W sercu KościołaUwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłam się uwieść... Klęczę przed Tobą, jestem z Tobą, w Tobie, w Twoim Sercu. Pociągnąłeś mnie, przygarnąłeś i poślubiłeś.Kiedy przez laty obudziłeś we mnie mć myśl o misjach, a potem pragnienie zamieszkania dosłownie w kościele, nie domyślałam się, co dla mnie przygotowałeś. A Ty, który jesteś "sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Twoją wolą", odrywałeś mnie od świata i porywałeś ku Sobie, aby dać mi wszystko: Siebie. I abym w Tobie odnalazła wszystko odmienione. Poszerzyłeś moje serce, aby ogarniało świat, Twój Kościół, każdego człowieka; aby kochało i cierpiało z Tobą; abyś Ty kochał we mnie. Jestem tutaj, za kratą, i tu są moje misje. Modlitwą i sercem towarzyszę zwiastunom Dobrej Nowiny. Jak święta Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka misji, która nigdy nie opuściła klauzury. Ona, chora i słaba, przezwyciężając cierpienie i ból, chodziła w intencji swego misjonarza. Ja klęczę. Klęczę i Tobie oddaję: siebie, świat, każdą sprawę. Tak jak wszystkie siostry, które się modlą, dniem i nocą trwają na adoracji, pracują, cierpią. Misjonarki w klauzurze. W sercu Kościoła. Ta modlitwa jest także moim świadectwem. Świadectwem miłości Boga, Jego łagodnego prowadzenia i mego powolnego dorastania do pełnienia Jego woli. Najpierw było "dojrzewanie do misji". Kiedy w moim sercu pojawiła się i zaczęła nurtować myśl o misjach, wyobrażałam je sobie bardzo tradycyjnie: praca w buszu, ciągły upał, choroby i wielka bieda. Nie byłam lekarką, pielęgniarką ani nauczycielką, nie byłam też zakonnicą, nie widziałam więc możliwości wyjazdu "na krańce świata". Tymczasem Bóg miał Swoje plany względem mnie i powoli mnie do nich przygotowywał. Zaczęłam rozumieć, że misyj-ność Kościoła angażuje każdego chrześcijanina - zawsze i wszędzie; że ewangelizacji potrzebują też moi najbliżsi, żyjący daleko od nauki Chrystusa; i że Duch Święty wyprzedza każdego misjonarza. Kiedy byłam już trochę przygotowana do misji, Pan pozwolił mi zrealizować pragnienie zamieszkania w kościele. Moim domem stał się klasztor. Tam mieszkałam już razem z Jezusem. Rozpoczęło się moje "dojrzewanie do prostoty". Początkowo i przez długi jeszcze czas przedstawiałam Mu szczegółowe intencje dotyczące konkretnych ludzi i spraw - wszystkie sprawy bliskich mi osób, kapłanów, misji i świata. Tylko to mogłam robić: "przedstawiać prośby i czekać". Byłam jeszcze rozgadanym dzieckiem, które Bóg wychowywał bardzo delikatnie. Poszerzał moje serce, aby mogło ogarnąć te wszystkie intencje, milczeć i trwać. Przylgnąć do Jego serca i kochać. Dzisiaj "dojrzewam dalej" i tylko On wie, jaką drogą zechce mnie jeszcze poprowadzić. Misjonarka
Tekst pochodzi z pisma
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |