Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Obraz - moje wybrane wyczynie

     Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po laski do źródła miłosierdzia - powiedział Jezus w jednym ze swoich objawień siostrze Faustynie. Tym naczyniem jest obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Cofnijmy się do wcześniejszej wizji, w czasie której Chrystus wyraźnie zażądał namalowanie obrazu i określił jego szczegóły: "Wieczorem, kiedy byłam w celi (płockiego klasztoru) ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szatę białą. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchyleni szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony a drugi blady (...). Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Chcę, aby ten obraz był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia." Zapytany o znaczenie dwóch dużych promieni, wychodzących z Serca, Jezus odpowiedział następująco: "Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz (...) szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie." Kiedy s. Faustyna po raz pierwszy zobaczyła obraz, namalowany przez wileńskiego artystę, odczuła głęboki zawód. W kaplicy, ze łzami, zwróciła siew modlitwie do Jezusa: "Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś?" W odpowiedzi usłyszała następujące słowa: "Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej." Pan Jezus wielokrotnie ponawiał swoje zapewnienie o udzielaniu łask za pośrednictwem tego wizerunku. Żądając jego publicznego wystawienia, czyli na oczach wszystkich wiernych, oznajmił: "Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, niech więc ma przystęp wszelka dusza do niego."

     Sam obraz nie posiada jednak jakiejś magicznej mocy. Jeżeli chcemy zrozumieć jego prawdziwą funkcję i przyjąć go w takim duchu, jakiego oczekuje Chrystus - to trzeba nam sięgnąć do samej istoty orędzia, przekazanego przez siostrę Faustynę. Obraz ten bowiem przedstawia tego samego Jezusa, który ukazywał się siostrze Faustynie, i który pragnie - za jej pośrednictwem - dać rozpoznać się w swym niezmierzonym miłosierdziu każdemu człowiekowi. Rola błogosławionej siostry w tym dziele jest szczególna. To tylko i wyłącznie jej Pan Jezus ukazywał się, odkrywając przed nią bogactwo swego miłosierdzia. Lecz to nie wszystko. Chrystus nieustannie uczył swą wybraną córkę tego, w jaki sposób czerpać ma z niewyczerpalnych bogactw. Uczył jej tego nie tylko dla niej samej, lecz aby stała się z kolei przewodniczką i nauczycielką innych. Cała droga duchowa s. Faustyny jest "do naszego wglądu". Przypomnijmy, że Dzienniczek - będący "zwierciadłem" jej duszy - pisała na wyraźne żądanie Jezusa: "Twoim zadaniem jest napisać wszystko, co ci daję poznać o moim miłosierdziu dla pożytku dusz, które czytając te pisma, doznają w duszy pocieszenia i nabiorą odwagi do zbliżania się do mnie."

     Aby poprawnie przyjąć obraz Jezusa Miłosiernego - trzeba go przyjąć z rąk własnych Jezusa. Innymi słowy, należy na niego patrzeć tak, jak siostra Faustyna patrzyła na Jezusa żywego. Z jej Dzienniczka natomiast wiemy, że patrzyła na niego z wielką ufnością. Takiego samego spojrzenia oczekuje dzisiaj od nas Jezus.

     Jezus przychodzi, dając wyraz swemu niezgłębionemu bólowi z powodu zatwardziałych grzeszników, którzy zmierzają ku wiecznemu potępieniu: "Są dusze, które gardzą moimi łaskami i wszelkimi dowodami mojej miłości; nie chcą usłyszeć wołania mojego, ale idą w przepaść piekielną. Ta utrata dusz pogrąża mnie w smutku śmiertelnym. Ból Jego płynie stąd, że nigdy nie przestał kochać grzeszników i Jego Serce nieustannie przepełnia pragnienie przebaczenia, lecz oni nie chcą przyjąć tego daru. Napisz to dla dusz strapionych"

    "Gdy się odsłoni przed oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza. Ale z ufnością niech się rzuci w ramiona miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki." - mówi Jezus do "sekretarki" swego miłosierdzia.

     W zeszycie piątym swego Dzienniczka s. Faustyna opisuje dialog duszy człowieka, schodzącego z tego świata, z miłosiernym Zbawcą: "Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym. Lecz, niestety, ona pozostaje nieczuła na ten głos. Jedyna jej odpowiedź pozostaje taka: nie ma już dla mnie miłosierdzia. I wpada w jeszcze większą rozpacz, która daje jej już na ziemi pewien przedsmak piekła. Jezus ponawia swe wysiłki, lecz dusza tym bardziej zamyka się w sobie. Wtedy zaczynają niejako się wysilać wnętrzności miłosierdzia Bożego i bez żadnej współpracy ze strony duszy, Bóg ofiaruje jej ostatnią łaskę. Dusza wie o tym, Że jest to jej ostatnia szansa, ale zwrócenie się po nią zależy tylko i wyłącznie od niej samej. Wie także o tym, że jeśli okaże jedno drgnienie dobrej woli, nawet najmniejsze, to miłosierny Bóg dokona całej reszty. Jeśli natomiast wzgardzi tym dowodem niezgłębionego miłosierdzia, to Bóg pozostawi ją w takim stanie, w jakim sama chce zostać na wieczność. To oznacza dla niej piekło, wybrane dobrowolnie. Cóż za niewypowiedziany dramat! Dla jego uniknięcia wystarczyłby nawet promyk ufności, który otworzyłby duszę na nieogarniony żar Miłości, zdolnej pochłonąć cały ciężar grzechu. Mów ludziom o moim nieskończonym miłosierdziu! Powiedz im, aby nie stawiali jemu tamy w ich własnym sercu. Miłosierdzie moje działa we wszystkich sercach, które mu otwierają swoje drzwi; jak grzesznik tak i sprawiedliwy potrzebuje mego miłosierdzia. Jak wielu zrozpaczonych grzeszników ocaliła ufność, która zrodziła się w cieniu Jezusowego obrazu? Kiedy spojrzałam się na ten obraz - zanotowała s. Faustyna - przeszyła mnie miłość Boża tak żywa, że przez pewien moment nie wiedziałam, gdzie jestem (...) Podczas mszy św. dał mi Pan poznać, jak wielka liczba dusz znajdzie zbawienie przez to dzieło (...) O, jak wielka jest hojność Boża, niech będzie błogosławiony Pan, który wierny jest w obietnicach swoich...


Publikacja za zgodą redakcji

nr 1-2/2000



   


Sychar. Ile jest warta Twoja obrączka? Sychar. Ile jest warta Twoja obrączka?
Anna Jedna
Niniejsza książka to pomoc dla tych, którzy chcą zachować wierność małżeńską, niezależnie od okoliczności i ludzkiej słabości. To także znakomity podręcznik Bożej mądrości i Bożej miłości dla tych, którzy przygotowują się do zawarcia sakramentalnego małżeństwa... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 Johne400: 12.09.2016, 20:55
 This is really interesting, You're a very skilled blogger. I have joined your feed and look forward to seeking more of your magnificent post. Also, I have shared your web site in my social networks! dbdadkeddaee
 Johng859: 12.09.2016, 20:55
 Thanks for this article. I'd also like to convey that it can always be hard if you find yourself in school and starting out to initiate a long history of credit. There are many college students who are only trying to live and have long or good credit history can often be a difficult thing to have. cbedeededgbe
 LUDWIKA: 20.04.2014, 20:35
 JEZU UFAM TOBIE
 Misia: 16.01.2012, 22:42
 Jakze wielkie jest Milosierdzie Twoje Panie! Zaden umysl tego nie zglebi. Dzialaj w mym sercu bo Twoim jest. Kocham Cie.
 Asia: 01.04.2011, 20:10
 Jezu, ufam Tobie. Uratowałes mnie swoim Milosierdziem. Dziękuję z całego serca i wierzę ze Twoje Miłosierdzie zawsze mnie ochroni:)
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej