jedyna nadzieja w Jezusie, bo ja siły na siebie nie mam.
przegrana: 29.12.2008, 10:44
ratujcie się kochani ratujcie ,każdy grzech jest straszny zniewala i zabija módlcie sie iczuwajcie bo zło nie śpi jedna nierozważna myśl może spowodowac straszne spustoszenie i tragedię .pokusa przegrana powoduje grzech a grzech doprowadza do śmierci , tyle zła na świecie a żlo wchodzi w nas tak podstępnie ipo cichu a potem łapie w swoje sieci .
Zośka: 04.02.2008, 19:37
Zniewolona,napisałaś że kiedy przychodzi Ci pokusa to masz widzisz w myślach wzrok Jezusa...a ja Ci powiem,że kiedy ja mam ochotę na TO,wtedy olewam sobie Boga,mówię sobie aj tam i robię swoje choc często tego nie chce.A największy problem mam przed spowiedzią,jak żąłowac za samogwałt.Gdybym chociaz wiedziałą jak mocno przez to ranię Jezusa,to bym próbowała skończyć,ale tak to wydaje mi się ze nie ranię nikogo.Proszę,módlcie sie za Nas wszystkich którzy sa zniewoleni.
michał: 05.12.2007, 20:10
Dzięki Ci Karolu.Dziękuję też pozostałym za komentarze.Teraz wiem że nie tylko ja mam taki problem i choć to nie powód do dumy to przynajmniej uświadomiliście mi że nie pochodzę z innej planety.Trwam w tym nałogu od tak dawna że kiedy to sobie uświadomię jestem naprawdę przerazony.Jednocześnie wiem że chyba ktoś intensywnie przez cały ten czas za mnie się modli.Bo gdyby nie, to chyba już dawno zle bym skończył.Zakładając internet bałem się że jeszcze bardziej wpadnę w szatańską pułapkę-i wpadłem.Nie wiedziałem jednak że znajdę stronę gdzie spotkam NADZIEJĘ. Uzależniony od ok.30-tu lat. PS. Czy jeszcze mi się uda? Błagam o modlitwę-ja sam też pzryżekam modlić się za NAS wszystkich.
Wiktor X: 30.10.2007, 12:20
Ja się masturbowałem od 3-ciej klasy szkoły podstawowej, przez 8 lat. Teraz zażywam leki które osłabiają popęd seksualny (skutek uboczny) i nie muszę się masturbować. Pozatym czytałem że zdrowy człowiek przestaje się masturbować kiedy sypia z kobietą.
Jeanette: 17.10.2007, 21:00
Dziekuje za wszystkie swiadectwa.Modle sie za siebie i za was.
XXX: 13.10.2007, 03:56
Karolu. dziękuję Ci za to co napisałeś. Czytając Twój tekst czułem się, jakbym czytał o swoim życiu. Ja niestety nie mam odwagi tak szczegółowo napisać na ten temat. Ale ZACHęCAM WSZYSTKICH którzy mają odwagę - mówcie! Napewno komuś się to przyda! Kilka godzin temu znów TO zrobiłem i brzydzę się sobą! Ale nie ustaję w walce! Od jakiegoś czasu robię to rzadziej... I ważne jest to, żeby cieszyć się z małych sukcesów... PISZCIE! Niech będzie pochwalony JHS!
Zniewolona: 09.10.2007, 02:31
MOGLABYM NAPISAC OPOWIADANIE NA TEN TEMAT, MYSLE, ZE BYLOBY TEZ 'CIEKAWE', ALE JESZCZE NIEPOTRAFIE MOWIC NA TEN TEMAT. POWIEM TYLKO TYLE: MAM SPOSOB NA POKONANIE TEGO NALOGU... W SUMIE TO BABRAM SIE W TYM BAGNIE OD OK 10 LAT, CHODZE DO SPOWIEDZI, ALE SZATAN TAK SKUTECZNIE ZAKLADA KLAPKI NA OCZY, ZE WTEDY WSZYSTKO WYDAJE CI SIE W PORZADKU. ALE... NIEDAWNO BYLAM STRASZNIE ZALAMANA. OPROCZ MOJEJ MILOSCI DO JEZUSA BYLA TAKZE MILOSC DO ONANIZMU, LECZ TA PIERWSZA JAK NA RAZIE WYGRYWA;) WZIELAM ZDJECIE PANA JEZUSA Z CALUNU TURYNSKIEGO, SPOJRZALAM MU PROSTO W OCZY I POWIEDZIALAM ZE LZAMI: 'JUZ NIGDY WIECEJ, NIGDY, DLA CIEBIE'. I TO BYLO JAK MAGIA. TERAZ JUZ NIE CZUJE TAKIEGO POCIAGU DO WYLADOWANIA PODNIECENIA, BO WIEM, ZE JEST COS SILNIEJSZEGO I OBIECALAM KOMUS, KOGO KOCHAM, ZE JUZ NIGDY TEGO NIE ZROBIE. MOJE PODEJSCIE JEST JUZ CALKIEM INNE. POLECAM, WYPROBUJCIE TO WSZYSCY ZNIEWOLENI I CI BLISKO BOGA. JESLI WAM NA NIM ZALEZY TO DACIE RADE. BO ZAWSZE BEDZIECIE MIELI PRZED OCZAMI JEGO SPOJRZENIE... POZDRAWIAM
Jolanta: 06.10.2007, 17:34
Dziękuję za odwagę Twego świadectwa,może ono wiele wnieść dobra dla tych co pragną wyzwolić się ze złą .Potwierdzam ,że modlitwa nieustanna - mimo słabości naszego postępowanie , potrafi przemieniać nas w dobro, które jest najważniejsze.
... :): 05.10.2007, 20:31
Nic nie dzieje sie bez powodu. Jak dobry jest Pan Bóg!! On daje Życie! Prawdzie życie.Życie przez duże Ż. Jemu chwała! Modle się o nas :) o piękne dzieci Boga
Kasia: 05.10.2007, 17:41
Karolu, Twoje słowa pokazują po raz kolejny, jak bardzo jesteśmy dzisiaj okłamywani. Kiedy słyszę jak dzieciakom mówi się w szkołach, że "to normalne" to płakać się chce!! Studiuję poradnictwo i tam tez nas tego uczą, niektórzy seksuolodzy w ogóle nie respektują istnienia duszy, zapominają o głębokich emocjach... No i przede wszystkim nie zapominajmy, że dziewczyny też mają problem z masturbacją, która nie mniej je niszczy niż facetów, coś o tym wiem... pozdrawiam i też się pomodlę...
Karol: 03.10.2007, 21:24
Do MEI: A co ta koleżanka ma zrozumieć?
Mariusz: 03.10.2007, 21:13
"Dlaczego chce z tym skonczyc” Chce rozwijac swoje talenty, poznawac swiat, bawic sie, wykorzystac mlodosc, a nie zmarnowac tego wszystkiego przez samogwalt przed komputerem! Poniewaz chce doswiadczyc prawdziwej milosci do dziewczyny opartej na zaufaniu, przywiazaniu, szczerosci, wspólnocie dusz, a nie patrzec na dziewczyny jak na gumowe lale, obiekty! Poniewaz chce doswiadczyc takze zdrowego seksu, bedacego dopelnieniem milosci, poniewaz chce calowac moja przyszla partnerke, a nie spuszczac sie jej na twarz, poniewaz chce dochowac jej wiernosci, troszczyc sie o nia, oddac jej nie tylko cialo ale i dusze, potrafic zniesc jej slabosci, a nie krzywdzic ja. Poniewaz chce byc mezczyzna który nie traci glowy, gdy jakas laska pokreci przed nim tylkiem i wiedziec, co w zyciu jest wazne. Chce byc oparciem dla swoich dzieci, nie przeniesc na nich swojego zachowania. Poniewaz wreszcie mam juz dosyc zapachu spermy, spuszczania sie do umywalki, na dywan, klamstwa, depresji, ciaglego biegania do spowiedzi, zlamanych obietnic poprawy, widoku egoistycznych mezczyzn niezdolnych do milosci, uzywajach kobiety, niezdolnych do milosci i ludzi, którzy nazywaja to miloscia. Poniewaz, chce widziec w kobietach ludzi, a nie czesci ich ciala. Poniewaz chce kochac prawdziwa miloscia i byc wolnym prawdziwa wolnoscia. Poniewaz chce stanac po stronie Boga!
MEI: 03.10.2007, 18:27
Każdemu się to przyda...dziękuję muszę to pokazać mojej koleżance... dziękuję może zrozumie
Teresa: 01.10.2007, 21:07
Dziękuję za to świadectwo. Dla wielu jest normalne, nawet psychologia nie widzi w tym nic złego. Kolorowe czasopisma wręcz namawiają do wyładowania emocji poporzez onanizm. Ale powiem ci, nie tylko mężczyźni popadają w grzech nieczystości.O14 roku życia mam ten problem. Kiedyś zostałam skrzywdzona (choć sama temu byłam winna) i zaczęłam uciekać w coś co stwarzało mi przyjemność. Nie potrafiłam jeszcze wtedy nazwać tego. Nie wiedziałam, że jest to grzech. Kiedy miałam 17 lat powiedziałam o tym księdzu i wtedy miałam spowiedź z całego życia. Ten problem wzbudzał we mnie wstręt do meżczyzn i do siebie, ale nie potrafiłam zapanować nad tym. Raniłam ludzi nieświadmie, ponieważ sama byłam poraniona. Kobiety też mają ten problem, tylko może w innym wykonaniu. Modlę się o czystość i z bożą pomocą. Ostatni narzekałam na swoją samotnoś, ale ksiądz powiedział, że gdybym wyszła za mąż w grzechu, mój związem miałby małe szanse na przetrwanie. pozdrawiam
Karol: 01.10.2007, 19:12
Ja też dziękuję, Antoni, za Twoją wypowiedź... Jestem przekonany, że jest więcej takich ludzi jak my - i ich wszystkich BARDZO zachęcam do opisywania swoich przeżyć... Jak się wie, że nie jest się pojedynczym przypadkiem to jest łatwiej. Pozdrawiam!
antoni: 29.09.2007, 00:44
Dziekuje za swiadectwo.Musze stwierdzic ze kiedy je czytalem ,to czulem sie dokladnie tak jakbym czytal moja wlasna historie .Gdybym dokonal w niej kilku malych poprawek ,moze to byc rowniez moja historia Dokladnie tak samo ten nalog rozwijal sie we mnie i tak samo zaprowadzil mnie do pornografii ,palenia papierosow (dwie paczki dziennie)a pozniej do depresji, stanu ciaglego niezadowolenia ,psul moje relacje z ludzmi, do ktorych odnosilem sie nerwowo. Mialem rowniez problem z bloznierstwami, ktore pojawialy sie w mojej glowie niespodziewanie podczas modlitwy ,a nawet wtedy gdy przystepowalem do komuni sw ,jednak odcinalem sie od tych mysli i mialem swiadomosc ze nie pochodza one ode mnie.Utrudnialy mi jednak zycie i nie moglem nad nimi zapanowac.W chwili obecnej jestem na podobnym etapie wychodzenia z kryzysu co Ty.Musze stwierdzic, iz masz racje , ze najwieksza pomoca w wychodzeniu z tego nalogu jest codzienna modlitwa i czeste przystepowanie do sakramentow sw.(to naprawde dziala tez to sprawdzilem).Wazne jest rowniez powiezenie siebie i tego problemu Panu Jezusowi ,stwierdzenie ze samemu sie nie da rady i poproszenie Go o pomoc.Tak jak Ty mam swoje male sukcesy, kiedy udaje mi sie wytrzymac miesiac i dwa ,mam tez i bolesne upadki po tygodniu .Przewaznie wtedy ,gdy w sposob pozadliwy poprzygladam sie kobietom.Jednak po takich upadkach szybko szukam okazji do spowiedzi (nie tak jak dawniej bywalo)i zaczynam wszystko od nowa .Przylaczam sie do glosu Karola i przestrzegam wszystkich aby nie bagatelizowac tego problemu, bo jego skutki sa okrutne i moga prowadzic do tragedii. Na poczatku ten nalog wydaje sie nie miec wielkiego znaczenia(bo nikomu przeciez nie robie zadnej krzywdy ),jednak pozniej szatan karmiony przez nas przez lata nalogu zaczyna sie w nas umacniac i dzialac coraz mocniej (depresja ,nerwowosc w stosunku do otoczenia ,brak poczucia wlasnej wartosci ,zamykanie sie we wlasnym egoizmie ,wpadanie w nastepne nalogi)idzie nawet dalej doslownie nas opetujac(bluznierstwa podczas pobytu w kosciele i na modlitwie) Nalog ten nie zwalczany moze doprowadzic do powaznych skrzywien psychicznych , do stania sie przestepca a nawet do potepienia wiecznego.Dziekuje Ci jeszcze raz Karolu za Twoja odwage i obiecuje modlic sie za Ciebie.
mary: 28.09.2007, 22:34
Swiadectwo mocne, ale polecam jeszcze dodatkowo modlitwę o uwonienie :-)
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] (8) [9]

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej