Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
 
Dreszcz czystości

     Idea czystości przedmałżeńskiej, podobnie jak moja osoba, od dłuższego czasu nie cieszy się dobrą sławą - twierdzi Dawn Eden. - Tylko że - dodaje dziennikarka - w przypadku tej pierwszej jest to opinia całkowicie niezasłużona.

     Była wziętą amerykańską dziennikarką muzyczną - współpracownicą m.in. magazynów takich jak "Mojo", "Salon" czy "Billboard" - przez parę lat żyła w stylu popularyzowanym przez tak zwane gwiazdki. Poddając się trendom lansowanym przez ideologicznych spadkobierców rewolucji seksualnej końca lat 60., nie unikała przypadkowych partnerów. - Kierowałam się zasadą promowaną przez czasopisma typu "Cosmopolitan". Żyłam, jak większość tzw. singli, hołdując idei lansowanej również przez film "Seks w wielkim mieście". Wierzyłam - wyjaśnia Eden - hasłom "Seks popycha związek do przodu", choć tak naprawdę - dodaje - dążyłam do odnalezienia męża kochającego mnie taką, jaką jestem.

     Dziś Eden emocjonalnie, a przede wszystkim również duchowo, dorosła. Styl życia propagowany przez wątpliwych entuzjastów filozofii Zygmunta Freuda w jej przypadku jest już przeszłością. - Chociaż - mówi Eden - mam pragnienia seksualne, nigdy tak naprawdę nie chciałam, żeby były one dla mnie ważniejsze od bliskości emocjonalnej. Ale świadomość samej siebie musiałam dopiero odkryć.

     Zdała sobie z tego sprawę w wieku 31 lat. Właśnie wówczas Dawn Eden, pochodząca z rozbitej rodziny niepraktykujących żydów, odnalazła chrześcijaństwo. - Już wcześniej czytałam Ewangelię i wiedziałam, że Chrystus był dobrym człowiekiem, ale dopiero w 1999 r. zdałam sobie sprawę, że On był kimś więcej niż tylko człowiekiem - On naprawdę był Synem Bożym - przyznaje w książce "Dreszcz czystości". Będąc, jak sama się określa, "agnostyczną żydówką", przeżyła coś, co można nazwać "ponownymi narodzinami". - Wraz z moją nowo narodzoną wiarą - przyznaje Eden - nadeszła świadomość, że muszę zmienić swoje życie, także seksualne.

     Później bywało różnie. Nie poddawała się, choć jej nowa wiara nie wszystkim i nie zawsze, również jej samej, "była w smak". - Z czasem odkryłam, że kiedykolwiek czułam potrzebę powrotu do błędnego koła seksualnych wyczynów, pojawiała się w mojej głowie nowa myśl, która była kontrapunktem dla zasady czerpania z życia wyłącznie przyjemności - wspomina w książce.

     Ujawnienie przez nią "sympatyzowania" z chrześcijanami czy - jak przed paru laty częściej mówiła - "ludźmi głoszącymi idee pro-lifo-we (za życiem).", nie przyniosło jej też natychmiastowych profitów. - Za komentarz do artykułu w "New York Post", który redagowała, a w którym ośmieliła się skrytykować in vitro, straciła pracę - mówi brat Benedykt Malewski, franciszkanin. - Chciała tylko zmiany wymowy artykułu, w którym "reklamowano" zapłodnienie tego typu. Z propagowanymi tam treściami nie zgadzała się. W konsekwencji wyleciała z "NY Post" z hukiem. O zwolnieniu Eden za poglądy głośno było w niemal całej nowojorskiej prasie.

     "Eden na obczyźnie" pisał wówczas jeden z tamtejszych tytułów. Ale doświadczenie tamtego - formalnego - odrzucenia nie zniechęciło jej. A, co ważniejsze, nie zachwiało jej niedawno odrodzoną wiarą. W niedługim czasie znalazła nową pracę. Później, po rewizji światopoglądu - przede wszystkim dzięki zafascynowaniu się naukami św. Maksymiliana Kolbego - przeszła z Kościoła protestanckiego do katolickiego. Dzięki wierzącym, których spotykała na swojej drodze i dzięki własnej wierze, nauczyła się samokontroli. Ośmieliła się też "wychodzić do ludzi" i dzielić się z nimi własnymi doświadczeniami. Jak dziś zaznacza, choćby podczas ostatnich spotkań w Warszawie, po lekturze pism Jana Pawła II nauczyła się również przekazywać innym wartości płynące z życia w czystości.

     Dziś można o niej powiedzieć, iż całkowicie oddała się promowaniu cnoty czystości. Ale jej "dziewicze odrodzenie", o którym tak chętnie opowiada podczas spotkań z młodzieżą, nie oznacza odcięcia się od własnej przeszłości. Eden twierdzi, że jako nowa, odrodzona istota jest przede wszystkim otwarta na miłość Boga. O miłości tej mówi podczas prelekcji w szkołach i na amerykańskich, angielskich, kanadyjskich, irlandzkich, a w ostatnim czasie również polskich uczelniach.


Zuzanna Smoleńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 kwietnia 2009

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 wierna: 01.01.2013, 17:40
 WŁAŚNIE! ojciec Benedykt to dominikanin!
 Albert: 01.12.2010, 19:02
 o. Benedykt Malewski to dominikanin!!
 mk: 28.05.2009, 12:12
 przeczytałam i gorąco polecam książkę!
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej