Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Serce podzielone na pół

Rozmowa z ojcem Euzebiuszem Konkolewskim, franciszkaninem pracującym na misjach w Boliwii

Kiedy rozpoczęła się Ojca praca na misji w Ameryce Południowej?

- W 1980 roku wyjechałem do Boliwii po kilkuletniej pracy w różnych placówkach duszpasterskich i parafialnych. Pracuję w Selwie, tropikalnej części dorzecza Amazonki. Od trzynastu lat biorę udział w realizowaniu projektu OSKAR czyli Dziełach Socjalnych Budowy Dróg i Mostów. Mieści się w nim wiele różnych programów. Projekt Dzieł Socjalnych Budowy Dróg i Mostów istnieje już od trzydziestu lat. Wszystko rozpoczęło się od drobnych napraw ścieżek wiodących do wiosek, teraz budowane są już drogi i mosty. Nasz obóz liczy dwieście osób. Co roku do naszego obozowiska przyjmujemy stu boliwijskich maturzystów, którzy zaliczają u nas okres przygotowawczy na studia wyższe. Oczywiście nie wszyscy z nich dostają się później na wyższe uczelnie. Jednym z naszych podstawowych zadań jest bardzo szeroko rozumiana formacja młodych ludzi, którzy przybywają do nas z różnych części kraju.

Jak wygląda rozkład dnia w obozie, w którym Ojciec przebywa?

- Młodzież przez pół dnia pracuje, a później uczy się. W części projektu OSKAR, jest bowiem zawarty także program akademicki. Przedmioty wykładają trzy osoby świeckie i dwóch zakonników. Wyniki jakie chłopcy uzyskują w czasie dwóch semestrów wysyłane są do uniwersytetu w La Paz, z którego na końcu roku przysyłane są oceny końcowe. Naszym zadaniem jest budowa dróg i mostów, ale pracujemy również w warsztatach obozowych. Chłopcy zaangażowani są także w kuchni i piekarni - wszystko to jest realizowane zgodnie z projektem OSKAR. Chodzi o to, by młodzi ludzie nie tylko uczyli się budowania, dlatego co tydzień otrzymują inny przydział zajęć. Nasza praca nie tylko wykonywana jest na miejscu lub w pobliżu naszego obozowiska, ale często także wyjeżdżamy w teren.

Wspomniał Ojciec, że projekt OSKAR jest bardzo rozbudowany, zatem jakie jeszcze inne programy są w nim zawarte?

- Między innymi program zdrowia. Posiadamy mały punkt sanitarny w obozie, który wyposażony jest także w aparat rentgenowski. Mamy pielęgniarki, które wykonują wszystkie podstawowe badania. Prowadzimy również kursy dla sanitariuszy. Naszym celem jest, aby w każdej wiosce była choć jedna osoba, która przeszła podstawowe szkolenie medyczne. Chodzi o to, aby w nagłych wypadkach osoby te umiały udzielić pierwszej pomocy. Takie kursy trwają trzy lata, i kończą się uzyskaniem dyplomu sanitariusza. Uczymy też higieny, bowiem jest ona poważnie zaniedbana. Do naszych zadań należy również wykonywanie podstawowych szczepień wśród indiańskich dzieci.

Co wchodzi w zakres kursu dla sanitariuszy?

- Przyszli sanitariusze uczą się również umiejętności odkażania ran, przygotowywania leków, przeważnie z naturalnych ziół, potrzebnych w przypadkach ukąszeń węży czy pająków. Poznają zagadnienia niesienia pierwszej pomocy w przypadkach złamań kończyn czy zwichnięć, oraz umiejętność zakładania prostych szwów. Wiadomo, że często o życiu decydują minuty, my na miejsce wypadku nie jesteśmy w stanie dotrzeć czasem w ciągu kilku godzin, dlatego taką wagę przywiązujemy do tego kursu.

Prowadzony jest także program agroekologiczny, który jest chyba najbliższy sercu Ojca?

- To prawda, bowiem z wykształcenia jestem leśnikiem i bardzo kocham przyrodę. W naszej ekipie jest dwunastu techników agronomów, którzy pracują w osadach razem z miejscowymi. Zasady wprowadzania programu agroekologicznego są podobne do programu zdrowotnego. Uczymy Indian, aby w przyszłości sami potrafili sobie radzić z uprawą pól i lasów. Niestety, dotychczas w wioskach prowadzona była rabunkowa gospodarka zasobami naturalnymi. Dla potrzeb wioski wypalane były hektary lasów. Rocznie giną ich tysiące. Dlatego uczymy tubylców sadzenia nowych lasów, z odpowiednimi gatunkami drzew, by służyły przyszłym pokoleniom. Czy również w projekcie OSKAR mieści się program szkolnictwa?

- Rząd boliwijski dał nam odpowiednie uprawnienia do administrowania, prowadzenia i kontrolowania wiejskiego szkolnictwa. Jednak analfabetyzm stanowi duży problem. Kobiety nie znają podstawowych słów w obowiązującym języku hiszpańskim. Mamy wpływ na wybór odpowiednich nauczycieli. Staramy się, aby nauczyciele pracujący w wioskach, najczęściej w bardzo trudnych warunkach, mogli stale się dokształcać. Dlatego raz w miesiącu z uniwersytetu w La Paz przyjeżdżają wykładowcy, którzy w ramach studiów zaocznych prowadzą wykłady dla nauczycieli. Nauka trwa pięć lat. Boliwia jest trzy razy większa od Polski i liczy ponad osiem milionów ludności. Gęstość zaludnienia jest bardzo mała. Wobec takiej sytuacji rządu nie stać na wiele szkół. Dzieci chodzą więc do szkoły wiele kilometrów. Najczęściej jak wcześnie rano wychodzą z domu dopiero późnym wieczorem do niego wracają. Dziecko do szkoły wędruje z małym rondelkiem, w którym znajduje się praktycznie całodzienna porcja jedzenia. W naszych szkołach lekcje rozpoczynają się o dziewiątej rano a kończą o siedemnastej po południu. Nauczyciele są specjalnie przygotowywani do prowadzenia takiego trybu nauki, aby dzieci nie były zbyt zmęczone.

W wioskach, gdzie były prowadzone misje, Indianie budują domy z cegły, a jak wyglądają typowe domostwa?

- Dom to po prostu cztery słupy wbite w ziemię, ogrodzone bambusem i przykryte liśćmi bambusowymi. Wytrzymują tylko dwa lub trzy lata. Potem buduje się nowe. W środku chaty są drągi, na których wisi cały dobytek rodziny. Przeważnie jest tego bardzo niewiele, albo wręcz tylko to, co domownicy noszą na sobie. Indianie śpią albo bezpośrednio na podłodze lub budują sobie drewniane prycze. Plemiona żyjące na nizinach śpią w hamakach. Kuchnia indiańska składa się z paru kamieni, na których stoi przeważnie jeden garnek.

Jak liczne są indiańskie rodziny?

- Przeważnie rodzina posiada sześcioro dzieci, ale są też i takie, które mają ośmioro a nawet dziesięcioro. Nadal poważnym problemem jest wysoka śmiertelność wśród dzieci. Kobieta w plemionach indiańskich pracuje bardzo ciężko, nawet podczas ciąży. Często odbija się to na jej zdrowiu, ale także na zdrowiu nie narodzonego dziecka. Warto podkreślić niezwykłą zażyłość i serdeczność jaka panuje między członkami rodzin indiańskich. Dzieci są bardzo kochane i otaczane troskliwą opieką. Często zdarza się, że młodszym rodzeństwem zajmuje się starsze.

Czy nadal o wyborze partnera decydują rodzice?

- Tak. Młodzi niewiele mają w tym względzie do powiedzenia. Śluby zawierane są stale pomiędzy wspólple- mieńcami co jest bardzo niekorzystne z wielu względów. Rodziny ustalają, kto z kim się pobiera. Gdy zdarzy się, że dziewczyna zachodzi w ciążę, wówczas jej rodzina nakazuje ojcu dziecka małżeństwo. Obowiązuje tam takie prawo, że jeśli chłopak nie godzi się na małżeństwo, to rodzina dziewczyny ma prawo skarżyć, co może zakończyć się uwięzieniem chłopaka.

Każdy człowiek przebywający daleko od ojczyzny przeżywa trudne chwile.

- Najsmutniejszym momentem jest okres Bożego Narodzenia. Odczuwa się wówczas ogromną tęsknotę za rodziną, tradycją i krajem. Ten ból serca potrafią ukoić indiańskie dzieci, które są bardzo radośnie nastawione do życia. Chwil smutku jest dużo, ale na szczęście momentów radosnych jest znacznie więcej. Poza tym żyjąc z tymi ludźmi tyle lat czuję się jakbym był jednym z nich. Wiem, że jestem przez nich zaakceptowany. Często jestem zapraszany na różne rodzinne lub plemienne narady. Myślę, że już bardziej czuję się Boliwijczykiem. W Polsce, do której przyjeżdżam raz na trzy lata czuję się raczej jak turysta. Oczywiście bardzo cieszę się z kontaktu z rodziną i z braćmi macierzystej prowincji zakonnej, ale potem myślami uciekam do Selwy. Tak więc moje serce podzielone jest na pół - jedna należy do Polski a druga do Boliwii.

Rozmawiała JADWIGA KNIE-GÓRNA



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do bł. ks. Bronisława MarkiewiczaModlitwa do bł. ks. Bronisława Markiewicza

Litania do bł. ks. Bronisława MarkiewiczaLitania do bł. ks. Bronisława Markiewicza

Modlitwa do św. Hiacynty MariscottiModlitwa do św. Hiacynty Mariscotti

Modlitwa do bł. ks. Zygmunta PisarskiegoModlitwa do bł. ks. Zygmunta Pisarskiego

Modlitwa do św. TeofilaModlitwa do św. Teofila

Modlitwa do św. MartynyModlitwa do św. Martyny

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej