Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Postanowiłam, że zostanę lekarzem

     Zaczęło się jeszcze w dzieciństwie. Miałam dziesięć lat, kiedy zmarł mój starszy o trzy lata brat. Wtedy postanowiłam, że zostanę lekarzem. Moje dziecięce plany spotkały się jednak ze stanowczym sprzeciwem ze strony Rodziców. Niewiele brakowało, żeby przekonali mnie, że mam zbyt słabe zdrowie, aby wykonywać tak ciężki zawód.

     Brałam pod uwagę wiele możliwości - wszystkie były równie dobre, ze względu na prawdopodobieństwo ukończenia studiów i równie złe bo nie miałam przekonania, że to właściwie to. Zdecydowałam się w końcu na chemię.

     Pewnego grudniowego popołudnia w klasie maturalnej, doznałam olśnienia. Dokładnie pamiętam okoliczności. Jechaliśmy z klasą na przedstawienie teatralne do stolicy. Siedziałam w tyle autokaru i myślałam o swoim przyszłym życiu. I nagle zrozumiałam, że chcąc zadośćuczynić swoim Rodzicom byłam o krok od popełnienia ogromnego błędu: przecież ja całe życie chciałam być lekarzem. Skąd więc mogło mi przyjść do głowy studiowanie czegokolwiek poza medycyną. Od tej chwili wiedziałam już, że znam swoją życiową drogę.

     Idę tą drogą już siedemnaście lat i cieszę się, mogąc dziś powiedzieć, że robię w życiu to, co robić powinnam. Pierwszy i jak dotąd jedyny moment zwątpienia przeżyłam nie tak dawno temu, kiedy uległy katastrofalnemu załamaniu materialne podstawy polskiej medycyny. Całkowity brak wszystkiego, co niezbędne, by prawidłowo leczyć spowodował zresztą na krótko, brak wiary w sens wykonywania tego zawodu. Ubolewałam wówczas, że jestem skazana na medycynę tylko dlatego, że niczego innego nie umiem robić.

     Na szczęście mam to już za sobą (niestety nie owe trudności obiektywne a swoje własne na ten temat odczucia).

     Nie umiem pisać o swoich sukcesach chociaż jest ich chyba więcej niż porażek. Nie lubię też używać górnolotnych słów. Uważam, że podstawową cechą dobrego lekarza jest szacunek dla człowieka. Mam takie szczęśliwe usposobienie, że lubię ludzi. Tych zwyczajnych, na ulicy czy w windzie i tych, którzy oczekują ode mnie fachowej pomocy. Szczególnie lubię ludzi starszych, którzy wydają mi się zupełnie bezbronni jak małe dzieci.

     Jestem bardzo wdzięczna swoim Rodzicom za to, że nauczyli mnie kochać i szanować ludzi. Największą radością jest dla mnie usłyszeć z ust pacjenta: niech Pan Bóg pani doktor wynagrodzi.

Lekarz anestezjolog

Biuletyn "Ziara"


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej