Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jak rozeznać własne powołanie?

     Sprawa nie jest prosta, ale możliwa niemal w 100 %. Po pierwsze trzeba zachować spokój. Pan Bóg każdemu człowiekowi daje powołanie i sens życia. Przychodzi moment, że człowiek potrafi prawie z całkowitą pewnością stwierdzić, że coś jest jego powołaniem.

     Pan Bóg nikogo nie zostawia na lodzie - nikt by chyba nie poświęcił za kogoś swojego życia po to by go zostawić na lodzie - nieskończenie bardziej Pan Bóg. Nasze powołanie Stwórca buduje w bardzo indywidualny sposób, ponieważ każdy człowiek jest inny, można jednak pokazać to, co jest wspólne nam wszystkim. Z początku bardzo często pojawia się fascynacja - są rzeczy, które nas fascynują, urzekają, pociągają. W sposób oczywisty to może być początek odkrywania tego, do czego Pan Bóg mnie powołuje, ale niekoniecznie. Nie każdy Wojtek zostaje strażakiem, nie każdy gitarzysta Eric'iem Claptonem. Fascynacje są ważne, ale nie decydujące. Nigdy to, co sprzeciwia się prawdzie Ewangelii i przykazaniom nie może być traktowane jako Boże natchnienie w podejmowaniu takiego czy innego "powołania".

     Z pewnością przy rozeznawaniu powołania konieczna jest modlitwa. Niezmiernie ważne jest to, by pytać Pana Boga, co tak naprawdę jest moim powołaniem; prośba o dobrą żonę, dobrego męża, jest fundamentalna. Pan Bóg zostawia nam naprawdę tysiące różnych znaków by każdy z nas mógł rozeznać swoje powołanie.

     Kolejną ważną rzeczą jest dojrzewanie.

     Człowiek dojrzały potrafi odpowiedzialnie podjąć to, co zostało mu powierzone. Dojrzałość wiary sprawia, że im bliżej każdy z nas jest Boga, tym więcej światła jest w naszych sercach, tym lepiej potrafimy rozeznać co jest co.

     Wiara z kolei rodzi zaufanie - nie łudźmy się - nigdy nie będzie tak, że każdy z nas będzie mógł określić z niezachwianą pewnością: "ta dziewczyna ma być moją żoną", "ten chłopak jest naprawdę odpowiedni", "moje małżeństwo będzie piękne i szczęśliwe", "wiem, że mam być księdzem".... itp. Są rzeczy, które dają mi pewność, ale ona nigdy nie będzie 100% i to jest właśnie coś, co sprawia, że każdy dojrzale podchodzi do swojego powołania, stara się jak może, żeby wszystko było dobrze, pomnaża dary, które dostał od Boga, zaprasza Go do swojego życia.

     Często przekonujemy się o tym, że poprzeczka naszego życia jest dość wysoko i łatwiej powiedzieć sobie "nie przeskoczę tego" niż zobaczyć w tym wielką troskę Pana Boga o nas. Fragmenty Pisma Świętego powyżej doskonale to pokazują, ale pokazują także, że Pan Bóg każdemu pomaga radzić sobie z takimi trudnościami. Nikt nie zostaje sam... no chyba, że sam tego chce - Pan Bóg się nie narzuca. Z biegiem czasu człowiek widzi, że rzeczy niemożliwe stają się możliwe, dobro większe niż przypuszczał, kryzysy małżeńskie można wygrywać dla dobra każdego z małżonków, życie zakonne jest piękne, a stres paraliżujący człowieka przed głoszeniem Ewangelii angażuje do działania.

     Kiedy nie wiadomo już co robić - lepiej robić cokolwiek niż nie robić nic. I ostatnia już chyba rzecz - decyzja.

     Decyzja na to, by naprawdę robić wszystko, żeby się udało. Nie obiecujemy Panu Bogu doskonałości, bezgrzeszności i bezbłędności działań, ale możemy obiecać to, że będziemy prawdziwie się starać. Prawdziwie to znaczy na 100%.

     Czasem jest tak, że fascynacje mijają, zamiłowanie blednie, uczucia do współmałżonka nieraz zostają wystawiane na próbę, kryzysy powodują, że cała sfera emocjonalno-uczuciowa niknie. Bardzo często wtedy człowiek stawia sobie pytanie - Czy to faktycznie to? Czy walczyć o małżeństwo, czy dać sobie spokój? Wystąpić z zakonu czy pozostać?... Wtedy pozostaje decyzja by trwać i nie rezygnować. Uczucia, emocje mają to do siebie, że przychodzą i odchodzą. Czasem się pojawiają niespodziewanie i nie wiadomo skąd. To nie one są weryfikacją prawdziwości naszego powołania, szczęścia, dobrego życia, aczkolwiek one też o czymś nam mówią. Może to jest zaproszenie Pana Boga do tego by bardziej się starać, by bardziej otworzyć się na Bożą pomoc. Czasem wobec takich doświadczeń bardzo łatwo się poddać, ale wtedy można zaprzepaścić coś niezmiernie ważnego.... własne powołanie do szczęścia.

     I może jeszcze na koniec:

     Z Pierwszego Listu św. Piotra Apostoła:
     Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym. Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz.

     Życzę Wam wszystkim owocnych i w miarę bezbolesnych poszukiwań.

Z Panem Bogiem!
o. Michał Miedziński OP



   

Wasze komentarze:
 powołana: 28.12.2008, 14:37
 Od ponad roku wyczułam w sobie powołanie do zakonu. Do tej pory nie wiedziałam co to jeszcze oznacza. W swoim życiu przeżyłam dwa trudne związki. Życie jest nauką, ból cierpieniem, cierpienie przemija za pomocą modlitwy. Boję się życia w samotności ale teraz wiem że to Bóg będzie moją miłością, który bezpieczną drogą prowadzi mnie i uczy. Uczęszczam w Mszy Św. coraz częściej. Uczęszczam w mszy Św. uzdrowieniowych aby oczyścić duszę ze wszelkiego zła. Bywałam na rekolekcjach. Modlę się za tych którzy mnie zranili i skrzywdzili. Coraz częściej się modlę. Ostatnio podczas Mszy Św. doznałam głębokiego uczucia. Nie mogłam powstrzymać płaczu. Ale wiedziałam że to Jezus otwiera moje serce i woła mnie. Czy to jest powołanie do zakonu czy mogę się mylić? Proszę o radę.
 Hania: 14.12.2008, 22:55
 Mam 16 lat.Od jakiegos czasu myślę nad powołaniem zakonnym tak bardzo bym chciała całkowicie sie oddac Bogu choc mam jeszcze na to conajmniej 2 lata ale tak naprawde juz nie moge sie doczekac tego aby słuzyc innym dobrocią, miłoscią i opiekuńczoscią....
 do Rafała: 07.11.2008, 21:07
 wiesz co znam wiele ludzi ktorzy nie są sobą ja niekiedy tez nawet popełaniam ten błąd ale staram sie codziennie wieczorem przepraszac pana Boga za to co zlego czynie i prosze aby mi pomógł.Tobie tez napewno pomoze :)
 Tomek_pijar: 01.11.2008, 17:43
 Pierwsza fascynacja Chrystusem zwracającym się z ofertą życia konsekrowanego jest czymś wspaniałym. Warto zastanowić się dlaczego taka myśl się pojawia w naszym życiu pewnie już jakoś poukładanym... Po pierwsze, pojawienie się myśli o życiu duchowym coś oznacza. Nie wolno tego zbagatelizować. To nie jest jeszcze pewnik. I może nigdy nie będzie to powołanie. Bóg ma różne drogi i może w ten sposób chce Ciebie uwrażliwić na siebie? Może pobudzić do głębszej wiary i modlitwy? Może do tego, abyś głębiej zastanowił się nad swoją przyszłością? W efekcie ta pierwsza myśl może mieć charakter pewnego bodźca. Po drugie – skoro woła i ma jakiś w tym cel, to Ty musisz coś z tym zrobić. Co powinieneś, na pewno rozpoznać jaka jest wola Pana wobec twojego życia. Po trzecie, skoro rozpoznajesz, to kiedy już będziesz znał wolę Pana musisz na nią odpowiedzieć. (powolania@pijarzy.pl)
 Monika: 02.10.2008, 11:21
 Witam mam 20 lat mialam plany co do swojego zycia chcilam byc psychologiem oddac sie drugiemu czlowiekowi. W wakacje wyjechalam na rekolekcje i tu Pan Bog sie upomnial :) czuje ze powinnam pojsc do zakonu ale obawiam sie czy to oby nie jest moje powolanie. Waham sie czy zaczekac jeszcze kilka lat azeby Bog zapukal raz jeszcze czy isc za pragnieniem serca...? Prosze o jakas rade. Niech Was Pan prowadzi
 ewelka: 14.09.2008, 15:18
 Mam 19 lat. Pierwszy raz w życiu nie wiem co mam zrobić , którą drogę wybrać... Chociaż Pan pewnie od zawsze wiedział do czego jestem powołana... Tylko czy ja kiedyś zrobię ten krok , który zdejmie z mojego serca ten kamień bezradności ?
 Joanna: 14.08.2008, 16:55
 Rafale. Mi bardzo pomogła wspólnota. Myślę, że będąc wśród ludzi którzy tak jak Ty chcą podążać za Chrystusem umocnisz się w swojej wierze. Nie zwracaj uwagi na ludzi, którzy nie mają dość odwagi albo czasem nawet chęci, by podążać dobrą drogą. Szydząc z odwagi i siły tych, którzy "odstają" ukrywają własne słabości, bo oni nie potrafią dążyć za dobrym ideałem. Ludzie w dzisiejszych czasach idą na łatwiznę, więc ciężko im robić w życiu coś dobrego i nie chce im się iść za Chrystusem, który czasem czegoś od nas wymaga, byśmy mogli żyć w Królestwie Bożym. Uważam, że dobrze byłoby gdybyś wstąpił do jakiejś wspólnoty. W grupie zawsze jest łatwiej pokonać trudności :)
 Rafał: 10.08.2008, 22:43
 Mam 18 lat, właśnie czeka mnie ostatni rok nauki w technikum, nadszedł czas by poważniej zastanowić się nad własną przyszłością, planami... Zaczołem rozmyślać nad życiem przy okazji orientowanaia sie w kierunkach studiów, wyboru przedmiotu maturalnego itd. Pisze to dlatego, że od zawsze byłem związany z Jezusem, ale z wiekiem oddalałem sie, coraz bardziej, bardzo ale to bardzo żałuje wielu rzeczy i decyzji które podjołem w życiu, chce sie zmienic i znów wkroczyć na dobrą droge, wziąsć swój krzyż i podąąć drogą Pana... Nie chce sie tłumaczyć i narzekac, ale taka jest prawda, ze teraz otoczenie róznie reaguje na ludzi którzy choć troche "odstają" w tym pozytywnym sensie. Wstyd sie przyznać ale już wiele razy, by zblizyc sie do ludzi, często tych niezbyt dobrych, niemalże wyparłem sie Boga. Nie cche juz więcej udawać kogoś kim nie jestem, chce iść drogą Chrystusa, ale nie mam dosć siły by tak zmienic swoje życie. Ma ktoś dla mnie jakaś rade? Jak to zrobić?
 Joanna: 06.07.2008, 15:02
 Bardzo dziękuję za radę. Szkoda, że nie zobaczyłam tego wcześniej, ale miałam zepsuty komputer, w przeciwnym razie na pewno bym przyjechała. Jestem moderatorem pewnej wspólnoty, jeżdżę na rekolekcje i utrzymuję kontakt z zakonnikami. Mam nadzieje, że moja życiowa droga, jakakolwiek będzie, przeniknie osobą Chrystusa. Jeszcze raz serdeczne Bóg zapłać.
 s.Agnieszka: 31.05.2008, 10:36
 Droga Asiu, Pan puka do naszego serca i nas zaprasza wtedy kiedy chce. I wcale nie jest powiedziane, że dopiero wtedy kiedy jestesmy pełnoletni. Owszem do ostatecznego podjęcia decyzji trzeba jeszcze troche poczekać, lecz pielęgnuj to powołanie, ktore już dzis rodzi się w Twoim sercu pytając Jezusa : co mam czynić? i zawsze prosząc: Ty tylko mnie pprowadź! Pomocne w rozeznaniu jest nawiazanie kontaktu z osobami zakonnymi, udział w dniach skupienia i rekolekcjach. Już dzis jesli bedzisz chciała, zapraszam Cie do nas na rekolekcje 20-24 czerwca, do Poznania. Moj email: sagnieszkas@yahoo.pl Pozdrawiam :-)
 Joanna: 09.05.2008, 16:34
 Mam 15 lat. Moje życie jest od pewnego czasu ściśle związane ze św. Franciszkiem. Może kogoś to będzie śmieszyć, ale od dwóch lat zastanawiam się czy mam w przyszłości wstąpić do zakonu. Nie jestem jednak pewna tego co czuje. Nie wiem czy przypadkiem sama nie wmówiłam sobie powołania. Chciałabym się przekonać czy nadaje się do życia w zakonie. Nie wiem jednak w jaki sposób. Często proszę o pomoc Boga. Niestety nadal nie wiem co mam robić i jaką drogę przeznaczył dla mnie Ojciec. Zwracam się więc z gorącą prośbą o radę.
 ktos: 20.04.2008, 17:53
 Po rozstaniu sie ze swoja dziewczyna z ktora bylem 19 miesiecy, poczulem ze przemowil do mnie glos, ktory zatracilem przez dluzszy czas, oddalem go jakby na druga strone. Teraz jednak wiem, ze to rozstanie bylo jakby czescia planu na to aby spojazal na niego. Kocham swoja dziewczyne bardzo i mysle, ze z pomoca Boza uda mi sie stwozyc od nowa to co zaprzepascilismy. Jesli nie wyjdzie widocznie Pan ma jakis inny plan, moze powolanie o ktorym tez duzo mysle. Prosze o modlitwe za mnie.
 Alicja: 02.04.2008, 00:05
 Chcialam wstapic do dominikanek klauzurowych.By przekonac sie czy to moje powolanie pojechalam na 9mcy do wspolnoty "ora et labora" przy radio Maryja.Okazalo sie ze bylo mi bb ciezko byc posluszna i pokorna.Za kilka lat poznalam mojego Meza i mamy juz corcie i synka, mimo iz mam tylko 1go jajnika a drugi byl policystyczny. teraz chce rozpoznac co jest moim powolaniem zawodowym, Jezu ufam Tobie
 s. Agnieszka: 24.03.2008, 16:32
 Dziewczyny, które myślą o życiu zakonnym i pragną rozeznać swe powolanie i decyzję na modlitwie i w skupieniu zapraszam do nas. Kontakt: sagnieszkas@yahoo.pl
 zagubiona: 20.03.2008, 22:43
 Ja jeszcze "lepiej" 35 lat!!! Od zawsze myślałam o samotności,aż tu zdarzył się cud,a ja TO po prostu zaprzepaściłam.A może tylko mi się wydawało ,ze się zakochałam?Tak ciężko było mi zrobić krok do przodu.Myslami byłam daleko,a w rzeczywistosci stałam w miejscu. Nie mogłam się zdecydować. Wszystko przez ten LĘK i WSTYD.Teraz żałuję tego jak niczego przedtem.Miałam szansę COŚ zmienić... I znów się okazało ,że byłam wtedy daleko od Boga.Brak zaufania,brak wiary.Bóg mówił i mówił ,a ja nie słuchałam, wszystko odwlekałam. Kolejna decyzja na własną rękę.Kolejna porażka. Może to był "ostatni dzwonek" może nie, czas pokaże. Ale najpiękniejsze w całym tym chaosie było to,że zbliżyłam się do Boga.Wyszło na jaw tyle moich okropnych wad i niedoskonałości,ze aż się przeraziłam,bo tego wcześniej nie widziałam.Zaczęłam pracę nad sobą.Mam nadzieję,że Jezus mi wybaczy ten i inne życiowe błędy.Najważniejsza jest codzienna modlitwa,łączność z Bogiem. Od dzisiaj będę mówiła sobie tak jak jedna z komentatorek:"Albo zaufam Jezusowi na maxa, albo całe życie będe się bała". Nie mam już nic do stracenia,bo straciłam wiele(nałożyły się inne kłopoty). Pozdrawiam wszystkich i życzę tylko trafnych wyborów z Panem Jezusem.
 Ulka: 15.02.2008, 20:00
 Ja mam już 32lat, jeszcze nie odnalazłam swojej drogi życiowej.Odnośnie pracy myślałam że to właśnie to co chciałbym robić,ale okazuje się żę mam mętlik w głowie.Może ja za dużo wymagam,powinnam przyjmować takie życie jakie jest.
 Krzysiek: 29.01.2008, 18:33
 Zawsze należy zaufać Bogu, bo On wie co najważniejsze jest dla nas.
 Teresa: 26.12.2007, 16:04
 Zaufaj Panu, choć teraz może Jego wolę widzisz jak w tunelu. Spróbujmy razem drogi bracie i siostro.
 Kasia: 22.10.2007, 13:30
 To wspaniałe,że PAN troszczy się o kazdego z nas,że dla każdego ma jakiś plan i nikogo nie zostawi.To On dodaje siły,i pragnie,byśmy Mu zaufali. Chwała PANU!
 karolina16: 16.10.2007, 21:07
 Witam ! jak wiekszosc z was zastanawiam sie jaka droge wybrac?Pan przyciaga mnie do siebie jak magnes,ale swiat tez ... pozdrawiam
[1] [2] [3] [4] (5) [6] [7]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej