W trosce o KościółRocznica inauguracji Soboru Watykańskiego II i rocznica kanonizacji św. Maksymiliana.Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił błogosławionego Maksymiliana Marię Kolbego świętym męczennikiem w dniu 10 października 1982 r. Uroczystość tej kanonizacji (która była pierwszą po ostatniej wojnie kanonizacją Polaka) odbyła się zatem w przeddzień dwudziestej rocznicy otwarcia Soboru Watykańskiego II, która przypadła w dniu 11 października 1982 r. Przypomnijmy tu, że obrady Soboru Watykańskiego II zwołał, otworzył i nad pierwszą ich częścią czuwał Sługa Boży Papież Jan XXIII. Skoro tak się stało, to rocznice tych, jakże szczęśliwych, wydarzeń - kanonizacji św. Maksymiliana i rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II - już zawsze będziemy obchodzić w ścisłej łączności. Jest to sytuacja ngder pomyślna, bowiem zarówno Soborowi Watykańskiemu II zgodnie z intencją Jana XXIII, jak i całej, ofiarnej działalności św. Maksymiliana przyświecała ta sama troska o złożony z żywych ludzi Kościół. * * * Jan XXIII zasłużył sobie na piękne miano Papieża Dobroci. Posiadając jednak zachwycające zalety moralne, dysponował również wnikliwym rozumem, dzięki czemu realistycznie oceniał współczesny świat. W jednym z jego przemówień wygłoszonych jeszcze przed Soborem znalazły się takie oto zdania: "Myśleć, szanować, mówić i czynić prawdę. Kiedy się wyraża te podstawowe wymagania życia ludzkiego i chrześcijańskiego, skarga wyrywa się z serca i ciśnie na usta: Gdzie znaleźć na ziemi poszanowanie dla prawdy? Czyż nie stajemy czasami, ba, zbyt często, wobec bezwstydnego i zuchwałego antydekalogu, który usuwa wyraz "nie", poprzedzający jasne i dokładne wskazania pięciu przykazań Pańskich, następujących po przykazaniu: "czcij ojca twego i matkę twoją". Życie, na jakie patrzymy, nie jestże praktycznie umyślnym wykonywaniem zaprzeczenia dekalogu: piąte: zabijaj, szóste: cudzołóż, siódme: kradnij, ósme: mów fałszywe świadectwo - jakby przez jakieś szatańskie sprzysiężenie przeciwko prawdzie? (...) Pragniemy zatem wyciągnąć Nasze kapłańskie ramiona ku ludziom zajmującym najbardziej odpowiedzialne stanowiska, którzy kierują życiem obywatelskim - ku Głowom Państw, dzielnic i miast - wreszcie ku wszystkim wychowawcom, rodzicom i nauczycielom, do wszystkich pracujących umysłowo, fizycznie i sercem, a szczególnie do odpowiedzialnych za opinię publiczną, która się kształtuje lub zniekształca przez prasę, radio i telewizję, przez kino, różnego rodzaju wystawy i konkursy literackie lub artystyczne, zwracamy się do pisarzy, artystów, wytwórców, reżyserów i dekoratorów scen. (...) Umiłowani synowie! Nie, nie przystajcie nigdy na fałszowanie prawdy: odnoście się do tego z odrazą. Nie posługujcie się tymi cudownymi darami Boga, jakimi są światło, tony, barwy i ich zastosowanie techniczne oraz artystyczne, drukarskie, dziennikarskie - wzrokowe, słuchowe - do tego, by gwałcić naturalną skłonność człowieka do prawdy, na której się opiera jego szlachectwo i Wielkość; nie, nie posługujcie się nimi do rujnowania nie wyrobionych jeszcze chwiejnych sumień. Miejcie świętą odrazę do rozsiewania zarodków, które plugawią miłość, rozluźniają rodzinę, szydzą z religii, wstrząsają podstawami porządku społecznego, opierającego się na opanowaniu samolubnych odruchów i na zgodnym braterstwie uznającym prawa każdego. Owszem, przyczyniajcie się do stwarzania coraz to czystszej i niezatrutej atmosfery, jaką się oddycha, bowiem pierwszymi ofiarami (zatrutej atmosfery) stają się niewinni i słabi; umiejcie budować z pogodną wytrwałością i nieznużonym wysiłkiem dla lepszych czasów, sprawiedliwszych i pewniejszych"1. Szansę odrodzenia ludzkiego świata widział Jan XXIII w Kościele, który ma się odnowić dzięki Powszechnemu Soborowi. Ale czego można oczekiwać od Kościoła? Jan XXIII podjął tę kwestię w przemówieniu, które wygłosił 11 października 1962 r. podczas uroczystości otwarcia Soboru Watykańskiego II. "Kościół ludziom dzisiejszym nie ofiaruje znikomych bogactw ani nie obiecuje szczęśliwości tylko ziemskiej, lecz daje im dary łaski Bożej, które podnosząc ludzi do godności synów Bożych, stanowią potężną obronę i pomoc do życia bardziej ludzkiego. Kościół otwiera źródło życiodajnej swej nauki, która ludziom oświeconym światłem Chrystusowym pozwala dokładnie zrozumieć, czym rzeczywiście są, jak niezwykłą posiadają godność, jaki jest ich właściwy cel. Kościół wreszcie za pośrednictwem swych synów rozszerza kręgi chrześcijańskiej miłości, która skuteczniej niż cokolwiek innego potrafi usunąć zarzewie niezgody i nad którą nie ma lepszego sposobu do wprowadzenia zgody, sprawiedliwego pokojui braterskiej jedności wśród wszystkich ludzi"2. * * * Kto należy do Kościoła, jest tym samym wezwany do czynnego uczestnictwa we wszystkich trzech istotnych nurtach jego działalności, które przypomniał Jan XXIII: do starania o życie w duchowej jedności z Bogiem, do upowszechniania nauki czerpanej z Boskiego Objawienia i do rozszerzania kręgów chrześcijańskiej miłości. Zobowiązania te były, są i będą aktualne zawsze. Ich znaczenie wzrasta, gdy walka z Kościołem ulega zaostrzeniu, i gdy jego działalności programowo przeciwstawia się propagandę życia zmaterializowanego, ateistyczne widzenie świata, mniemania moralne bez zasad określających co jest dobre, a co złe. Obecnie walka z Kościołem rzymskokatolickim toczy się w sposób brutalny przy pomocy wielu środków: wymierzone przeciw temu właśnie Kościołowi programy telewizyjne i publikacje w pismach wydawanych w różnych rejonach Polski mają na celu odrywanie mieszkańców naszego kraju, zwłaszcza młodych, od żywego organizmu Kościoła i neutralizację jego duszpasterskiej pracy. W takiej sytuacji są nam pilnie potrzebni nauczyciele świadomego, konsekwentnego, odważnego współdziałania z Kościołem. Wśród nich wyjątkowym blaskiem jaśnieje postać św. Maksymiliana Kolbego, bo właśnie on zaangażował się w sposób niezwykle dynamiczny i ofiarny we wszystkie istotne nurty misji Kościoła. I tak, na rzecz duchowego jednoczenia ludzi z Bogiem spieszył z posługami kapłańskimi, jako celebrans Mszy Św., szafarz sakramentów świętych, kaznodzieja. Tym, którzy stanowili wspólnotę zakonną - mimo że mieli do wypełniania liczne obowiązki - polecał modlitwę, jako sprawę bezwzględnie najważniejszą. Pisał: "od życia modlitwy, od życia wewnętrznego, od naszego osobistego zbliżenia się do Niepokalanej, a przez Nią do Serca Jezusowego zależy jedynie i wyłącznie wartość każdego Niepokalanowa"3. Założył stowarzyszenie zwane Rycerstwem Niepokalanej, którego celem jest nawracanie i uświęcanie wszystkich za pośrednictwem Niepokalanej, cechą zaś tych, którzy zadania te mają realizować, ma być "całkowite poświęcenie swojego życia walce ze złem i ugruntowywaniu dobra, gdzie tylko się da"4. W zakresie upowszechniania nauki Kościoła należy św. Maksymilian w dziejach polskiego chrześcijaństwa do najwybitniejszych organizatorów apostolstwa przy pomocy słowa drukowanego. Dzięki jego pismom, świadomie redagowanym dla najszerszych rzesz czytelników, wiara niezliczonych ludzi stała się bardziej oświecona, gruntowniej sza i rzetelniej wpływała na ich moralne postępowanie. Jak wiemy z danych dotyczących historii Niepokalanowa, dążył św. Maksymilian do tego, by katolickiemu słowu drukowanemu służyły podnoszone ustawicznie ludzkie kwalifikacje i najnowocześniejsze urządzenia techniczne. Nadto podejmował próby (zahamowane przez wojnę i okupację), aby nie tylko czasopisma i książki, lecz również fale radiowe niosły w świat Chrystusową prawdę. Takim to, na wskroś współczesnym podejściem do pracy udzielił nam św. Maksymilian praktycznej lekcji, jak należy się starać o skuteczne współdziałanie z Kościołem nauczającym. Co wreszcie należy przypomnieć o kręgach chrześcijańskiej miłości, którą szerzył św. Maksymilian? Mimo licznych już publikacji o św. Maksymilianie nadal mało kto orientuje się dokładniej, co zawdzięczają mu i Polacy i Żydzi, którzy po wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. szukali ratunku w Niepokalanowie. Ogromny krąg zatoczyła wówczas bezinteresowna, ewangeliczna miłość św. Maksymiliana zwrócona ku skrzywdzonym bliźnim. Aż wyraziła się najpełniej w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, gdzie św. Maksymilian dobrowolnie ofiarował swe życie, by uratować bliźniego. O tej ofierze naszego świętego Rodaka słowa najwnikliwsze i najbardziej przejmujące wygłosił Jan Paweł II podczas Mszy świętej kanonizacyjnej: "Maksymilian nie umarł, ale oddał życie za brata. Była w tej straszliwej po ludzku śmierci cała ostateczna wielkość ludzkiego czynu i ludzkiego wyboru. Sam się dał na śmierć z miłości. I było w tej jego ludzkiej śmierci przejrzyste świadectwo dane Chrystusowi; świadectwo dane w Chrystusie godności człowieka, świętości jego życia i zbawczej mocy śmierci, w której objawia się potęga miłości. Właśnie dlatego śmierć Maksymiliana Kolbego stała się znakiem zwycięstwa. Było to zwycięstwo odniesione nad całym systemem pogardy, nienawiści człowieka i tego, co boskie w człowieku, zwycięstwo podobne do tego, jakie odniósł na Kalwarii Pan nasz Jezus Chrystus"5. * * * Uświadamiając sobie, w jaki sposób św. Maksymilian współdziałał z Kościołem, innymi słowy - jak realizował troskę o Kościół, trzeba podkreślić oczywiście jego niezwykłą cześć i ufność ku Matce Bożej Niepokalanej. O tym charakterystycznym rysie duchowości św. Maksymiliana wypowiedział się nader głęboko i zarazem jasno Jan Paweł II w cytowanym już wyżej przemówieniu: "Natchnieniem całego życia była mu Niepokalana, której zawierzał swoją miłość do Chrystusa i swoje pragnienie męczeństwa. W tajemnicy Niepokalanego Poczęcia odsłaniał się przed oczyma jego duszy ów prze wspaniały, nadprzyrodzony świat łaski Bożej, ofiarowanej człowiekowi. Wiara i uczynki całego życia o. Maksymiliana wskazują na to, że swoją współpracę z Bożą łaską podejmował jako bojowanie pod znakiem Niepokalanego Poczęcia"6. W dwadzieścia kilka lat po męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Sobór Watykański II uchwalił Konstytucję dogmatyczną o Kościele. Ósmy rozdział tego teologicznie doniosłego dokumentu nosi tytuł Błogosławiona Maryja Dziewica Boża Rodzicielka w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. W tym zdumiewająco pięknym tekście czytamy m. in. o posłannictwie Maryi w jednoczeniu ludzi z Chrystusem i w naszej współpracy z Kościołem, który ludzi odradza: "W swojej apostolskiej działalności Kościół ogląda się na Tę, co zrodziła Chrystusa, który po to począł się z Ducha Świętego i narodził z Dziewicy, aby przez Kościół także w sercach wiernych rodził się i wzrastał. Ta zaś Dziewica w życiu swoim stała się przykładem owego macierzyńskiego uczucia, które ożywiać winno wszystkich współpracujących dla odrodzenia ludzi w apostolskim posłannictwie Kościoła"7. Przypisy
1 Orędzie wigilijne z 22 XII 1960 r. Cyt. za: A. S. Tomaszewski, Jan XXIII i jego działalność społeczna, Poznań 1969, s. 390-393. Bp Bohdan Bejze
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |