Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Święty Mikołaj z Miry


     Chyba wszyscy, nawet jeżeli uważamy się już za zupełnie dorosłych, lubimy otrzymywać prezenty, drobne upominki będące przejawem czyjejś sympatii, pamięci. 6 grudnia jest takim miłym dniem w roku, gdy możemy się tego szczególnie spodziewać. Dzieciaki już o świcie zaglądają pod poduszkę lub sprawdzają zawartość bucików przygotowanych przy łóżeczkach. W szkołach odbywają się różne imprezy "mikołajkowe".

     Ale czy wiemy coś więcej o patronie tego dnia? Może uważamy go jak bohatera pięknej legendy, która przetrwała do dziś w zwyczaju wzajemnego obdarowywania się. Obawiam się, że myśląc o nim widzimy skrzata w czerwonej czapeczce, z dużym workiem i długą brodą i czerwonym nochalem - z takimi koszmarkami spotykamy się bowiem na każdym kroku w okresie przedświątecznym. Krasnale takie spoglądają na nas z okien wystaw sklepowych, pojawiają się na papierze do pakowania, reklamach, kartkach świątecznych. Na ulice miast wylęgają legiony żywych krasnali w czerwonych długich strojach i z czerwonymi, nie zawsze tylko od mrozu, nosami i powiewając brodami raczą cukierkami dzieci lub pozują do zdjęć. W ten sposób naszej wyobraźni bliższy jest Dziadek Mróz niż św. Mikołaj, biskup Miry, który żył naprawdę i przez wiele lat był jednym z najwięcej znanych i najbardziej czczonych świętych w Kościele.

     Urodził się najprawdopodobniej ok. 270 r. w mieście Patara, w Licji (południowo- -zachodnia Azja Mniejsza). Był jedynym dzieckiem bardzo możnych rodziców, którzy gorąco modlili się długie lata o potomka.

     Od wczesnych lat wyróżniał się pobożnością i wrażliwością na niedolę innych. Wybrany biskupem miasta Miry (obecnie Demre) zaskarbił sobie serca wiernych nie tylko gorliwością w posłudze pasterskiej lecz także ogromną i czułą troską o ich potrzeby materialne. Chętnie dzielił się swoim majątkiem z potrzebującymi. Półlegendarne wątki przekazują nam historię trzech uwięzionych i niesprawiedliwie skazanych na śmierć oficerów, uwolnionych za wstawiennictwem biskupa Mikołaja, opowieść o ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagowi dyskretnie dostarczonemu przez niego. Święty Mikołaj czczony jest także jako patron marynarzy i rybaków na pamiątkę uratowania od utonięcia żeglarzy w czasie gwałtownej burzy. W Polsce wielbili go jako swego opiekuna pasterze wierząc, że strzeże on ich trzody przed drapieżnikami.

     W czasie zarazy, która nie oszczędziła jego stron ojczystych z narażeniem życia spieszył na ratunek chorym. W okresie prześladowań chrześcijan przez cesarza Dioklecjana i Maksymiliana (pocz. IV w.) św. Mikołaj był więziony, uwolnił go dopiero edykt mediolański z 313 r. Biskup Mikołaj z Miry uczestniczył w pierwszym soborze powszechnym, w Nicei (325 r.).

     Po długich latach swej posługi Bogu i ludziom odszedł do Pana 6 grudnia między 345 a 352 r. dokładnej daty nie znamy. Pochowany został z ogromną czcią w Mirze. Później jego szczątki przeniesiono do włoskiego miasta Bari, gdzie papież bł. Urban II uroczyście poświęcił grobowiec św. Mikołaja umieszczony w bazylice wystawionej ku jego czci. Warto wspomnieć, że tu właśnie, przy grobie św. Mikołaja, w roku 1098 miał miejsce synod, którego celem było połączenie Kościoła Prawosławnego z Rzymskim.

     Kult św. Mikołaja szybko rozpowszechnił się w całym chrześcijańskim świecie, szerząc się również na Wschodzie. Z czasem objął całą Ruś, św. Mikołaj ukazywany na niezliczonych ikonach stał się patronem kraju, wywierając niezatarty ślad w ludowych obyczajach i sztuce.

     Na Zachodzie uznawano go za jednego z 14 wspomożycieli. Oprócz rybaków i pasterzy pod jego opiekę uciekają się także dzieci, żacy, młode panny, więźniowie, piekarze i kupcy.

     Nie dajmy się zwariować czerwonym krasnalom ani ogłupić kosztownym prezentom. Miejmy w pamięci obraz biskupa z Miry w mitrze na głowie i z pastorałem w ręku, który dyskretnie wspiera innych Bądźmy tak jak on otwarci na potrzeby bliźnich. Nauczmy się dawać radośnie i chęt nie jak najwięcej nie licząc na rewanż ani wdzięczność.

MMF

Biulet "Ziarna"


   

Wasze komentarze:
 Albert S: 04.04.2016, 19:56
 Nie za Dioklecjana, lecz za Decjusza Trajana opuścił swoje biskupstwo.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej