Humor Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Pobierz Spowiedź Opowiadania Perełki
Adoracja zamiast randki

     Chyba zwariowałaś! Przecież nie jesteś głupia! - takie słowa zwykle słyszą dziewczęta, które przyznają się, że chciałyby wstąpić do zakonu. Mimo to wierzą, że właśnie tam znajdą swoje miejsce.

     Powołaniowe dni skupienia? Nuuuda! - mogłaby powiedzieć duża część dzisiejszej młodzieży. Tymczasem dziewczęta, które przyjechały spędzić parę dni w warszawskim klasztorze sióstr felicjanek, na pewno nie wyglądają na znudzone. Są pewne siebie, roześmiane, rozśpiewane. Nie różnią się od swoich rówieśniczek. Tyle że niektóre z nich planują wstąpić do zakonu. - Przecież Pan Bóg może powołać każdego - uśmiechają się.

     MĄŻ IDEALNY

     Malwina lubi robić zdjęcia, co chwilę ma nowy pomysł, wszędzie jej pełno. - Byłam rozwydrzonym dzieckiem, do kościoła chodziłam tylko dlatego, że rodzice mi kazali - przyznaje.

     Kiedyś, mimo jej sprzeciwu, tata zapisał ją na wyjazd do Loretto. - Gdy uklękliśmy i wpatrywałam się w figurę Matki Bożej, coś we mnie pękło, jakby dawne życie odeszło, a przyszło nowe. Pojawiła się też myśl o powołaniu do zakonu.

     Monika dwa lata temu pojechała na rekolekcje, właściwie nie mając na to ochoty, tylko po to, by towarzyszyć koleżance. - Siostra powitała nas swoim cudownym uśmiechem, od pierwszego słowa było w niej tyle radości, że bardzo nas to zaskoczyło - wspomina. - Od tamtego czasu zaczęłam myśleć o wstąpieniu do zakonu. Staram się często przebywać w klasztorze, tutaj odpoczywam, to jest dla mnie coś wspaniałego.

     Wbrew stereotypom, chęć wstąpienia do zakonu nie jest spowodowana brakiem powodzenia u płci przeciwnej.

     - Wielu chłopców się mną interesowało, ale mnie to nie kręci. Jeśli się ma chłopaka, to ciągle są wątpliwości: a jeśli on pozna inną dziewczynę i mnie zdradzi? A Pan Bóg jest takim jakby mężem idealnym, możemy Mu zaufać bezgranicznie - uśmiecha się Kasia.

     - Kiedy spotykam się z chłopakiem, koleżanki stresują się bardziej ode mnie, mówią: "Zadzwoń, powiedz jak było!" - opowiada Malwina.

     - A dla mnie ważniejsza jest adoracja niż randka.

     Takie słowa w dzisiejszych czasach brzmią nietypowo, dlatego dziewczyny myślące o życiu zakonnym rzadko wypowiadają je w gronie znajomych. Te, które odważyły się przyznać do swoich planów, często spotykały się ze złośliwymi uwagami.

     - Zwykle reakcją jest niedowierzanie: jak taka młoda, szalona dziewczyna może chcieć zamknąć się w klasztorze - mówi Karolina, która przerwała studia na pierwszym roku i za kilka miesięcy ma zamiar wstąpić do postulatu jednego ze zgromadzeń w Krakowie. - Niektórzy wręcz agresywnie i wulgarnie wyśmiewali mnie i opowiadali niestworzone rzeczy o tym, co się dzieje w klasztorach.

     PIERWSZE KROKI

     Postulantki ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia mają już za sobą odważną decyzję o wstąpieniu. Teraz stawiają pierwsze kroki w życiu zakonnym.

     - Przez pewien okres Pan Bóg coraz bardziej mnie przyciągał, byłam Nim zafascynowana, aż w końcu poczułam, że chcę Mu poświęcić całe życie, wszystko robić dla Niego - wspomina Małgosia. - Na początku, kiedy tutaj przyszłam, to był pewnego rodzaju szok, musiałam się przyzwyczaić, wejść w nowy rytm. We wspólnocie, gdzie mieszka 30-40 osób, życie jest zupełnie inaczej zorganizowane, niż w domu z rodzicami.

     Tutaj codziennie wstają o godz. 5.20, by rozpocząć dzień medytacją, Mszą Święta i jutrznią. Później wspólnie przygotowują śniadanie. O godz. 8.30 mają wykład, a potem obowiązki: sprzątanie, pomoc w pralni, kuchni czy opłatkami. Po obiedzie czas wolny, o godz. 15 Koronka, adoracja, Różaniec, a wieczorem rekreacja. - Od czasu do czasu przygotowujemy też przedstawienia, wychodzimy do kina, na spacery - opowiada Małgosia. -Takie życie wcale nie jest monotonne.

     Choć postulantki zgodnie przyznają, że są szczęśliwe, nie brakuje też trudności. - Jestem osobą spokojną i myślałam, że posłuszeństwo będzie dla mnie łatwe, a tymczasem trudno mi zrezygnować ze swojego sposobu myślenia nawet w prostych rzeczach - wyznaje Małgosia. - Nie spodziewałam się też, że będzie mi tak trudno zachować milczenie w niektórych sytuacjach.

     - Każda z nas ma swój temperament, swoje spojrzenie, przyzwyczajenia - dodaje Katia. - Często coś mnie denerwuje, bo jestem cholerykiem, ale nie mogę powiedzieć: "Panie Jezu, jest mi trudno, weź tę siostrę do jakiegoś innego domu". Przecież ja nie jestem najważniejsza. Sens życia tu jest taki, żeby widzieć Jezusa w każdej współsiostrze i kochać Go w niej.

     NAJPIERW STUDIA?

     Katia jako nastolatka farbowała włosy na różowo, nosiła spodnie z dziurami, chodziła na dyskoteki. Teraz ma na sobie skromną postulancką sukienkę. - Trudno mi było tak od razu wyjść z tego świata - uśmiecha się. Jej życie zaczęło się zmieniać, gdy jako piętnastolatka przeżyła nawrócenie. - Doświadczyłam, jak bardzo Pan Jezus mnie kocha i chciałam Mu odpowiedzieć na tę miłość, dać mu samą siebie. Jednak na Białorusi, skąd pochodzi Katia, jest niewiele klasztorów. Jej rodzina przez kilka lat bardzo się buntowała. - Mówili, że myślę tylko o sobie, bo ich zostawiam; że jestem fanatyczką, powinnam zbadać się psychiatrycznie - opowiada. Po kilku latach, gdy nadal trwała przy swojej decyzji, rodzice powiedzieli: "Jeśli będziesz szczęśliwa, to jedź".

     Problemy z rodzicami miała też s. Antonia. - Moi najbliżsi mówili: "Idź najpierw na studia, bo w zakonie jako niewykształcona niczego dobrego nie doświadczysz, tylko szorowanie korytarzy cię czeka". Chcieli odciągnąć moment mojej decyzji - wspomina. Oczywiście jest wiele sióstr, które skończyły studia. Siostra Lilianna, zajmująca się duszpasterstwem powołaniowym, uważa, że każdy sam musi rozeznać, kiedy przyjdzie dla niego odpowiedni moment. - Ja akurat tuż po maturze wiedziałam, że to właściwy czas i muszę się odważyć - wyjaśnia. Z kolei Ania, aspirantka w zgromadzeniu sióstr nazaretanek, jest na piątym roku pedagogiki. - Chciałam wstąpić od razu po maturze, ale moim rodzicom trudno było się z tym pogodzić, mówili, że marnuję sobie życie, że oni we mnie inwestowali, pokładali nadzieję. Przez ostatnie kilka lat dojrzałam, obserwowałam życie sióstr, weryfikowałam siebie, czy będę w stanie temu sprostać - podkreśla.

     Bogusia, obecnie postulantka, skończyła studia z marketingu i zarządzania, później pracowała przy rozliczaniu środków unijnych. - Mimo że praca bardzo mnie satysfakcjonowała, nie spełniała tych najgłębszych pragnień - tłumaczy. Uważa jednak, że przed podjęciem studiów nie była jeszcze gotowa na wstąpienie do zakonu. - Pewnych rzeczy trzeba doświadczyć, żeby docenić inne; teraz wiem, że w pracy też nie jest łatwo - zaznacza. Tak późna decyzja o zakonie wywołała tym większe zdziwienie rodziców. - Mieli inne oczekiwania, spodziewali się kariery zawodowej, rodziny, wnuka, i nagle to wszystko zostało przecięte. Nie dziwię się, że potrzeba im trochę czasu - dodaje.

     PRAWDZIWA WOLNOŚĆ

     Skąd biorą się stereotypy na temat życia zakonnego i jak z nimi walczyć?

     - Współcześnie panuje przekonanie, że szczęście dają dobra praca, sława, uznanie ludzi. Mówi się: bądź niezależny, zabezpieczaj się na przyszłość, słuchaj siebie, a nie innych - wylicza Bogusia.

     - Wielu ludzi traktuje Pana Boga tylko jako dodatek do codzienności, nie rozumieją sensu powołania - twierdzi Ania. - Często nawet nie chcą bliżej poznać życia sióstr. A na ich przykładzie widać, że w zakonie można czuć się spełnionym i szczęśliwym.

     Życie w klasztorze wielu osobom kojarzy się z nudą i powagą. Nic bardziej mylnego! - Nigdzie nie zaznałam takiej radości jak tutaj. Codziennie mamy rekreację, podczas której możemy robić wszystko, nawet wisieć na lampie czy biegać po ścianach - śmieje się Katia. - Często widzę przez okno smutnych ludzi i myślę, że to w świecie panuje ponurość, a nie w klasztorach.

     - Pewna osoba powiedziała mi: "W zakonie będziesz taka zniewolona!". A okazuje się, że prawdziwą wolność daje zostawienie tego, do czego było się za bardzo przywiązanym - przekonuje Bogusia. - Nie muszę się tu zastanawiać nad tym, co mam założyć rano, jaki makijaż zrobić ani o to, skąd wezmę pieniądze, tylko skupiam się na wewnętrznej postawie. Czuję, że jestem we właściwym miejscu, wiem, jaki mam cel, i to mi daje wolność.

     Niektóre imiona zostały zmienione


Hanna Dębska

Tekst pochodzi z Tygodnika

15 maja 2011



   


E-mail od Pana Boga do młodzieży E-mail od Pana Boga do młodzieży
Clarie Cloninger i Curt Cloninger
Stoisz przed życiowym wyborem? Zdajesz do nowej szkoły, a może niebawem czeka cię egzamin maturalny, na studia lub obrona pracy dyplomowej? Starasz się o przyjęcie do pracy? Zajrzyj do swojej skrzynki z e-mailami. Wśród wielu listów od kolegów i przyjaciół znajdziesz dziś wiadomość specjalną - list od Pana Boga... » zobacz więcej


Warning: require(../../connection.php) [function.require]: failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer18859/public_html/powolanie/komentarze.php on line 3

Warning: require(../../connection.php) [function.require]: failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer18859/public_html/powolanie/komentarze.php on line 3

Warning: require(../../connection.php) [function.require]: failed to open stream: No such file or directory in /home/platne/serwer18859/public_html/powolanie/komentarze.php on line 3

Fatal error: require() [function.require]: Failed opening required '../../connection.php' (include_path='.:/usr/local/php52/lib/php') in /home/platne/serwer18859/public_html/powolanie/komentarze.php on line 3