Moc Eucharystii: Maryjo, jestem TwójCiepły czerwcowy ranek. Dzień wspomnienia Niepokalanego Serca Maryi. Po kilkumiesięcznych przygotowaniach, grupka chorych osób, które odwiedzam, zostanie przyjęta w poczet Rycerzy Niepokalanej u Stóp Krzyża. Wszystko to nastraja mnie radością, którą dzielę się z przełożoną.
- Siostro, dziś jedenaście osób będzie należeć do Niepokalanej. Rozmowa przeciągała się, ale moja przełożona nie ustępowała. Wszelkie tłumaczenia nic nie pomagały. Do tego wszystkiego dochodził problem językowy. Nie znałam na tyle angielskiego, by przedstawić swoje racje. Ostatecznie wyjechałam z domu zdeterminowana. Miałam za cel oddać Niepokalanej pana Marcina. Ale jak rozgryźć ten twardy orzech? Nie wiedziałam. Zostawiłam to na sam koniec. Po oddaniu wszystkich Niepokalanej, zadzwoniłam do domu pana Marcina. Czekała na mnie jego żona i siostra. Jak zawsze leżał w łóżku i nie kontaktował. Jako nadzwyczajny szafarz Najświętszego Sakramentu udzieliłam mu Komunii świętej. Dla niego przeznaczony był mały kawałek świętej hostii, gdyż miał trudności z przełykaniem. Po Komunii świętej chwilę porozmawiałam z żoną, a potem wróciłam do łóżka chorego. Pochyliłam się nad nim i korzystając z okazji, że zostaliśmy sami, zaczęłam mówić: "Maryjo, jestem Twój". Powtarzałam te słowa wielokrotnie. Jednak nie było żadnej reakcji ze strony chorego. Po chwili powtarzałam już tylko jedno słowo: "Maryjo". Za którymś razem powtórzył za mną to słowo. To samo zrobiłam z kolejnymi słowami: "jestem" i "Twój". On powtórzył i te słowa, choć przyszło mu to z wielkim wysiłkiem. To był najkrótszy akt oddania się Niepokalanej. Żona pana Marcina nie wiedziała, co robię, ale przyglądała się. Dla mnie było triumfem to, że wypowiedział on te trzy słowa: "Maryjo - jestem - Twój!" Ku naszemu zaskoczeniu stało się jeszcze coś niezwykłego. Po tych nieudolnie powtórzonych słowach pan Marcin powtórzył bezbłędnie, ciepło brzmiące całe zdanie: "Maryjo, jestem Twój". Następnie zadał całą serię pytań. Pytał o sens cierpienia, zarówno swojego, jak i najbliższych, którzy muszą się nim zajmować. Pytał o Chrystusa, o niebo... Jak dziecko cieszył się z tego, że należy do Matki Bożej, a jego cierpienie nabrało innego wymiaru i sensu. Rozmawialiśmy jeszcze bardzo długo. Na koniec poprosił o wspólne odmówienie dziesiątka różańca jako dziękczynienie za łaskę oddania się Niepokalanej. Wszyscy ze wzruszenia płakaliśmy. Ten sparaliżowany człowiek, który od wielu, wielu lat nie miał kontaktu z otoczeniem, przemówił, modlił się... Stało się to po przyjęciu Jezusa w Eucharystii i po oddaniu swego życia Niepokalanej. S. Justyna
Ostatnia aktualizacja: 18.06.2024
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |