Męczeństwo ks. Jerzego rodzi owoce nawróceniaPo blisko pól wieku kupiłem ponownie "Rycerza Niepokalanej", czasopisma znanego w naszej rodzinie od czasów przedwojennych. Natychmiast przeczytałem go od winiety do stopki. Postanowiłem również podzielić się z Czytelnikami moją wielką radością: po ponad 43 latach błądzenia na manowcach powróciłem do Kościoła rzymskokatolickiego! Odczuwam teraz wielką ulgę duchową i moralną oraz wewnętrzną radość serca.Oto powróciłem do Domu Pana mego po wielu latach nieobecności w nim. Dom ten znałem z liturgii łacińskiej w latach mojej młodości jako ministrant w kościele parafialnym w Zagórowie, alumn Małego Seminarium Duchownego Księży Salezjanów w Lądzie nad Wartą i diecezjalnego Seminarium Duchownego we Włocławku. Było to dawno temu, w latach powojennych (1945-1953), jeszcze za czasów papieża Piusa XII, a przed zwołaniem Soboru Watykańskiego II przez papieża Jana XXIII. Od tamtej pory wiele się zmieniło... Z socjologicznego punktu widzenia przeminęło prawie półtora pokolenia dorosłej populacji ludzkiej. W tym miejscu wyjaśniam, że praktyk religijnych zaprzestałem w połowie lat pięćdziesiątych. Wówczas jako młody nauczyciel w powiecie wałeckim zafascynowałem się frazesami nowej Konstytucji PRL oraz hasłami propagandowymi, ideologią i polityką partii. Swoje życie podporządkowałem totalitarnemu państwu i światopoglądowi bez Boga! Jako lojalny obywatel uświadomiłem w tym kierunku również moją najbliższą rodzinę. Mijały lata, dziesiątki lat, a ja żyłem w błędzie i zakłamaniu, wierząc w slogany, że "kiedyś będzie lepiej..." Przeżywałem wstrząsy, osobiste dramaty i tragedie, ale nie miałem dość siły i odwagi, by zerwać ze zgniłym systemem. Swoje postępowanie tłumaczyłem przed samym sobą: "Dla chleba, Panie, dla... chleba". Jednakże odium zostało, nie miałem sił, aby podjąć decyzję powrotu do wartości chrześcijańskich. Nie wiedziałem, dokąd się udać, co dalej robić. Chorowałem, cierpiałem fizycznie i przeżywałem moralne katusze. Szybko płynęły lata, zdrowia ubywało, aż nagle to się stało! W dniu 8 lutego br., podczas oglądania telewizyjnej relacji z rozpoczęcia diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki i przemówienia kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski, "coś we mnie drgnęło..." Wewnętrzny Głos powiedział: "Nawróć się!" To było silniejsze od mojej woli. Idąc za tym wezwaniem postanowiłem zmienić moje dotychczasowe życie, jakże daleko odbiegające od chrześcijańskiego. Podjąłem pokutę za grzechy i rozpocząłem własne nawracanie się. W Środę Popielcową, dnia 12 lutego br., uczestniczyłem we Mszy świętej i obrzędzie posypania głowy popiołem w kościele Ojców Franciszkanów w K. Wkrótce potem przystąpiłem do sakramentu pokuty i ze łzami w oczach przyjąłem Komunię świętą, pierwszą po 43 latach... Stwierdzam, że w imię obłędnej ideologii i polityki, której ja służyłem, zamordowano ks. Jerzego, głosiciela słowa Bożego oraz prawdy. Dlatego na jego wezwanie stanąłem do pokuty w Wielkim Poście. Żałuję za grzechy i wyrzekam się wszelkiego zła! Jeśli Miłosierny Pan Bóg i Maryja, Wspomożycielka wiernych, mi pomogą, a sił oraz zdrowia wystarczy, to będąc u kresu ziemskiej wędrówki (przeżyłem już 62 lata), dam świadectwo prawdzie. Tak mi dopomóż Bóg i Święty Krzyż. J. K.
Rycerz Niepokalnej
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |